W ramach XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu odbył się panel dyskusyjny współorganizowany przez NSZZ „Solidarność” pt. „Rekarbonizacja. Powrót do realizmu energetycznego”. Wziął w nim udział Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Panel poprowadził Michał Ossowski, prezes Fundacji Promocji Solidarności.
„Co poszło nie tak?”
Przez wiele lat kwestie transformacji energetycznej przedstawiano jako prosty wybór. Albo transformujemy energetykę w OZE, albo zostaje nam brudny węgiel i stare technologie. Dziś coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, że wybór nie jest taki oczywisty. Mamy coraz wyższe zapotrzebowanie na energię. Raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej z 202 roku pokazuje, że ceny energii w Unii Europejskiej są ponad dwukrotnie wyższe niż w Stanach Zjednoczonych i ok. 50 proc. wyższe niż w Indiach i Chinach. To każe postawić pytanie, co poszło nie tak.
– powiedział Michał Ossowski, rozpoczynając spotkanie. Dodał, że spodziewanych skutków transformacji energetycznej w UE nie widać, a w Polsce wygląda to jeszcze gorzej.
Polska jednocześnie ponosi koszt starego systemu energetycznego oraz transformacji na nowy system energetyczny. To powoduje, że mamy jedne z najwyższych cen energii w Europie, a ok. 50 proc. tej ceny to podatki i różnego rodzaju opłaty, w tym ETS – podkreślił.

Prezes Fundacji Promocji Solidarności postawił pytanie, jak transformować energetykę w sposób efektywny i jak powrócić do realizmu energetycznego.
„Chodzi o to, żeby wykorzystać technologie, które istnieją i są wykorzystywane w innym miejscu”
Bartłomiej Mickiewicz podkreślił, że zbyt mało w przestrzeni publicznej mówi się o tym, że tak zwana sprawiedliwa transformacja ani nie jest transformacją, ani nie jest sprawiedliwa.
Nie znam takiej sytuacji, poza jednostkowymi przykładami, w której jedno miejsce pracy zamienia się na równoległe, pracownika się przekwalifikowuje i w danym miejscu zatrudnia się go w innej branży, w efekcie czego pracuje on bez większych przeszkód dalej. Trudno więc mówić o sprawiedliwej transformacji. Ponadto transformacja powinna polegać na tym, że jedną rzecz przekształca się w bardziej korzystną inną rzecz. Tymczasem a nie widzę korzyści dla gospodarki polskiej w kontekście ogólnym. Ta transformacja polega na zamykaniu całych gałęzi przemysłu, absolutnie bez przemyślenia, bez planu i niekorzystnie dla polskiej i dla europejskiej gospodarki – podkreślił wiceprzewodniczący Solidarności.
Jeżeli zamykamy własny przemysł, ograniczamy własne możliwości produkcyjne, pozbywamy się kompetencji, technologii i miejsc pracy, a później te same produkty czy komponenty musimy importować, to ja się pytam: gdzie tutaj jest korzyść dla gospodarki? Gdzie jest ta transformacja, która ma nas prowadzić do większej konkurencyjności? – dodał
Wspomniał o współpracy w tym zakresie pomiędzy związkami zawodowymi a pracodawcami, którzy wspólnie przeciwstawiają się regulacjom niszczącym polski przemysł. Zachęcił również do sięgnięcia do raportów opracowanych na zlecenie NSZZ „Solidarność”, które dotyczącą skutków unijnych regulacji.
W tej chwili pracujemy nad kolejnym raportem Solidarności, dotyczącym właśnie rekarbonizacji. Jest naprawdę bardzo wiele technologii, które można wykorzystywać i które są na świecie wykorzystywane. Są to technologie dotyczące stricte węgla. Tego, jak to niektórzy nazywają, „brudnego węgla”, który wcale nie musi być brudny. Z węgla można robić bardzo dużo rzeczy, które mają ogromne znaczenie gospodarcze. To są rzeczy, które mogą być strategicznym dobrem Polski – zapewnił przewodniczący Mickiewicz.
Okazuje się, że Polska, ale również Europa, importuje bardzo dużą część tych produktów czy komponentów. I teraz jeżeli ten import się załamie, to nie potrzeba żadnego konfliktu, nie potrzeba żadnej wojny. Wystarczy, że załamie się łańcuch dostaw i będziemy mieli ogromny problem. Skoro mamy w Polsce zasoby, skoro mamy możliwości technologiczne, skoro mamy naukowców i uczelnie, to dlaczego my tego nie wykorzystujemy? – dodał. Odniósł się również do przeświadczenia części osób, że węgiel oznacza przestarzałe technologie.
To bzdura. Chodzi o to, żeby wykorzystać technologie, które istnieją, są stosowane na świecie i które można stosować również w Polsce – podkreślił.
„Ceny wyrobów energetycznych zaczynają decydować o konkurencyjności całej gospodarki. To absurd”
Wyroby energetyczne są wyrobami akcyzowymi, czyli są w pewnym sensie dyskryminowane podatkowo. Nie używam tutaj tego słowa jako słowa piętnującego, tylko po prostu chodzi o to, że są wyżej opodatkowane w stosunku do innych wyrobów – przekonywał z kolei prof. Witold Modzelewski.
Mamy do czynienia z sytuacją, która jest historycznie, może nie chcę używać słowa absurdalną, ale przynajmniej paradoksalną. Z jednej strony traktujemy wyroby energetyczne jako wyroby akcyzowe, czyli takie, które mają być w szczególny sposób, wyżej opodatkowane w stosunku do innych wyrobów. Z drugiej strony mamy dzisiaj sytuację, w której właśnie te wyroby energetyczne, a przede wszystkim ich cena, zaczynają decydować o konkurencyjności całej gospodarki – dodał.

Jeżeli mówimy poważnie o konkurencyjności polskiej gospodarki, jeżeli mówimy o tym, że chcemy utrzymać przemysł, miejsca pracy i możliwości rozwoju przedsiębiorstw, to nie możemy jednocześnie utrzymywać takiego systemu, w którym energia – czyli podstawowy element funkcjonowania każdej gospodarki – jest dodatkowo obciążana w sposób, który jeszcze bardziej podnosi jej cenę. Musimy się zastanowić, czy w sytuacji, w której wyroby energetyczne są tak drogie, możemy nadal traktować je przede wszystkim jako źródło dochodów budżetowych. Moim zdaniem nie. I dlatego powinniśmy otworzyć tę dyskusję – podkreślił prof. Modzelewski.
„Nasze DNA energetyczne to węglowodory”
Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Gospodarczego Konrad Banecki nakreślił z kolei perspektywę pracodawców. Twierdził, że z ich doświadczeń wynika, iż tracimy konkurencyjność i nie stoją za tym żadne racjonalne powody.
Nasze DNA energetyczne to są gigantyczne złoża węglowodorów, na które my z jakichś nieznanych powodów obraziliśmy się, zamiast czerpać z tego zyski. Chińczycy w oparciu o węgiel nie tylko otwierają 120 bloków energetycznych węglowych rocznie, ale rozwinęli chemię. Z tej chemii można produkować polipropylen, polietylen, można produkować substancje czynne do wyrobu antybiotyków, do wyrobu lekarstw. A zamiast tego Europa dzisiaj importuje 90% substancji czynnych do wyrobu lekarstw – powiedział Konrad Banecki.
Mamy złoża, zidentyfikowane złoża, które możemy eksploatować przez następne 300 lat i zastanawiać się jak reformować czy jak zmieniać miks energetyczny. Nie musimy tym obciążyć jednego czy dwóch pokoleń – dodał.

„Skończmy historię o tym, że spalanie węgla zabija żabki i rybki”
W kilka lat musimy zbudować ogromną gałąź przemysłu – podkreślał poseł Michał Połuboczek, odnosząc się do data base – zasilaną właśnie z naszego węgla, którego mamy pod dostatkiem, zerwać z ETS-ami, wyjść z reszty tego unijnego wariactwa.
Skończmy historię o tym, że spalanie węgla zabija żabki i rybki. Filtry węglowe w Belchatowie na przykład są już tak idealne, że powietrze, które stamtąd wychodzi, praktycznie jest nieszkodliwe – podkreślił.
Zacznijmy budować nową gałąź gospodarki, zacznijmy eksportować. Pieniądze, które przypłyną do Polski, zostaną i zbudują nasze państwo – dodał.
„Decyzje trzeba podejmować tu i teraz”
Europoseł Anna Zalewska przekonywała, że narzucanie regulacji dotyczących polityki klimatycznej jest niezgodne z unijnymi traktatami. Tymczasem Unia Europejska nie tylko nie wycofuje się z niekorzystnych rozwiązań, ale wręcz zwiększa je, bo chce czerpać z nich korzyści finansowe.
Przedstawiono nam budżet, który przeważnie jest „zielony”. Tymczasem decyzje dotyczące polityki klimatycznej trzeba podejmować tu i teraz – podkreśliła.

źródło: tysol.pl / bm