Przejdź do treści Wyszukiwarka

Tam, gdzie kończy się przemysł, zaczyna się problem: rokowania zbiorowe w usługach

  • czwartek, 12 Marca 2026
  • Zagranica
  • Autor: Admin

fot. Shutterstock.com


Raport Challenges for Collective Bargaining in the Service Sectors koncentruje się na jednym z najważniejszych problemów współczesnego europejskiego rynku pracy: dlaczego rokowania zbiorowe w sektorach usług prywatnych pozostają wyraźnie słabsze niż w przemyśle i usługach publicznych, mimo że to właśnie usługi są dziś dominującą częścią gospodarki i zatrudnienia w Unii Europejskiej. Autorzy nie traktują tego jako wyłącznie słabości jednego segmentu rynku, ale jako problem o znaczeniu strategicznym dla przyszłości europejskiego modelu społecznego.


Raport Challenges for Collective Bargaining in the Service Sectors, przygotowany przez Alyonę Teplyshovą, Jana Bednorzа i Cindy Waweru, powstał na zamówienie UNI Europa. Największą wartością raportu jest to, że nie ogranicza się on do prostego stwierdzenia, iż „w usługach jest mniej związków i mniej układów zbiorowych”. Autorzy pokazują raczej, że trudności te mają charakter strukturalny. W sektorach usług prywatnych nakładają się na siebie: rozproszenie siły roboczej, duża liczba małych i mikroprzedsiębiorstw, wysoka rotacja zatrudnienia, większy udział pracy niestandardowej i samozatrudnienia, słabsza obecność organizacji pracodawców oraz prawne i instytucjonalne progi, które nie odpowiadają realiom rozdrobnionego rynku. Raport stawia jednoznaczą tezę: obecna architektura rokowań zbiorowych w Europie była budowana przede wszystkim dla gospodarki przemysłowej, a nie dla dzisiejszego świata usług.

Autorzy porządkują tę diagnozę w czterech wymiarach: cech siły roboczej, obecności związków zawodowych, struktur pracodawców i regulacji prawnej. To przekonujące ujęcie, ponieważ pokazuje, że słabość rokowań zbiorowych w usługach nie wynika z jednego źródła. Przeciwnie, mamy do czynienia z efektem kumulacji wielu barier. Pracownicy są rozproszeni i często nie spotykają się fizycznie w jednym miejscu pracy; związki zawodowe mają słabsze tradycje organizowania w nowych segmentach usług; pracodawcy są nierzadko rozbici, niechętni do tworzenia stabilnych struktur reprezentacji albo ukryci za franczyzą, outsourcingiem czy złożonymi łańcuchami podwykonawstwa; a prawo często nie obejmuje skutecznie osób formalnie samozatrudnionych, freelancerów czy pracowników platformowych.

Bardzo ciekawe jest również to, że raport nie idealizuje samych związków zawodowych. Jednym z bardziej oryginalnych wątków jest pokazanie, że problemem jest nie tylko brak zasobów, lecz także niedopasowanie organizacyjne i kulturowe części związków do współczesnych usług. Autorzy zwracają uwagę, że struktury związkowe często nie odzwierciedlają rzeczywistego składu zatrudnionych w usługach: młodszych, częściej sfeminizowanych, bardziej zróżnicowanych etnicznie i częściej pracujących w niestandardowych formach. To powoduje osłabienie zaufania i utrudnia budowę reprezentacji. Raport sugeruje więc, że przyszłość rokowań zbiorowych w usługach zależy nie tylko od zmian prawnych, ale także od głębokiej modernizacji samych strategii związkowych.

Z polskiej perspektywy ten raport jest szczególnie interesujący z kilku powodów. Po pierwsze, bardzo mocno wybrzmiewa w nim problem rozdrobnienia związkowego i słabej koordynacji, który w Europie Środkowo-Wschodniej ma wyjątkowo duże znaczenie. Autorzy przywołują wprost obserwację, że w usługach w Polsce istnieją tysiące zarejestrowanych organizacji związkowych, a w niektórych dużych firmach współistnieje kilka związków jednocześnie, co utrudnia wspólne działania i osłabia siłę przetargową strony pracowniczej. Z polskiego punktu widzenia to bardzo trafna diagnoza: problemem nie jest wyłącznie niski poziom uzwiązkowienia, ale także rozproszenie reprezentacji i brak zdolności do prowadzenia skoordynowanej polityki sektorowej.

Po drugie, raport dobrze oddaje trudność organizowania pracowników w tych segmentach usług, które w Polsce szczególnie szybko się rozwinęły w ostatnich dekadach: w handlu, usługach dla biznesu, kulturze, mediach, sektorach kreatywnych, usługach ochrony i sprzątania czy nowych usługach cyfrowych. Dla Polski ważna jest zwłaszcza uwaga, że część tych sektorów rozwijała się już w warunkach osłabionych tradycji zbiorowych, a więc bez historycznie zakorzenionych instytucji rokowań. To oznacza, że nie chodzi tu o odbudowę dawnych struktur, lecz często o budowanie ich niemal od zera. Z perspektywy kraju o niskim poziomie objęcia układami zbiorowymi jest to wniosek zasadniczy.

Po trzecie, bardzo mocny jest wątek dotyczący prekaryzacji i samozatrudnienia, który w polskich realiach brzmi szczególnie znajomo. Raport pokazuje, że im większy udział freelancerów, osób pracujących projektowo i formalnie samozatrudnionych, tym trudniej budować trwałe członkostwo związkowe i stabilne struktury rokowań. Autorzy przywołują także głos z polskiego sektora kultury, gdzie wskazano, że z roku na rok rośnie liczba freelancerów i osób samozatrudnionych, co wyraźnie komplikuje uzwiązkowienie. To bardzo ważny punkt, bo z polskiej perspektywy oznacza on, że klasyczne instrumenty reprezentacji pracowniczej coraz częściej rozmijają się z realną strukturą zatrudnienia w dużej części usług.

Istotny z polskiego punktu widzenia jest też fragment o niedoborze zasobów po stronie związków zawodowych. Raport pokazuje, że w usługach niskie płace i niewielka baza członkowska przekładają się na małe składki, a więc na chroniczne niedofinansowanie działalności organizacyjnej. W odniesieniu do Polski autorzy odnotowują, że w sektorach kultury niskie wynagrodzenia sprawiają, iż związki nie są w stanie utrzymać nawet podstawowej infrastruktury organizacyjnej. To cenna obserwacja, bo pokazuje błędne koło: właśnie tam, gdzie organizowanie jest najtrudniejsze i wymaga największych inwestycji, organizacje pracownicze mają najmniej środków, by takie inwestycje ponieść.

Ważny jest również wątek dotyczący kapitału zagranicznego i importowanych kultur zarządzania, które mogą osłabiać rozwój rokowań zbiorowych. Dla Polski, podobnie jak dla innych państw regionu, ma to szczególne znaczenie, ponieważ znaczna część nowoczesnych usług rozwijała się przy udziale inwestorów zagranicznych, często przenoszących do Europy Środkowo-Wschodniej nie tylko działalność gospodarczą, ale także określone modele relacji pracy. Raport sugeruje, że w takich warunkach trudniej budować zakorzenione, sektorowe formy dialogu, zwłaszcza gdy firmy funkcjonują w modelu transnarodowym i unikają odpowiedzialności jako klasyczny, rozpoznawalny pracodawca.

Na szczególną uwagę zasługuje także końcowy wniosek raportu: rozwiązaniem nie jest wyłącznie apel o „więcej dialogu społecznego”, lecz przemyślenie na nowo instytucjonalnych podstaw rokowań zbiorowych w usługach. Autorzy wyraźnie sugerują, że bez silniejszych mechanizmów sektorowych i wielopracodawczych, lepszego objęcia pracowników niestandardowych, skuteczniejszego organizowania cyfrowego oraz bardziej adekwatnych ram prawnych nie uda się zwiększyć zasięgu rokowań w gospodarce usługowej. Dla Polski jest to wniosek szczególnie ważny, bo pokazuje, że samo odwoływanie się do klasycznych modeli zakładowych nie wystarczy. Jeżeli usługi mają stać się realnym polem odbudowy reprezentacji zbiorowej, potrzebne są rozwiązania lepiej odpowiadające rynkowi pracy opartemu na rozproszeniu, elastyczności i niestabilności zatrudnienia.

Jest to raport ważny dlatego, że przesuwa punkt ciężkości debaty. Nie pyta już tylko, dlaczego pracownicy usług są słabiej objęci rokowaniami zbiorowymi, lecz stawia pytanie znacznie trudniejsze i bardziej aktualne: jak przeprojektować instytucje reprezentacji zbiorowej tak, aby odpowiadały strukturze współczesnej gospodarki usługowej. W tym sensie opracowanie ma znaczenie nie tylko diagnostyczne, ale także strategiczne zwłaszcza dla takich krajów jak Polska, gdzie słabość rokowań zbiorowych w usługach nie jest wyjątkiem, lecz jednym z centralnych problemów świata pracy.

bs