Niemiecki przemysł motoryzacyjny, przez lata uznawany za filar europejskiej gospodarki, mierzy się z narastającym kryzysem. Kolejne przedsiębiorstwa ogłaszają redukcję zatrudnienia, a eksperci ostrzegają, że fala zwolnień może objąć dziesiątki tysięcy pracowników i odbić się również na zakładach współpracujących z niemieckimi producentami w innych krajach, w tym w Polsce.
Według doniesień niemieckich mediów producent luksusowych samochodów Porsche przygotowuje kolejny program oszczędnościowy, który może objąć likwidację od 5 do 6 tys. miejsc pracy do 2035 roku. To efekt pogarszającej się sytuacji finansowej firmy, spadku sprzedaży na rynku chińskim, nowych barier handlowych oraz kosztów związanych z transformacją w kierunku elektromobilności.
Problemy wykraczają jednak daleko poza pojedyncze przedsiębiorstwa. Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) prognozuje, że do 2035 roku z branży zniknie nawet 225 tys. miejsc pracy. Szacuje się, że od 2019 do 2025 roku zlikwidowano już około 100 tys. etatów. Wśród głównych przyczyn wskazywane są wysokie koszty energii, rosnące obciążenia fiskalne, nadmierna biurokracja oraz spadek konkurencyjności europejskiego przemysłu.
Sytuacja niemieckiej motoryzacji ma znaczenie również dla polskiej gospodarki. Wiele krajowych przedsiębiorstw jest częścią europejskiego łańcucha dostaw dla producentów samochodów i części motoryzacyjnych. Pogłębiający się kryzys u naszych zachodnich sąsiadów może więc przełożyć się na ograniczenie zamówień, spadek produkcji i wzrost niepewności zatrudnienia także w Polsce.