Ze smutkiem przyjęliśmy wiadomość, że 21 stycznia 2026 r. zmarł Kazimierz Jagosz, w 1981 roku doradca prawny podbeskidzkiej „Solidarności”, w czasie stanu wojennego członek Biskupiego Komitetu Pomocy Uwięzionym i Internowanym w Bielsku-Białej. Miał 96 lat.
Rodzinie, przyjaciołom i współpracownikom Zmarłego składamy wyrazy współczucia.
Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie…
* * *
Wspominając działalność Kazimierza Jagosza, wdzięczni za Jego pracę na rzecz innych, publikujemy fragment Jego wspomnień, zapożyczony z książki „Wobec przemocy i bezprawia. Działalność członków Klubu Inteligencji Katolickiej w Bielsku-Białej w Biskupim Komitecie Pomocy Uwięzionym i Internowanym w latach 1982-1989”:
KAZIMIERZ JAGOSZ (ur. 1929 r.) prawnik, w 1982 roku radca prawny w Spółdzielni Mieszkaniowej „Strzecha” i ZPW Wega:
Byłem wyjątkiem w składzie Biskupiego Komitetu Pomocy Uwięzionym i Internowanym, bo jako jedyny jego członek nie należałem wcześniej do Klubu Inteligencji Katolickiej. Działałem jedynie w Towarzystwie Przyjaciół KUL. Przed wprowadzeniem stanu wojennego pracowałem między innymi w zarządzie podbeskidzkiej „Solidarności” jako doradca prawny i zapewne dlatego znajomi prawnicy, Janina Królikowska i Andrzej Sikora, zaproponowali mi udział w pracach Biskupiego Komitetu. Dołączyłem do tego wspaniałego zespołu ludzi jako ostatni, gdzieś w okolicach Wielkanocy 1982 roku, już w kancelarii parafii Opatrzności Bożej. Nie miałem wątpliwości, że – jeśli jest taka możliwość – trzeba pomagać ludziom, znajdującym się w trudnej sytuacji, zarówno materialnej jak i prawnej. Musiałem jedynie przekonać moją małżonkę, że taka działalność jest konieczna i bezpieczna. Pamiętam, jak uspokajałem ją tłumacząc, że nie będę sam, że opiekę nad nami będzie sprawował Kościół z biskupami na czele.

W Komitecie – jak inni – zajmowałem się wszystkim, a więc rozładowywaniem transportów z darami, przygotowaniem paczek, a potem ich roznoszeniem po domach. Dodatkowo moją działką, podobnie jak Andrzeja Sikory i Jasi Królikowskiej, były porady prawne. Ludzie, którzy do nas trafiali, zwykle po raz pierwszy w życiu mieli kontakt z milicją, prokuratorem, sądem. Byli przestraszeni i zagubieni. Pomagałem w pisaniu próśb o widzenia z najbliższymi, podań, odwołań oraz wszelkich innych urzędowych czy procesowych pism. Czasem wystarczała porada, czasem trzeba było pomóc znaleźć zaufanego adwokata. Dyżury prawnicze pełniłem zarówno w siedzibie Komitetu, czyli kancelarii parafii Opatrzności Bożej, jak również w udostępnionej przez ks. Emila Mroczka salce przy kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Po wznowieniu działalności przez KIK wypełniłem deklarację członkowską i nadal udzielałem porad prawnych, ale już w siedzibie Klubu, tworząc zespół prawników, należących do KIK-u. W zespole tym, oprócz prawników – członków Biskupiego Komitetu Pomocy, pracowały ofiarnie koleżanki Maria Baczyńska i nieżyjąca już Lucyna Dobrucka. Kilkuletnia działalność w zespole osób, służących z wielkim zaangażowaniem ludziom skrzywdzonym przez władze stanu wojennego, a potrzebującym wielorakiej pomocy, była dla mnie szkołą praktycznego realizowania ewangelicznych zasad sprawiedliwości, wzajemnej miłości i solidarności. Jestem za to wdzięczny Bożej opatrzności…