Czerwiec 1976 na Dolnym Śląsku: zapomniany zryw robotniczej dumy

Podczas gdy Radom i Ursus stały się symbolami oporu przeciwko komunistycznej władzy, 25 czerwca 1976 roku także dolnośląskie zakłady pracy zatrzymały swoje maszyny. Tysiące robotników, w tym załogi z Legnicy, Lubina i Polkowic, otwarcie sprzeciwiło się drastycznym podwyżkom cen żywności, ryzykując utratę zatrudnienia w imię godności i sprawiedliwości.

Największy strajk w regionie w zakładach Elpo

Najpotężniejsza fala niezadowolenia w dawnym województwie legnickim dotknęła zakłady Elpo, gdzie w oddziałach w Legnicy i Lubinie zastrajkowała ponad połowa załogi. Łącznie do protestu przystąpiło tam około 1,2 tysiąca pracowników.

Protestujący otwarcie wyrażali swój sprzeciw wobec polityki cenowej rządu, dyrekcji oraz lokalnych instancji partyjnych. Mimo prób prowadzenia dialogu przez przedstawicieli PZPR, rozmowy te nie przyniosły żadnych konkretnych rozwiązań, a nastroje w załodze pozostawały bardzo napięte.

Krótkie przestoje i determinacja górników

Akcje protestacyjne przybierały różną formę, często były to krótkie, ale wymowne przerwy w produkcji. W legnickiej Milanie cała załoga drugiej zmiany przerwała pracę, wracając do niej dopiero po bezpośrednich negocjacjach z dyrekcją zakładu.an

Bardziej dramatyczny przebieg miały wydarzenia w kopalni Polkowice, gdzie górnicy pierwszej zmiany zaprotestowali pozostając pod ziemią. Po burzliwym wiecu z udziałem partyjnych aparatczyków, do strajku solidarnie zdecydowała się przystąpić także załoga drugiej zmiany.

Represje za udział w robotniczym sprzeciwie

Władze, mimo początkowego zaskoczenia skalą zrywu, szybko przeszły do działań odwetowych wobec najbardziej aktywnych uczestników strajków. Najdotkliwszą karą było natychmiastowe zwolnienie z pracy, co dla wielu rodzin oznaczało katastrofę finansową.

Do końca czerwca 1976 roku skala zwolnień była znacząca: w samym Elpo pracę straciły 32 osoby, w Świdnickiej Fabryce Urządzeń Przemysłowych 35, a w Pilmecie 17 pracowników. Łącznie represje dotknęły ponad sto osób w różnych zakładach regionu.

Początki opozycji w cieniu wielkich wydarzeń

Choć w wydarzeniach na Dolnym Śląsku uczestniczyło kilka tysięcy osób, strajki te przez długi czas pozostawały w cieniu nagłośnionych brutalnych represji z Radomia i Ursusa. Wydarzenia te często umykały uwadze ówczesnych działaczy opozycji, skupionych na pomocy ofiarom w najbardziej dotkniętych miastach.

To właśnie oddolna, publiczna zbiórka pieniędzy dla poszkodowanych i ich rodzin, zainicjowana przez późniejszych założycieli Komitetu Obrony Robotników, stała się fundamentem dla budowy zorganizowanej opozycji w naszym regionie. Pamięć o tamtym czerwcu jest kluczowym elementem naszej lokalnej historii walki o wolność.

Dowiedz się więcej o Czerwcu ’76 na Dolnym Śląsku  

Źródło: https://przystanekhistoria.pl/

O legnickim czerwu pisaliśmy w 2022 roku