Menu
  • Polski (PL)

Zasiłek dla bezrobotnych w górę?

  • Kategoria: Kraj
Zasiłek dla bezrobotnych w górę?

Prawdopodobnie jeszcze w 2017 r. zasiłek dla bezrobotnych zostanie podniesiony do połowy wysokości minimalnego wynagrodzenia, czyli do kwoty 1000 zł brutto. Ok. 500 mln zł dodatkowych środków z Funduszu Pracy będzie wymagało podniesienie wysokości zasiłku dla bezrobotnych, co jest planowane najdalej od przyszłego roku - szacuje wstępnie resort rodziny, pracy i polityki społecznej.

Podwyższenie wysokości zasiłku dla bezrobotnych do połowy minimalnego wynagrodzenia, wynoszącego obecnie 2 tys. zł, zapowiedziała w minionym tygodniu premier Beata Szydło, która w ramach przeglądu pracy ministerstw spotkała się z minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbietą Rafalską.

– W tej chwili nie przesądzamy, czy jeszcze jest szansa, żeby to weszło w tym roku, bo to jest też kwestia budżetowa, ale na pewno od przyszłego, 2018 roku, zasiłek dla bezrobotnych będzie podwyższony – mówimy o kwocie tysiąca złotych – powiedział wiceminister rodziny i pracy Stanisław Szwed.

Podniesienie kwoty zasiłku jest częścią planu poprawy skuteczności działań urzędów pracy. Według wiceministra, po dotychczasowych działaniach rządu, takich jak podniesienie płacy minimalnej oraz wysokości stawki godzinowej, naturalne jest również podniesienie wysokości zasiłków.

– Do zasiłku uprawniona jest mała liczba osób; to ma być na ten pierwszy okres na wsparcie dla osoby, która straci pracę – tłumaczył Stanisław Szwed, który w poniedziałek wziął udział w konferencji z okazji obchodzonego 27 stycznia Dnia Pracownika Publicznych Służb Zatrudnienia

Obecnie wysokość podstawowego zasiłku dla bezrobotnych wynosi 831,1 zł przez pierwsze trzy miesiące oraz 652,6 zł przez kolejne. Świadczenie wypłacane jest przez 6 lub 12 miesięcy w zależności od stopy bezrobocia w danym regionie. Wysokość zasiłku zależy od stażu pracy - osoby uprawnione otrzymują 80, 100 lub 120 proc. podstawowej stawki.


źródło: nowyobywatel.pl

Czytaj całość...

Podwyżki dla najmniej zarabiających

  • Kategoria: Regiony
Podwyżki dla najmniej zarabiających
Od 1 stycznia wzrosły płace zasadnicze blisko 300 najmniej zarabiających pracowników Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Podwyżki w średniej wysokości 144 zł brutto otrzymali pracownicy działów: higieny, statystyki medycznej, sterylizatorni oraz działu technicznego. 
 
Jak mówi Bogdan Dąbrowski, przewodniczący Solidarności w GCZD, rozmowy na temat podwyżek płac dla najniżej uposażonych pracowników trwały od połowy zeszłego roku. 17 stycznia zakończyły się podpisaniem porozumienia pomiędzy dyrekcją szpitala a związkami zawodowymi. – Od 1 stycznia płaca minimalna wynosi 2000 zł brutto. Przekonywaliśmy dyrektora, że podniesienie wynagrodzeń najmniej zarabiających pracowników szpitala do poziomu ustawowego minimum to zdecydowanie za mało. Ostatecznie udało nam się wynegocjować, że ich płace zasadnicze będą od 80 do 100 zł wyższe, niż wynikałoby to z automatycznej podwyżki do poziomu tegorocznej płacy minimalnej – podkreśla Dąbrowski.    
 
Katowickie GCZD zatrudnia blisko 1000 pracowników.
 
 
Region Śląsko-Dąbrowski
Czytaj całość...

Chcemy kryterium stażowe połączyć z emeryturami pomostowymi

  • Kategoria: W mediach
Chcemy kryterium stażowe połączyć z emeryturami pomostowymi

Chcemy kryterium stażowe, które jest dla ludzi, którzy ciężko pracowali, połączyć z emeryturami pomostowymi, wygaszanymi na mocy ustawy przyjętej przez rząd PO-PSL. I będziemy nad tym pracować mówi Piotr Duda, przewodniczący Solidarności, w rozmowie z Ewą Zarzycką.

– Kiedy podczas kryzysu sejmowego przedstawiciele Solidarności nie pojawili się na posiedzeniu RDS, na które zaproszono posłów Nowoczesnej i PSL, po raz kolejny podniósł się krzyk, że Solidarność jest ramieniem PiS, a Leszek Balcerowicz nazwał Pana wprost pisowskim bojowcem.
– Do słów pana Balcerowicza nie będę w ogóle się odnosił. On ma swoją „renomę” i szkoda na łamach „Tygodnika Solidarność”, tak poczytnego pisma, dużo o nim mówić. Każdy ma o nim wyrobione zdanie.

– A co Pan odpowie na zarzut, że związek jednoznacznie zaangażował się politykę?
– Jeśli ktoś sądzi, że związek zawodowy Solidarność jest apolityczny, to jest w błędzie. Związek zawodowy Solidarność nigdy nie był apolityczny. W 1989 roku wspieraliśmy w wyborach prezydenckich Lecha Wałęsę, próbowaliśmy sami wejść do parlamentu, potem angażowaliśmy się w Akcję Wyborczą Solidarność, która była wielkim sukcesem, ale mając za koalicjanta takiego właśnie szkodnika jak Leszek Balcerowicz, przypłaciliśmy to trudną sytuacją w kolejnych latach. Nie mówmy więc, że jesteśmy związkiem apolitycznym, bo to po prostu nieprawda. Nie jesteśmy natomiast związkiem partyjnym.

– Chyba nigdzie na wiecie nie ma apolitycznych związków zawodowych. I nikt tego się po nich nie spodziewa.
– OPZZ zawsze ma określoną linię. W ostatnich wyborach Solidarność 80’ wspierała ruch Kukiz 15’. Związek zawodowy Sierpień 80’ na czas wyborów przekształca się w Polską Partię Pracy. I nikt, my też, nie robimy z tego sprawy. To jest normalne. Tylko Solidarność jest z tego powodu krytykowana, tak się przyjęło w naszym kraju. Dlatego się tym nie przejmujemy. A dla mnie najważniejsze jest to, by być przewodniczącym skutecznym. Z tego będzie mnie rozliczać Komisja Krajowa.

– Gdy do władzy doszła neoliberalna PO, Solidarność, która jako związek zawodowy nie mogła być zadowolona z wyniku wyborów, nie wyprowadzała ludzi na ulice. Bo to nie byłoby skuteczne?
– Zawsze staramy się szukać w rządzących partnera do rozmów. Byłem nawet przez niektóre moje koleżanki i kolegów posądzany o kolaborację z Platformą. Lecz po tym, co PO i PSL zrobili z wiekiem emerytalnym, stało się jasne, że nie będzie dialogu, że jesteśmy dla nich pętakami, nie partnerami. Szukaliśmy więc innych rozwiązań. W czasie także i naszej „opozycji” bardzo wpierało nas Prawo i Sprawiedliwość. Np. poprzez debaty referendalne.

- Dlatego związek poparł kandydata na prezydenta Andrzeja Dudę?
- Nie widziałem w poparciu jego kandydatury nic zaskakującego, bo przecież przez te wszystkie lata zawsze wspieraliśmy jakiegoś kandydata w wyborach prezydenckich. Novum było to, co zaproponowałem – żeby zawrzeć z kandydatem Andrzejem Dudą porozumienie programowe. Uważam, że podpisanie tego porozumienia i wsparcie Solidarności znacznie przyczyniło się do tego, że Andrzej Duda wygrał. Przy tym nie byliśmy koniunkturalistami. OPZZ czy Forum nie wsparły żadnego kandydata, a spotykały się i z Komorowskim, i z Dudą. My postawiliśmy jednoznacznie na Andrzeja Dudę. Gdybyśmy przegrali, przegralibyśmy wszystko.

– Jak by Pan więc określił relacje z PiS?
– Nie podpisywaliśmy żadnej umowy z Prawem i Sprawiedliwością. Nie uważam, że rząd PiS jest naszym narzędziem, tak jak my nie jesteśmy ich ramieniem zbrojnym. Nie. Jesteśmy dla siebie partnerami i to przynosi wymierne efekty. Długo żeśmy na to czekali.

– Ale nie bezczynnie.
– Oczywiście. Nasze kampanie dotyczące umów śmieciowych – bo przecież to nie było tak, że wszyscy w Polsce wiedzieli, że jest taki problem – czy emerytur były przygotowaniem przedpola dla obecnego rządu. Przez ostatnie cztery lata rządów PO zasialiśmy ziarno. Teraz zbieramy żniwa. Oczywiście że mamy niedosyt, szczególnie w sprawach branżowych, kadrowych. Chodzi nam o sprawy merytoryczne, nie o konkretne nazwiska. Ale systemowo rok 2016 był dla nas bardzo dobrym rokiem. O tym ludzie nie wiedzą, a my będziemy jak mantrę powtarzać: zmiana ustawy o prawie zamówień publicznych, tak zwana klauzula społeczna. Syndrom pierwszej dniówki – tego nie udało się za rządów Platformy załatwić, a to taka prosta sprawa.

– Najpierw umowa, potem praca.
– Właśnie. Stawka godzinowa i minimalna płaca. Z waloryzacją i nienaliczaniem do płacy minimalnej dodatku nocnego. Dzisiaj, gdy przychodzę do jakiejś instytucji i spotykam tam ochroniarzy czy panie sprzątaczki, dziękują mi. Niekiedy dostali podwyżki większe niż 100 proc. Kolejna sprawa – wiek emerytalny. Od października wracamy do poprzedniego. W 2013 r. mówiłem – I tak wygramy! I wygraliśmy. Umowy na czas określony – spraw trafiła aż do Komisji Europejskiej. A kilka dni temu Rada Ministrów zaakceptowała wniosek RDS dotyczący zmian w Kodeksie pracy – w przypadku rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia pracownik będzie miał nie 7, jak dotychczas, a 21 dni na odwołanie się do sądu pracy. Zmiana ustawy o agencjach pracy tymczasowej jest już na końcowym etapie. Chodzi o to, by praca tymczasowa nie trwała kilka, kilkanaście lat. To wszystko byłoby nierealne za rządów Platformy Obywatelskiej. Kolejny etap przed nami to handel w niedzielę – projekt obywatelski ustawy ten handel ograniczający już przeszedł głosami PiS do pierwszego czytania.

– PO i Nowoczesna były przeciw.
– Te partie głosowały przeciwko wszystkim rozwiązaniom propracowniczym. Głosowały zaś za skierowaniem do drugiego czytania pierwszej ustawy, jaką przygotowała Nowoczesna. Ustawy, która faktycznie zmierzała do likwidacji związków zawodowych. Więc czy związek zawodowy Solidarność ma jakąś alternatywę? Pewnie, że jeśli zajdzie taka potrzeba, jeśli rząd będzie zbaczał z kierunku społecznego, to my będziemy nie tylko ostro go krytykować, ale podejmować działania. Ale póki co traktowani jesteśmy po partnersku, rozmawiamy. Rozmawiamy o sprawach systemowych, takich jak np. zmiany w edukacji.

– Ta sprawa budzi wiele obaw. Także w Solidarności.
– Mój syn przeszedł podstawówkę i technikum, córka podstawówkę, gimnazjum i liceum profilowane. Jako rodzic uważam, że syn wyszedł na tym lepiej. Natomiast jako przewodniczący związku zawodowego powiedziałem jasno – jeśli gdziekolwiek dojdzie, w związku z reformą oświaty, do prób zwolnienia z pracy członka naszego związku, będziemy go bronili. To jest jasne. Ale nie możemy bronić wszystkich pracowników. Trybunał Konstytucyjny wyraził się jasno – związki zawodowe mogą bronić tylko swoich członków. A 60 proc. nauczycieli nie jest zrzeszona w żadnym związku zawodowym.

– Czy to, że ZNP planuje strajk nauczycieli, nie jest rysą na skuteczności Rady Dialogu Społecznego?
– Brak porozumienia zawsze jest pewną rysą. Nie będę komentował działań pana przewodniczącego Broniarza, ale uważam, że jego obnoszenie się z Komitetem Obrony Demokracji i posłami opozycji jasno mówi, że w tym więcej jest polityki niż merytoryki. A co do strajku, to jako przewodniczący związku zawodowego wiem i pan Broniarz o tym wie, że zanim do niego dojdzie, trzeba najpierw wejść w spór zbiorowy, przejść całą procedurę. A w spór zbiorowy w tym przypadku można wejść tylko z dyrektorami szkół. Związki zawodowe nie mogą wchodzić w spór zbiorowy z rządem, tak stanowi ustawa o związkach zawodowych.

– PO i Nowoczesna chcą referendum w sprawie reformy oświaty. Co Pan na to?
– To jest chichot historii: referendum domagają się ci, którzy zaciekle zabijali obywatelskość. Gdy zebraliśmy pod wnioskiem o referendum emerytalne prawie 3 miliony podpisów, powiedzieli, że to nie jest ważne, że to parlament, a więc większość z PO i PSL będzie o tym decydować. A teraz pan przewodniczący Broniarz wspólnie z tymi hipokrytami będzie zbierał podpisy? Zresztą na to jest już za późno, ustawy już zostały podpisane przez prezydenta. Owszem, Solidarność walczy o referenda obywatelskie, ale trzeba było wcześniej zbierać podpisy, a nie latać z KOD-em po ulicach.

– Czy Solidarność zrezygnowała z walki o wprowadzenie kryterium stażowego przy emeryturach?
– Sprawa nie jest dla nas zamknięta. Chcemy kryterium stażowe, które jest dla ludzi, którzy ciężko pracowali, połączyć z emeryturami pomostowymi, wygaszanymi na mocy ustawy przyjętej przez rząd PO-PSL. I będziemy nad tym pracować.

- W Funduszu Ubezpieczeń Społecznych jest dziura. Niektórzy ekonomiści krzyczą, że powrót do poprzedniego wieku emerytalnego jeszcze ją powiększy.
– Tym, którzy głoszą, że trzeba dłużej pracować, bo inaczej emerytury będą żałośnie niskie, mówię: wszyscy muszą lepiej zarabiać, a składki muszą być odprowadzane od pełnego dochodu, a nie od minimalnego wynagrodzenia. Z badań, które posiadamy, wynika, że jeśli ktoś pracowałby całe życie za płacę minimalną, to nawet uwzględniając jej waloryzację, by osiągnąć pułap minimalnej emerytury, czyli od 1 stycznia 2017 r. 1000 złotych, musiałby pracować 55 lat. Chodzi więc nie o to, by ludzie jak najdłużej pracowali, a o to, by składki były regularnie odprowadzane od wszystkich dochodów. A dzisiaj tylko pracownicy, którzy pracują na umowy o pracę, płacą składki w pełnej wysokości. I tu jest problem.

– Wróćmy do minimalnego wynagrodzenia godzinowego – 13 złotych za godzinę. Już słychać, że niestety nie wszędzie pracodawcy do tej stawki się dostosowali. Znaleźli furtki, by to omijać.
– Spodziewaliśmy się tego. Zawsze znajdą się pseudopracodawcy (bo pracodawcy to są ci, którzy postępują zgodnie z prawem), którzy dla większego zysku gotowi są na wiele. Dlatego rozpoczynamy akcję z Państwową Inspekcją Pracy. Bo my wiemy, gdzie takie zjawiska występują, jak się obchodzi prawo. PIP będzie przeprowadzała masowe kontrole. To nie jest łatwe, bo tu mamy dwa obszary – Kodeksu pracy i Kodeksu cywilnego. Przecież umowa-zlecenie nie jest umową kodeksową. Być może trzeba będzie zmienić Kodeks pracy, by inspektorów uzbroić w odpowiednie narzędzia.

– Niektórzy idą dalej i postulują, by umowy cywilnoprawne w ogóle zlikwidować. Pan to popiera?
– Nie. One muszą być, bo są przecież różne sytuacje. Ciężko pracowaliśmy w Radzie Dialogu Społecznego, by ustawę o zmianie stawki godzinowej tak zoptymalizować. I nawet jeśli dzisiaj nie wszyscy, ale 70-80 proc. zatrudnionych na umowie-zleceniu dostanie 13 złotych za godzinę, to jest sukces. To jest właśnie zbieranie owoców wieloletnich działań Solidarności.


Tekst pochodzi z najnowszego numeru "TS" (04/2017) dostępnego również w wersji cyfrowej tutaj

 

 

 

Czytaj całość...

Ograniczone zostaną patologie w agencjach pracy tymczasowej?

  • Kategoria: Kraj
Ograniczone zostaną patologie w agencjach pracy tymczasowej?

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych oraz niektórych innych ustaw, przedłożony przez ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. Firmy coraz częściej korzystają z pracowników tymczasowych. Uważają, że taka forma pracy jest bardziej elastyczna i mniej obciążająca finansowo.

W rezultacie rośnie liczba agencji pracy tymczasowej oraz przedsiębiorców korzystających z ich usług. Jednocześnie coraz częściej pojawiają się informacje o nadużywaniu tej formy zatrudnienia oraz nieprzestrzeganiu praw pracowników tymczasowych. Dlatego ministerstwo przygotowało pakiet rozwiązań służących uporządkowaniu rynku pracy tymczasowej oraz zabezpieczeniu interesów i praw pracowników tymczasowych.

Doprecyzowano przepisy dotyczące prac, których nie można powierzać pracownikom tymczasowym. Chodzi o wykonywanie tego samego rodzaju pracy, jaką wcześniej wykonywał pracownik zatrudniony na stałe przez ostatnie 3 miesiące, a który został zwolniony przez pracodawcę użytkownika, z przyczyn od niego niezależnych. Ponadto, taka praca nie będzie mogła być wykonywana w jakiejkolwiek jednostce organizacyjnej pracodawcy użytkownika położonej w gminie, w której znajduje się lub znajdowała jednostka organizacyjna, w której zatrudniony był zwolniony pracownik. Dzięki temu PIP będzie oceniała rodzaj pracy powierzonej pracownikowi tymczasowemu, a nie stanowisko pracy zajmowane przez zwolnionego pracownika.

Zaproponowano rozwiązanie, które umożliwi agencji pracy tymczasowej ustalenie prawidłowego i niedyskryminacyjnego wynagrodzenia pracownika tymczasowego. Pracodawca użytkownik będzie musiał przedstawiać agencji do wglądu (na jej wniosek)  treść regulacji wewnętrznych, dotyczących wynagradzania pracowników oraz przekazywać jej informacje o zmianach zasad wynagradzania pracowników.

Nowe regulacje mają obowiązywać od 1 czerwca 2017 r., z wyjątkiem części przepisów ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, dla których termin wejścia w życie wyznaczono na 1 stycznia 2018 r.
 

więcej na tysol.pl

 

 

Czytaj całość...

Młodzi mówią swoim głosem

  • Kategoria: W mediach
Młodzi mówią swoim głosem

Rozmowa z Sebastianem Antczakiem, przewodniczącym Międzyzakładowej Komisji Młodych NSZZ „Solidarność” Volkswagen Poznań.

Skąd wzięła się inicjatywa powołania MKM NSZZ „Solidarność” w Volkswagen Poznań? Chodziło o stworzenie organizacji analogicznej do funkcjonującej w VW w Niemczech?

- Niewątpliwie głównym powodem jest wzmocnienie głosu osób młodych zatrudnionych w Volkswagenie Poznań i będących członkami OM NSZZ „Solidarność” w VWP, a także propagowanie idei związkowej, a co za tym idzie umacnianie modelu współtworzenia związku wśród młodych pracowników.

W Niemczech już prawie od 50 lat młodzi oraz młodociani pracownicy mają swoich przedstawicieli zarówno w Volkswagenie oraz w IG Metall, którzy bardzo aktywnie uczestniczą w życiu przedsiębiorstwa i związku zawodowego. Przedstawiciele młodzieży VW mają swojego reprezentanta w negocjacjach płacowych z koncernem. Ich aktywność, zaangażowanie oraz pozytywny przykład, również przyczynił się do tego, abyśmy swoją „Solidarność” ubogacili o głos i zaangażowanie ludzi młodych.

Czym konkretnie zajmuje się Komisja Młodych? Czy są jakieś działania prowadzone tylko przez MKM w ramach całej organizacji związkowej w VWP?

- Naszym elementarnym zadaniem jest uczenie się modelu związkowego, który panuje w Volkswagen Poznań i jest charakterystyczny dla naszego Związku Zawodowego.

Obecnie działamy w obszarze kształcenia zawodowego, gdyż mamy ok. 250 uczniów zatrudnionych w VWP. Ponadto w naszym zakładzie swoje praktyki odbywają studenci kierunków dualnych. Rozmawiamy również o indywidualnych przypadkach młodych pracowników, szczególnie w tematach związanych z rozwojem zawodowym oraz podnoszeniem swoich kwalifikacji.

Czy powołanie Komisji Młodych może spowodować, że młodzi pracownicy chętniej będą zapisywać się do związku? 

- Jednym z głównych założeń powstania Komisji Młodych było budowanie świadomości związkowej wśród naszych członków, lecz także propagowanie idei zrzeszania się pracowników według zasady „razem nie jesteś sam”. Otwartość na osoby młode, sposób postrzegania oraz ich pomysły i energia z całą pewnością ubogacają organizację sprawiając, że staje się ona silniejsza, patrząca odpowiedzialnie w przyszłość.

Do którego roku życia można należeć do MKM? Ilu pracowników w tym wieku liczy VW i ilu z nich wstąpiło do Komisji Młodych? 

- Do Komisji Młodych NSZZ „Solidarność” w VWP mogą kandydować członkowie związku do 30 roku życia. Obecnie w VWP jest ok. 1400 pracowników poniżej tego wieku. Nasza Komisja składa się z 18 przedstawicieli ze wszystkich zakładów VWP tzn. z Zakładu Caddy, Crafter i Odlewni, zarówno z obszarów bezpośredniej jak i pośredniej produkcji.

Jak układają się relacje z Komisją Młodych w Niemczech? Prowadzicie jakieś wspólne działania? 

- Na bieżąco informujemy się o tym, co dzieje się w naszych lokalizacjach, rozmawiamy także o wyzwaniach, które czekają nas w przyszłości. Dzięki bardzo dobrej współpracy między Radą zakładową w VW Hanower a OM NSZZ „Solidarność” w Volkswagen Poznań mieliśmy możliwość pobytu w Hanowerze, aby z bliska zobaczyć jak wygląda praca młodych przedstawicieli w strukturach IG Metall oraz Volkswagena. Niewątpliwie ich codzienna praca wzmacnia świadomość związkową pracowników i odpowiedzialność za zakład pracy. Co jest niezwykle istotne w dobie tak istotnych zmian, jakie zachodzą w przemyśle motoryzacyjnym.

Po powstaniu w Volkswagenie Poznań Międzyzakładowej Komisji Młodych chcemy, aby współpraca z przedstawicielami młodzieży w niemieckich zakładach VW była jeszcze bardziej zintensyfikowana, gdyż wszystkim nam zależy na przyszłości pracowników i przedsiębiorstwa. W tym roku planujemy także wizytę naszych koleżanek i kolegów z Niemiec w Poznaniu.

Jakie cele stawia sobie pan jako przewodniczący Komisji Młodych? 

- Bardzo mocno utkwiły mi często powtarzane słowa Piotra Olbrysia, przewodniczącego OM NSZZ „Solidarność” w VWP o tym, że „praw się nie dziedziczy, o prawa trzeba walczyć”.

Kierując się tymi słowami przede wszystkim chcę wzmocnić świadomość związkową wśród młodych pracowników, nad czym już pracujemy. Wiele się mówi, że młodzi nie są zainteresowani związkiem zawodowym. Absolutnie nie zgadzam się z tą tezą, w czym umacnia mnie przykład „Solidarności” w VWP, gdzie została stworzona nam przestrzeń i warunki, abyśmy mogli aktywnie uczestniczyć w życiu związku i przedsiębiorstwa. Dostrzeżenie młodego pracownika spowodowało, że idea tworzenia Komisji Młodych bardzo pozytywnie została przyjęta przez młodych członków Związku, którzy dzięki temu mają możliwość działania. Przykład ten pokazuje również, że ideały „Solidarności” nie straciły nic na swojej aktualności.

Anna Dolska


30 listopada 2016 r. odbyło się spotkanie wyborcze, podczas którego dokonano wyboru osiemnastu Członków Międzyzakładowej Komisji Młodych OM NSZZ „Solidarność” w Volkswagen Poznań. Przewodniczącym został Sebastian Antczak, a zastępcą Karol Kamiński. Swoją kandydaturę do Komisji mógł złożyć każdy Członek Związku, który nie ukończył 30 roku życia.

 

 

 

Czytaj całość...

O bezpieczeństwo pracy pracowników socjalnych. Spotkanie w MRPiPS.

  • Kategoria: Kraj
O bezpieczeństwo pracy pracowników socjalnych. Spotkanie w MRPiPS.
Trójmiejski Zespół Pracowników Socjalnych, działający przy Sekcji Krajowej Pracowników Pomocy Społecznej NSZZ „Solidarność” podjął prace nad Kartą Pracownika Socjalnego, której celem jest wypracowywanie standardów bezpieczeństwa dla pracowników socjalnych. W poniedziałek 23 stycznia odbyło się spotkanie zespołu z  kierownictwem Departamentu Pomocy i Integracji Społecznej w MPRiPS- dyrektor Krystyną Wyrwicką wraz ze współpracownikami Marzeną Bartosiewicz i Janem Łobarzewskim. 
 
Inspiracją dla tego spotkania były wyniki badań nad bezpieczeństwem pracownika socjalnego, przeprowadzone przez Uniwersytet Gdański, których efektem jest wydana publikacja pt. Bezpieczeństwo pracy pracownika socjalnego. NIECH KTOŚ NAS WYSŁUCHA (TUTAJ).  24 listopada ub. odbyła się pierwsza w Polsce konferencja poświęcona bezpieczeństwu pracy pracownika socjalnego – Solidarni wobec problemów.
 
Trójmiejski Zespół Pracowników Socjalnych (facebook TUTAJ) podjął prace nad Kartą Pracownika Socjalnego, której celem jest m.in. wypracowywanie standardów bezpieczeństwa wykonywania zawodu pracownika socjalnego, budowa prestiżu tej nadal niedocenianej grupy zawodowej,kreowanie pozytywnego wizerunku pracy socjalnej w społeczeństwie.
 
Związkowcy tłumaczą, że ustawa o pomocy społecznej nakłada na pracowników socjalnych obowiązek posiadania bardzo specyficznych i wysokich kwalifikacji zawodowych, ale nie ma to nadal odzwierciedlenia w wysokości wynagrodzeń tej grupy zawodowej, co również ma wpływ na liczbę pracowników oraz ich prestiż w stosunku do innych zawodów, które również zajmują się niesieniem pomocy w różnym zakresie. Sama satysfakcja z niesienia pomocy drugiemu człowiekowi już nie wystarczy, kiedy pracę tę wykonuje się profesjonalnie, niejednokrotnie z narażeniem życia lub zdrowia. Dlatego „Solidarność” postuluje, aby niezwłocznie podjąć kroki legislacyjne zmierzające do uznania pracownika socjalnego za funkcjonariusza publicznego i objęcie tej grupy zawodowej niezbędną ochroną prawną. 
 
Podczas spotkania zostały przekazane w/w postulaty oraz list otwarty do minister Elżbiety Rafalskiej.
 
ak
 
Czytaj całość...

Pracownicy Amazona wciąż za mało wydajni

Pracownicy Amazona wciąż za mało wydajni

Amazon Privot – tak nazywa się najnowszy program wspierający dla pracowników amerykańskiego giganta sprzedaży wysyłkowej. Powstał specjalnie dla tych, którzy nie osiągają narzuconych norm, a ich praca nie przynosi przewidzianych rezultatów.

Privot jest rozwinięciem istniejącego już wcześniej „Programu Poprawy Wydajności Pracowników” (w skrócie „PIP”). Wcześniejsza wersja nie zakładała jednak pomocy w osiągnięciu lepszych efektów, a jedynie informowała za pomocą maila czy sms o spadku formy danej osoby, zaś znalezienie się na liście „pracowników do poprawy” najczęściej skutkowało rychłym zwolnieniem. Nowy program z założenia również ma skutkować wzrostem wydajności i polepszeniem wyników. Pracownikowi w osiągnięciu tego celu pomagać będzie jednak coach lub „ambasador kariery”. Privot w szczególności przeznaczony jest dla osób, którym spadki wydajności zdarzają się najczęściej i trwają najdłużej. Ma pomagać tym, którzy są na prostej drodze do zwolnienia. Amazon już poszukuje kandydatów na stanowiska coachów we wszystkich magazynach zlokalizowanych w Stanach Zjednoczonych.

Biorąc pod uwagę fakt, że dotąd trzy maile czy smsy z informacją o słabych wynikach skutkowały natychmiastowym zwolnieniem, to miła odmiana. Wydaje się jednak, że program Privot został stworzony jedynie po to, aby pomóc w poprawie wizerunku firmy Amazon, która kilka lat temu została okrzyknięta przez związki zawodowe z całego świata mianem „najgorszego pracodawcy”. Z pewnością natomiast jest reakcją na modne ostatnio w dużych firmach strategie coachingowe, czyli inaczej mówiąc próby wymuszania na pracownikach pewnych konkretnych zachowań, mających skutkować poprawą wyników firmy na rynku. Pracownikom towarzyszą jednak obawy, że ani obecność coachów, ani dodatkowy czas, który daje im firma na poprawę w osiąganiu norm nie uchroni nikogo przed zwolnieniem.

Tymczasem w polskich magazynach okres poświąteczny wiąże się z nieznacznym obniżeniem norm i względnym spokojem. Problemy pracowników koncentrują się jednak wokół nieprzestrzegania przez pracodawcę zasad BHP. W czasie nocnej zmiany z 23 na 24 stycznia w magazynie WRO2 usytuowanym na wrocławskich Bielanach wybuchł kolejny pożar, który ugasić próbowało 7 zastępów straży pożarnej. Obrażeniom uległa jedna osoba, a ewakuowani pracownicy spędzili na mrozie kilka godzin, często ubrani jedynie w koszulki z krótkim rękawem. Pracodawca zapewnił koce, jednak ich liczba była niewystarczająca. Bezpieczeństwo i zdrowie pracowników powinny przecież znajdować się ponad osiągnięciem norm wysyłkowych. Przyczyny pożaru nie są znane.  

mm

Czytaj całość...

Nowa polityka USA może kosztować Belgię 5 tys. miejsc pracy

  • Kategoria: Zagranica
Nowa polityka USA może kosztować Belgię 5 tys. miejsc pracy

Zapowiadane przez nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa działania protekcjonistyczne mogą kosztową Belgię utratę nawet do 5 tysięcy miejsc pracy - napisał we wtorek tamtejszy dziennik gospodarczy "De Tijd".

Gazeta podaje dane, z których wynika, że jeśli prezydent USA wprowadzi wyższe taryfy celne na produkty sprowadzane z Europy, to w Belgii zagrożone będzie od 1200 do 5000 miejsc pracy.  Powołując się na symulację profesor Hylke Vandenbussche z uniwersytetu KU Leuven "De Tijd" pisze, że protekcjonistyczne środki mogą obniżyć wzrost belgijskiej gospodarki od 0,1 od 0,42 proc. PKB.

Średnia taryfa importowa na towary sprowadzane z UE do Stanów Zjednoczonych wynosi 2,1 proc. Jak zauważa belgijska gazeta, Trump ogłosił, że chce jej podniesienia do 5, a nawet 15 proc. na jakiś czas.

Belgijski eksport bezpośredni i pośredni do USA jest wart 8,2 mld euro. Zależnych jest od niego 54 tys. miejsc pracy, czyli 1,2 proc. zatrudnienia w kraju.


pm

Czytaj całość...
Subskrybuj to źródło RSS

Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" wykorzystuje na swoich stronach pliki cookie. Jeżeli nie zmienisz domyślnych ustawień swojej przeglądarki będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji.