System handlu emisjami (EU-ETS), wprowadzony w 2005 roku, ogranicza „prawa do zanieczyszczania” poprzez zmniejszanie liczby certyfikatów CO2. Do 2050 roku Europa ma stać się neutralna klimatycznie, ale przemysł ciężki, w tym stalowy, domaga się zmian, by nie stracić konkurencyjności. Niemiecka stalownia Thyssenkrupp proponuje przedłużenie darmowych przydziałów certyfikatów do lat 40. XXI wieku, co mogłoby opóźnić redukcję emisji o długie lata.
W Niemczech, gdzie stal odpowiada za około 6% emisji CO2, produkcja „zielonej stali” napotyka na poważne przeszkody. Tradycyjne piece hutnicze emitują ogromne ilości gazów cieplarnianych, dlatego firmy jak Salzgitter AG inwestują miliardy w technologie oparte na zielonym wodorze i energii odnawialnej. Salzgitter planuje dostarczać niskoemisyjną stal już w 2027 roku, podkreślając, że osłabienie EU-ETS ukarałoby pionierów transformacji. Jednak inni giganci jak ArcelorMittal wstrzymują swoje zielone projekty, mimo miliardów dotacji państwowych, powołując się na rosnące koszty energii i niepewność rynku. Brak obiecanego taniego prądu przemysłowego dodatkowo komplikuje sytuację, jak zauważa Nicole Voigt z Boston Consulting Group.
Niemiecki Związek Przemysłu Stalowego (WV Stahl) w swojej stanowisku, cytowanym przez niemieckie media publiczne, wzywa o zrównoważony rozwój. To uzupełnienie Zielonego Ładu, które ma zapewnić konkurencyjność poprzez plan działań dla stali „Made in Europe”. Kluczowe propozycje obejmują politykę handlową: wzmocnienie instrumentów antydumpingowych przeciw nadwyżkom z Azji, zwłaszcza Chin, oraz poprawę mechanizmu CBAM (granicznego podatku węglowego), by chronił eksport stali. W energii apelują o capping podatków i opłat sieciowych, promowanie umów PPA na tani prąd oraz przedłużenie rekompensat za ETS po 2030 roku.
Przyszłość ETS
Krytycy, tacy jak Simon Wolf z proekologicznej organizacji Germanwatch, obawiają się, że żądania branży stalowej „torpedują ochronę klimatu”. Inne sektory, jak lotnictwo czy chemia, też lobbują za zmianami, co pokazuje szerszy konflikt. Rząd federalny Niemiec rozważa dostosowania, ale podkreśla równowagę między przemysłem a ekologią. Eksperci jak Gunnar Groebler z Salzgitter ostrzegają: osłabienie zasad po inwestycjach byłoby fatalne.
Przyszłość zależy od reformy EU-ETS, planowanej na przyszły rok. Bez tańszej energii i wodoru transformacja może utknąć, grożąc utratą miejsc pracy w hutach. Clean Industrial Deal mógłby być kluczem, ale wymaga konkretnych kroków, by Europa nie przegrała z Azją. Czy stal stanie się zielona, czy pozostanie szara? To pytanie o bilans ambicji i realiów.
Aleksandra Fedorska jest dziennikarką Tysol.pl oraz licznych polskich i niemieckich mediów]
źródło: tysol.pl