Przejdź do treści Wyszukiwarka

Czym są układy zbiorowe pracy? W Belgii firmy płacą pracownikom za przyjazd rowerem do pracy

  • wtorek, 26 Marca 2024
  • Regiony
  • Autor: Admin


– Tam, gdzie układy zbiorowe są rozpowszechnione w Europie Zachodniej, za ich pomocą można regulować właściwie wszystko. Moim ulubionym przykładem jest zbiorowy układ rowerowy zapewniający wszystkich pracownikom w Belgii to, że jeśli będą dojeżdżać do pracy rowerem, to pracodawca im za to zapłaci i będzie miał możliwość odpisania sobie tego od przychodu – mówił Sławomir Adamczyk, kierownik Działu Branżowo-Konsultacyjnego Komisji Krajowej NSZZ “Solidarność” podczas konferencji poświęconej układom zbiorowym pracy.

Układy zbiorowe pracy to umowy zawierane na skutek rokowań prowadzonych przez pracodawców i związki zawodowe. Ich zapisy są bardziej korzystne dla pracowników niż te zapisane w Kodeksie pracy i mogą dotyczyć na przykład ujednolicenia zasad wynagradzania i warunków pracy w danej branży czy pojedynczej firmie.  

W Polsce od 1995 roku obowiązuje podział na zakładowe i ponadzakładowe układy zbiorowe pracy. Te drugie mogą obejmować na przykład wszystkie zakłady i pracowników zatrudnionych w obszarze hutnictwa, górnictwa, branży budowlanej, robót publicznych czy szkolnictwa. Należy jednak pamiętać, że przystąpienie do ponadzakładowego układu zbiorowego zależy tylko od woli firmy. W naszym prawie nie występują regulację dotyczące odrębnych układów branżowych. 

W porównaniu do państw Europy Zachodniej, upowszechnienie układów zbiorowych pracy w Polsce jest na niskim poziomie i obejmuje 1,6 mln pracowników, a więc 12-13 procent zatrudnionych na umowę o pracę. O tym, jak zmienić ten stan rzeczy dyskutowano 22 marca w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej podczas konferencji pn. “Układy zbiorowe pracy kluczem do partycypacji pracowniczej” zorganizowanej przez Region Gdański NSZZ “Solidarność”. 

Priorytet dla Solidarności 

Na początku konferencji, wszystkich gości i prelegentów przywitał Jacek Rybicki, ekspert projektu “Dialog społeczny kluczem do rozwoju”, w ramach którego zorganizowana została konferencja. Słowem wstępu podkreślił, że układy zbiorowe pracy są ukoronowaniem dialogu w warunkach społecznej gospodarki rynkowej, a pytanie przewodnie konferencji mogłoby brzmieć: jeśli układy zbiorowe pracy oznaczają w jakiejś mierze korzyść dla wszystkich, to dlaczego w Polsce jest ich tak mało i dlaczego jesteśmy w ogonie Europy? 

Następnie głos zabrał przewodniczący gdańskiej Solidarności Krzysztof Dośla, który przypomniał w swoim wystąpieniu drugi punkt uchwały programowej przyjętej na ubiegłorocznym XXXI Krajowym Zjeździe Delegatów: – Układy zbiorowe pracy są niezbędnym elementem nowoczesnej gospodarki, gwarantując równowagę między potrzebami konkurencyjności przedsiębiorstw a bezpieczeństwem pracowników – cytował przewodniczący Dośla.  

Podkreślił przy tym, że Solidarność będzie się dopominać realizacji tego punktu wykorzystując do tego m.in. unijną dyrektywę, która zobowiązuje państwa do przygotowania planu działania na rzecz promowania rokowań zbiorowych, a która musi zostać wdrożona do jesieni tego roku. 

Szef gdańskiej Solidarności mówił też o słabym poziomie zawierania UZP w naszym kraju i zwracał uwagę na koincydencję z niski poziom zaufania społecznego. 

– Można dojść do wniosku, że efekty i stan dialogu społecznego, odzwierciedla nas stosunek do siebie. Badania poziomu zaufania społecznego IPSOSu z 2022 roku, pokazują, że jesteśmy na jedynym z ostatnich miejsce na świecie, bo poziom zaufania człowieka do człowieka to 16 proc., a więc nawet nie co piąty obywatel naszego kraju ufa drugiemu człowiekowi. Trudno negocjować i zawierać układy zbiorowe pracy w dobrej wierze, jeśli nie ufa się drugiej stronie. To pokazuje, jak wielką pracę mamy do wykonania – wskazywał. 

– Do takich poziomów jakie są w Austrii, we Włoszech czy krajach skandynawskich będziemy pewnie jeszcze długo aspirować, ale mam nadzieję, że uda nam się ten poziom 30-35 procent pokrycia układami zbiorowymi pracy stosunków pracy wkrótce osiągnąć – wyraził nadzieję szef gdańskiej Solidarności. 

Kolejnym mówcą był dr hab. Krzysztof Walczak z Uniwersytetu Warszawskiego, który od 35 lat zajmuje tą tematyką. Profesor Walczak za niezbędne uznał powołanie instytucji, które wspierałyby pracodawców i związki zawodowe w rokowaniach zbiorowych i szerzej promowały dialog społeczny. Wskazywał również, że układy zbiorowe pracy nie trafiają do młodych ludzi, dlatego potrzebne są działania edukacyjne i lepsza komunikacja, które pokażą, dlaczego ważne jest funkcjonowanie związków zawodowych i jaki interes mają w tym młodzi pracownicy. 

– Jak mam na seminariach pytanie o układ zbiorowy to słyszę, że związki zawodowe petryfikują to co było zawsze, czyli opierają się głównie na uprawnieniach stażowych. To jest znikome, ale w jednej organizacji pojawił się związek zawodowy młodych, który będzie zwalczał wszystko co jest uprawnieniami stażowymi. Bo oni twierdzą, że jeśli wykonujemy coś 2 razy lepiej to dostajemy 3 razy mniej pieniędzy, bo opieramy budżet na stażówcę. Zatem trzeba byłoby to sprzedać mówiąc, że ty też kiedyś będziesz taki i też coś dostaniesz, ale to jest kwestia komunikacji – mówił. 

Prof. Walczak przedstawił też ciekawą propozycję zawarcia PUZP w jednym z sektorów. 

– Ja bym się skupił w jednej branży – najbardziej widzę to w energetyce – na zawarciu ponadzakładowego układu zbiorowego pracy, głównie ze spółkami Skarbu Państwa i potem zrobił generalizację na wszystkie spółki w energetyce. I to byłoby pokazanie, że chcemy i możemy coś zrobić – zaproponował. 

Propozycje rządowe 

Następnie głos zabrała zastępca dyrektora Departamentu Dialogu i Partnerstwa Społecznego Agata Oklińska, która na początku wskazała trzy problemy, które w jej ocenie powodują, że liczba układów zbiorowych jest w Polsce bardzo niewielka. 

–  Osobiście uważam, że jest to niskie uzwiązkowienie, bo ono powoduje, że wiele zakładów pracy nie może prowadzić rokowań zbiorowych. Drugim powodem jest struktura przedsiębiorstw. W naszym kraju, 90 procent firm to małe i średnie przedsiębiorstwa, gdzie pracodawcy łatwiej jest dogadać się indywidualnie z pracownikami, niż prowadzić negocjacje w celu zawarcia układu zbiorowego pracy. Trzecia sprawa to bardzo nadmierne regulacje kodeksowe. Kodeks pracy jest naszpikowany wszelkiego rodzajami przepisów, co powoduje, że pracodawca i związek zawodowy nie ma pola manewru, by podejmować negocjacje – wyliczała Agata Okolińska. 

Później przedstawiła założenia projektu ustawy o układach zbiorowych pracy i porozumieniach zbiorowych, który jest przygotowywany obecnie w resorcie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. 

– W projekcie ustawy zaproponowaliśmy stworzenie katalogu elementów, gdzie będzie wyszczególnione, czego może dotyczyć układ, a więc nie tylko wynagrodzeń, ale też czasu pracy, bezpieczeństwa i higieny pracy czy urlopu wypoczynkowego. Kolejną sprawą będzie uproszczenie procedury zawierania i ewidencjonowania układów zbiorowych pracy. Chcemy, żeby było to tylko zgłoszenie do nowopowstałej Krajowej Ewidencja Układów Zbiorowych Pracy i innych porozumień. Chcielibyśmy, żeby strony po prostu poinformowały nas o tym, że zawarły jakiś układ, czego on dotyczy, ile osób jest nim objętych i przekazały dane na potrzeby statystyk. Dzięki tej Krajowej Ewidencji, wszystko to będzie w jednym miejscu, żeby nie było rozdziału na zakładowe układy zbiorowe pracy, które idą do PIP i na te które idą do ministra. Kolejna sprawa, to możliwość skorzystania z pomocy mediatora już na etapie zawierania układu zbiorowego pracy – mówiła przedstawicielka Departamentu. Dodała, że w ustawie znajdzie się także zapis dotyczący terminowości zawierania układów zbiorowych pracy. 

Stanowisko pracodawców

W imieniu Pracodawców Pomorza, organizacji zrzeszonej w Konfederacji Lewiatan, głos zabrał zastępca Dyrektora Zarządzającego Michał Maksymiuk. W swoim wystąpieniu przytoczył badania ankietowe z lipca 2023 roku przeprowadzone na zlecenie Konfederacji Lewiatan przez CBM Indicator. Wynikało z nich, że tylko 35 procent przedsiębiorców chciałoby wprowadzić układy zbiorowe pracy, a 60 procent było im przeciwnych. 

Następnie przedstawił przeszkody dla zawierania większej liczby UZB, na które wskazywali polscy przedsiębiorcy, takie jak: przeregulowane prawo pracy ograniczające przestrzeń negocjacyjną, czy warunki dyktowane przez otoczenie gospodarcze powiązane z kryzysami, wymaganiami konsumentów, wysoką konkurencją, spadającą marżowością w niektórych branżach czy koniecznością ograniczenia kosztów pracy.  

– Ten temat też wymaga dogłębnej analizy, bo polska gospodarska – i uznajemy to jako organizacje pracodawców – powinna odejść od tego, aby konkurować tylko kosztami pracy. Te czasy już minęły – podkreślił. 

Strona pracodawców chciałaby, aby w nowej ustawie zapisano kilka kwestii. Między innymi to, żeby układy zbiorowe pracy były zawierane na czas określony, dzięki czemu dialog między stronami będzie bardziej systematyczny i lepiej dostosowany do sytuacji gospodarczej. Kolejną propozycja jest wprowadzenie szerokiego zastosowania klauzul derogacyjnych, w tym tych związanych z czasem pracy, przywilejami branżowymi, umowami na czas określony. 

– Chcielibyśmy, aby w nowej ustawie umożliwiono zawieranie układów ponadzakładowych u pracodawców powiązanych ze sobą kapitałowo lub organizacyjnie. (…) Kolejną kwestią jest ewentualność częściowego wypowiadania układów pracy. Byłaby to możliwość, aby pracodawca i związkowcy w sytuacjach szczególnie kryzysowych mogli w niektórych przestrzeniach podejmować negocjacje, aby chociażby na okres kryzysowy zawieszać pewne zapisy – tłumaczył Michał Maksymiuk. 

Co proponuje Solidarność? 

Następnym mówcą był Sławomir Adamczyk, kierownik Działu Branżowo-Konsultacyjnego Komisji Krajowej NSZZ “Solidarność”, który podkreślił, że układy zbiorowe pracy to dziecko związków zawodowych i “jedyny efektywny instrument wypływu związkowców na stosunki pracy”. Zaznaczył, że układy zbiorowe zapewniają równowagę między potrzebami pracowników a przedsiębiorców. 

– Tam, gdzie układy zbiorowe są rozpowszechnione w Europie Zachodniej, za ich pomocą można regulować właściwie wszystko. Moim ulubionym przykładem jest zbiorowy układ rowerowy zapewniający wszystkich pracownikom w Belgii to, że jeśli będą dojeżdżać do pracy rowerem, to pracodawca im za to zapłaci i będzie miał możliwość odpisania sobie tego od przychodu – wskazywał Adamczyk. 

Związkowiec zaprezentował także różne modele rokowań zbiorowych na Starym Kontynencie. W państwach nordyckich jest to model korporacjonistyczny, w Europie Środkowo-Zachodniej model partnerstwa społecznego, na Zachodzie model liberalno-pluralistyczny, na południu Europy spolaryzowany, a w naszym regionie Europy Środkowo-Wschodniej model rozdrobniony. Ten ostatni określił jako “antymodel rokowań zbiorowych”. 

Adamczyk przedstawił również dane, z którego wynika, że pokryciem układami zbiorowymi nie musi korespondować z wysokim poziomem uzwiązkowienia. Dla przykładu we Francji UZP obejmują 98 proc. pracowników, a uzwiązkowienie wynosi niecałe 9 procent, w Hiszpanii jest to odpowiednio 80 i 12 procent, a w Austrii 98 i 26 proc. 

– Zasięg rokowań zbiorowych jest bardzo mocno powiązany z poziomem prowadzenia negocjacji. Jeżeli chcemy mieć wysoki poziom pokrycia układami zbiorowymi, to istotne jest, aby rozwijać poziom ponadzakładowy, poziom sektorowy – podkreślił. 

Sławomir Adamczyk, który z ramienia Związku uczestniczył w pracach nad dyrektywą w sprawie adekwatnych wynagrodzeń minimalnych w UE ocenił, że nowe przepisy, które powinny wejść w życie do 15 listopada tego roku, są “przełomowe dla stosunków pracy w UE”. Dodał przy tym, że “nigdy dotąd, nie dochodziło do tak zasadniczej ingerencji w zbiorowe stosunki pracy jak przy okazji tej dyrektywy”.  

– Dla nas jest ona istotna, bo jednoznacznie państwo zostało tam wskazane jako stymulator działań na rzecz promowania rokowań zbiorowych – zaznaczył. 

Wśród problemów, Sławomir Adamczyk na wskazywał multiplikacje organizacji pracodawców, których w Polsce jest nawet 200 i każda z nich naturalnie lobbuje na rzecz własnej branży, ale nie negocjują układów ponadzakładowych. Na ten moment, funkcjonują w naszym kraju tylko 3 ponadzakładowe układy zbiorowe pracy. 

Przedstawiciel Solidarności mówił również o dysfunkcyjnej strukturze związkowej, która w jest w Polsce skoncentrowana na poziomie zakładowym i bardzo słaba na poziomie sektorowym. 

Ponadto zwracał uwagę na mnożące się w firmach regulaminy wynagradzania zamiast ZUZP.  Przyczyną takiego stanu rzeczy ma być to, że pracodawca nie może wypowiedzieć regulaminu, ale może wypowiedzieć układ zbiorowy. 

Wśród propozycji Związku wymienił: uproszczenie procesu rejestrowania układów zbiorowych pracy, rozszerzenie katalogu rodzajów układów na branże, obowiązek pracodawcy do inicjowania rokowań układowych ze wskazaniem proponowanej treści układu zbiorowego, możliwość prowadzenia sporu zbiorowego w kwestii realizacji lub przestrzegania UZP czy możliwość zawarcia UZP u pracodawcy, u którego nie funkcjonuje zakładowa lub międzyzakładowa organizacja związkowa. 

Coraz mniej ZUZP

Ostatnim mówcą była zastępczyni Okręgowego Inspektora Pracy w Gdańsku ds. organizacyjno-prawnych Patrycja Potocka-Szmoń. W swoim wystąpieniu przedstawiła dane potwierdzające, że liczba nowych zarejestrowanych ZUZP regularnie spada w całym kraju. W 2013 roku było to 109 takich układów, a rok temu tylko 43, z czego 2 układy zawarto w województwie pomorskim. 

Zmniejszała się również liczba protokołów dodatkowych do ZUZP. Wyjątkiem były ostatnie dwa lata, kiedy ich liczba wzrosła, co mogło wynikać z kryzysu gospodarczego.

Konferencja zakończyła się wspólnym panelem dyskusyjnym wszystkich prelegentów.