W warszawskim Centrum Kształcenia Młodzieży „Kuźnia” odbyła się zorganizowana przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości debata pt. „Zielony Ład. Na zgubę Polski i Polaków?”. Honorowy patronat nad nią objął NSZZ „Solidarność”, a wśród prelegentów znaleźli się: wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Cezary Krysztopa, redaktor naczelny portalu Tysol.pl oraz Piotr Głowacki, doradca Prezydenta RP.
Bartłomiej Mickiewicz: To przechodzenie na gospodarkę centralnie sterowaną
W tym roku skala zwolnień grupowych jest największą od 2008 roku, to 100 tysięcy ludzi objętych zwolnieniami. Z czego te zwolnienia grupowe wynikają? Z polityki klimatycznej. To nie tylko górnictwo i hutnictwo. Polityka klimatyczna dotyka także między innymi branżę drzewną i cały przemysł w nią związany oraz branżę chemiczną. Bardzo, bardzo, bardzo wiele branż jest nią dotkniętych – zaznaczył w toku rozmowy Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Mówił, że kryzysy w większości przedsiębiorstw spowodowane są właśnie Zielonym Ładem.
Odniósł się również do historycznej roli Związku i poczucia obowiązku, jakie noszą ludzie Solidarności.
Nie możemy sobie na to pozwolić, żeby Polskę sprzedano. W tej chwili, Drodzy Państwo, mamy do czynienia z komunizmem. Cała kwestia Zielonego Ładu, która dotyczy różnych struktur i bardzo wielu aktów prawnych, to jest przechodzenie na gospodarkę centralnie sterowaną. Pytanie, czy będziemy się na to godzić, czy nie – powiedział.

Bartłomiej Mickiewicz opisywał też konkretne przykłady firm, które z powodu regulacji związanych z Zielonym Ładem, przeniosły produkcję poza Unię Europejską. Mówił również o tym, że z Polski i Europy odpływa również przemysł strategiczny, na przykład nawozowy.
Jeżeli ten przemysł zostanie zniszczony, to nawozy będziemy musieli importować. W tej chwili teoretycznie zagraniczne są tańsze. Ale jeżeli firmy, które nam to sprzedają, zorientują się, co się dzieje, one staną się kilkukrotnie droższe, a my nadal będziemy musieli je importować. Wtedy będziemy absolutnie zależni od tego, kto nam je będzie sprzedawał. I to jest już kwestia strategicznego bezpieczeństwa państwa – przekonywał.
O ile w Europie emisja CO2 spada, o tyle na świecie wzrasta. Mam wrażenie, że w Europie nie spada dzięki OZE, tylko dzięki temu, że po prostu przemysł upada. Zamykają się przedsiębiorstwa, zamykają się fabryki, dlatego nie emitujemy. Po prostu zabijamy przemysł – powiedział.
Mówił również o zmianach w narracji zwolenników Zielonego Ładu, która jest jego zdaniem podporządkowana celom politycznym i ideologicznym.
Przewodniczący podziękował także za udział w majowej demonstracji Solidarności, której uczestnicy w pokojowy sposób wyrażali sprzeciw wobec Zielonego Ładu.
Cezary Krysztopa: Sprytny niemiecki biznesplan, który się nie udał
Cezary Krysztopa, redaktor naczelny portalu Tysol.pl przekonywał, że to celowe działanie ze strony decydentów, by Zielony Ład jawił się jako zjawisko abstrakcyjne, którego konsekwencje trudno jest w prosty sposób wytłumaczyć obywatelom.
Tytanicznej pracy do dokonali eksperci Solidarności, żeby wytłumaczyć to w raportach. Możemy to robić również za pomocą naszych mediów. Oczywiście do każdego Polaka zapewne dotrzeć się nie da. To jest też tytaniczna praca, żeby usiłować ludziom wytłumaczyć, że to nie jest abstrakcja, to nie jest nic, co pozostaje tylko w telewizorze. To jest coś, co przekłada si,ę na to, że będzie im brakować pieniędzy w portfelach – stwierdził.

Zielony Ład wydaje mi się, że ma takie dwa aspekty. Po pierwsze, jest to sprytny niemiecki biznesplan, a po drugie jest to rodzaj takiej metody politycznej na grupowanie państw narodowych w jedno europejskie imperium. Jeżeli chodzi o ten biznesplan, to on się nie udał – skwitował Cezary Krysztopa.
Dzisiaj na terenie Europy chyba bardziej dynamicznie rozwija się sprzedaż chińskich samochodów niż na terenie Chin rozwija się sprzedaż samochodów niemieckich. Więc można powiedzieć, że ten biznesplan niestety nie wypalił. Ale mimo to Zielony Ład dalej jest rozwijany, a różne agendy Unii Europejskiej przekonują, że będą jeszcze bardziej radykalne cele chciały w tym zakresie osiągnąć – dodał.
Mówił, że to zjawisko może być spowodowane podwójnymi standardami, według których w Niemczech powstają kopalnie węgla brunatnego i władza nie przejmuje się protestami ekologów.
Zielony Ład, myślę, że we wszystkich swoich aspektach w jakimś sensie jest wprowadzany przy złamaniu traktatów. To nie ma nic wspólnego z demokracją. Żaden z nas, nikt z nas nie głosował za Zielonym Ładem, nawet nikt nie głosował za Urszulą von der Leyen. Z udziałem naszych polityków wyzbyliśmy się znacznej części suwerenności – powiedział, przekonując, że zadziałać na polityków może tylko zdecydowana presja społeczeństwa.
Krzysztof Bosak: Albo chcemy komplikować gospodarkę, albo zmniejszać zakres oddziaływania środowiskowego
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak przekonywał, że Europejski Zielony Ład to nie jest nasza przyszłość, lecz teraźniejszość.
Już w tej chwili to działa na bardzo wiele dziedzin naszego życia, z których nie zdajemy sobie sprawy, i podnosi koszty. Wdrażana jest strategia, która polega na tym, by podporządkowywać się, dopasowywać, realizować bez względu na koszty – mówił.

Stawiam tezę, że neutralność klimatyczna jest możliwa jedynie w przypadku likwidacji rozwiniętych gospodarek przemysłowych. Wszystko zresztą zależy także od tego, jaką definicję neutralności przyjmiemy, bo co to w ogóle jest neutralność? Kto to stwierdza? Sama przyroda nie jest neutralna klimatycznie, zjawiska naturalne zachodzące na planecie nie są neutralne klimatycznie, klimat nie jest neutralny – przekonywał.
Realizacja całej listy celów (polityki klimatycznej – BM) jest sprzeczna z efektywnością gospodarki, jest sprzeczna ze zmniejszaniem oddziaływania na klimat. Albo chcemy komplikować gospodarkę, komplikować sposób tworzenia energii, komplikować sposób tworzenia dóbr, albo chcemy zmniejszać zakres oddziaływania środowiskowego. Nie da się jednocześnie wszystkiego skomplikować i zmniejszyć zakresu tego oddziaływania – powiedział.
Piotr Głowacki: Napięcie pomiędzy mieszkańcami centrum a dojeżdżającymi spoza miasta
Piotr Głowacki, doradca Prezydenta RP zaś zwrócił uwagę na paradoks widoczny w miastach, w których wprowadzana jest strefa ograniczonego transportu.
To jest w zasadzie konflikt, napięcie interesów pomiędzy mieszkańcami centrum, zwłaszcza wielkich miast, a ludźmi, którzy do tych miast chcą jechać, bo tam pracują, lub mają do załatwienia jakąś sprawę raz na jakiś czas i robią to niekoniecznie najnowszym samochodem – opisywał.

Mówił także o ograniczeniu dla samochodów spalinowych od 2035 roku, przekonując, że o utopijności unijnych regulacji świadczy m.in. zmiana jaką podjęto w ich sprawie. Zmniejszono bowiem normę dla nowozarejestrowanych samochodów i ustalono, że nie jak do tej pory 100 proc., a „jedynie” 90 proc. z nich powinno być samochodami elektrycznymi.
Debatę poprowadził Bartosz Malewski, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
źródło: tysol.pl