Sekretariat BHiU

Sekcja Handlu

Sekcja Ubezpieczeń

Strony www Organizacji

Polecane Strony WWW

Nasze Akcje

Alfred Bujara, Solidarność: Sieci handlowe naruszające prawa pracownicze powinny stracić koncesje

- Chcę się zwrócić do parlamentarzystów z apelem, aby sieci łamiące zasady wolności zrzeszania się w związki zawodowe i naruszające prawa pracownicze straciły koncesje na działalność na polskim rynku. Tego będziemy się domagać- zapowiada Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

Związki zawodowe w sieciach handlowych ciągle są słabe. Dlaczego?

To prawda, pracownicy w sieciach handlowych są bardzo słabym ogniwem. Ich zorganizowanie jest na tak niskim poziomie, że nie zagrażają pracodawcom, którzy wykorzystują sytuację, ignorują ich postulaty i robią co chcą. Pracownicy handlu to jedna z najbardziej zestresowanych grup zawodowych. Można powiedzieć, że duże sieci handlowe robią pieniądze kosztem swoich pracowników, a szerzej polskiego społeczeństwa. Od lat widzimy przyzwolenie polityczne, na tego typu proceder, które moim zdaniem wynika ze skutecznego lobbingu prowadzonego przez największe sieci handlowe. Sytuacja ta, to powód do zmartwień, gdyż rządzący powinni dbać o stronę pracowniczą, która jest po prostu słabsza. Wiele osób pracuje za najniższe wynagrodzenie. Z naszych danych wynika, że 300 tys. pracowników na rzecz handlu pracuje na umowach cywilno-prawnych i jest zatrudniona przez agencje pracy tymczasowej. Podstawowe stawki godzinowe są w poszczególnych przypadkach bardzo różne. Spotykamy nawet kwotę 3,60 zł za godzinę. Nie dzieje się tak oczywiście w Warszawie, czy innych dużych miastach, ale w mniejszych miejscowościach jest to na porządku dziennym. Ludzie decydują się na takie warunki z powodu braku pracy, zaciągniętego kredytu, czy trudnej sytuacji rodzinnej. Osoba postawiona pod ścianą podejmie się każdej pracy.

Problem dotyczy tylko największych sieci?

Nie, nie tylko. W handlu, nie tylko tym wielkopowierzchniowym, od początku kryzysu gospodarczego pracodawcy próbują oszczędzać na kosztach osobowych. Tłumaczą się przy tym trudną sytuacją ekonomiczną. Wiemy jednak dobrze, że kryzys nie dotknął branży handlowej. Obroty nadal wzrastały. Były takie okresy, kiedy pomimo 3,5-proc. inflacji wzrost sprzedaży w sklepach był trzy a czasami nawet czterokrotny. Jednocześnie od początku kryzysu warunki pracy osób zatrudnionych w handlu mocno pogorszyły się. Co więcej, nadal systematycznie się pogarszają i każdego roku jest gorzej. Wynagrodzenie w handlu oscyluje w granicach najniższej pensji krajowej. Aż 40 proc. osób zatrudnionych w całej branży pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Na Zachodzie Europy taki typ pracy jest czymś normalnym. Wiele osób, jak chociażby kobiety wychowujące dzieci czy osoby młode, podejmują taką aktywność zawodową w celu dorobienia. U nas jest zupełnie inaczej. Bywa, iż jest to jedyne źródło dochodu dla całej rodziny. Często pracownicy chcą pracować na pełnym etacie, ale po prostu nie mogą. Znane są przypadki, kiedy ekspedientka po nocnym wykładaniu towaru siada za kasą w tym samym sklepie tylko u innego pracodawcy. Nie ma innego wyjścia, gdyż nie byłaby w stanie się utrzymać.

Problemem są niskie wynagrodzenia, warunki pracy, czy forma zatrudnienia?

Głównym problemem zgłaszanym przez pracowników w formie anonimowych ankiet jest przeciążenie praca, następnie niskie wynagrodzenie i trzeciej kolejności praca w niedziele i stres.

Chodzi tu również, o umowy na czas określony oraz pracę na rzecz handlu poprzez agencje pracy. Liczne sieci handlowe mówią, że nie zatrudniają pracowników na umowy cywilno-prawne i w wielu sytuacjach się to zgadza. Sieci korzystają jednak z tego typu rozwiązań za pośrednictwem agencji pracy. System elastycznych form pracy funkcjonuje także w krajach Europy Zachodniej. Kluczową rzeczą jest jednak to, że to, co w innych krajach jest wyjątkiem, u nas stanowi regułę. W Polsce inaczej pojmuje się zasady tzw. elastycznych form pracy. Gdy tłumaczę moim zachodnim kolegom, na jakich warunkach ludzie pracują w naszym kraju, to niejednokrotnie nie potrafią tego zrozumieć. Często utożsamiają wymienione formy pracy z samozatrudnieniem, co oczywiście nie jest prawdą. Pracownicy nie są bowiem w stanie opłacić wszystkich kosztów ewentualnego samozatrudnienia. Podobna sytuacja ma miejsce w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Nie zdajemy sobie nawet sprawy jakie różnice występują w stosunku do Europy Zachodniej.

Aby zobrazować problem sytuacji pracowników zatrudnionych w sektorze handlu należy odwołać się do wyników badań prowadzonych przez wiodące w Polsce instytuty naukowe, tj. m.in. Instytut Medycyny Pracy w Łodzi dotyczących stresogenności pracy. Zarówno te badania, jak i prowadzone badania własne wskazują, że pracownicy sektora handlu narażeni są na wzmożone źródła stresu. Powoduje to występowanie kosztów osobistych pracowników oraz kosztów społecznych związanych z absencją chorobową, kosztami leczenia chorób odstresowych i zwolnieniami chorobowymi. Koszty te ponosi również całe państwo.

Dlaczego związki zawodowe w handlu są tak słabe?

Naszym zdaniem wynika to z zastraszania pracowników. Wiemy, że w niektórych sieciach pracownicy w trakcie zawierania umowy podpisują oświadczenie, że nie będą zrzeszali się w związkach zawodowych. Mamy przypuszczenia, że tego typu dokumenty są niszczone i nie widnieją w aktach osobowych. Nie miej u wielu osób istnieje silna świadomość podpisania tego typu „lojalki”. Ponadto sieci handlowe dają do zrozumienia, że nie opłaca się należeć do związków zawodowych. Pojawiają się obaw przed pogorszeniem warunków pracy, widmo nieprzedłużenia lub zerwania umowy. Z tego powodu pracownicy wiedzą, że w Polsce przynależność do związków zawodowych wiąże się z dużym ryzykiem. Rynek pracy jest nadal rynkiem pracodawców, to oni dyktują warunki. Mam jednak nadzieję, że to wkrótce się zmieni.

Pan proponuje radykalne i raczej nierealne rozwiązanie.

Chcę się zwrócić do parlamentarzystów z apelem, aby sieci łamiące zasady wolności zrzeszania się w związki zawodowe i naruszające prawa pracownicze straciły koncesje na działalność na polskim rynku. Tego będziemy się domagać. W krajach Europy Zachodniej pracodawcy nawet nie pomyśleliby o tym, żeby dyskryminować pracowników ze względu na przynależność do związków. Takie prawo funkcjonuje np. w Izraelu gdzie firmy łamiące prawa pracownicze tracą możliwość prowadzenia działalności gospodarczej.

W których sieciach sytuacja pracowników jest najlepsza, a w których najgorsza? Lidl, Biedronka informowały jakiś czas temu o podwyżkach, płace są powyżej płacy minimalnej, pracownicy otrzymują premie i bonusy …

Proszę mi powiedzieć, w których sieciach sytuacja jest na tyle dobra, że pracownika stać na wyjazd na wczasy, swobodne zakupy, czy remont mieszkania? Czy dzisiaj w Polsce za 1200 zł można wyżyć? Lidl informował jakiś czas temu, że podwyższył najniższe wynagrodzenia do 2000 brutto zł. Jednocześnie nie podał do wiadomości, że większość pracujących w sieci osób zatrudniona jest w niepełnym wymiarze godzin.

Co z Biedronką?

W Biedronce pracownicy mają umowy o pracę i nie ma aktywności agencji. Najniższe wynagrodzenie to 2000 zł, jednak obciążenie pracowników jest bardzo duże. W przeciągu ostatnich 10 lat wiele się tam zmieniło na lepsze. Wymieniony został sprzęt, wprowadzono elektryczne wózki. Związki dbają cały czas o to, aby sytuacja się nie pogarszała. W przypadku Biedronki naszym głównym postulatem jest zmniejszenie obciążeń pracą. Ze względu na ograniczenie zatrudnienia jedna osoba wykonuje dzisiaj czynności, które kiedyś przypadały na 2-3 pracowników. Dzieje się tak we wszystkich sieciach. Najgorzej oczywiście jest w dyskontach, w których występuje tzw. multiskilling. Jeden pracownik musi wykonywać wiele czynności, często w tym samym czasie.

Jak sytuacja wygląda w hipermarketach – Carrefourze, Tesco, czy Auchan?

W przypadku Carrefoura pracodawca dba o dialog i rozmawia ze stroną związkową. Stara się na bieżąco rozwiązywać wszystkie problemy i sprawy pracownicze. W przypadku Carrefoura widzimy znaczną poprawę w komunikacji tak na szczeblu Polski, jak i francuskiej centrali. Z Tesco mamy większy problem, organizacja związkowa jest w sporze zbiorowym i przeprowadza obecnie referendum strajkowe. Główny postulat załogi to podwyżki wynagrodzeń.Sytuacja może się jeszcze bardziej zaostrzyć. W Auchan w trudnej sytuacji są przede wszystkim pracownicy przejętych przez francuską sieć hipermarketów Real. Ich sytuacja się pogorszyła. Naszym zdaniem Auchan nie respektuje przepisów prawa wynikających z kodeksu pracy, które dotyczą zasad przejęcia pracowników, przejmowanej firmy, w tym wypadku chodzi o hipermarkety Real. Być może problemy pracowników wynikają z tego, że władze Auchan nie radzą sobie z integracją przejętych sklepów. Może skala integracji ich przerosła, tego nie wiem. Wiem jednak, że sytuacja pracowników sklepów Reala musi się zmienić, o co zabiega działająca tam „Solidarność” .

Czy problemy pracownicze są na podobnym poziomie we wszystkich formatach sklepów?

Obciążenie pracą we wszystkich formatach sklepów jest podobne, najgorzej jest w dyskontach. Widzimy jednak, że w przypadku hipermarketów większą chęć do prowadzenia dialogu, co jest optymistycznym sygnałem na przyszłość. Prowadząc rozsądny dialog będziemy w stanie rozwiązać wiele problemów pracowniczych.

 

źródło: http://www.portalspozywczy.pl/handel/wiadomosci/walka-o-klienta-odbywa-sie-kosztem-pracownikow-i-dostawcow-duzy-wywiad,117288.html

 

Olsztyn 28.07.2015

Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna

 

Szanowny Panie Ministrze! Z oburzeniem przyjmujemy Pana decyzję o nadaniu bardzo wysokiego odznaczenia państwowego jakim jest Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP dyrektorowi operacyjnemu portugalskiej firmy Jeronimo Martins – niejakiemu Pedro Pereira da Silva. Panie Ministrze! Order Zasługi RP jest nadawany cudzoziemcom i zamieszkałym za granicą obywatelom polskim, którzy swoją działalnością wnieśli wybitny wkład we współpracę międzynarodową oraz współpracę łączącą Rzeczpospolitą Polską z innymi państwami i narodami. Nasze oburzenie wynika z faktu, że postanowił Pan przyznać order człowiekowi, którego „… wybitnym wkładem we współpracę międzynarodową oraz współpracę łączącą Rzeczpospolitą Polską z innymi państwami i narodami” jest przede wszystkim planowy i realizowany metodami przestępczymi wyzysk tysięcy Polek i Polaków zatrudnionych w zarządzanej przez tego osobnika sieci handlowej Biedronka. To za rządów tego człowieka planowo, metodami przestępczymi Biedronka pozbawiła tysiące pracowników wynagrodzeń za pracę w kwocie około 125 mln zł. Szacunku dokonał zarząd Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi Biedronka, a prawidłowość wyliczeń potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku sygn. akt IV CSK 290/09. Dzisiaj z odsetkami jest to już ponad 300 mln zł i ciągle rośnie. Za rządów tegoż osobnika prokuratury na terenie całego kraju postawiły 302 osobom zarządzającym siecią handlową Biedronka zarzuty karne za przestępstwa, których się dopuścili wobec pracowników, za pozbawianie pracowników wynagrodzeń za pracę, łamanie podstawowych praw pracowniczych i godności pracowniczej. To za rządów tegoż osobnika media nazwały warunki pracy w Biedronce „obozami pracy”. To za rządów tegoż osobnika Biedronka w stosunku do dostawców realizowała strategię oszukiwania. Zamiast płacić dostawcom za otrzymane produkty, preparowała sztuczny dług, doprowadzając wielu z dostawców do bankructwa. To ten osobnik, w ramach retorsji za obnażenie systemu wyzysku, wielokrotnie bezpodstawnie szkalował w największych dziennikach i tygodnikach Stowarzyszenie, jego działaczy i osoby wspierające. Postawiony przed Sądem Karnym za przestępstwo, którego się dopuścił. Uciekł przed wyrokiem skazującym, doprowadzenia do przedawnienia karalności czynu. Panie Ministrze! Przyznaje Pan w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej order człowiekowi, który ma wybitne zasługi, wsławił się w Polsce planowym i realizowanym metodami przestępczymi wyzyskiem na skalę niespotykaną od zakończenia II Wojny Światowej. Biedronka pod rządami tegoż osobnika nie tylko przeczyła oczywistym faktom udowodnionego wyzysku, ale również wielokrotnie podejmowała zdeterminowane próby spacyfikowania organizacji pozarządowej i osób, które zdemaskowały jej niecne czyny. Wiele polskich pracownic kierowanej przez niego portugalskiej firmy poniosło istotny uszczerbek na zdrowiu, wykonując pracę nadludzkim wysiłkiem, z pogwałceniem elementarnych praw pracowniczych. Tysiące zostało pozbawionych, również metodami przestępczymi, wynagrodzeń za pracę. Sąd Najwyższy potwierdził, że wyzysk pracowników był planowy, że strategią działania Jeronimo Martins było oszukiwanie dostawców. A teraz, w nagrodę za to, państwo polskie nagradza pana Da Silvę wysokim odznaczeniem… Wstyd, Panie Ministrze, wstyd i hańba!!! Protestujemy w imieniu tysięcy ofiar wyzysku stosowanego przez wiele lat wobec pracowników „Biedronki” ! Protestujemy w imieniu dostawców oszukiwanych przez kierownictwo „Biedronki”! Protestujemy w imieniu członków Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi – Biedronka ! Szanowny Panie Ministrze! Decyzja o nadaniu wysokiego polskiego odznaczenia portugalskiemu wyzyskiwaczowi okrywa hańbą Pana i cały rząd Pani Premier Kopacz. Apelujemy o odwołanie tej niefortunnej decyzji.

Z poważaniem

Edward Gollent Przewodniczący Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi – Biedronka.

 

Protest do Grzegorza Schetyny

 

Amazon1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W środę 22 lipca władze koncernu Amazon ogłosiły podwyżki dla pracowników w polskich oddziałach. Od 1 sierpnia wzrośnie stawka godzinowa dla szeregowych pracowników oraz liderów. Ci pierwsi otrzymywać będą 14 zł za godzinę pracy a liderzy 18 zł. Firma zaprzecza sugestiom, że podwyżki spowodowane były niedawną napiętą sytuacją w polskich oddziałach spowodowaną m.in. raportem  PIP, w którym wymieniono wiele uchybień dotyczących bhp i zapewnia, że  to efekt dorocznego przeglądu efektów pracy

Faktem jest, że wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn–Klik zaniepokojona raportem Państwowej Inspekcji Pracy zamierza spotkać się z kierownictwem firmy.

Informacja o podwyżkach jest bardzo miła, choć jej realnym celem jest zyskanie przychylności mediów i opinii publicznej. Liczymy na to, że mały krokami, ciężką pracą związkową i twardymi negocjacjami uda nam się poprawić warunki pracy i rozwiązać palące problemy. Aby pokazać jakie  dysproporcje występują w wynagrodzeniach za pracę chcemy przywołać sytuację w Lipsku. Niemieccy pracownicy zarabiają za identyczną pracę 9,5 euro na godzinę. Niech to będzie naszą skalą porównań – komentuje Grzegorz Cisoń – przewodniczący „Solidarności” w Amazon Fulfillment Poland Sp. z o.o.

 

 

OŚWIADCZENIE WS. PODWYŻEK11009178_1661099904118403_3919540614018349284_n

Komisja Zakładowa
NSZZ „Solidarność”
Amazon Fulfillment
Poland Sp. z o.o.
Pl. Solidarności 1/3/5
53-661 Wrocław

 

Bardzo pozytywnie zaskoczyła nas informacja o podwyżkach. Jednak okoliczności jej ogłoszenia są znamienne. Ministerstwo Gospodarki wzywa na dywanik włodarzy Amazona w sprawie jakości oferowanej pracy. Kontrole PIP-u wykazują rażące błędy i nadużycia. Żeby dopełnić obraz warto wspomnieć o szeroko zakrojonej kampanii jaką Amazon prowadzi, przy współpracy z miastem Wrocław, której celem jest zatrudnienie 3 tysięcy pracowników przez Agencję Pracy Tymczasowej, w charakterze taniej siły roboczej.

Informacja o podwyżkach jest bardzo miła, choć jej realnym celem jest zyskanie przychylności mediów i opinii publicznej. Liczymy na to, że małymi krokami, ciężką pracą związkową i twardymi negocjacjami uda nam się poprawić warunki pracy i rozwiązać palące problemy. Aby pokazać jakie  dysproporcje występują w wynagrodzeniach za pracę chcemy przywołać sytuację w Lipsku. Niemieccy pracownicy zarabiają za identyczną pracę 9,5 euro na godzinę. Niech to będzie naszą skalą porównań. Pomimo podwyżki zarabiamy trzy razy mniej od naszym niemieckich koleżanek i kolegów.

Wierzymy, że z czasem Amazon zrozumie, że tylko stabilność zatrudnienia i utożsamianie się z miejscem pracy przez pracownika przekłada się na jakość świadczonej pracy. Chcemy godnego traktowania, partnerstwa a nie bylejakości i najemniczej pracy. Umowa śmieciowa to śmieciowa praca. Nie ma na to naszej zgody.  Bez głosu pracowników zarządcy korporacji i urzędnicy nie dowiedzą się, jakich zmian naprawdę nam potrzeba, żeby w Amazonie pracowało się lepiej.

Ze związkowym pozdrowieniem

Grzegorz Cisoń
przewodniczący Komisji Zakładowej
NSZZ „Solidarność” Amazon Fulfillmnet Poland Sp. z o.o.

Wrocław 22. 07. 2015.

 

źródło: http://solidarnosc.wroc.pl/podwyzki-w-amazonie/

 

 

http://tv-trwam.pl/

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=12569F7036CA07A7C1257E890029379F

(na zdj. Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ ”S”, poseł PiS
Stanisław Szwed oraz Claire Provost, dziennikarka śledcza „The Guardian”)

- Bank Światowy i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju udzieliły pożyczek Grupie Schwarz, właścicielowi sieci Lidl i Kaufland, w wysokości ok. 900 mln dolarów na tworzenie miejsc pracy oraz pomoc drobnym rolnikom przez utworzenie dla nich nowych kanałów zbytu w Polsce i Rumunii. Odwiedziłam te kraje. Usłyszałam wiele skarg zarówno od pracowników, rolników, jak i drobnych producentów – mówiła w sejmie Claire Provost, dziennikarka śledcza brytyjskiego pisma „The Guardian”, która specjalnie przyleciała z Londynu na zaproszenie Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

To Claire Provost ujawniła w „The Guardian” sensacyjne informacje o gigantycznej pożyczce dla niemieckich sieci od Banku Światowego i EBOiR-u. – Lidl i Kaufland otrzymały wsparcie nie tylko na ekspansję w Polsce, ale także w Rumunii, Serbii i Chorwacji. EBOiR i Bank Światowy dysponują publicznymi pieniędzmi i ich zadaniem jest rozwijanie przedsiębiorczości lokalnej oraz redukowanie globalnego ubóstwa. Dlatego ważne jest by opinia publiczna, parlamentarzyści, wiedzieli komu te pieniądze są przekazywane, kto z nich korzysta i czy są realizowane określone cele. Tę pożyczkę udzielono na: tworzenie miejsc pracy i pomoc drobnym rolnikom przez utworzenie dla nich nowych kanałów zbytu oraz zapewnienie klientom dobrej jakości produktów. Oba banki twierdzą, że monitorują sytuację co do przestrzegania praw człowieka i realizowania wskazanych celów rozwoju lokalnego.

Niestety, dane w tej sprawie są poufne – informowała w sejmie Claire Provost, podczas konferencji zorganizowanej wspólnie przez klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość oraz Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „S”. – W ostatnich miesiącach odwiedziłam i Polskę, i Rumunię, by ocenić sytuację na miejscu. W Polsce rozmawiałam zarówno z pracownikami, jak i przedstawicielami związków zawodowych. Usłyszałam wiele skarg na warunki pracy w sieciach Lidl. Także w Rumunii rolnicy i drobni producenci twierdzili, że są wypychani z rynku przez ekspansję wielkich sieci handlowych.

Przewodniczący Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „S” Alfred Bujara podkreślał w sejmie, że Lidl nie wypełnia warunków na jakich otrzymał pożyczkę. - Mamy do czynienia ze skandalem z Bankiem Światowym i Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju w rolach głównych. Co do sytuacji w Kauflandzie nie mamy zastrzeżeń – dialog ze związkami zawodowymi jest prowadzony. Natomiast w sieci Lidl dialogu nie ma. Pracownicy są przeciążeni nadmiarem obowiązków, otrzymują bardzo niskie wynagrodzenia. Skoro Bank Światowy i EBOiR udzieliły tak gigantycznych pożyczek, to należy właścicielom sieci Lidl kategorycznie powiedzieć: w zamian powinniście tworzyć lepsze miejsca pracy! Dziś polscy pracownicy otrzymują czterokrotnie niższe wynagrodzenia niż ich koledzy w Niemczech.

Zwrócił się też bezpośrednio do szefowej rządu Ewy Kopacz. – Pytam panią premier, która dostrzega piękne warzywa w jednej z sieci handlowych, a nie potrafi zauważyć ciężko pracujących pracowników: jak pracownicy hipermarketów mają utrzymać się z tak niskich pensji? Te płace są na wielu stanowiskach ledwie ciut wyższe od najniższej krajowej. A część pracowników jest zatrudniona na pół etatu. Mówimy stop takim warunkom pracy! To hiperwyzysk, który jest jeszcze dotowany przez Bank Światowy! Chcemy, aby rząd i parlament tymi problemami się zajęły.

Do zachwytów Ewy Kopacz nad warzywami z Biedronki nawiązał żartobliwie Krzysztof Steckiewicz z Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług, skupiającej drobnych polskich przedsiębiorców. – Byliśmy zbulwersowani reklamowaniem przez premier rządu polskiego jednej z sieci handlowych. To nie pierwszy raz. Podobnie reklamował Biedronkę Donald Tusk. Czy jest umowa reklamowa między rządem Platformy a tą siecią dyskontów? Bo jeśli tak, to my – jako drobni handlowcy – też chętnie zbierzemy odpowiednie fundusze i wykupimy taką reklamę u pani premier – ironizował.

Poseł PiS Stanisław Szwed pytał czy pożyczka dla sieci Lidl i Kaufland nie stanowiła niedozwolonej pomocy publicznej? – Dlaczego z takich środków nie mogli skorzystać polscy drobni przedsiębiorcy i rolnicy? Nierówne warunki konkurencji skłoniły Prawo i Sprawiedliwość do zgłoszenia propozycji opodatkowania sieci wielkopowierzchniowych. Uważamy, że to poprawi sytuację drobnych przedsiębiorców i rolników. Pożyczką od Banku Światowego powinien zająć się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Wiesław Michałowski, wiceprezes Kongregacji Przemysłowo-Handlowej (zrzeszającej ok. 100 tys. małych i średnich przedsiębiorstw handlowych), podał, że jedno miejsce pracy w hipermarkecie skutkuje likwidacją 4-5 miejsc zatrudnienia w polskim handlu. – Tak samo przyrost 1 metra kwadratowego powierzchni handlowej w dużych sieciach powoduje likwidację 4-5 metrów kw. powierzchni w polskich sklepach. Jak decydenci z Banku Światowego mogli sądzić, że udzielenie tak ogromnej pożyczki dla dwóch wielkich sieci handlowych poprawi sytuację drobnych producentów w takich krajach jak Polska czy Rumunia? – pytał retorycznie. – Twierdzenie, że drobny producent rolny czy rzemieślnik będzie mógł sprzedać z zyskiem swój produkt sieciom handlowym jest przekłamaniem.

„Tygodnik Solidarność” spytał Claire Provost podczas konferencji w sejmie jaki procent z tych 900 mln dolarów Grupa Schwarz spłaciła i czy istnieje możliwość, że Bank Światowy i EBOiR umorzą część pożyczek? – Te informacje są poufne. Mamy ogromny problem jeśli chodzi o przejrzystość informacji w EBOiR, szczegóły nie są przedstawione opinii publicznej – odpowiedziała Claire Provost. – Nie wiemy jakie były szczegółowe warunki udzielenia tych pożyczek, czy istniały obostrzenia mówiące, że jeśli nie spełnicie danego wymogu, to pożyczka zostanie anulowana.

Na koniec Alfred Bujara powiedział, że Solidarność wspólnie z polskimi organizacjami pracodawców rozważa możliwość zaskarżenia do Banku Światowego i EBOiR udzielonej Lidlowi i Kauflandowi pożyczki.

źródło:Krzysztof Świątek
„Tygodnik Solidarność”

21 lipca handlowa Solidarność , Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług, Kongregacja Przemysłowo-Handlowa oraz Klub Parlamentarny PiS zorganizują w Sejmie konferencję prasową dotyczącą skutków finansowania przez Bank Światowy i inne międzynarodowe instytucje sieci handlowych Lidl i Kaufland w Europie Środkowo-Wchodniej. Gościem specjalnym konferencji będzie Claire Provost, dziennikarka śledcza The Guardian, autorka głośnego artykułu o dotowaniu prywatnych niemieckich sieci handlowych z publicznych środków.

Jak ustaliła Claire Provost, Schwarz Gruppe właściciel sieci Lidl i Kaufland w ciągu ostatniej dekady otrzymał od Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju prawie 900 mln dolarów na rozwój w Europie Środkowo-Wschodniej. – Pożyczki z tych instytucji są obwarowane licznymi warunkami. Ich beneficjenci są zobowiązani m.in. do poszanowania praw pracowniczych. W naszej ocenie w przypadku Lidla w Polsce ten i wiele innych standardów wyznaczonych przez BŚ i EBOR zostało złamanych. Z polskimi pracodawcami sektora handlu przygotowujemy w tej sprawie skargę do Banku Światowego – mówi Alfred Bujara przewodniczący handlowej Solidarności.

Pożyczki, które właściciel Lidla i Kauflanda otrzymał od BŚ i innych międzynarodowych instytucji finansowych,  miały  służyć tworzeniu nowych miejsc pracy, umożliwić rozwój lokalnym producentom żywności oraz zapewnić dostęp do niedrogich produktów wysokiej jakości dla uboższej części społeczeństwa. –- Zamiast tego pracownicy są wyzyskiwani, producentom żywności narzucono ceny na granicy opłacalności, a rodzimy handel dający tysiące miejsc pracy w dużej części został zmieciony z powierzchni Ziemi.  Przedstawiciele organizacji zrzeszających polskich pracodawców opowiedzą o skutkach tej nieuczciwej konkurencji dla naszego handlu.

Konferencja rozpocznie się o godz. 12.00 w budynku Sejmu RP.

fot. facebook/ver.di bei Amazon

 

15 lipca najpotężniejsza na świecie firma wysyłkowa Amazon świętuje 20 – lecie swojego istnienia. Przy okazji urodzin „Solidarność” apeluje o podzielenie się zyskami z pracownikami.
Gigant e-handlu Amazon jest wciąż daleko przed konkurencją. W ubiegłym roku całościowe obroty spółki sięgnęły poziomu 89 miliardów dolarów. Mimo zysków, firma niechętnie dzieli się nimi ze swoimi pracownikami,  co dodatkowo potwierdza fakt, że otrzymała tytuł „najgorszego pracodawcy świata”.  Z okazji urodzin firma przygotowała szereg promocji dla swoich klientów.
- My nie świętujemy. Zamiast składać życzenia, chcemy zaapelować do Amazona, aby podzielił się zyskami z pracownikami, którzy dzięki swojej ciężkiej pracy, te zyski wypracowują – mówi Alfred Bujara, przewodniczący sekcji handlowej NSZZ „Solidarność”. – Po raz kolejny apelujemy o dialog w sprawie godnej pracy i płacy – dodaje.
Do tej pory firma ulokowała w Polsce 3 centra dystrybucyjne, w których zatrudnia 6 tys. pracowników stałych, a według informacji medialnych w ciągu najbliższego roku mają się pojawić dwa następne. Organizacja NSZZ „Solidarność” Pracowników Amazon powstała w styczniu tego roku.
Jak podaje wrocławska prasa, w polskich oddziałach ostatnio nie dzieje się dobrze. Janusz Wolniak z Regionu Dolny Śląsk NSZZ „S” zwraca uwagę na artykuły, które ukazały się w lokalnej prasie. 13 lipca Gazeta Wrocławska w artykule „Inspekcja pracy ukarała Amazona mandatem za brak krzeseł w hali” m.in. napisała: „Błędy w naliczaniu wynagrodzeń, nieprawdziwe informacje w świadectwach pracy. To część nieprawidłowości stwierdzonych przez kontrolerów Państwowej Inspekcji Pracy”. Jak podaje Wolniak, podobnie jest we wrocławskim dodatku „GW”. Tam tekst „PiP:
Amazon łamie prawa pracownicze” opatrzony jest komentarzem, że wyniki kontroli są miażdżące dla Amazona. Inspektorzy PiP zapowiadają, że w tym zakładzie będą przeprowadzać wzmożone kontrole.
Urodzin nie świętuje również największy niemiecki związek zawodowy handlu i usług Ver.di, który prowadzi w Niemczech regularne akcje protestacyjne przeciwko firmie wysyłkowej . Podobnie jak w innych krajach, pracownicy Amazona skarżą się na m.in. na zbyt dużą presję pracy, niskie zarobki, zbyt krótkie terminy realizacji zadań. W obecnej kampanii urodzinowej niemieccy związkowcy zwracają uwagę, że „również chcą mieć powody do świętowania” i „oczekują kawałka tortu nie tylko dla VIP-ów, ale również dla pracowników”. Dodatkowo dzisiejszy „Prime Day” (dzień specjalnych promocji z okazji urodzin) nazwano „Shame Day” (dzień wstydu).
Amazon został założony w Seattle przez Jeffa Bezosa w 1994 r. i jest największym na świecie przedsiębiorstwem handlu elektronicznego. Oddziały firmy działają w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Chinach, Japonii, Włoszech, Hiszpanii, Brazylii, Czechach i Polsce. W Polsce Amazon rozpoczął działalność we wrześniu 2014 roku.
źródło: http://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/rozwoj/item/11271-amazon-dzis-ma-urodziny-tylko-pracownicy-nie-swietuja

„Solidarność” z Biedronki zaprasza premier Kopacz do pracy w markecie

- Warzywa w  Biedronce są super – zachwycała się w TVP Info premier RP. „Solidarność” w Biedronce zaprasza Ewę Kopacz do podjęcia pracy przez jeden dzień w wybranym sklepie tej sieci handlowej, by przekonała się jak ciężkie warunki pracy mają zatrudnione tam osóby.
Premier Kopacz oceniła jednocześnie propozycje PiS dotyczące objęcia 1 proc. podatkiem obrotowym sieci handlowych. – Jedno jest pewne, że się nie podzielą, bo nie będą mogły pozwolić sobie na straty. W związku z tym przeniosą te koszty, które zafundujemy im podniesionym podatkiem, na tych, którzy są użytkownikami tej powierzchni w danym sklepie, a ci z kolei przełożą to oczywiście na koszty tych, którzy będą kupować u nich produkty – stwierdziła.
„Solidarność” działająca w Jeronimo Martins Polska (właściciel sieci Biedronka) zwraca uwagę, że obecnie sieć płaci jedynie 0.5% należnego podatku i nie zapewnia odpowiednich wynagrodzeń oraz nie zatrudnia wystarczającej liczby osób w sklepach i centrach dystrybucyjnych. – Odnosząc się do argumentacji pani premier chciałbym podkreślić, że obecnie zysk generowany przez Jeronimo Martins Polska S.A. to aż 68% zysku całej grupy kapitałowej. Zysk wypracowany przez polski oddział zwiększa się każdego roku. Jednak nie idzie za tym wzrost wynagrodzeń. W roku 2015 po raz pierwszy nie podniesiono wynagrodzenia zasadniczego na stanowisku kasjera-sprzedawcy, a wynagrodzenie to zbliża się do najniższej krajowej. Biorąc pod uwagę duży zakres obowiązków, będzie to skutkowało odpływem pracowników, przy i tak wysokiej rotacji wynoszącej ponad 20% – zaznacza Piotr Adamczak, przewodniczący „Solidarności” w Biedronce.
Komentuje także zachwyty premier. – Te pięknie poukładane owoce i warzywa to efekt naszej codziennej, ciężkiej pracy, która nie jest wynagradzana adekwatnie do nakładu sił. Te warzywa i owoce układa często kasjer lub kierownik na kasie, który w czasie obsługi klienta przez kasjera musi sam dokładać ciężkie kartony warzyw i  owoców. Jak to się kończy ? Urazami kręgosłupa, wypadkami w pracy, łamaniem przepisów BHP, bo nie ma komu pracować zgodnie z zasadami – mówi Adamczak.
„Solidarność” działająca w Biedronce zaprasza premier Kopacz do podjęcia pracy przez jeden dzień w wybranym sklepie tej sieci handlowej, by przekonała się jak ciężkie są warunki pracy zatrudnionych osób. - Pani Premier, nasz pracodawca dokonuje „optymalizacji” zatrudnienia czyli zmniejsza liczbę osób obsługujących sklepy, redukuje etaty. Szkoda, że radości pani premier nie podziela młody człowiek wchodzący na rynek pracy, który świadczy pracę na umowie śmieciowej. Zapraszamy Panią Premier, by przyszła do naszego sklepu i zapytała pracowników czy są zadowoleni z pracy, z wysokości pensji, zakresu obowiązków. Ludzie pracują na ogromne zyski sieci handlowych za niewygórowane wynagrodzenie. Chcieliby mieć chociaż świadomość, że część generowanego przez ich pracę zysku zostaje w Polsce, w formie podatków przeznaczanych na świadczenia socjalne, szkoły, szpitale. W kraju, w którym szuka się sposobu załatania dziury budżetowej, pozwala się jednocześnie, by ogromne środki z podatków, które musi płacić każdy pracownik, wyprowadzano z kraju. Zapraszamy Panią do pracy w naszym markecie przez jeden dzień. Wtedy przekona się Pani, że wcale nie jest tak pięknie.
red.ks hd
źródło:  http://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/branze/item/11230-pani-premier

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji – zrzeszająca największe zagraniczne sieci handlowe – straszy pracowników zwolnieniami a klientów podwyżkami cen. Takie mają być rzekomo skutki objęcia hipermarketów podatkami analogicznymi do tych, które wprowadzono na Węgrzech. „Solidarność odpowiada”: nie manipulujcie i podzielcie się zyskiem z pracownikami!

Podczas konferencji w Warszawie zorganizowanej 7 lipca Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, która zrzesza właścicieli największych zagranicznych sieci działających w Polsce – Auchan Polska, Carrefour Polska, Castorama Polska, Biedronki, Kauflandu, Lidla Polska, Tesco Polska i Żabki Polska – przedstawiła wyniki raportu zamówionego w PwC (globalnej organizacji świadczącej usługi doradcze). W analizie eksperci PwC alarmują, że jeśli analogiczne do Węgier rozwiązania prawne i podatkowe dotkną sieci handlowych, spowoduje to rzekomo katastrofalne skutki dla pracowników. Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele oraz ograniczenie go na terenach zabytkowych może spowodować utratę zatrudnienia przez 60 do nawet 100 tys. osób – utrzymują autorzy raportu. W odpowiedzi na pytanie „Tygodnika Solidarność” zastrzegli jednak, że dane opracowali na podstawie… ankiet rozesłanych do sieci. W raporcie PwC twierdzi, że niedzielna sprzedaż stanowi 13 proc. przychodów branży. Ale nawet Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan przyznał na konferencji, że gdyby wprowadzono zakaz handlu w niedziele, co najmniej 2/3 sprzedaży niedzielnej klienci dokonaliby w inne dni.

 - Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji jest „polska” tylko z nazwy. Tak naprawdę reprezentuje działające w naszym kraju międzynarodowe sieci. Z rękawa wyciągała już niejedne dane, np. dotyczące rzekomych redukcji zatrudnienia po wprowadzeniu wolnych niedziel. Trzeba zawsze patrzeć na to kto przygotowuje analizę i na czyje zlecenie. To kolejne z sufitu wzięte dane – stanowczo kontruje Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. – My obliczyliśmy, że po zniesieniu handlu w niedziele, w pierwszym roku obroty spożywczych sieci handlowych i dyskontów wzrosłyby od 3,5 do 7  proc. O kilka procent wzrosłyby także w drugim roku. Zgodził się ze mną dyrektor jednej z dużych sieci handlowych odpowiedzialny za dział sprzedaży. Z czego by to wynikało?  Klienci zaczęliby przed niedzielami kupować więcej na zapas, tak jak dzieje się to przed świętami czy długimi weekendami.
Alfred Bujara podkreśla, że wiele sieci redukuje zatrudnienie od kilku lat. – W efekcie pracownicy są przeciążeni obowiązkami, zdarza się, że harują za 2-3 osoby, uprzednio zwolnione. Niedługo za te pieniądze, które oferują pracownikom hipermarkety i agencje pracy tymczasowej – ludzie nie będą świadczyć pracy – wskazuje. – Jak długo można pracować bardzo ciężko za tak marne pieniądze? Już otrzymujemy sygnały, że brakuje rąk do pracy w dużych miastach. Mimo bezrobocia ludzie nie chcą zasuwać za tak nędzne pieniądze. Dziś dzwonili do mnie pracownicy zaangażowani przez agencję pracy tymczasowej. Dostają 5 zł za godzinę. Musieliby pracować 300 godzin w miesiącu, żeby wypracować najniższą krajową netto. To oznacza, że harówkę 30 dni po 10 godzin dziennie! To niewolnictwo! To woła o pomstę do nieba!
Ekspert PwC Mateusz Walewski podał podczas prezentacji raportu, że opłaty i podatki pobrane na zasadach węgierskich sięgną kwoty ok. 2,5 mld zł, co obniży kwotę zysku 17 największych (sprzedających za więcej niż 500 mln zł rocznie) sieci handlowych działających w Polsce z 2,2 mld do 31 mln zł (wg danych za rok 2013), czyli „praktycznie do zera” – jak się wyraził. Te wyliczenia są mocno wątpliwe. PiS w swoim programie mówi o 1 proc. podatku od gigantycznych obrotów sieci handlowych. Przykładowo: w 2013 roku Biedronka odnotowała obroty na kwotę ok. 32 miliardów złotych (!), czyli zapłaciłaby 320 mln zł podatku i nadal osiągnęła ogromne zyski. – Dziesięć firm handlowych o największych przychodach zapłaciło 633 mln zł podatku dochodowego za 2012 rok – informował wiceminister finansów Janusz Cichoń.
Alfred Bujara podkreśla, że niska rentowność (zyski netto) sieci handlowych jest sztuczna. – Wypracowane przez polskich pracowników zyski są transferowane na zachód. Na rzecz spółek-matek przekazują rozmaite opłaty – za użycie znaków towarowych, marek i to wrzucają w koszty. Proceder odbywa się w majestacie prawa i dowodzi ogromnej nieszczelności systemu podatkowego – komentuje szef Sekretariatu Handlu, Banków i Ubezpieczeń „S”.
Eksperci PwC utrzymują także, że objęcie podatkami sieci handlowych spowoduje wzrost cen – najbardziej dotknie segmentu najchętniej odwiedzanego przez rodziny niezamożne: cena przeciętnego koszyka artykułów wzrośnie o 9 zł (tj. o 4,6 proc.). – Nie ma żadnego uzasadnienia dla podnoszenia cen w hipermarketach. W Polsce koszty pracy i wynagrodzenia pracowników są 3-4 razy niższe niż na zachodzie – to gigantyczna korzyść dla właścicieli sieci. A ceny w marketach polskich i choćby niemieckich są porównywalne. Wiele towarów jest nawet tańszych za naszą zachodnią granicą. Niech sieci handlowe podzielą się zyskiem z pracownikami – puentuje Alfred Bujara.
Więcej o sprawie w najbliższym „Tygodniku Solidarność”
Krzysztof Świątek
źródło: http://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/branze/item/11229-s-do-sieci-handlowych-nie-manipulujcie-i-podzielcie-sie-zyskiem-z-pracownikami