25 i 26 maja przed Sądem Rejonowym w Kwidzynie odbyła się kolejna rozprawa dotycząca brutalnego pobicia internowanych działaczy Solidarności w Zakładzie Karnym w Kwidzynie w czasie stanu wojennego. To jedna z najważniejszych spraw dotyczących komunistycznych represji wobec opozycji demokratycznej na Pomorzu i zarazem bolesne przypomnienie o dramacie ludzi, którzy za walkę o wolną Polskę zostali poddani brutalnej przemocy.
Brutalna pacyfikacja internowanych
W sierpniu 1982 roku w Zakładzie Karnym w Kwidzynie doszło do brutalnej pacyfikacji internowanych działaczy „Solidarności”. Funkcjonariusze służby więziennej oraz oddziały użyte do tłumienia protestu bili internowanych pałkami, kopali ich, wyciągali z cel i ciągnęli po korytarzach. Wielu pobitych pozostawiono bez pomocy medycznej. Internowani byli poniżani, zastraszani i traktowani z wyjątkowym okrucieństwem.
To nie była „interwencja porządkowa”. To była zaplanowana akcja represyjna wobec ludzi, którzy mieli zostać złamani psychicznie i fizycznie. Władza komunistyczna chciała pokazać, że każdy sprzeciw wobec systemu będzie brutalnie karany.
Przez dziesięciolecia sprawcy tamtych wydarzeń pozostawali bezkarni.
Skandaliczne zachowania oskarżonych
Także obecne rozprawy pokazują, że część oskarżonych do dziś nie okazuje skruchy wobec ofiar komunistycznych represji.
Jak przekazują przedstawiciele Solidarności, już podczas pierwszej rozprawy jeden z oskarżonych popchnął byłego internowanego. W związku z tym sąd zdecydował o zapewnieniu ochrony policyjnej podczas kolejnych terminów rozpraw. Funkcjonariusze policji są obecni na sali sądowej dla zapewnienia bezpieczeństwa pokrzywdzonym.
Również podczas rozprawy w dniach 25–26 maja miało dojść do skandalicznych incydentów. W chwili, gdy jeden z byłych internowanych zabierał głos, jeden z oskarżonych wskazał go i powiedział: „a co Ty się odzywasz Ty szczuropodobny”.
Po tej obraźliwej wypowiedzi sędzia natychmiast wyprosił oskarżonego z sali rozpraw do odwołania. Nie było to jednak jedyne naruszenie powagi sądu. Oskarżony wielokrotnie zakłócał przebieg rozprawy, okazując zniecierpliwienie i lekceważący stosunek wobec sądu. Gdy został ponownie wezwany na salę, sędzia wymierzył mu karę grzywny w wysokości 1000 zł.
W odpowiedzi oskarżony stwierdził, że „nie jest dla niego przyjemnością przebywać w obecności sądu na rozprawie”, po czym opuścił salę.
Takie zachowania pokazują, że nawet po tylu latach część osób oskarżonych o udział w brutalnym pobiciu internowanych nadal nie rozumie ciężaru tamtych wydarzeń i cierpienia ofiar.
Coraz więcej faktów wychodzi na jaw
Podczas przesłuchań świadków ujawniane są kolejne okoliczności dotyczące pacyfikacji internowanych. Jeden ze świadków były strażnik zakładu karnego obecny tamtego dnia w Kwidzynie potwierdził, że podczas akcji obecny był również pułkownik zajmujący wysokie stanowisko w Okręgowym Zarządzie Zakładów Karnych.
Według świadka miał on odwołać jednego ze strażników i zastąpić go innym funkcjonariuszem, który był bardziej brutalny wobec internowanych.
Z kolejnych zeznań wyłania się obraz szeroko zakrojonej akcji, w której uczestniczyło znacznie więcej osób, niż obecnie zasiada na ławie oskarżonych. Coraz wyraźniej widać, że wielu ludzi odpowiedzialnych za pobicie internowanych prawdopodobnie nigdy nie poniesie odpowiedzialności karnej. Nie może to jednak oznaczać zgody na zapomnienie.
Walka o prawdę i sprawiedliwość trwa
Dla byłych internowanych i ich rodzin ten proces nie jest jedynie historycznym rozliczeniem. To walka o godność, pamięć i prawdę. O uznanie krzywdy ludzi, którzy zostali skatowani tylko dlatego, że chcieli wolnej Polski.
Tamte wydarzenia pozostawiły trwałe piętno na życiu wielu internowanych i ich bliskich. Wielu z nich przez lata żyło z bólem, traumą i poczuciem bezkarności sprawców.
Dlatego tak ważne jest, aby prawda o wydarzeniach w Kwidzynie została do końca ujawniona, a winni tej tragedii ukarani.
Kolejna rozprawa odbędzie się 25 i 26 czerwca o godzinie 9:30 przed Sądem Rejonowym w Kwidzynie.
źródło: NSZZ „S” Region Elbląski