Zarząd Regionu Toruńsko-Włocławskiego NSZZ "Solidarność", ul. Piekary 35/39, 87-100 Toruń
tel. 56 622 41 52, 56 622 45 75, e-mail: torun@solidarnosc.org.pl

BYLIŚMY POD TRYBUNAŁEM

środa, 4 Listopad, 2026

Nasz Region odpowiedział na wezwanie przewodniczącego Komisji Krajowej i wziął udział w blokadzie sił patriotycznych pod Trybunałem Konstytucyjnym. 2 listopada, we wczesnych godzinach południowych do namiotowego „Miasteczka Wolności” dotarli nasi związkowcy i przyjaciele z Włocławka, a około godziny 22-23 zmienili ich nasi przedstawiciele z Inowrocławia i Torunia.

Nocny dyżur przebiegł dość spokojnie, bez znaczących incydentów i dopiero wstający dzień 3 listopada, oraz zbierający się wciąż nowi demonstranci przyniósł kilka dynamicznych wydarzeń. Najpierw przyjazd pod Trybunał P. Prezesa Święczkowskiego, który po raz kolejny próbował wejść nas teren swojego miejsca pracy wywołał poruszenie zgromadzonych, a w ślad za tym alarm w szeregach policji i ochrony strzegącej sąsiedniego kompleksu siedziby premiera. W tym drugim przypadku natychmiast pojawiły się potrojone (co najmniej) siły prewencji  – zupełnie jakby obawiano się… szturmu demonstrantów na obiekt. Nic takiego nie nastąpiło, zaś ochroniarze premiera musieli wysłuchać „koncertu soczystych pozdrowień”.

Poruszenie coraz bardziej gęstniejącego tłumu wywołały też wystąpienia posłów Przemysława Czarnka i Daniela Obajtka.

Ponieważ spod Trybunału relację „na żywo” przeprowadzała TV Republika, wielu ze zgromadzonych przysłuchiwało się i żywiołowo reagowało na słowa gości programu. Tego dnia jednym z zaproszonych był poseł z toruńskiego – Mariusz Zabłotny znany z bardzo ostrych bezkompromisowych wypowiedzi.

Przez cały ten czas nasi związkowcy, wraz z przewodniczącym Tomaszem Jeziorkiem, Mariuszem Kawczyńskim, Przemysławem Morgulskim i Piotrem Grążawskim  znajdowali się na wydzielonym, zamkniętym przez policję obszarze ulicy (Janusz Dębczyński i Sławomir Szablewski byli na zmianie porannej).

Policjanci, którzy przez całą noc i dzień dyżurowali w pobliżu protestujących (około 50 w kilkunastu busach) zachowywali spokój, nie mieli ani jednej interwencji, natomiast wielu mieszkańców Warszawy podchodziło do nas i oprócz słownego wyrażania swojego poparcia, niejednokrotnie przekazywało rozmaitą żywność; pieczywo, ciastka, owoce, puszki mięsne.

Niesamowitą rolę w tym proteście odgrywa Adam Borowski, powszechnie zwany „Burmistrzem”. Mimo swoich lat i olbrzymiego zmęczenia właściwie nie schodzi z funkcji nieformalnego przywódcy; jest wszędzie i zawsze. Kiedy wraz z Tomaszem Jeziorkiem weszliśmy do pomieszczeń jego firmy (200m od Trybunału, tam gdzie doszło do głośnego pobicia jednego z pomocników Borowskiego – Piotra) była godzina druga trzydzieści w nocy, a Borowski jakby nigdy nic segregował jakieś papiery, jednocześnie gadając z wieloma ludźmi i wydając różne dyspozycje pomocnikom! Wszystkie krzesła, pomieszczenia, korytarzyk, wewnętrzne schody zajmowali odpoczywający, lub wręcz śpiący wolontariusze z „Miasteczka Wolności”. Borowski ze stoickim spokojem omijał leżących, siedzących, zachęcając innych by „weszli i się ugrzali”.

Pytałem „Burmistrza” czy on kiedyś zasypia, odpoczywa. Uśmiechnął się tylko i powiedział – Tu tyle roboty.

Długo przed godziną 6 rano był już na ulicy przed Trybunałem. Wraz ze swoimi stałymi wolontariuszami targał jakieś paki.

Pod koniec naszego „dyżuru”, gdy przyjechali nasi zmiennicy z Solidarności Regionu Gdańsk – pod Trybunałem zaczęła rozchodzić się pogłoska o groźbie policyjnego szturmu. Niemal jednocześnie kolportowano wiadomość, że ta formacja odmówiła zrealizowania – jak się dowiedzieliśmy później – żądania, zgłoszonego przez Korwin Piotrowską uważającą się za sędzię Trybunału Konstytucyjnego, a u protestujących zwaną „Wściekłą Babą z Trybunału”. W tej sytuacji przewodniczący zarządził „odjazd do domu”.

Kamerą nakręciliśmy kilka ujęć. Zaraz po złożeniu – będą opublikowane na stronie (dziś).