Menu
  • Polski (PL)
Biuro Prasowe

Biuro Prasowe

2,5 tys. dzieci wyjedzie na wakacje z Fundacją im. Kolosy

2,5 tys. dzieci wyjedzie na wakacje z Fundacją im. Kolosy
Podczas najbliższych wakacji z kolonii organizowanych przez Fundację na Rzecz Zdrowia Dzieci i Młodzieży Regionu Śląsko-Dąbrowskiego im. Grzegorza Kolosy skorzysta ok. 2500 uczestników. Tegoroczna akcja jest rekordowa pod względem liczby dzieci z najuboższych rodzin, które wyjadą na wakacje za darmo. Biuro Fundacji przygotowało blisko 190 bezpłatnych miejsc kolonijnych.
 
- 150 dzieci wyjedzie w góry dzięki dotacjom, które udało nam się pozyskać od różnych firm i instytucji. Pozostałe darmowe miejsca zostały zakontraktowane w ramach umów kolonijnych podpisanych z właścicielami ośrodków, znajdujących się w górach i nad morzem - mówi Wioletta Sznapka, kierownik Biura Fundacji. Podkreśla, że część tych miejsc została przekazana do rozdysponowania biurom terenowym śląsko-dąbrowskiej "Solidarności". Pracownicy tych biur najlepiej orientują się, które rodziny najbardziej potrzebują wsparcia.
 
Tegoroczna oferta Fundacji została wzbogacona o dwa nowe ośrodki w górach, gdzie ze względu na najwyższe dofinansowanie, wypoczynek jest najtańszy. Są to obiekty w Wiśle i Jaworzynce. - Kolonie w miejscowościach górskich od lat cieszą się największym zainteresowaniem, dlatego chcieliśmy, by w tym roku jeszcze więcej dzieci mogło z nich skorzystać - dodaje Wioletta Sznapka.
 
Oprócz Wisły i Jaworzynki dzieci wyjadą do Brennej, Istebnej, Ustronia, Węgierskiej Górki i Zwardonia. Jeżeli są uczniami szkoły podstawowej to za ich dwutygodniowy wypoczynek rodzice zapłacą tylko 720 lub 750 zł. Dofinansowanie wynosi 350 lub 400 zł i zostało pozyskane przez Fundację z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Wyższą kwotę otrzymują te dzieci, na które pobierany jest zasiłek rodzinny.
 
 
red.hd

    Relikwie bł. ks. Jerzego w Koszline

    Relikwie bł. ks. Jerzego w Koszline

    W niedzielę 21 czerwca przewodnicząca Danuta Czernielewska, poczet sztandarowy i członkowie Regionu Koszalińskiego „Pobrzeże” NSZZ „Solidarność” wzięli udział w uroczystościach 25 –lecia istnienia parafii pw. św. Kazimierza w Koszalinie. Na terenie parafii znajduje się  pomnik bł. ks. Jerzego Popiełuszko, patrona NSZZ „Solidarność”.

    W czasie uroczystej mszy św. przewodnicząca ZR wniosła relikwie błogosławionego patrona Związku. Zarząd Regionu jest jednym z  fundatorów okazałego Relikwiarza. Podczas mszy świętej biskup ordynariusz Edward Dajczak przypomniał życie i męczeńską śmierć błogosławionego księdza Jerzego. Przypomniał jego słowa „Zło dobrem zwyciężaj”.

      Reformy poczyniły wiele szkód. WZD SK Pracowników Sanepidów

      Reformy poczyniły wiele szkód. WZD SK Pracowników Sanepidów
      - Wielokrotne i nieprzemyślane próby reformowania Inspekcji Sanitarnej mocno nadwyrężyły kondycję naszej inspekcji - powtarzali delegaci Walnego Zebrania Delegatów Sekcji Krajowej Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ „Solidarność”, którzy obradowali w Bałtowie w dniach12-13 czerwca. Fatalna kondycja finansowa Inspekcji Sanitarnej trwająca od lat oraz ustawa o zdrowiu publicznym, to główne tematy poruszane przez związkowców.
       
      - Wielokrotne i nieprzemyślane próby reformowania Inspekcji Sanitarnej mocno nadwyrężyły kondycję naszej Inspekcji – mówili delegaci WZD -  I poczyniły wiele szkód zarówno w ograniczeniu działalności, rozmywaniu kompetencji jak i niedofinansowaniu.
       
      Związkowcy tłumacza, że wyłączenie Sanepidów zostały ze struktur Ministra Zdrowia przyniosło szkody. Główny Inspektor Sanitarny sprawuje nad nami nadzór merytoryczny, wyznacza zadania do realizacji natomiast budżet i finansowanie leży w gestii wojewody. Taka podległość jest niekorzystna dla państwa, nieracjonalna i utrudniająca realizację zadań z zakresu zdrowia publicznego. Dodatkowo obszar zadań inspekcji jest bardzo szeroki i może być efektywnie realizowany w przypadku zachowania jednolitej polityki w obrębie kraju z gwarancją zarządzania bezpieczeństwem sanitarnym w sposób jednolity i skoordynowany poprzez GIS i Ministerstwo Zdrowia.
       
      Od kilku lat prowadzone są działania mające na celu likwidację bazy laboratoryjnej i zwolnienia pracowników.  Zlikwidowano już wiele akredytowanych laboratoriów (proces ten wciąż postępuje) a ludzie stracili pracę. Dzięki wiedzy i wielkiemu wysiłkowi pracowników Sanepidu wszystkie laboratoria posiadają akredytację, sprawdzaną i potwierdzaną co roku, co oznacza, że poziom usług analitycznych jest wysoki a wyniki badań uznawane są za miarodajne. 
       
      Jakby tego wszystkiego było mało, Państwowa Inspekcja Sanitarna jest od lat niedofinansowana. Od 7 lat fundusz płac w sferze budżetowej pozostaje zamrożony na poziomie roku 2009.  Delegaci podkreślali, że ich wynagrodzenia różnią się drastycznie od wynagrodzeń innych pracowników sfery budżetowej. Większość pracowników otrzymuje wynagrodzenie na poziomie minimum w swojej grupie zawodowej wynoszące średnio 1350 zł netto. Tymczasem 80% pracowników zatrudnionych w Sanepidach legitymuje się wyższym wykształceniem–mają studia magisterskie, podyplomowe, specjalizacja, tytuły naukowe i liczne kursy i szkolenia, zdobyte dzięki własnym nakładom finansowym. 
       
      W lutym „Solidarność” działająca we wszystkich stacjach sanitarno-epidemiologicznych na Dolnym Śląsku weszła w spory  zbiorowe z pracodawcami. Związkowcy domagają się 20% podwyżki z wyrównaniem od 1 stycznia 2015 r. Sekcja Krajowa Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ „Solidarność” popiera działania dolnośląskich pracowników Sanepidu i rozważa rozszerzenie akcji na cały kraj.
       
      W obradach uczestniczyli delegaci z całej Polski pracujący w wojewódzkich i powiatowych Stacjach Sanitarnych, a także zaproszeni goście: Maria Ochman, przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia, Waldemar Bartosz, przewodniczący ZR Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność”, przedstawiciel Świętokrzyskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Kielcach, przedstawiciel Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
       
      Dorota Walczak, hd

        59. rocznica Poznańskiego Czerwca

        59. rocznica Poznańskiego Czerwca
        Uroczyste msze święte, składanie kwiatów pod pamiątkowymi tablicami, spotkania i uroczystości patriotyczne - tak w Poznaniu "Solidarność"  świętuje 59. rocznicę Poznańskiego Czerwca 1956 r.
         
        28 czerwca 1956 roku na ulice Poznania wyszedł 100-tysięczny tłum. Po raz pierwszy w powojennej Polsce robotnicy powiedzieli władzy ludowej kategoryczne NIE! Wyszli z zakładów pracy z hasłami: "WOLNOŚCI I CHLEBA". Władza skierowała przeciw nim karabiny i czołgi. Krwawo stłumione powstanie i ofiara najwyższa - ofiara życia, którą na ołtarzu niepodległej Rzeczypospolitej złożyli pomordowani z rozkazu rządzących, nie poszła na marne. Z tego pierwszego zrywu wzięły początek następne: Wybrzeże - 1970, Radom - 1976 i wreszcie robotnicy Lublina, Gdańska, Szczecina, Jastrzębia, a za nimi cała Polska powiedzieli - dość bezprawia. Chcemy Wolności!
         
        Poznański Czerwiec 1956 r. był początkiem narodzin "Solidarności".
         
        Program uroczystości dostępny na solidarnosc.poznan.pl
         
        red.hd

          "Solidarność" pobiegła po wygasłych wulkanach

          "Solidarność" pobiegła po wygasłych wulkanach
          W VI Biegu Szlakiem Wygasłych Wulkanów w Złotoryi po raz kolejny "Solidarność" PeBeKa wystawiła swoją drużynę.  Solidarność PeBeKa pobiegła w składzie: Patrycja Rezler, Zbigniew Sobka, Damian Stachura, Rafał Kuczyński, Paweł Tryzno i Grzegorz Fichtel.
           
          Najlepszym z drużynę "Solidarności" okazał się Rafał Kuczyński, który zajął 27 miejsce. Niestety w tym roku drużynie nie udało stanąć na podium, ale i tak gratulujemy wszystkim  ukończenia biegu.
           
          www.solidarnosc.org.pl/legnica
           

            Referendum pracownicze i spór zbiorowy w gdyńskiej komunikacji miejskiej

            Referendum pracownicze i spór zbiorowy w gdyńskiej komunikacji miejskiej
            Wejście w spór zbiorowy z pracodawcą to jedyna szansa na wywalczenie podwyżek wynagrodzeń, które mimo wzrostu cen nie zmieniały się przez ostatnie sześć lat – uznali pracownicy gdyńskich spółek komunalnych odpowiedzialnych za transport publiczny. W referendum pracowniczym przeprowadzonym 15 czerwca w Przedsiębiorstwie Komunikacji Autobusowej, Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej, Przedsiębiorstwie Komunikacji Trolejbusowej i Zarządzie Komunikacji Miejskiej frekwencja wyniosła przeciętnie blisko 73 proc., a spośród głosujących za rozpoczęciem sporu zbiorowego dotyczącego wynagrodzeń opowiedziało się 98,5 proc. pracowników.
             
            To świadczy o dużej determinacji, tym bardziej, że przy pracy zmianowej części zatrudnionych, np. kierowców, udział w referendum nie zawsze był łatwy. Także frekwencja w referendum w gdyńskim ZKM – de facto zakładzie budżetowym miasta – w którym udział wzięło 69 ze 125 pracowników, pokazuje, że problem niskich wynagrodzeń w gdyńskiej komunikacji miejskiej jest realny.
             
            – Wejście w spór zbiorowy jest już właściwie przesądzone, chociaż przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującym prawem pracodawca ma obowiązek i narzędzia do podjęcia próby realizacji postulatów pracowniczych. Organizacje związkowe w całej tej sytuacji wykazały dużo dobrej woli i chęci do rozwiązania problemów pracowniczych w drodze negocjacji. Nie można jest rozmawiać, jeśli chce tego tylko jedna strona. Chcieliśmy kompleksowego rozwiązania dotyczącego wynagrodzeń, układu zbiorowego, rozkładu grafików itd. Wejście w spór zbiorowy oznacza skupienie się na jednym problemie – wzrostu wynagrodzeń – wyjaśnia przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Przedsiębiorstwie Komunikacji Trolejbusowej Leszek Stodolski, który z ramienia „S” jest także członkiem Komisji Współdziałania Związków Zawodowych, zrzeszającej wszystkie organizacje związkowe z wszystkich gdyńskich spółek komunikacyjnych.
             
             
            red.hd

              "Strajk w służbie zdrowia to wyraz ostatecznej desperacji pracowników".

              "Strajk w służbie zdrowia to wyraz ostatecznej desperacji pracowników".
              "Strajk w służbie zdrowia to wyraz ostatecznej desperacji pracowników, najczęściej w rezultacie braku konstruktywnego dialogu, konfliktowania bądź zastraszania przez pracodawców" - napisała Mariola Ochman, szefowa Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność" w oświadczeniu - "Oczekiwaliśmy od profesora Mariana Zembali, luminarza polskiej medycyny, innego stylu i nowego otwarcia."
               
              Tymczasem pierwsze dni urzędowania nowego ministra zdrowia przyniosły rozczarowanie, zwraca uwagę przewodnicząca sekretariatu i podkreśla, że środowiska medyczne oczekiwały zaproszenia do merytorycznej dyskusji o naprawie systemu opieki zdrowotnej w Polsce.
               
              Związek z całą mocą powtarza, że nie nie można dzielić i konfliktować pracowników służby zdrowia.  "SOLIDARNOŚĆ środowiska medycznego i dobro pacjenta będą zawsze sprawą nadrzędną" - pisze szefowa SOZ.
               
              hd

              Oświadczenie dostępne jest TUTAJ

                Co drugi Polak nie wyjedzie w tym roku na wakacje

                • Kategoria: Kraj
                Co drugi Polak nie wyjedzie w tym roku na wakacje

                 Blisko połowa Polaków nie wyjedzie na wakacje w tym roku – wynika z badania Barometr Providenta. Głównym powodem są koszty. Wśród tych którzy wyjadą, tylko co trzecia osoba jest w stanie opłacić wakacyjne wojaże z bieżących dochodów. 

                Najczęstszą przyczyną rezygnacji z urlopu są problemy finansowe: aż 49 proc. niewyjeżdżających osób, czyli o 8 proc. więcej niż w roku ubiegłym, twierdzi, że na wakacje ich nie stać. Wśród pozostałych powodów znajdują się m.in. problemy zdrowotne, brak urlopu w pracy, inne obowiązki oraz konieczność przeznaczenia pieniędzy na inny cel, np. kupno lub remont mieszkania.

                – Wyjazd na wakacje deklaruje tylko połowa respondentów. 45 proc. na pewno nie pojedzie, pozostali wciąż się wahają. Niestety, osoby, które nie wiedzą, czy pojadą na wakacje, częściej też deklarowały, że ostatni raz na wakacjach były kilka lat temu. Dlatego przypuszczam, że faktyczny odsetek osób wyjeżdżających na urlop to połowa populacji – podkreśla Przemysław Kasza, specjalista ds. badań i analiz w Provident Polska.

                Przeciętna rodzina z dziećmi planuje wydać na urlop 2,8 tys. zł. To o ponad 1100 zł więcej niż deklarują pary bez dzieci. Większość na wakacje oszczędza, tylko co trzecia osoba jest w stanie opłacić wakacyjne wojaże z bieżących dochodów. 
                 
                hd

                  Dzieci ulegają wypadkom na polu. Rolnicy nie przestrzegają zasad bhp

                  Dzieci ulegają wypadkom na polu. Rolnicy nie przestrzegają zasad bhp
                  Dane statystyczne KRUS w latach 1996–2003 wykazały, że każdego roku w polu ulega wypadkom średnio 1400 dzieci do lat piętnastu. Tej zatrważająca skali dramatów można uniknąć przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku – przede wszystkim ich dorosłych opiekunów.  
                   
                  Od 2004 roku w wyniku zmiany ustawy KRUS nie przyjmuje już zgłoszeń o wypadkach dzieci. Jednak z badań Instytutu Medycyny Wsi wynika, że podczas prac polowych stale doznają one różnych obrażeń, nawet tracą życie. Na co dzień najczęstszymi wypadkami w gospodarstwie są pośliźnięcia, upadki przy schodzeniu z maszyn czy z drabin przy otworach zrzutowych. Jednak latem i jesienią, gdy nasilają się prace polowe, są one bardziej drastyczne, bo z udziałem maszyn: przejechanie, ucięcie czy urwanie kończyn, wkręcenie ich w tryby itp. 
                   
                  Rolnicy nie przestrzegają podstawowych zasad BHP, zapominając, że to oni dają przykład własnym dzieciom. Nagminnie na przykład zwożąc słomę z pola, na wysokiej stercie sadzają dzieci, a przecież wystarczy, że koło podskoczy na bruździe i tragedia gotowa. Innym powszechnym błędem jest konserwowanie czy sprawdzanie różnych elementów maszyny przy włączonym silniku. Kilka lat temu w gminie Mokobody rolnik został wciągnięty do prasy zwijającej i zbelowany: w przeddzień także manipulował przy maszynie, nie wyłączając silnika, wtedy jednak wciągnęło mu tylko but. Widać zdarzenie to niczego go nie nauczyło. 
                   
                  Często także maszyną rolniczą kierują dwunasto- a nawet ośmiolatki! I choć współczesne pojazdy nie są tak ciężkie w prowadzeniu, jak te starsze, to nadal nie są dla nich przeznaczone! Dla wielu dzieci i nastolatków prace w gospodarstwie są stałym obowiązkiem, dlatego powstaje pytanie, czy rodzice mogą do nich angażować dzieci? Otóż zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym „dziecko, które pozostaje na utrzymaniu rodziców i mieszka u nich, jest zobowiązane pomagać im we wspólnym gospodarstwie” (art. 90 § 2). Jest tu jednak warunek: wykonywane czynności nie mogą stwarzać zagrożenia dla ich zdrowia, życia i wszechstronnego rozwoju. Zabronione są więc prace niebezpieczne – a niewątpliwie takie są prace przy maszynach i z ich użyciem – a także nadmiernie obciążające młody organizm i psychikę, jak wielogodzinny wysiłek fizyczny czy dźwiganie nadmiernych ciężarów.  
                   
                   
                  red.hd
                   
                   
                   
                   
                   

                    Cypryjczycy w siedzibie Związku

                    Cypryjczycy w siedzibie Związku
                    Wczoraj Regionalna Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" gościła grupę nauczycieli z tureckiej części Cypru. Polscy i cypryjscy reprezentanci oświaty rozmawiali o problemach pedagogów i innych pracowników szkół w obu krajach.
                     
                    Gości powitał przewodniczący ZR Gdańskiego Krzysztof Dośla, który zwrócił uwagę na specyfikę polskich problemów, wynikającą z uwarunkowań historycznych. – W polskiej oświacie jest całe mnóstwo problemów, począwszy od nędznego wynagrodzenia nauczycieli, a kończąc na politycznym wpływaniu na programy nauczania. Niestety, kończy się to tak, że poziom edukacji obniża się, co pokazują wyniki egzaminów. Kolejnym kłopotem, z którym musi borykać się polskie środowisko oświatowe, jest likwidacja placówek szkolnych, która sprawia, że nauczyciele masowo tracą pracę – podkreślił.
                     
                    Więcej na www.solidarnosc.gda.pl
                     
                    red.hd
                     
                      Subskrybuj to źródło RSS

                      Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" wykorzystuje na swoich stronach pliki cookie. Jeżeli nie zmienisz domyślnych ustawień swojej przeglądarki będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji.