Sekretariat BHiU

Sekcja Handlu

Sekcja Ubezpieczeń

Strony www Organizacji

Polecane Strony WWW

Nasze Akcje

Olsztyn 28.07.2015

Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna

 

Szanowny Panie Ministrze! Z oburzeniem przyjmujemy Pana decyzję o nadaniu bardzo wysokiego odznaczenia państwowego jakim jest Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP dyrektorowi operacyjnemu portugalskiej firmy Jeronimo Martins – niejakiemu Pedro Pereira da Silva. Panie Ministrze! Order Zasługi RP jest nadawany cudzoziemcom i zamieszkałym za granicą obywatelom polskim, którzy swoją działalnością wnieśli wybitny wkład we współpracę międzynarodową oraz współpracę łączącą Rzeczpospolitą Polską z innymi państwami i narodami. Nasze oburzenie wynika z faktu, że postanowił Pan przyznać order człowiekowi, którego „… wybitnym wkładem we współpracę międzynarodową oraz współpracę łączącą Rzeczpospolitą Polską z innymi państwami i narodami” jest przede wszystkim planowy i realizowany metodami przestępczymi wyzysk tysięcy Polek i Polaków zatrudnionych w zarządzanej przez tego osobnika sieci handlowej Biedronka. To za rządów tego człowieka planowo, metodami przestępczymi Biedronka pozbawiła tysiące pracowników wynagrodzeń za pracę w kwocie około 125 mln zł. Szacunku dokonał zarząd Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi Biedronka, a prawidłowość wyliczeń potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku sygn. akt IV CSK 290/09. Dzisiaj z odsetkami jest to już ponad 300 mln zł i ciągle rośnie. Za rządów tegoż osobnika prokuratury na terenie całego kraju postawiły 302 osobom zarządzającym siecią handlową Biedronka zarzuty karne za przestępstwa, których się dopuścili wobec pracowników, za pozbawianie pracowników wynagrodzeń za pracę, łamanie podstawowych praw pracowniczych i godności pracowniczej. To za rządów tegoż osobnika media nazwały warunki pracy w Biedronce „obozami pracy”. To za rządów tegoż osobnika Biedronka w stosunku do dostawców realizowała strategię oszukiwania. Zamiast płacić dostawcom za otrzymane produkty, preparowała sztuczny dług, doprowadzając wielu z dostawców do bankructwa. To ten osobnik, w ramach retorsji za obnażenie systemu wyzysku, wielokrotnie bezpodstawnie szkalował w największych dziennikach i tygodnikach Stowarzyszenie, jego działaczy i osoby wspierające. Postawiony przed Sądem Karnym za przestępstwo, którego się dopuścił. Uciekł przed wyrokiem skazującym, doprowadzenia do przedawnienia karalności czynu. Panie Ministrze! Przyznaje Pan w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej order człowiekowi, który ma wybitne zasługi, wsławił się w Polsce planowym i realizowanym metodami przestępczymi wyzyskiem na skalę niespotykaną od zakończenia II Wojny Światowej. Biedronka pod rządami tegoż osobnika nie tylko przeczyła oczywistym faktom udowodnionego wyzysku, ale również wielokrotnie podejmowała zdeterminowane próby spacyfikowania organizacji pozarządowej i osób, które zdemaskowały jej niecne czyny. Wiele polskich pracownic kierowanej przez niego portugalskiej firmy poniosło istotny uszczerbek na zdrowiu, wykonując pracę nadludzkim wysiłkiem, z pogwałceniem elementarnych praw pracowniczych. Tysiące zostało pozbawionych, również metodami przestępczymi, wynagrodzeń za pracę. Sąd Najwyższy potwierdził, że wyzysk pracowników był planowy, że strategią działania Jeronimo Martins było oszukiwanie dostawców. A teraz, w nagrodę za to, państwo polskie nagradza pana Da Silvę wysokim odznaczeniem… Wstyd, Panie Ministrze, wstyd i hańba!!! Protestujemy w imieniu tysięcy ofiar wyzysku stosowanego przez wiele lat wobec pracowników „Biedronki” ! Protestujemy w imieniu dostawców oszukiwanych przez kierownictwo „Biedronki”! Protestujemy w imieniu członków Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi – Biedronka ! Szanowny Panie Ministrze! Decyzja o nadaniu wysokiego polskiego odznaczenia portugalskiemu wyzyskiwaczowi okrywa hańbą Pana i cały rząd Pani Premier Kopacz. Apelujemy o odwołanie tej niefortunnej decyzji.

Z poważaniem

Edward Gollent Przewodniczący Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi – Biedronka.

 

Protest do Grzegorza Schetyny

 

Amazon1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W środę 22 lipca władze koncernu Amazon ogłosiły podwyżki dla pracowników w polskich oddziałach. Od 1 sierpnia wzrośnie stawka godzinowa dla szeregowych pracowników oraz liderów. Ci pierwsi otrzymywać będą 14 zł za godzinę pracy a liderzy 18 zł. Firma zaprzecza sugestiom, że podwyżki spowodowane były niedawną napiętą sytuacją w polskich oddziałach spowodowaną m.in. raportem  PIP, w którym wymieniono wiele uchybień dotyczących bhp i zapewnia, że  to efekt dorocznego przeglądu efektów pracy

Faktem jest, że wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn–Klik zaniepokojona raportem Państwowej Inspekcji Pracy zamierza spotkać się z kierownictwem firmy.

Informacja o podwyżkach jest bardzo miła, choć jej realnym celem jest zyskanie przychylności mediów i opinii publicznej. Liczymy na to, że mały krokami, ciężką pracą związkową i twardymi negocjacjami uda nam się poprawić warunki pracy i rozwiązać palące problemy. Aby pokazać jakie  dysproporcje występują w wynagrodzeniach za pracę chcemy przywołać sytuację w Lipsku. Niemieccy pracownicy zarabiają za identyczną pracę 9,5 euro na godzinę. Niech to będzie naszą skalą porównań – komentuje Grzegorz Cisoń – przewodniczący „Solidarności” w Amazon Fulfillment Poland Sp. z o.o.

 

 

OŚWIADCZENIE WS. PODWYŻEK11009178_1661099904118403_3919540614018349284_n

Komisja Zakładowa
NSZZ „Solidarność”
Amazon Fulfillment
Poland Sp. z o.o.
Pl. Solidarności 1/3/5
53-661 Wrocław

 

Bardzo pozytywnie zaskoczyła nas informacja o podwyżkach. Jednak okoliczności jej ogłoszenia są znamienne. Ministerstwo Gospodarki wzywa na dywanik włodarzy Amazona w sprawie jakości oferowanej pracy. Kontrole PIP-u wykazują rażące błędy i nadużycia. Żeby dopełnić obraz warto wspomnieć o szeroko zakrojonej kampanii jaką Amazon prowadzi, przy współpracy z miastem Wrocław, której celem jest zatrudnienie 3 tysięcy pracowników przez Agencję Pracy Tymczasowej, w charakterze taniej siły roboczej.

Informacja o podwyżkach jest bardzo miła, choć jej realnym celem jest zyskanie przychylności mediów i opinii publicznej. Liczymy na to, że małymi krokami, ciężką pracą związkową i twardymi negocjacjami uda nam się poprawić warunki pracy i rozwiązać palące problemy. Aby pokazać jakie  dysproporcje występują w wynagrodzeniach za pracę chcemy przywołać sytuację w Lipsku. Niemieccy pracownicy zarabiają za identyczną pracę 9,5 euro na godzinę. Niech to będzie naszą skalą porównań. Pomimo podwyżki zarabiamy trzy razy mniej od naszym niemieckich koleżanek i kolegów.

Wierzymy, że z czasem Amazon zrozumie, że tylko stabilność zatrudnienia i utożsamianie się z miejscem pracy przez pracownika przekłada się na jakość świadczonej pracy. Chcemy godnego traktowania, partnerstwa a nie bylejakości i najemniczej pracy. Umowa śmieciowa to śmieciowa praca. Nie ma na to naszej zgody.  Bez głosu pracowników zarządcy korporacji i urzędnicy nie dowiedzą się, jakich zmian naprawdę nam potrzeba, żeby w Amazonie pracowało się lepiej.

Ze związkowym pozdrowieniem

Grzegorz Cisoń
przewodniczący Komisji Zakładowej
NSZZ „Solidarność” Amazon Fulfillmnet Poland Sp. z o.o.

Wrocław 22. 07. 2015.

 

źródło: http://solidarnosc.wroc.pl/podwyzki-w-amazonie/

 

 

http://tv-trwam.pl/

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=12569F7036CA07A7C1257E890029379F

(na zdj. Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ ”S”, poseł PiS
Stanisław Szwed oraz Claire Provost, dziennikarka śledcza „The Guardian”)

- Bank Światowy i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju udzieliły pożyczek Grupie Schwarz, właścicielowi sieci Lidl i Kaufland, w wysokości ok. 900 mln dolarów na tworzenie miejsc pracy oraz pomoc drobnym rolnikom przez utworzenie dla nich nowych kanałów zbytu w Polsce i Rumunii. Odwiedziłam te kraje. Usłyszałam wiele skarg zarówno od pracowników, rolników, jak i drobnych producentów – mówiła w sejmie Claire Provost, dziennikarka śledcza brytyjskiego pisma „The Guardian”, która specjalnie przyleciała z Londynu na zaproszenie Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

To Claire Provost ujawniła w „The Guardian” sensacyjne informacje o gigantycznej pożyczce dla niemieckich sieci od Banku Światowego i EBOiR-u. – Lidl i Kaufland otrzymały wsparcie nie tylko na ekspansję w Polsce, ale także w Rumunii, Serbii i Chorwacji. EBOiR i Bank Światowy dysponują publicznymi pieniędzmi i ich zadaniem jest rozwijanie przedsiębiorczości lokalnej oraz redukowanie globalnego ubóstwa. Dlatego ważne jest by opinia publiczna, parlamentarzyści, wiedzieli komu te pieniądze są przekazywane, kto z nich korzysta i czy są realizowane określone cele. Tę pożyczkę udzielono na: tworzenie miejsc pracy i pomoc drobnym rolnikom przez utworzenie dla nich nowych kanałów zbytu oraz zapewnienie klientom dobrej jakości produktów. Oba banki twierdzą, że monitorują sytuację co do przestrzegania praw człowieka i realizowania wskazanych celów rozwoju lokalnego.

Niestety, dane w tej sprawie są poufne – informowała w sejmie Claire Provost, podczas konferencji zorganizowanej wspólnie przez klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość oraz Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „S”. – W ostatnich miesiącach odwiedziłam i Polskę, i Rumunię, by ocenić sytuację na miejscu. W Polsce rozmawiałam zarówno z pracownikami, jak i przedstawicielami związków zawodowych. Usłyszałam wiele skarg na warunki pracy w sieciach Lidl. Także w Rumunii rolnicy i drobni producenci twierdzili, że są wypychani z rynku przez ekspansję wielkich sieci handlowych.

Przewodniczący Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „S” Alfred Bujara podkreślał w sejmie, że Lidl nie wypełnia warunków na jakich otrzymał pożyczkę. - Mamy do czynienia ze skandalem z Bankiem Światowym i Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju w rolach głównych. Co do sytuacji w Kauflandzie nie mamy zastrzeżeń – dialog ze związkami zawodowymi jest prowadzony. Natomiast w sieci Lidl dialogu nie ma. Pracownicy są przeciążeni nadmiarem obowiązków, otrzymują bardzo niskie wynagrodzenia. Skoro Bank Światowy i EBOiR udzieliły tak gigantycznych pożyczek, to należy właścicielom sieci Lidl kategorycznie powiedzieć: w zamian powinniście tworzyć lepsze miejsca pracy! Dziś polscy pracownicy otrzymują czterokrotnie niższe wynagrodzenia niż ich koledzy w Niemczech.

Zwrócił się też bezpośrednio do szefowej rządu Ewy Kopacz. – Pytam panią premier, która dostrzega piękne warzywa w jednej z sieci handlowych, a nie potrafi zauważyć ciężko pracujących pracowników: jak pracownicy hipermarketów mają utrzymać się z tak niskich pensji? Te płace są na wielu stanowiskach ledwie ciut wyższe od najniższej krajowej. A część pracowników jest zatrudniona na pół etatu. Mówimy stop takim warunkom pracy! To hiperwyzysk, który jest jeszcze dotowany przez Bank Światowy! Chcemy, aby rząd i parlament tymi problemami się zajęły.

Do zachwytów Ewy Kopacz nad warzywami z Biedronki nawiązał żartobliwie Krzysztof Steckiewicz z Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług, skupiającej drobnych polskich przedsiębiorców. – Byliśmy zbulwersowani reklamowaniem przez premier rządu polskiego jednej z sieci handlowych. To nie pierwszy raz. Podobnie reklamował Biedronkę Donald Tusk. Czy jest umowa reklamowa między rządem Platformy a tą siecią dyskontów? Bo jeśli tak, to my – jako drobni handlowcy – też chętnie zbierzemy odpowiednie fundusze i wykupimy taką reklamę u pani premier – ironizował.

Poseł PiS Stanisław Szwed pytał czy pożyczka dla sieci Lidl i Kaufland nie stanowiła niedozwolonej pomocy publicznej? – Dlaczego z takich środków nie mogli skorzystać polscy drobni przedsiębiorcy i rolnicy? Nierówne warunki konkurencji skłoniły Prawo i Sprawiedliwość do zgłoszenia propozycji opodatkowania sieci wielkopowierzchniowych. Uważamy, że to poprawi sytuację drobnych przedsiębiorców i rolników. Pożyczką od Banku Światowego powinien zająć się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Wiesław Michałowski, wiceprezes Kongregacji Przemysłowo-Handlowej (zrzeszającej ok. 100 tys. małych i średnich przedsiębiorstw handlowych), podał, że jedno miejsce pracy w hipermarkecie skutkuje likwidacją 4-5 miejsc zatrudnienia w polskim handlu. – Tak samo przyrost 1 metra kwadratowego powierzchni handlowej w dużych sieciach powoduje likwidację 4-5 metrów kw. powierzchni w polskich sklepach. Jak decydenci z Banku Światowego mogli sądzić, że udzielenie tak ogromnej pożyczki dla dwóch wielkich sieci handlowych poprawi sytuację drobnych producentów w takich krajach jak Polska czy Rumunia? – pytał retorycznie. – Twierdzenie, że drobny producent rolny czy rzemieślnik będzie mógł sprzedać z zyskiem swój produkt sieciom handlowym jest przekłamaniem.

„Tygodnik Solidarność” spytał Claire Provost podczas konferencji w sejmie jaki procent z tych 900 mln dolarów Grupa Schwarz spłaciła i czy istnieje możliwość, że Bank Światowy i EBOiR umorzą część pożyczek? – Te informacje są poufne. Mamy ogromny problem jeśli chodzi o przejrzystość informacji w EBOiR, szczegóły nie są przedstawione opinii publicznej – odpowiedziała Claire Provost. – Nie wiemy jakie były szczegółowe warunki udzielenia tych pożyczek, czy istniały obostrzenia mówiące, że jeśli nie spełnicie danego wymogu, to pożyczka zostanie anulowana.

Na koniec Alfred Bujara powiedział, że Solidarność wspólnie z polskimi organizacjami pracodawców rozważa możliwość zaskarżenia do Banku Światowego i EBOiR udzielonej Lidlowi i Kauflandowi pożyczki.

źródło:Krzysztof Świątek
„Tygodnik Solidarność”

21 lipca handlowa Solidarność , Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług, Kongregacja Przemysłowo-Handlowa oraz Klub Parlamentarny PiS zorganizują w Sejmie konferencję prasową dotyczącą skutków finansowania przez Bank Światowy i inne międzynarodowe instytucje sieci handlowych Lidl i Kaufland w Europie Środkowo-Wchodniej. Gościem specjalnym konferencji będzie Claire Provost, dziennikarka śledcza The Guardian, autorka głośnego artykułu o dotowaniu prywatnych niemieckich sieci handlowych z publicznych środków.

Jak ustaliła Claire Provost, Schwarz Gruppe właściciel sieci Lidl i Kaufland w ciągu ostatniej dekady otrzymał od Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju prawie 900 mln dolarów na rozwój w Europie Środkowo-Wschodniej. – Pożyczki z tych instytucji są obwarowane licznymi warunkami. Ich beneficjenci są zobowiązani m.in. do poszanowania praw pracowniczych. W naszej ocenie w przypadku Lidla w Polsce ten i wiele innych standardów wyznaczonych przez BŚ i EBOR zostało złamanych. Z polskimi pracodawcami sektora handlu przygotowujemy w tej sprawie skargę do Banku Światowego – mówi Alfred Bujara przewodniczący handlowej Solidarności.

Pożyczki, które właściciel Lidla i Kauflanda otrzymał od BŚ i innych międzynarodowych instytucji finansowych,  miały  służyć tworzeniu nowych miejsc pracy, umożliwić rozwój lokalnym producentom żywności oraz zapewnić dostęp do niedrogich produktów wysokiej jakości dla uboższej części społeczeństwa. –- Zamiast tego pracownicy są wyzyskiwani, producentom żywności narzucono ceny na granicy opłacalności, a rodzimy handel dający tysiące miejsc pracy w dużej części został zmieciony z powierzchni Ziemi.  Przedstawiciele organizacji zrzeszających polskich pracodawców opowiedzą o skutkach tej nieuczciwej konkurencji dla naszego handlu.

Konferencja rozpocznie się o godz. 12.00 w budynku Sejmu RP.

fot. facebook/ver.di bei Amazon

 

15 lipca najpotężniejsza na świecie firma wysyłkowa Amazon świętuje 20 – lecie swojego istnienia. Przy okazji urodzin „Solidarność” apeluje o podzielenie się zyskami z pracownikami.
Gigant e-handlu Amazon jest wciąż daleko przed konkurencją. W ubiegłym roku całościowe obroty spółki sięgnęły poziomu 89 miliardów dolarów. Mimo zysków, firma niechętnie dzieli się nimi ze swoimi pracownikami,  co dodatkowo potwierdza fakt, że otrzymała tytuł „najgorszego pracodawcy świata”.  Z okazji urodzin firma przygotowała szereg promocji dla swoich klientów.
- My nie świętujemy. Zamiast składać życzenia, chcemy zaapelować do Amazona, aby podzielił się zyskami z pracownikami, którzy dzięki swojej ciężkiej pracy, te zyski wypracowują – mówi Alfred Bujara, przewodniczący sekcji handlowej NSZZ „Solidarność”. – Po raz kolejny apelujemy o dialog w sprawie godnej pracy i płacy – dodaje.
Do tej pory firma ulokowała w Polsce 3 centra dystrybucyjne, w których zatrudnia 6 tys. pracowników stałych, a według informacji medialnych w ciągu najbliższego roku mają się pojawić dwa następne. Organizacja NSZZ „Solidarność” Pracowników Amazon powstała w styczniu tego roku.
Jak podaje wrocławska prasa, w polskich oddziałach ostatnio nie dzieje się dobrze. Janusz Wolniak z Regionu Dolny Śląsk NSZZ „S” zwraca uwagę na artykuły, które ukazały się w lokalnej prasie. 13 lipca Gazeta Wrocławska w artykule „Inspekcja pracy ukarała Amazona mandatem za brak krzeseł w hali” m.in. napisała: „Błędy w naliczaniu wynagrodzeń, nieprawdziwe informacje w świadectwach pracy. To część nieprawidłowości stwierdzonych przez kontrolerów Państwowej Inspekcji Pracy”. Jak podaje Wolniak, podobnie jest we wrocławskim dodatku „GW”. Tam tekst „PiP:
Amazon łamie prawa pracownicze” opatrzony jest komentarzem, że wyniki kontroli są miażdżące dla Amazona. Inspektorzy PiP zapowiadają, że w tym zakładzie będą przeprowadzać wzmożone kontrole.
Urodzin nie świętuje również największy niemiecki związek zawodowy handlu i usług Ver.di, który prowadzi w Niemczech regularne akcje protestacyjne przeciwko firmie wysyłkowej . Podobnie jak w innych krajach, pracownicy Amazona skarżą się na m.in. na zbyt dużą presję pracy, niskie zarobki, zbyt krótkie terminy realizacji zadań. W obecnej kampanii urodzinowej niemieccy związkowcy zwracają uwagę, że „również chcą mieć powody do świętowania” i „oczekują kawałka tortu nie tylko dla VIP-ów, ale również dla pracowników”. Dodatkowo dzisiejszy „Prime Day” (dzień specjalnych promocji z okazji urodzin) nazwano „Shame Day” (dzień wstydu).
Amazon został założony w Seattle przez Jeffa Bezosa w 1994 r. i jest największym na świecie przedsiębiorstwem handlu elektronicznego. Oddziały firmy działają w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Chinach, Japonii, Włoszech, Hiszpanii, Brazylii, Czechach i Polsce. W Polsce Amazon rozpoczął działalność we wrześniu 2014 roku.
źródło: http://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/rozwoj/item/11271-amazon-dzis-ma-urodziny-tylko-pracownicy-nie-swietuja

„Solidarność” z Biedronki zaprasza premier Kopacz do pracy w markecie

- Warzywa w  Biedronce są super – zachwycała się w TVP Info premier RP. „Solidarność” w Biedronce zaprasza Ewę Kopacz do podjęcia pracy przez jeden dzień w wybranym sklepie tej sieci handlowej, by przekonała się jak ciężkie warunki pracy mają zatrudnione tam osóby.
Premier Kopacz oceniła jednocześnie propozycje PiS dotyczące objęcia 1 proc. podatkiem obrotowym sieci handlowych. – Jedno jest pewne, że się nie podzielą, bo nie będą mogły pozwolić sobie na straty. W związku z tym przeniosą te koszty, które zafundujemy im podniesionym podatkiem, na tych, którzy są użytkownikami tej powierzchni w danym sklepie, a ci z kolei przełożą to oczywiście na koszty tych, którzy będą kupować u nich produkty – stwierdziła.
„Solidarność” działająca w Jeronimo Martins Polska (właściciel sieci Biedronka) zwraca uwagę, że obecnie sieć płaci jedynie 0.5% należnego podatku i nie zapewnia odpowiednich wynagrodzeń oraz nie zatrudnia wystarczającej liczby osób w sklepach i centrach dystrybucyjnych. – Odnosząc się do argumentacji pani premier chciałbym podkreślić, że obecnie zysk generowany przez Jeronimo Martins Polska S.A. to aż 68% zysku całej grupy kapitałowej. Zysk wypracowany przez polski oddział zwiększa się każdego roku. Jednak nie idzie za tym wzrost wynagrodzeń. W roku 2015 po raz pierwszy nie podniesiono wynagrodzenia zasadniczego na stanowisku kasjera-sprzedawcy, a wynagrodzenie to zbliża się do najniższej krajowej. Biorąc pod uwagę duży zakres obowiązków, będzie to skutkowało odpływem pracowników, przy i tak wysokiej rotacji wynoszącej ponad 20% – zaznacza Piotr Adamczak, przewodniczący „Solidarności” w Biedronce.
Komentuje także zachwyty premier. – Te pięknie poukładane owoce i warzywa to efekt naszej codziennej, ciężkiej pracy, która nie jest wynagradzana adekwatnie do nakładu sił. Te warzywa i owoce układa często kasjer lub kierownik na kasie, który w czasie obsługi klienta przez kasjera musi sam dokładać ciężkie kartony warzyw i  owoców. Jak to się kończy ? Urazami kręgosłupa, wypadkami w pracy, łamaniem przepisów BHP, bo nie ma komu pracować zgodnie z zasadami – mówi Adamczak.
„Solidarność” działająca w Biedronce zaprasza premier Kopacz do podjęcia pracy przez jeden dzień w wybranym sklepie tej sieci handlowej, by przekonała się jak ciężkie są warunki pracy zatrudnionych osób. - Pani Premier, nasz pracodawca dokonuje „optymalizacji” zatrudnienia czyli zmniejsza liczbę osób obsługujących sklepy, redukuje etaty. Szkoda, że radości pani premier nie podziela młody człowiek wchodzący na rynek pracy, który świadczy pracę na umowie śmieciowej. Zapraszamy Panią Premier, by przyszła do naszego sklepu i zapytała pracowników czy są zadowoleni z pracy, z wysokości pensji, zakresu obowiązków. Ludzie pracują na ogromne zyski sieci handlowych za niewygórowane wynagrodzenie. Chcieliby mieć chociaż świadomość, że część generowanego przez ich pracę zysku zostaje w Polsce, w formie podatków przeznaczanych na świadczenia socjalne, szkoły, szpitale. W kraju, w którym szuka się sposobu załatania dziury budżetowej, pozwala się jednocześnie, by ogromne środki z podatków, które musi płacić każdy pracownik, wyprowadzano z kraju. Zapraszamy Panią do pracy w naszym markecie przez jeden dzień. Wtedy przekona się Pani, że wcale nie jest tak pięknie.
red.ks hd
źródło:  http://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/branze/item/11230-pani-premier

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji – zrzeszająca największe zagraniczne sieci handlowe – straszy pracowników zwolnieniami a klientów podwyżkami cen. Takie mają być rzekomo skutki objęcia hipermarketów podatkami analogicznymi do tych, które wprowadzono na Węgrzech. „Solidarność odpowiada”: nie manipulujcie i podzielcie się zyskiem z pracownikami!

Podczas konferencji w Warszawie zorganizowanej 7 lipca Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, która zrzesza właścicieli największych zagranicznych sieci działających w Polsce – Auchan Polska, Carrefour Polska, Castorama Polska, Biedronki, Kauflandu, Lidla Polska, Tesco Polska i Żabki Polska – przedstawiła wyniki raportu zamówionego w PwC (globalnej organizacji świadczącej usługi doradcze). W analizie eksperci PwC alarmują, że jeśli analogiczne do Węgier rozwiązania prawne i podatkowe dotkną sieci handlowych, spowoduje to rzekomo katastrofalne skutki dla pracowników. Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele oraz ograniczenie go na terenach zabytkowych może spowodować utratę zatrudnienia przez 60 do nawet 100 tys. osób – utrzymują autorzy raportu. W odpowiedzi na pytanie „Tygodnika Solidarność” zastrzegli jednak, że dane opracowali na podstawie… ankiet rozesłanych do sieci. W raporcie PwC twierdzi, że niedzielna sprzedaż stanowi 13 proc. przychodów branży. Ale nawet Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan przyznał na konferencji, że gdyby wprowadzono zakaz handlu w niedziele, co najmniej 2/3 sprzedaży niedzielnej klienci dokonaliby w inne dni.

 - Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji jest „polska” tylko z nazwy. Tak naprawdę reprezentuje działające w naszym kraju międzynarodowe sieci. Z rękawa wyciągała już niejedne dane, np. dotyczące rzekomych redukcji zatrudnienia po wprowadzeniu wolnych niedziel. Trzeba zawsze patrzeć na to kto przygotowuje analizę i na czyje zlecenie. To kolejne z sufitu wzięte dane – stanowczo kontruje Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. – My obliczyliśmy, że po zniesieniu handlu w niedziele, w pierwszym roku obroty spożywczych sieci handlowych i dyskontów wzrosłyby od 3,5 do 7  proc. O kilka procent wzrosłyby także w drugim roku. Zgodził się ze mną dyrektor jednej z dużych sieci handlowych odpowiedzialny za dział sprzedaży. Z czego by to wynikało?  Klienci zaczęliby przed niedzielami kupować więcej na zapas, tak jak dzieje się to przed świętami czy długimi weekendami.
Alfred Bujara podkreśla, że wiele sieci redukuje zatrudnienie od kilku lat. – W efekcie pracownicy są przeciążeni obowiązkami, zdarza się, że harują za 2-3 osoby, uprzednio zwolnione. Niedługo za te pieniądze, które oferują pracownikom hipermarkety i agencje pracy tymczasowej – ludzie nie będą świadczyć pracy – wskazuje. – Jak długo można pracować bardzo ciężko za tak marne pieniądze? Już otrzymujemy sygnały, że brakuje rąk do pracy w dużych miastach. Mimo bezrobocia ludzie nie chcą zasuwać za tak nędzne pieniądze. Dziś dzwonili do mnie pracownicy zaangażowani przez agencję pracy tymczasowej. Dostają 5 zł za godzinę. Musieliby pracować 300 godzin w miesiącu, żeby wypracować najniższą krajową netto. To oznacza, że harówkę 30 dni po 10 godzin dziennie! To niewolnictwo! To woła o pomstę do nieba!
Ekspert PwC Mateusz Walewski podał podczas prezentacji raportu, że opłaty i podatki pobrane na zasadach węgierskich sięgną kwoty ok. 2,5 mld zł, co obniży kwotę zysku 17 największych (sprzedających za więcej niż 500 mln zł rocznie) sieci handlowych działających w Polsce z 2,2 mld do 31 mln zł (wg danych za rok 2013), czyli „praktycznie do zera” – jak się wyraził. Te wyliczenia są mocno wątpliwe. PiS w swoim programie mówi o 1 proc. podatku od gigantycznych obrotów sieci handlowych. Przykładowo: w 2013 roku Biedronka odnotowała obroty na kwotę ok. 32 miliardów złotych (!), czyli zapłaciłaby 320 mln zł podatku i nadal osiągnęła ogromne zyski. – Dziesięć firm handlowych o największych przychodach zapłaciło 633 mln zł podatku dochodowego za 2012 rok – informował wiceminister finansów Janusz Cichoń.
Alfred Bujara podkreśla, że niska rentowność (zyski netto) sieci handlowych jest sztuczna. – Wypracowane przez polskich pracowników zyski są transferowane na zachód. Na rzecz spółek-matek przekazują rozmaite opłaty – za użycie znaków towarowych, marek i to wrzucają w koszty. Proceder odbywa się w majestacie prawa i dowodzi ogromnej nieszczelności systemu podatkowego – komentuje szef Sekretariatu Handlu, Banków i Ubezpieczeń „S”.
Eksperci PwC utrzymują także, że objęcie podatkami sieci handlowych spowoduje wzrost cen – najbardziej dotknie segmentu najchętniej odwiedzanego przez rodziny niezamożne: cena przeciętnego koszyka artykułów wzrośnie o 9 zł (tj. o 4,6 proc.). – Nie ma żadnego uzasadnienia dla podnoszenia cen w hipermarketach. W Polsce koszty pracy i wynagrodzenia pracowników są 3-4 razy niższe niż na zachodzie – to gigantyczna korzyść dla właścicieli sieci. A ceny w marketach polskich i choćby niemieckich są porównywalne. Wiele towarów jest nawet tańszych za naszą zachodnią granicą. Niech sieci handlowe podzielą się zyskiem z pracownikami – puentuje Alfred Bujara.
Więcej o sprawie w najbliższym „Tygodniku Solidarność”
Krzysztof Świątek
źródło: http://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/branze/item/11229-s-do-sieci-handlowych-nie-manipulujcie-i-podzielcie-sie-zyskiem-z-pracownikami

źródło: http://www.theguardian.com/business/2015/jul/02/lidl-1bn-public-development-funding-supermarket-world-bank-eastern-europe

Sieć supermarketów, własność jednej z najbogatszych rodzin w Niemczech otrzymywała w ciągu ostatnich dziesięciu lat pieniądze z Banku Światowego i innych instytucji w miarę jak rozwijała się w Europie Wschodniej. Jak podaje „Guardian”, supermarket niemiecki Lidl i siostrzana sieć Kaufland skorzystały z prawie  900 mln dolarów (£ 576m) funduszy na  rozwój publiczny w ciągu ostatniej dekady, Spółki, będące własnością dużej firmy detalicznej Schwarz Group i kontrolowane przez jedną z najbogatszych rodzin w Niemczech, otrzymały dofinansowanie kredytu z mało znanego skrzydła Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR).

Te instytucje publiczne, finansowane przez podatników, których właścicielem są rządy, mają wyraźny mandat działania w celu zwiększenia rozwoju lokalnego w krajach, w których wydają swoje pieniądze. Bank Światowy ma także dodatkowy, szczególny mandat działania na rzecz zmniejszenia ubóstwa na świecie. Nie może być sugestii niewłaściwego działania w przypadku  otrzymania pieniędzy. Banki stwierdziły, że finansowanie przez nie sieci Lidl i Kaufland pomoże firmom rozwinąć się w całej Europie Środkowej i Wschodniej, tworząc miejsca pracy, otwierając nowe rynki dla lokalnych producentów i wprowadzając „dobrej jakości, niedrogie jedzenie” dla ubogich konsumentów. Jednakże wnioski te zostały podważone przez związki zawodowe i grupy rozwoju. Luiz Vieira, koordynator projektu z Bretton Woods, brytyjskiej organizacji pozarządowej, która monitoruje Bank Światowy, powiedział: „Pomysł, że wstrzyknięcie kapitału do firm międzynarodowych prowadzi do dobrego, trwałego wzrostu gospodarczego był w ciągu ostatnich 20 lat wielokrotnie udowadniany jako fałszywy. ”

Jan Czarzasty, profesor w Szkole Głównej Handlowej, powiedział, że ilość pieniędzy publicznych, które Grupa Schwarz otrzymała jest szokująca. „Wszędzie tam, gdzie otwierają nowe sklepy, wypływają na powierzchnię historie, dotyczące warunków pracy; zadowolenie pracowników jest na ogół niskie … wydaje się to częścią modelu biznesowego Lidl, jako firmy. ”

W Polsce, Lidl był przedmiotem wielokrotnych protestów ze strony swoich pracowników. „Jesteśmy zapracowani, wykonujemy pracę, która powinna być wykonywana przez wiele osób,” powiedział Łukasz, pracownik na nocnej zmianie w magazynie Lidl, który nie chciał ujawnić swojego nazwiska. Powiedział, że ma spuchnięte nadgarstki i siniaki na skórze od pakowania i rozpakowywania ciężkich ładunków owoców i warzyw – ale ryzykownie jest mówić o tym. „Ludzie boją się stracić pracę,” powiedział. Raporty z Państwowej Inspekcji Pracy w Polsce, do których dotarł „Guardian”, dokumentują powtarzające się naruszenia krajowych przepisów prawa pracy w Lidl, w tym naruszenia przepisów dotyczących czasu pracy, które wymagają, aby pracodawcy zapewnili pracownikom co najmniej 11 godzin odpoczynku na dobę i 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym tygodniu. Alfred Bujara, przewodniczący sekcji handlu detalicznego związku zawodowego NSZZ „Solidarność” w Polsce, powiedział, że pracownicy, którzy starają się założyć związek w Lidl spotykają się z nękaniem i zastraszaniem przez menedżerów. „Poziom stresu i zastraszania jest bardzo wysoki”, dodał. Schwarz Group, która rozpoczęła działalność  w 1930 roku jako hurtownik produktów spożywczych w Niemczech, jest obecnie jednym z największych i najszybciej rozwijających się detalistów, a jego szef, Dieter Schwarz, jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie, majątek którego jest oceniany na 21 mld dolarów. W Wielkiej Brytanii istnieje obecnie ponad 600 sklepów sieci Lidl, w których wyniki sprzedaży są bardzo wysokie, chociaż sieć nie ustrzegła się przed kontrowersjami. W ubiegłym roku firma trafiła na czołówki gazet z powodu doniesień, że polskim  pracownikom w Szkocji zakazano mówienia w języku ojczystym, również z polskimi klientami. Według dokumentów, Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC), mniej znany, ale coraz bardziej potężny oddział Banku Światowego, który inwestuje w firmach prywatnych, przyznał pierwszy kredyt do 100 milionów dolarów Schwarz Group w 2004 roku – w tym samym roku, w którym niemiecki związek zawodowy Ver.di opublikował „Czarną księgę” Lidl w Europie, dokumentującą zgłoszenia naruszenia praw pracowniczych. Finansowanie, jak wyraził się IFC w tamtym czasie, było przeznaczone na pomoc  grupie w poszerzeniu działalności „w wybranych obszarach miejskich” w bliżej nieokreślonych „krajach docelowych w Europie Środkowej i Wschodniej”. „Guardian” potwierdził, że ​​część tych pieniędzy poszła na sfinansowanie ekspansji Lidl w Polsce.W 2009 roku, dodatkowo przeznaczono $ 75 mln dla sieci Kaufland  na rozwój w Bułgarii i Rumunii, w 2011 roku przeznaczono $ 66mln dla Lidl w Rumunii. W 2013 roku ponad $ 105mln zostało przyznane na sfinansowanie planów rozwoju Lidla w Bułgarii i Chorwacji oraz otworzenia pierwszych sklepów w Serbii. W sumie, IFC przeznaczył  350 mln dolarów długoterminowych pożyczek na sfinansowanie  marszu Grupy Schwarz przez Europę.

EBOR, które często współfinansuje projekty z bankami komercyjnymi , zebrał w ciągu ostatnich dziesięciu lat ponad $ 700mln dla Lidla i Kauflandu, przeznaczając prawie 500$ własnych funduszy.

IFC broni swoich inwestycji w Grupie Schwarz, mówiąc, że ta ekspansja w kierunku wschodnim „stworzyła nowe kanały dla miejscowych rolników, którymi mogą dostarczać swoje produkty. Konsumenci uzyskali dostęp do bardziej przystępnej oferty  i szerokiego wyboru produktów żywnościowych wysokiej jakości. ”

Gilles Mettetal, szef agrobiznesu w EBOR, powiedział: „To zmieniło życie tych ludzi.” Dodał, że firma wprowadziła  ”model, który w tym czasie nie istniał, który został skierowany na niższą kategorię społeczną, biedniejszą kategorię, oferując produkty dla osób, które w innym wypadku nie mogłyby sobie na nie pozwolić.”

” Należy im to policzyć za zasługę. Są, owszem, dość agresywną grupą na  rynku, ale dają ludziom dostęp do produktów, do których nie byliby w stanie uzyskać dostępu w inny sposób. ”

Vieira powiedział, że banki powinny udowodnić, że ich finansowanie zrobiło więcej dobrego niż złego. „Są to instytucje publiczne działające z publicznych pieniędzy, więc myślę, że przejrzystość powinna być punktem wyjścia … bez przejrzystości nie można zagwarantować, że nie będzie negatywnych skutków z ich finansowania.”

IFC i EBOR stwierdziły, że regularnie monitorują swoje inwestycje, ale dane dotyczące ilości utworzonych miejsc pracy i jaki wpływ ekspansja firmy ma na lokalnych producentów to wrażliwe informacje handlowe, a zatem poufne. Lidl w Polsce powiedział, że firma zatrudnia 14.000 pracowników w ponad 500 sklepach na terenie całego kraju, oferując godziwe warunki pracy. Płace w Lidl są „znacznie wyższe” niż w innych sklepach w Polsce i pracownicy dostają „liczne korzyści socjalne „, w tym bezpłatny dostęp do prywatnej  opieki zdrowotnej. Lidl w Polsce „zawsze był otwarty na dialog z pracownikami, a także ze związkami zawodowymi”, podała spółka. Lidl nie odpowiada na pytania dotyczące  otrzymania pieniędzy przeznaczonych na cele rozwoju publicznego. W Polsce  Lidl niekoniecznie jest najtańszym supermarketem. Jak pokazały badania z 2014 r koszt  standardowego koszyka towarów w Lidl to  47.8zl (£ 8.50), podczas gdy w Tesco, która działa również w kraju, te same zakupy kosztują 40.1zl (£ 7.10). Czarzasty powiedział, że strategią Lidl jest ciągłe szukanie nowych miejsc dla swoich sklepów, „systematycznie przenikając do coraz mniejszych lokalizacji, mniejszych miejscowości w wielu przypadkach wsi”, z których wypiera się lokalnych tradycyjnych detalistów i zasadniczo zmienia gospodarkę wiejską. „To kolejna odmiana efektu Walmart … mogą powstawać jakieś nowe miejsca pracy, ale ile? A ile ludzi traci pracę? Nie wiemy tego. ”

W Rumunii, Lidl otworzył ponad 185 sklepów od 2011 roku – średnio prawie jeden na tydzień przez cztery lata. W Bukareszcie prawie wszystkie placówki tej sieci znajdują się w odległości krótkiego spaceru od starszego, lokalnego rynku.

Ion Garalin, przedsiębiorca na małą skalę, który sprzedaje lokalne produkty na rynku Piata Gorjului w Bukareszcie od ponad dwóch dekad, mówi, że jego trudna sytuacja jeszcze się pogorszyła . „Naprawdę, najbardziej negatywny wpływ ma fakt, że zdecydowali się otworzyć sklepy bardzo blisko lokalnych rynków, takich jak ten,” powiedział 67-latek  stojący przed  stoiskiem wypełnionym świeżymi warzywami, cierpliwie czekający na klientów. Dziś, ten niegdyś tętniący życiem rynek jest niesamowicie cichy. „Jesteśmy zjadani żywcem … Nie możemy dalej w ten sposób funkcjonować.”

„(…) Trudno uwierzyć, że firma otrzymała jakiekolwiek pieniądze, przeznaczone na cele rozwoju publicznego. Oczywiście, że wiem, co to Bank Światowy, być może mogli znaleźć lepsze wykorzystanie dla ich pieniędzy, biorąc pod uwagę wszystkie problemy, jakie mamy w Rumunii.”

• Claire i Matt Provost

tłum D.Wojdat

źródło: http://www.theguardian.com/business/2015/jul/02/lidl-1bn-public-development-funding-supermarket-world-bank-eastern-europe