Sekretariat BHiU

Sekcja Handlu

Sekcja Ubezpieczeń

Strony www Organizacji

Polecane Strony WWW

Nasze Akcje

W tym roku wszystkie największe sieci handlowe działające w Polsce zamkną swoje sklepy w Wigilię Bożego Narodzenia o godzinie 14.00 lub 15.00. O skrócenie czasu pracy 24 grudnia od wielu lat apelowała handlowa Solidarność, prowadząc w okresie przedświątecznym akcję „Nie przehandluj pierwszej gwiazdki”.

 

- To nasz ogromny sukces. Od siedmiu lat prowadziliśmy w okresie przedświątecznym akcje ulotkowe i happeningi przed sklepami. Przez te wszystkie lata rozdaliśmy wraz z ulotkami ok. 50 tys. opłatków.  Prosiliśmy klientów o to, aby nie robili zakupów 24 grudnia, pisaliśmy apele do zarządów sieci handlowych. Konsekwentna praca przyniosła efekty – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

 

Jak wynika z informacji handlowej Solidarności w tym roku zdecydowana większość dużych sieci handlowych zamknie swoje sklepy o godzinie 14.00. Jedynie markety Auchan, Real i Carrefour będą pracować o godzinę dłużej. – Mamy nadzieję, że skrócony czas pracy w Wigilię stanie się nie tylko dobrym obyczajem, ale również niepisanym standardem, o przestrzeganie którego pracownicy handlu nigdy już nie będą się musieli zabiegać, ani o nim przypominać – mówi przewodniczący.

 

Przewodniczący podkreśla, że jeszcze 4 lata temu sklepy wielu sieci czynne były w Wigilię do godziny 18.00, a we wcześniejszych latach nawet do 20.00. Wówczas zatrudnieni w nich pracownicy wracali do domów późno w nocy. – Przed świętami do sklepów trafia większa ilość towarów, a więc  i pracy jest więcej. Po zamknięciu pracownicy muszą jeszcze posprzątać swoje stanowiska pracy, uzupełnić towar na półkach itd. Jeżeli sklep zamykał się o 20, to pracownicy mają grafiki rozpisane do 21.00 lub 21.30, później musieli jeszcze dostać się do domu – tłumaczy Bujara.

 

Skrócenie handlu w Wigilię Bożego Narodzenia udało się osiągnąć bez regulacji prawnych. O tym jak trudno skłonić polityków do wprowadzenia jakichkolwiek ograniczeń dla handlu wielkopowierzchniowego świadczy chociażby los kolejnych inicjatyw ustawodawczych dotyczących skrócenia lub wprowadzenia całkowitego zakazu handlu w niedzielę. – Liczymy, że konsensus w sprawie godzin pracy Wigilię będzie trwały i rozpocznie nowe otwarcie dialogu pomiędzy pracodawcami w handlu i związkami zawodowymi. Mamy nadzieję, że również inne problemy pracownicze w naszej branży uda się rozwiązać w podobny sposób -  zaznacza szef handlowej „S”.

 

Siedem z dziewięciu placówek firmy wysyłkowej Amazon w Niemczech rozpoczęło kolejną falę strajków. Niemieckich pracowników wspierała w środę liczna grupa przedstawicieli NSZZ „Solidarność”.
- Pojechaliśmy do Lipska, aby przekazać pracownikom Amazona nasze poparcie i wyrazić solidarność  – tłumaczy Alfred Bujara przewodniczący sekcji handlowej NSZZ „Solidarność”. – Niemieccy strajkujący byli wyraźnie poruszeni naszym przyjazdem, a przecież niedługo i my możemy oczekiwać takiego wsparcia – wyjaśnia.
To już kolejny ze strajków pracowników popularnej firmy wysyłkowej. Konflikt między pracownikami, a pracodawcą trawa od 2013 roku. Pracownicy Amazona skarżą się na m.in. na zbyt dużą presję pracy, niskie zarobki, zbyt krótkie terminy realizacji zadań.  Grudniowy strajk jest tym bardziej dotkliwy, że zaplanowano go tuż przed świętami, czyli w najgorętszym dla handlu okresie.
Według oficjalnych informacji, że strony Verdi.de do strajku przyłączyło się blisko 3 tys. pracowników.
- Niemcy wypracowali sobie już całkiem dobre warunki pracy porównując je z Polską. Obecnie wielu pracowników pracuje już na umowach na czas nieokreślony, co pozwala im w ogóle strajkować  – tłumaczy Bujara. – Tymczasem Amazon w Polsce oferuje warunki pracy urągające ludzkiej godności. Polski pracownik zarabia średnio 3 euro na godzinę podczas gdy niemiecki pracownik wykonujący dokładnie tą samą pracę zarabia 10-12 euro na godzinę. Tym bardziej pragnę podkreślić, że jako „Solidarność” służymy pomocą i wsparciem dla każdego pracownika tej firmy –  apeluje.
Amazon to największy sklep internetowy świata, a zarazem posiadacz tytułu „najgorszego pracodawcy świata”.  Założony został 20 lat temu w USA przez Jeffa Bezosa. Zaczynał jako księgarnia internetowa. Zatrudnia ok. 117 tys. ludzi. Jakiś czas temu firma, silnie obecna w Niemczech, postanowiła otworzyć swoje kolejne centra logistyczne w Polsce i Czechach.
Niemiecki strajk ma potrwać do końca tygodnia.
Dziennik Metro
Z wrocławskiego centrum logistycznego Amazona zaczęli zwalniać się pierwsi pracownicy. – Nie da się tak zapieprzać. Skaner tobą kieruje. Pokazuje, gdzie masz podejść, i zaczyna odliczać ci czas: 26 sekund, 18, 7 – na dotarcie na miejsce. I tak przez 10 godzin. A przed tobą wciąż nieskończona ilość paczekO pracy w centrum logistycznym Amazona na Bielanach Wrocławskich opowiada nam pracownik, który niedawno stamtąd odszedł. Prosi o nieujawnianie jego nazwiska.

Nic nie da się nadrobić

Wykonujesz trzy czynności: chodzisz, skanujesz, przenosisz. I tak przez 10 godzin. Skaner tobą kieruje. Pokazuje gdzie masz podejść i zaczyna odliczać ci czas: 26 sekund, 18, 7 – na dotarcie na miejsce. Za każdym razem czas jest inny, ale zawsze tak samo jest go niewiele. Jeśli nie zdążysz w czasie, jaki wyliczył ci system, twój menedżer może wysłać ci wiadomość. KorpoSMS-a na skaner: „pracuj szybciej”. Twój szef widzi wszystko, co robisz. Jeśli się zatrzymasz – widzi to. Jeśli się pomylisz – widzi to. Pomyłkę możesz zgłosić, ale nie możesz jej cofnąć.

A przed tobą wciąż nieskończona ilość paczek. Będąc operatorem nie jesteś w stanie pracować tak, żeby w ciągu godziny zrobić więcej i mieć dzięki temu przerwę na fajkę. Bez względu na to ile zrobisz, w następnej godzinie będziesz tak samo załadowany pracą. Zawsze jest więcej do wykonania, niż możesz zrobić. Nie możesz odpocząć czy rozłożyć sobie pracy. Towar wciąż napływa. „Syzyfowe prace” czytałeś. Nie myślałeś, że będziesz je robił. Musisz równomiernie pracować przez dziesięć godzin. Przed tobą nieskończona ilość paczek. Świat nie przestaje kupować, a ty musisz mu to dostarczyć.

Co słyszałeś

Nigdy nie kupiłeś niczego w Amazonie. Przecież nie ma polskiej strony, a ty nie czytasz po angielsku. Przed otwarciem centrum logistycznego na Bielanach znalazłeś teksty o warunkach pracy w takich samych miejscach na Zachodzie. Słyszałeś o strajkach w niemieckich oddziałach, krótkich terminach realizacji zadań, skrajnej presji na zwiększanie wydajności oraz złych zasadach organizacji pracy. Słyszałeś o poleceniach spływających na skaner co 33 sekundy przez 10 godzin w Anglii, ale też stawce godzinowej o 0,2 funta wyższej od minimalnej. I czytałeś, że firma obiecywała, że w Polsce nie powtórzy tych błędów, że będzie bliżej pracownika.

Nowy Tygodnik Wrocław już w kioskach

Amazon zazwyczaj się nie reklamuje, wierząc w swoją renomę i marketing szeptany, ale jego logo zobaczyłeś na koszulkach piłkarzy Śląska w meczu z Lechem Poznań. Na stadionie rozdawano też ulotki zachęcające do pracy w magazynach. Stawki godzinowe od 12,50 zł dla pracowników fizycznych, dla operatorów wózków od 16 zł, do tego darmowy dojazd na terenie miasta i obiady za złotówkę. Zarobisz tyle samo, co w Niemczech. Tylko w innej walucie. Nie masz pracy, wchodzisz w to.

Nie rozróżnisz dnia od nocy

Praca jest w systemie, którego nie znasz. Twoje szkolenie trwało kwadrans. Pracujesz dziesięć godzin dziennie przez cztery dni w tygodniu, od niedzieli do środy, albo od środy do soboty. Firma promuje ten system jako korzystny. Teoretycznie masz w tygodniu „dodatkowy” dzień wolny. To fikcja, bo chociaż pracujesz 40 godzin tygodniowo, tak jak w każdej innej firmie, to jesteś po czterech dziesięciogodzinnych dniach tak zmęczony, że cały ten „dodatkowy” dzień wykorzystujesz na dojście do siebie. Jest jeszcze tzw. donut, czyli poniedziałek, wtorek, czwartek i piątek. Zakład musi być zawsze w pełni obsadzony. Pieniądz nie śpi.

Zaczynasz o szóstej, więc musisz być po piątej na miejscu. Transport zakładowy z dworca wyjeżdża przed piątą. Z domu wychodzisz o czwartej i jedziesz nocnym. Pracujesz do szesnastej trzydzieści, w domu jesteś o osiemnastej. Nocna zmiana jest od osiemnastej do piątej trzydzieści. Twoi koledzy z nocki przesypiają cały dzień, by wieczorem znowu pracować.

Choć w zasadzie nie ma znaczenia, czy pracujesz na dniówki, czy nocki. Do wnętrza molocha na Bielanach nie dociera światło. Pracując w środku, nie jesteś w stanie rozróżnić pory dnia. Wszyscy pracują w takim systemie, twój lider i menedżer też. Prawo pozwala wydłużyć dzień pracy nawet do 12 godzin, więc nie wiadomo, jak będziesz pracował w przyszłości.

Nadgodziny nie są wymuszane, ale czujesz, że ośmiu kolegów, którzy przyjechali do pracy przed tobą, patrzy na ciebie z pogardą. Kiedy wychodzisz, oni zostają. Gdzieś w Ameryce Jeff Bezos, założyciel Amazona, kiwa głową z uznaniem. Ci pracownicy z radością przyjmują nadgodziny zlecone przez firmę. Po to tu przyszli. Osiem godzin w tygodniu, a cztery w ciągu doby. Pieniądz nigdy nie śpi.

Brawa, oznaka przodownika

Dzień zaczynasz od apelu. Zebranie trwa kilka minut, lider czyta, jakie są cele, przypomina wyniki z wczoraj. Najważniejsze są zadania na dzisiaj. Grupa 100 pracowników musi spakować 150 tysięcy paczek. W ciągu minuty magazyn powinny opuszczać trzy produkty, aby nie był przepełniony. Lider czyta ogłoszenia firmowe, podrzuca hasło jakościowe.

Potem jesteś już cyfrą na ekranie menedżera. Nie musi ruszać się z miejsca. Nadzoruje po kilka linii i musi zapewnić pracę i materiały wszystkim pracownikom. Widzi tylko liczby. Zwraca uwagę na dolne kilka procent, 10-12 osób, które pracują najgorzej. Znajdzie je i wyśle im wiadomość. Statystycznie 5 proc. osób się zwolni, a 5 proc. zasłuży na pochwałę.

Po półgodzinnej przerwie obiadowej odbywa się jeszcze jedno zebranie. Podsumowuje się, gratuluje się, albo przypomina o tym, ile brakuje do wypełnienia limitu. Czyta się nazwiska przodowników pracy. Bije się brawo.

Nagrody są typowo amerykańskie. Jeśli nie wystarcza ci satysfakcja, dostaniesz oznakę. Wyczytają twoje nazwisko na apelu, koledzy będą bić ci brawo. Premia 15-procentowa obłożona jest takimi warunkami, że mało kto ją zobaczy.

Druga część dnia kończy się bez apelu. Menedżerowie spotykają się po pracy, szeregowi wychodzą. Albo zostają na nadgodziny.

Liderzy pomagają menedżerowi. Są naturalnymi przywódcami wyłowionymi z tłumu. Dostają medale, żeby imponować świeżakom. Widzisz uśmiechniętego z orderami, więc bijesz mu brawo na dzień dobry. A jego zadaniem jest utrzymać cię w przekonaniu, że codziennie jest pierwszy dzień. Bo tylko pierwszego dnia masz tyle entuzjazmu i zapału, co niemowlę. Motywują, krzyczą, są wilczkami z Bielan.

Źle policzona wypłata? Zdarza się

Praca jest twoim życiem. Dostajesz jedzenie, a jeśli zasłużysz, to też satysfakcję. Poza przerwą na śniadanie masz jeszcze pół godziny na posiłek. Możesz w tym czasie pograć też z kolegami w ping-ponga, jeśli nie chcesz obrzydliwej kiełbasy i ziemniaków. Lepsze jedzenie jest w barze „Mewa”. Masz też dwie piętnastominutowe przerwy. Wszystkiego razem więcej niż daje prawo. Bo ono daje pół godziny na osiem godzin. Możesz pójść siku albo zatrzymać się i myśleć o Kim Kardashian, ale to wpływa na ocenę.

Nie ocenia cię przełożony. To system mierzy wydajność i jakość. Raz w tygodniu dostaniesz wydruk, czy jesteś odpowiednio szybki. Jak popełniasz błąd, to dowiesz się w którym dniu, w której minucie i w której sekundzie. Jeśli źle odłożyłeś czy zeskanowałeś towar, to dostaniesz upomnienie. Jeśli będziesz je kolekcjonował jak nalepki w Żabce, to czeka cię rozmowa z przełożonym. Po kumulacji porozmawiasz z kadrami. Kolejne stopnie eskalacji mogą doprowadzić do tego, że firma wypowie ci umowę. Zgodnie z prawem, bo ma twarde dowody, że się z niej nie wywiązałeś. A nawet jeśli się wywiążesz, być może i tak nie dostaniesz pieniędzy.

Panuje duży bałagan z wypłatami. Amazon zlecił to zewnętrznej firmie, która źle liczy składniki wynagrodzenia, nie płaci ZUS-u, opóźnia wypłaty. Paski z wypłaty dostajesz pocztą. Poleconym. Chodziłeś cały miesiąc do pracy, ale na wydruku masz 20 nieusprawiedliwionych godzin? Zdarza się. Twoje L4 jest nieopłacone, bo pracodawca spóźnił się o jeden dzień. Zdarza się. Ktoś inny dostaje twoją wypłatę? Zdarza się. Nie masz kogo zapytać. Panie w kadrach rozkładają ręce jak Jezus w Rio. System nie myli się tylko na własną niekorzyść.

Rozliczasz się w okresie trzymiesięcznym. Zrobiłeś w październiku 130 godzin, w listopadzie 150, a w grudniu 200. Wychodzi średnio 160 godzin. Nie przekraczasz limitów, ale dostajesz pół wypłaty w jedynym miesiącu, mniej więcej całą w drugim i większą w trzecim. Niby wszystko się zgadza, ale rachunki za mieszkanie, prąd czy telefon musisz płacić co miesiąc w stałej kwocie.

Jaki krem na bąble na nogach?

Największe obłożenie jest w listopadzie i grudniu. Wtedy potrzeba najwięcej ludzi. Mniej we wrześniu czy październiku. Praca jest monotonna i ciężka fizycznie. Nie ma płodozmianu. Rzadko się przerzuca pracowników między sekcjami. Chyba że coś się stanie. Masz robić cały czas to samo. Kiedy nie robisz, może cię zastąpić każdy, bo każdy potrafi chodzić, skanować i przenosić.

Na całym świecie Amazon zatrudnia najbiedniejszych w danym kraju. Głównie imigrantów. W Niemczech pracują Polacy. W Polsce ich nie ma. Firma szuka więc ludzi w schroniskach dla bezdomnych i w zakładach karnych. Niektórzy przecież niedługo wyjdą. Ci najniżej wykwalifikowani i mający najniższe potrzeby zadowolą się białą kiełbasą. Nie czytali „Syzyfowych prac”. Ich nie zdziwi, że z dnia na dzień zmienił się menedżer czy lider. Nikt o to nie pyta. Nie trzeba być kreatywnym. Trzeba odtwarzać to, co jest zaplanowane.

Rozmawiasz z przełożonymi tylko o tym, czy coś zrobiłeś, czy nie. Rozmawia się tylko o liczbach. Z wózkiem przechodzi się cztery kilometry na godzinę. W ciągu dziesięciu godzin robisz więc kilkadziesiąt kilometrów.

Z kolegami nie rozmawiasz, bo nie masz czasu. Mijacie się co chwilę w trakcie kilkudziesięciosekundowych odcinków. Ludzie migają ci przed oczami. Są ich tu setki. Nie znasz nikogo. W takich warunkach nie założysz związku zawodowego. Nie zawalczysz o lepszą kiełbasę. Wracając, doradzacie sobie tylko wzajemnie, że na bąble na nogach najlepszy jest Sudocrem – wysusza, złuszcza i leczy, więc nie trzeba przebijać samemu bąbli i odcisków.

Dostaniesz rabat

Klienci są zadowoleni, bo wszystko jest im podporządkowane. W magazynie jest wszystko, od płyt i książek, przez ubrania, po konsole, garnki i młoty udarowe. Dlatego przy wyjściu z hali przechodzisz przez bramkę i punkt ochrony jak na lotnisku. Jeśli coś wyniosłeś, bramka zapiszczy. Przy wejściu na twój sprzęt elektroniczny jest naklejany kod paskowy. I tak nie możesz z niego korzystać w czasie pracy.

Musisz walczyć do ostatniej sekundy, żeby paczka wyjechała. Bo – jak słyszysz – na tę paczkę może czekać chore dziecko. Jak ocenisz, że książka z zagiętą kartką, bluza z wystającą nitką albo album z rysą na okładce nadają się do wysłania? Musisz sam siebie zapytać, czy podarowałbyś to swojej ukochanej. Codziennie zadajesz sobie to pytanie kilkadziesiąt razy. Codziennie masz swój mały dzień niepodległości. Skoro nikogo nie obchodzi, czy dobrze się czujesz, to masz przynajmniej to minimum samodzielności.

Swoją Amerykę już masz, dokładnie taką, jakiej chciałeś. We wrocławskiej hali nawet kible są tak samo usytuowane, jak w amerykańskich. System organizacji pracy jest jak ze snu Henry’ego Forda. Nikt nie patrzy na różnice kulturowe. To, co jest oczywiste dla Amerykanina, dla ciebie też musi być.

Twój menedżer już nauczył się codziennie z radością wypełniać tę samą tabelkę, a ty? Jeff Bezos chciał, żeby firma nazywała się „relentless”, czyli bezwzględny. Wejdź w przeglądarkę, wpisz relentless.com. Jesteś na stronie Amazona. Możesz coś sobie kupić, masz dziesięcioprocentowy rabat jako pracownik. Ale nigdy tego nie zrobisz.

***

Pod koniec października na porannej zmianie pracę przerwali pracownicy pięciu niemieckich zakładów Amazona. Łącznie około 1750 osób skarżyło się na wyznaczanie zbyt krótkich terminów realizacji zadań, skrajną presję na zwiększanie wydajności oraz złe zasady dotyczące organizacji pracy. W połowie października z wrocławskiego centrum logistycznego firmy na Bielanach Wrocławskich zaczęli zwalniać się pierwsi pracownicy. Po miesiącu od otwarcia zakładu.

źródło:http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17053225,Pierwsi_pracownicy_odchodza_z_Amazona___Nie_da_sie.html

Jak co roku NSZZ „Solidarność” apeluje do pracodawców z branży handlowej o skrócenie pracy 24 grudnia, tj. w wigilię Bożego Narodzenia. Oto pełna treść apelu.

 

Do pracodawców z branży handlowej

Szanowni Państwo!

Zbliża się grudzień, a wraz z nim najpiękniejsze polskie święta – Boże Narodzenie. Dlatego jak co roku zwracam się do Państwa z gorącym apelem o skrócenie czasu pracy Państwa placówek handlowych w Wigilię Bożego Narodzenia.

Wigilia to dla Polaków dzień niezwykły. Dzień, który w rodzinnym gronie zdecydowana większość z nas spędza przy Wieczerzy Wigilijnej, czekając na przyjście naszego Zbawiciela – Jezusa Chrystusa. Ale to również dzień gorączkowych przygotowań, na które zwyczajnie potrzeba czasu. Praca w tym dniu, w godzinach popołudniowych, to zdecydowanie zły obyczaj.

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” od dawna przypomina, że przedłużanie godzin pracy sklepów w Wigilię do godz. 16.00 czy nawet 18.00 nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Natomiast dla naszych rodzin i dzieci ma swoje negatywne skutki, a w wielu przypadkach wręcz uniemożliwia pracownikom spędzenie tego wyjątkowego czasu wspólnie z rodziną.

Z roku na rok nasz apel spotyka się z coraz większą przychylnością z Państwa strony. Coraz więcej placówek kończy pracę już o godz. 14.00. W imieniu pracowników, ich rodzin, a szczególnie wypatrujących pierwszej gwiazdki dzieci – serdecznie Państwu za to dziękuję!

Podtrzymując ten dobry obyczaj, jak co roku apeluję, aby i w tym roku Państwa sklepy zamknąć najpóźniej do godz. 14.00.

Z wyrazami szacunku

Piotr Duda

List o skrócenie handlu w Wigilię

Petycja

Konferencja Prasowa

Światowy Dzień Godnej Pracy Plakat przewodni

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7 października o godzinie 12.00  przed gmachem Sejmu w Warszawie rozpocznie się happening handlowej Solidarności. Związkowcy chcą zwrócić uwagę na pogarszające się warunki pracy w hipermarketach i dyskontach.

 

- Przywieziemy do Warszawy wózek załadowany do wysokości ok. 2 metrów towarem o wadze ponad pół tony. Pracownicy marketów i dyskontów  rozładowują takie wózki po każdej dostawie towaru w ich sklepach. Będziemy zachęcać parlamentarzystów, aby pomogli nam w rozładunku i na własnej skórze przekonali się jak ciężka jest praca w handlu. – mówi Alfred Bujara, przewodniczący handlowej Solidarności.

 

Uczestnicy akcji protestacyjnej złożą w Kancelarii Sejmu petycję zawierającą propozycję zmian legislacyjnych zmierzających do poprawy sytuacji pracowników sieci handlowych. Następnie związkowcy przejdą przed Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. – Naszą petycję wręczymy również panu  ministrowi Kosiniakowi-Kamyszowi. Po drodze sprzed Sejmu do siedziby resortu pracy będziemy tłumaczyć warszawiakom przyczyny naszego protestu. Wszyscy chętni będą też mogli spróbować sił przy rozładunku naszego wózka z towarem. 7 października przypada  Światowy Dzień Godnej Pracy. Poprzez nasz protest chcemy zwrócić uwagę, że warunki pracy w handlu nie zawsze są godne – tłumaczy Bujara.

 

Pracownicy handlu skarżą się przede wszystkim na przeciążenie pracą oraz zbyt niski poziom zatrudnienia. Jak wskazuje handlowa „S”, w ostatnim dziesięcioleciu poziom zatrudnienia w poszczególnych sieciach handlowych spadł od 40 proc. do nawet 60 proc. Kolejny problem to warunki zatrudnienia. – Z naszych szacunków wynika, że 40 proc. pracowników handlu jest zatrudniona na umowach śmieciowych. Z kolei blisko połowa pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Wynagrodzenie za pracę przy takich warunkach nie wystarcza na utrzymanie nawet na najskromniejszym poziomie – wskazuje szef handlowej „S”.

 

W ocenie Bujary problemem jest również brak dialogu społecznego w handlu. – W naszym kraju nie ma organizacji zrzeszających pracodawców z handlu, nie ma dialogu na poziomie całej branży. W wielu krajach europejskich do tworzenia takich organizacji pracodawców obliguje prawo. U nas zarządy sieci handlowych są skupione wyłącznie na pomnażaniu zysków, niestety bardzo często dzieje się to kosztem pracowników. Jakikolwiek dialog zwyczajnie ich nie interesuje. To trzeba zmienić, ale tego nie da się zrobić bez zaangażowania państwa – podkreśla przewodniczący.

 

Komunikat Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” w Jeronimo Martins Polska S.A.-Biedronka.

W dniu 25.09.2014 r podczas cyklicznego spotkania pomiędzy pracodawcą a związkami zawodowymi, mimo wcześniejszego postulatu związków zawodowych NSZZ „Solidarność „ i „Sierpień 80 „ nie doszło do spotkania z członkiem zarządu posiadającego umocowanie do podejmowania decyzji w imieniu Zarządu JMP S.A.. Obecni na spotkaniu przedstawiciele NSZZ Solidarność i Sierpień 80 z powodu nie obecności uprawomocnionego członka zarządu i nie spełnienia wcześniej przedłożonych postulatów opuścili spotkanie .
W związku z powyższym przedstawiciele związków zawodowych udali się do siedziby firmy w celu złożenia petycji przedstawiającej swoje postulaty i domagając się spotkania z kompetentnym członkiem zarządu. Przedstawiciele wyżej wymienionych organizacji związkowych nie zostali wpuszczeni do budynku i sekretariatu Zarządu Jeronimo Martins Polska S.A. Pismo odebrano w wejściu do budynku przez pracownika kancelarii i potwierdzono odbiór petycji w drzwiach wejściowych.
Związkowcy w przedstawionej w imieniu pracowników petycji domagają się zwiększenia zatrudnienia z uwagi na nadmierne przeciążenie pracą fizyczną, oraz zwiększenia wynagrodzenia za pracę. Kolejnym postulatem jest przestrzeganie wewnętrznego regulaminu pracy i zasad bhp. Ponadto związkowcy domagają się przestrzegania zasad szacunku oraz poszanowania godności i czasu pracownika, w tym prawa do 15 minutowej przerwy pracowniczej.
Oczekujemy odpowiedzi na petycję w wyznaczonym terminie to jest do dnia 09.10.2014 r

Ok. 700 osób pikietowało 9 września przed siedzibą zarządu spółki Lidl Polska w Tarnowie  Podgórnym. Solidarność domaga się poprawy warunków pracy w sklepach i centrach dystrybucyjnych należących do tej sieci handlowej oraz przywrócenia do pracy zwolnionych działaczy związkowych.

 

 

 

- Przyjechaliśmy tutaj z całej Polski, żeby głośno zaprotestować przeciwko łamaniu podstawowych praw pracowniczych i związkowych w sieci Lidl. Zarząd tej firmy nie chce z nami rzetelnie rozmawiać przy stole negocjacyjnym, dlatego o naszych postulatach musimy mówić na ulicy. – powiedział po zakończeniu pikiety Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

Podczas trwania akcji protestacyjnej szef handlowej Solidarności mówił m.in. o podwójnych standardach traktowania pracowników w Lidl. Przekonywał, że w Niemczech skąd pochodzi ta sieć handlowa są oni traktowani nieporównywalnie lepiej niż w Polsce. – Stosunek kosztów osobowych do obrotów sklepów jest u nas ok. 3 razy mniejszy, niż w Niemczech. Polscy pracownicy przynoszą koncernowi gigantyczne zyski, ale ich wynagrodzenia są kilkakrotnie niższe od tych w Niemczech. Z kolei ceny wielu produktów w sklepach u nas i na Zachodzie są porównywalne – podkreślał Bujara.

 

 

Podczas pikiety protestujący wręczyli przedstawicielom zarządu spółki petycję z postulatami. – Odebrały ją od nas osoby nie mające umocowań do negocjacji ze związkami zawodowymi. Uzyskaliśmy jednak zapewnienie, że zostanie ona przekazana członkom zarządu sieci – mówi przewodniczący.Handlowa Solidarność zarzuca kierownictwu polskiego oddziału sieci Lidl brak woli podjęcia rzeczywistego dialogu ze stroną społeczną oraz żąda przywrócenia do pracy działaczy związkowych, którzy w ocenie „S” zostali zwolnieni niezgodnie z prawem. W grudniu ubiełego roku, 11 miesięcy po powstaniu w Lidlu organizacji związkowej jej przewodnicząca Justyna Chrapowicz oraz jej zastępca Artur Szuszkiewicz otrzymali wypowiedzenia z pracy. Sprawa ta została skierowana do sądu pracy.

 

 

Jednym z postulatów Solidarności w Lidl jest również zwiększenie stanu zatrudnienia. Jak podkreślają związkowcy pracowników w sklepach i centrach dystrybucyjnych jest za mało, a zakres ich obowiązków jest stale poszerzany. – Pracownik musi robić wszystko na raz. M.in. obsługiwać klientów na kasie, układać towar na półkach, uzupełniać braki, a w międzyczasie wypiekać pieczywo w sklepowym piecu. To praca ponad siły – przekonuje Alfred Bujara.

Pracownicy Lidla skarżą się również na to, że są zatrudniani na czas określony i w niepełnym wymiarze godzin. – Podczas naszych wcześniejszych protestów, Lid chwalił się, że podniósł płace w swoich sklepach i teraz na „dzień dobry” pracownik zarabia tam ponad 2 tys. brutto. Co z tego skoro pracownicy są zatrudniani na niepełny etat i zamiast tych 2 tys. dostają np. 1300 zł brutto – wskazuje Alfred Bujara.

 

 

 

 

 

 

 

 

Solidarność w sieci Real zawarła ze spółką Auchan Polska porozumienie ramowe dotyczące zasad przejmowania pracowników przez nowego pracodawcę. Działające w Polsce hipermarkety Real zmieniły właściciela w lutym tego roku.

- Porozumienie ramowe z nowym pracodawcą zostało podpisane 1 września przez Międzyzakładową Komisję Koordynacyjną Real Polska NSZZ Solidarność. Teraz w każdym sklepie Real, gdzie działa MKK będą zawierane odrębne porozumienia oparte na tym dokumencie. W marketach, gdzie funkcjonuje nasz związek, interesy pracowników zostały zabezpieczone – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Handlu Banków i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

Zgodnie z zapisami porozumienia pracownicy sklepów Real będą przechodzić do nowego pracodawcy wyłącznie na zasadach określonych w artykule 23¹ Kodeksu pracy. Dodatkowo pracodawca zobowiązał się, że do 31 maja 2015 roku nie będzie stosował w przejętych marketach wypowiedzeń umów o pracę z przyczyn niedotyczących pracownika. – To bardzo ważny zapis. Teoretycznie Auchan mógł np. zwolnić wszystkich pracowników sklepów Real i zastąpić ich osobami zatrudnionymi w agencjach pracy tymczasowej. W handlu to niestety coraz powszechniejsze zjawisko. Dzięki wynegocjowanemu przez Solidarność porozumieniu mamy pewność, że nic takiego się nie stanie, a pracownicy nie muszą martwić się o swoje miejsca pracy – mówi Bujara.

Jak podkreśla przewodniczący, porozumienie gwarantuje również stopniowe ujednolicenie warunków zatrudnienia we wszystkich sklepach należących do marki Auchan. W okresie nie dłuższym niż 6 miesięcy wynagrodzenia pracowników sklepów należących do niedawna do  sieci Real mają zostać dostosowane do zasad obowiązujących u nowego pracodawcy. – Jeżeli np. dany pracownik Reala zarabiał mniej niż osoba zatrudniona na tym samym stanowisku w Auchan, jego wynagrodzenie wzrośnie. Z kolei jeżeli ktoś zarabiał więcej, jego pensja nie ulegnie obniżeniu. Tak więc pracownicy Real na pewno nic nie stracą, za to mogą zyskać – tłumaczy szef handlowej „S”.

Pracownikom zostały również zagwarantowane m.in. 50-proc. dopłaty do posiłków w zakładowych stołówkach oraz możliwość wykupienia dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego za 1 gr. – Negocjacje były trudne i trwały bardzo długo, jednak udało się je zakończyć porozumieniem satysfakcjonującym obie strony. Słowa uznania należą się tu także zarządowi Auchan Polska, który pokazał, że szanuje swoich pracowników i wie na czym polega dialog społeczny. Mamy nadzieje, że tak będzie już zawsze – mówi Alfred Bujara.

Wszyscy Którzy by chcieli wesprzeć Międzynarodową akcję „Lidl” zachęcamy do podpisania petycji na stronie http://www.labourstart.org/go/lidl
Akcja prowadzi do skłonienia pracodawcy żeby przywrócił zwolnionych działaczy Justynę Chrapowicz i Artura Szuszkiewicza.
Pomoc pracownikom Lidla zajmie tylko chwilę, a każdy może pomóc w ważnej sprawie:
Klikając:
———-> http://www.labourstartcampaigns.net/show_campaign2014.cgi?c=2374 < ———— następnie wpisując imię, adres e-mail oraz numer który wyświetli się na stronie (czerwona ramka z przekreślonym napisem SPAM).
Pozdrawiam,
Alfred Bujara