– Uważam, że przeciągano to posiedzenie do momentu, kiedy my manifestację zakończymy, bo z góry było wiadomo, jaki będzie wynik – powiedział wiceprzewodniczący Solidarności Bartłomiej Mickiewicz, komentując przebieg obrad Senatu, który 20 maja wieczorem odrzucił prezydencki wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Związkowcy z Solidarności przyjechali wtedy do stolicy, domagając się rozpisania referendum.
„Wszyscy spisali się na medal”
Wiceprzewodniczący Solidarności Bartłomiej Mickiewicz był gościem Piotra Lisiewicza w programie „Wywiad z chuliganem”. Rozmowa na antenie Telewizji Republika dotyczyła między innymi ostatniej manifestacji Solidarności w stolicy. Związkowcy domagali się na niej rozpisania referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej.
Ta manifestacja była absolutnie pokojowa. Z rozmów z policjantami wynikało, że podczas całej manifestacji – tam było ponad 230 tysięcy ludzi – policja nałożyła dwa mandaty karne za używanie pirotechniki i dała cztery upomnienia. Uważam, że to jest rewelacyjny wynik. Wszyscy spisali się na medal
– skomentował przewodniczący Mickiewicz.
„Nie mówią głosem narodu”
Pomimo licznej demonstracji w Warszawie Senat postanowił odrzucić prezydencki wniosek o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum. Przeciwko zagłosowało 62 senatorów, za było 32, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Politykom nie podobało się, że pytanie referendalne zostało sformułowane w sposób sugerujący odpowiedź.
Myślę, że ludzie się budzą i chcą przyjeżdżać dlatego, że spodziewali się wyniku wczorajszego głosowania w Senacie. Widzą to, że niestety w pewnym – i to coraz poważniejszym zakresie – ci, co nami rządzą w tej chwili, nie mówią głosem narodu, nie mówią głosem ludzi
– stwierdził Bartłomiej Mickiewicz.
Głosowanie w Senacie odbyło się w późnych godzinach wieczornych. Wtedy kiedy ludzie byli w Warszawie, wtedy kiedy ludzie czekali na ten wynik głosowania, to rozmawiano o jakiś kryptowalutach, o różnych rzeczach. Uważam, że przeciągano to posiedzenie do momentu, kiedy my manifestacje zakończymy, bo z góry było wiadomo, jaki będzie wynik
– ocenił związkowiec.
Wiceprzewodniczący Solidarności podkreślił też, że każdy z senatorów powinien przemyśleć, czy mówi zgodnie ze swoim sumieniem i z wolą swoich wyborców, czy słucha wytycznych partyjnych.