Decyzja Prezydium KK nr 53/19 ws. dokumentu otwierającego debatę „W kierunku zrównoważonej Europy 2030” (COM(2019) 22 final)
- Kategoria: Prezydium Komisji Krajowej
Wczoraj w kolejnej Spółce Grupy PKP został podpisany Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy.
- Dwa lata trudnych rokowań w ramach sporu zbiorowego zwieńczonych zostało sukcesem Organizacji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność przy PKP SA, która cztery lata temu objęła swoim działaniem obecną spółkę PKP Cargo Connect
- mówi nam Barbara Miszczuk, przewodnicząca OM NSZZ Solidarność przy PKP SA i członkini Komisji Krajowej "S".
- Dodatkowo zostało podpisane z Pracodawcą porozumienie o wypłaceniu jednorazowej nagrody dla pracowników PKP Cargo Connect, która zostanie wypłacona do 10 maja 2019 r.
- dodaje przewodnicząca Miszczuk.
www.tysol.pl / mk
Po manifestacjach NSZZ „Solidarność przed 16. urzędami wojewódzkimi strona rządowa powróciła do rozmów. Rozmowy odbywają się w powołanych jeszcze w lutym br
związkowo/rządowych zespołach roboczych. W kilku punktach nastąpił postęp w rozmowach, ale trudno mówić dzisiaj o przełomie.
Członkowie obradującego w Warszawie Krajowego Sztabu Protestacyjno-Strajkowego NSZZ „Solidarność”, ocenili efekty manifestacji przed 16. urzędami wojewódzkimi, które
Związek przeprowadził 4 kwietnia. W każdym z miast wojewódzkich brało udział od kilkuset do kilku tysięcy związkowców z Solidarności, przedstawicieli różnych grup
zawodowych, w tym głównie pracujących w obszarze finansów publicznych.
Informujemy, że w związku z powrotem strony rządowej do rozmów, NSZZ „Solidarność” pozostając w formule sztabu protestacyjno-strajkowego, będzie kontynuować negocjacje.
Oprócz dotychczasowych zespołów powołano podzespoły m.in. dot. emerytur i systemu ubezpieczeń społecznych oraz Służby Ochrony Kolei.
O szczegółach będziemy informować na bieżąco.
Marek Lewandowski
Rzecznik Przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność”
– Najlepsze lata mojego życia to działalność w „Solidarności”, bo wtedy powstawała Wolna Polska, bo wtedy powstawał ruch, który nie znajduje precedensu
w historii Europy, któremu zawsze będę wierny – mówił Lech Kaczyński na Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność” 13 października 2005 roku
w Wasilkowie na Podlasiu. Zginął 10 kwietnia 2010 roku wraz z 95 innymi osobami: generałami, admirałem, kapłanami ordynariatu polowego, politykami,
członkami załogi Tu-154M Sił Powietrznych RP.
Sobotniego poranka 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie Tu-154M o godzinie 8.41,06 zginął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński z małżonką
Marią, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski i 93 inne osoby – przedstawiciele polskiej elity, szefowie najważniejszych urzędów, generałowie,
duchowni, parlamentarzyści, urzędnicy i członkowie stowarzyszeń.
Był to kres ich podróży, podjętej, by oddać hołd polskim oficerom zamordowanym w 1940 roku w katyńskim lesie. Nie wrócili. Tak jak nie wrócili
z sowieckiej niewoli nasi oficerowie, polska elita wymordowana przez Sowietów.
Do tej pory nie wrócił do Polski wrak tupolewa. Odpowiedź na dręczące pytanie, czy przyczyną tragedii był splot nieszczęśliwych przypadków, czy może coś i ktoś jeszcze
pozostaje otwarta. Jedno jest pewne tej tragedii nie wolno nikomu zamieniać w groteskę i polityczne paliwo.
więcej na www.solidarnosc.gda.pl
Wczoraj w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej odbyło się spotkanie zorganizowane przez Instytut Pamięci Narodowej "Anna Walentynowicz we wspomnieniach i
badaniach historycznych". W dyskusji, którą prowadził Arkadiusz Kazański z IPN-u wzięli udział m.in Janusz Walentynowicz, prof. Sławomir Cenckiewicz, Adam Chmielecki i
Krzysztof Wyszkowski.
Obiektywnie jako historyk mogę powiedzieć, że to od Anny Walentynowicz wszystko się zaczęło. Strajk, który rozpoczął się 14 sierpnia 1980 roku był strajkiem w jej obronie, o nią. W zasadzie ten postulat dotyczący Anny Walentynowicz powtarzał się w kolejnych "mutacjach" aż do 31 sierpnia
- powiedział prof. Sławomir Cenckiewicz.
Oczywiście ta perspektywa strajku sierpniowego 80-tego roku jest tutaj niezwykle istotna, bo to, że strajk się rozpoczął od obrony Anny Walentynowicz nie oznacza, że ona nie odgrywała w tym strajku jakiejś zasadniczej roli. Odgrywała bardzo ważną rolę, odegrała ją w czasie, kiedy z misją do Gdańska przyjechał wicepremier Tadeusz Pyka. Ona w jakimś sensie zintegrowała strajkujących w Trójmieście i ten jej niesamowity występ, przemówienie adresowane do stoczniowców Stoczni Remontowej, który spowodował symboliczne odspawanie bram między Stocznią Remontową, a Stocznią Lenina i połączenie się tych dwóch strajków to jest też jej wielka zasługa. Wreszcie obrona więźniów politycznych. Niebywała zupełnie rola w Sierpniu 80 roku. Więc słusznie i Donald Tusk mówił, że ona jest matką "Solidarności", a ja, czy Krzysztof Wyszkowski stwierdziliśmy kiedyś, że ona była Anną Solidarność
- dodał historyk.
Ania była Solidarnością, Anną Solidarność, nieskazitelnym symbolem Sierpnia 80, Solidarności i tego co w niej było najpiękniejsze, ona pozostanie na zawsze
- podsumował prof. Cenckiewicz.
Jaka była moja mama? Wspaniała. W dzieciństwie miałem zapewnione wszystko, na co było ją stać. Byłem bezpieczny i byłem kochany. Później, po latach, kiedy zacząłem samodzielnie myśleć dotarło do mnie jakiego wielkiego heroizmu mama dokonała decydując się na urodzenie mnie. W tamtych czasach panna z dziećmi była osobą drugiej kategorii, czego doświadczyłem w szkole, gdzie byłem „pół-sierotą”. Mama mi to rekompensowała na ile potrafiła. W dzieciństwie mama decydowała o wszystkim i była wymagająca i konsekwentna. Stawiała wysoko poprzeczkę, także sobie. Dzięki temu miała też prawo wymagać od innych. Jako młodzieniec byłem trudnym dzieckiem. Sprawiałem sporo kłopotów, robiłem rzeczy, z których nie jestem dumny. Ale chyba wszystko po to, by docenić jej bezwarunkową i bezwzględną miłość
- opowiadał Syn Anny "Solidarność", Janusz Walentynowicz.
Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża, które powstały w 78r., skupiały najciekawszych ludzi z Gdańska, którzy mieli odwagę podjąć walkę z komunizmem. Wśród nich była pani Anna. Zaangażowała się mocno i można było zaobserwować, jak zmieniała się z czasem. W Związku nabywała coraz więcej wiedzy, coraz bardziej wyłaniał się obraz kobiety walczącej nie tylko o prawa pracowników, ale o wolną Polskę. W WZZ każdy miał prawo do własnych przekonań i nie był dyskryminowany. Nie mieliśmy automatów ani granatów, próbowaliśmy walczyć słowem. Nikt nie przewidywał, że powstanie coś takiego jak Solidarność
- mówił Jan Karandziej, znajomy Anny Walentynowicz.
Konflikt Lecha Wałęsy z Anną Walentynowicz? To jest temat tak szeroki i głęboki, że bardzo trudno odpowiedzieć w kilku zdaniach. W mojej ocenie był konflikt Lecha Wałęsy z Anną Walentynowicz, a nie Anny Walentynowicz z Lechem Wałęsą. Pierwszy wymiar, który wtedy nie był jasny, ale z perspektywy czasu stał się jasny: nie mogą zgodnie współpracować w jednej organizacji osoby, z których jedna ma za sobą historię tajnej współpracy z SB i co ważne, współpracy, która miała miejsce dokładnie w tym zakładzie pracy, który stał się kolebką i strajku, i „Solidarności”. Ponadto ta współpraca dotyczyła konkretnych osób, które także strajkowały. I dotyczy to osoby, która ten fakt współpracy ukrywała.
Z drugiej strony mamy Annę, która zawsze znajdowała się na zupełnie innym poziomie niż Lech Wałęsa. Etyka, prawdomówność, przywiązanie do idei, ona wierzyła głęboko w to wszystko o co walczyła, w postulaty Solidarności. Nigdy nie współpracowała ze służbami, jej naczelną zasadą była prawdomówność, aż do przesady, to się stawało wręcz anty-polityką. Nie było rzeczy, której Anna Walentynowicz nie mogłaby położyć dla prawdy
- opowiadał prof. Sławomir Cenckiewicz.
Na konflikt personalny Wałęsa-Walentynowicz patrzę szerzej. Dla mnie to dychotomia. To postaci z jednej strony podobne. Oboje pochodzą z nizin społecznych, z prowincji. Wałęsa jednak nie potrafił się z tego wyrwać, co widzimy zarówno dzisiaj po jego wpisach w mediach społecznościowych, jak i całej jego działalności. On działał egoistycznie, pod siebie. A pani Ania dokonała awansu kulturowego w swoim życiu. Nie myślała o sobie, myślała o innych, nosiła idee Solidarności.
Wiedziałem, jak wielka to postać, a żyła jak zwykły, szary człowiek, a nawet gorzej. Była naprawdę w trudnej sytuacji materialnej, żyło się jej bardzo ciężko. Ale ona nigdy się nie użalała. Miała wielką wewnętrzną siłę, do końca zachowała godność. W latach 2006-2010 widziałem jak zaczęło zmieniać się postrzeganie jej w historii, w społeczeństwie. Ludzie dowiadywali się, jak było naprawdę. To wielka zasługa prezydenta Kaczyńskiego, który przyznał jej najwyższe oznaczenia, zorganizował wielką konferencję. Anna Walentynowicz stała się dla mnie inspiracją i dowodem na to, że prawda zawsze zwycięży. Ona nie zwycięży sama, trzeba ją wywalczyć, ale w ostatecznym rachunku zawsze zwycięża
- mówił politolog i autor książek o "Solidarności" Adam Chmielecki.
www.tysol.pl
W Sali BHP Stoczni Gdańskiej 9 kwietnia o godz. 17.00 odbędzie się spotkanie pt. „Anna Walentynowicz we wspomnieniach i badaniach historycznych”.
W dyskusji, którą poprowadzi Arkadiusz Kazański (IPN Gdańsk), wezmą udział Janusz i Piotr Walentynowiczowie, jej znajomy Jan Karandziej oraz autorzy publikacji na temat Anny Walentynowicz – dr hab. Sławomir Cenckiewicz i Adam Chmielecki.
Spotkaniu będzie towarzyszyła, stojąca przed Salą BHP, wystawa IPN Gdańsk „Anna Walentynowicz. Legenda Solidarności 1929–2010” autorstwa Arkadiusza Kazańskiego.
Wystawa została przygotowana w trzydziestą drugą rocznicę powstania NSZZ „Solidarność”. Ekspozycja w układzie chronologicznym przestawia życie i działalność Anny Walentynowicz.
Materiały ikonograficzne, które posłużyły do wykonania wystawy, pochodzą z archiwów IPN, Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, państwowych, Kancelarii Prezydenta RP i muzeów, bibliotek, a także zbiorów prywatnych.
10 kwietnia br. na gdańskim cmentarzu Srebrzysko delegacja IPN upamiętni Annę Walentynowicz składając wiązankę kwiatów na jej grobie.
Przypomnijmy, że Anna Walentynowicz zginęła w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r. w drodze na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
Z kolei 11 kwietnia br. w więzieniu w Grudziądzu o godz. 11.00 odbędzie się kolejna część obchodów w miejscu jej uwięzienia w Zakładzie Karnym nr 1 przy ul. Wybickiego od października 1982 r. do 30 marca 1983 r.
www.solidarnosc.gda.pl / ASG