Ojcem bł. ks. Jerzego Popiełuszki był Władysław Popiełuszko (1908–2002). Wraz z żoną Marianną prowadzili 7-hektarowe gospodarstwo rolne we wsi Okopy koło Suchowoli. Władysław słynął z ogromnej pracowitości i głębokiej wiary. Zmarł 24 czerwca 2002 roku w wieku 92 lat.
Władysław Popiełuszko był człowiekiem niezwykle skromnym, małomównym i skrytym. Rzadko wypowiadał się publicznie, a w relacjach rodzinnych – podobnie jak żona Marianna – unikał wylewności.
W zachowanych wspomnieniach i biografiach (m.in. autorstwa Mileny Kindziuk) wyłania się jednak obraz ojca głęboko dumnego z syna, który przeżył jego śmierć w cichy, głęboki sposób.
Spokój i posłuszeństwo
Władysław wspominał, że Jurek (tak nazywano księdza w domu) był dzieckiem bardzo spokojnym i posłusznym. Ojciec podkreślał, że syn nigdy nie sprawiał problemów wychowawczych, chętnie pomagał w gospodarstwie rolnym, choć fizycznie był dość słaby i wątły.
Droga do kapłaństwa
Ojciec wspominał moment, w którym syn podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium duchownego. Jurek nie ogłosił tego hucznie. Władysław zapamiętał, że syn po prostu pojechał do Warszawy pod pretekstem załatwiania dokumentów, a o przyjęciu do seminarium rodzina dowiedziała się później. Ojciec szanował ten wybór i od początku mocno go wspierał modlitwą.
Ostatnie spotkanie w Okopach
Niezwykle poruszające są wspomnienia Władysława z września 1984 roku, kiedy ks. Jerzy po raz ostatni odwiedził rodzinny dom w Okopach. Ojciec opowiadał, że syn przyniósł mu wtedy w prezencie buty. Władysław zauważył, że Jerzy był bardzo zmęczony, nękany przez bezpiekę i miał świadomość grożącego mu niebezpieczeństwa. Ojciec wyczuwał, że syn żegna się z domem.
Milczący ból po stracie
Po męczeńskiej śmierci ks. Jerzego w październiku 1984 roku, Władysław – w przeciwieństwie do bardzo aktywnej i silnej medialnie żony Marianny – zamknął się w cichym żalu. Ci, którzy go odwiedzali, wspominali, że ból nosił głęboko w sobie, często milcząc i uciekając w ciężką pracę na roli oraz modlitwę różańcową. Zapytany kiedyś o ból po stracie syna, odpowiadał krótko, że „taka była wola Boża i trzeba ją przyjąć”.
Redaktor
Fot górna – Ojciec ks. Jerzego na włocławskiej tamie, w miejscu skąd SB-cy zrzucili Jerzego do Wisły; niżej – fot z pogrzebu ks. Jerzego.