Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (EKZZ) wzywa Komisję Europejską, aby zapowiadana strategia „Buy European” stała się realnym narzędziem tworzenia i utrzymywania dobrych miejsc pracy w Europie – zarówno w przemyśle, jak i w usługach, od których ten przemysł zależy.
Kluczowym momentem ma być przedstawienie Industrial Accelerator Act przez wiceprzewodniczącego Komisji Stéphane’a Séjourné 28 stycznia. Oczekuje się, że akt ten wzmocni preferencję dla europejskiego przemysłu, jednak jak podkreślają związki zawodowe jego prawdziwym sprawdzianem będzie to, czy podniesie standardy pracy, czy raczej stanie się kolejnym instrumentem wspierającym niskie płace i przenoszenie produkcji poza Europę. Tło tej inicjatywy oddaje list samego Séjourné, w którym ostrzega on przed nową erą gospodarki opartej na sile:
„Powrót relacji gospodarczych opartych na sile poprzez cła, masowe subsydia, ograniczenia eksportowe i nieuczciwą konkurencję stawia Europę przed jasnym wyborem: albo wyposażymy się w ambitną, pragmatyczną politykę przemysłową, albo pogodzimy się z stopniową erozją naszej bazy przemysłowej, know-how i suwerenności gospodarczej”.
EKZZ zwraca uwagę, że konkurencyjność Europy opiera się na całym łańcuchu wartości: od fabryk i placów budowy, przez logistykę, utrzymanie ruchu, energetykę, sprzątanie, catering i IT, aż po usługi publiczne i inne prace kwalifikowane, które podtrzymują funkcjonowanie przemysłu i społeczności lokalnych.
Wspólnie z IndustriAll Europe EKZZ domaga się, aby Industrial Accelerator Act zawierał wiążące warunki społeczne. Oznaczałoby to, że wsparcie publiczne trafiałoby wyłącznie do firm, które rzeczywiście tworzą i utrzymują miejsca pracy w Europie, respektują prawo do rokowań zbiorowych, zapewniają godne wynagrodzenie, stabilne umowy i bezpieczne warunki pracy oraz inwestują w szkolenia, rozwój kompetencji i systemy praktyk zawodowych.
Sekretarz Generalna EKZZ Esther Lynch podkreśla, że stawka jest wysoka: „Polityka ‘Buy European’ musi przede wszystkim oznaczać tworzenie i utrzymywanie wysokiej jakości miejsc pracy w Europie nie tylko w przemyśle, ale także w usługach, które sprawiają, że gospodarka działa”.
Zwraca też uwagę na paradoks obecnej polityki wsparcia: „Nie ma sensu używać pieniędzy publicznych, aby nagradzać modele biznesowe oparte na niskich płacach, niestabilnym zatrudnieniu, fikcyjnym samozatrudnieniu lub przenoszeniu miejsc pracy poza Europę”.
Jej zdaniem warunkowość wsparcia jest kluczowa: firmy korzystające ze środków publicznych powinny w zamian gwarantować dobre miejsca pracy w Europie, uczciwe płace ustalane w drodze rokowań zbiorowych oraz poważne inwestycje w umiejętności i szkolenia. Lynch wskazuje również, że obecne niedobory pracowników są w dużej mierze powiązane z niskimi płacami i słabymi warunkami pracy, a także z chronicznym niedoinwestowaniem w szkolenia.
Sekretarz Generalna IndustriAll Europe Judith Kirton-Darling widzi Industrial Accelerator Act w szerszym kontekście odbudowy europejskiej bazy przemysłowej po dekadach offshoringu i cięć kosztów. Jej zdaniem zielona i cyfrowa transformacja mogą stać się szansą na odwrócenie tych trendów, ale tylko pod warunkiem, że polityka przemysłowa będzie zakorzeniona w zasadach sprawiedliwości, zrównoważenia i współdzielonego dobrobytu. Jak podkreśla:
„Made in Europe musi znaczyć więcej niż tylko montaż części na europejskiej ziemi. Musi oznaczać egzekwowalne standardy społeczne, silne prawa pracownicze, godne płace i dostęp do szkoleń”.
Na podstawie dotychczasowych zapowiedzi można oczekiwać, że Industrial Accelerator Act będzie zmierzał w kilku kierunkach. Prawdopodobnie wzmocni kryteria „lokalnej treści” w zamówieniach publicznych i programach wsparcia przemysłowego oraz wprowadzi wyraźniejsze preferencje dla europejskich dostawców w sektorach strategicznych, takich jak energia odnawialna, technologie cyfrowe, baterie czy półprzewodniki. Można też spodziewać się mocniejszego powiązania dotacji i ulg z warunkowością społeczną, tworzeniem miejsc pracy i inwestycjami w kompetencje, a także większej koordynacji polityki przemysłowej między państwami UE. W debacie pojawia się również pomysł rozszerzenia logiki „Made in Europe” na bliskich partnerów, takich jak państwa EFTA, kraje kandydujące czy Wielka Brytania.
Makroekonomiczne tło tej inicjatywy pokazuje, dlaczego mówi się o „przyspieszeniu” polityki przemysłowej. W samym przemyśle wytwórczym w UE działa około 2,2 mln przedsiębiorstw, które w 2022 r. zatrudniały blisko 30 mln osób, co oznacza, że każda zmiana zasad wsparcia publicznego ma bezpośrednie konsekwencje dla bardzo dużej części rynku pracy. Jednocześnie dane Eurostatu wskazują na umiarkowane ożywienie: w listopadzie 2025 r. produkcja przemysłowa była o 2,5 proc. wyższa w strefie euro i o 2,2 proc. wyższa w całej UE niż rok wcześniej, co sugeruje poprawę koniunktury, ale także jej wrażliwość na koszty energii i zakłócenia w łańcuchach dostaw. Równocześnie UE nadal nie osiąga celu 3 proc. PKB na badania i rozwój w 2024 r. wydatki na B+R wyniosły około 403 mld euro, co odpowiadało 2,24 proc. PKB. To stawia pytanie, czy „Buy European” będzie jedynie mechanizmem ochronnym, czy także impulsem do modernizacji i inwestycji w innowacje oraz kompetencje.
Z perspektywy związków zawodowych kluczowe pozostaje to, czy Industrial Accelerator Act realnie wzmocni rokowania zbiorowe, podniesie standardy pracy i ograniczy presję na dumping socjalny, czy też stanie się głównie narzędziem transferu publicznych środków do dużych korporacji bez twardych gwarancji dla pracowników.
bs