Nie będzie rezolucji i debaty o Polsce w PE
- Kategoria: Zagranica
Paweł Franczak z grupy Verva Active Jet wygrał po finiszu z peletonu pierwszy etap 27. Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków z Radomia do Łodzi, długości 178,2
km.
Polak na finiszu wyprzedził Belga Enzo Woutersa (LTS Lotto Soudal) oraz Ukraińca Andrija Kułyka KLS Kolss-BDC. Polski kolarz ma 4 sekundy przewagi nad drugim zawodnikiem w
klasyfikacji generalnej.
27. Międzynarodowy Wyścig Solidarności i Olimpijczyków swój pierwszy etap rozpoczął obok pomnika robotniczego protestu z 25 czerwca 1976 r. Impreza zakończyła trwające miesiąc
obchody 40. rocznicy tych wydarzeń. W wyścigu wystartowało ponad 130 kolarzy w 23 zespołach.
- To ostatni akord 40. rocznicy wydarzeń Czerwca ’76. Te obchody są wielopłaszczyznowe, staraliśmy się zorganizować wydarzenia artystyczne, patriotyczne, ale też sportowe. To
szczególne wydarzenie i jestem dumny, że te obchody kończymy tak ważną, międzynarodową imprezą. Na przestrzeni lat startowało w tym wyścigu wiele gwiazd światowego kolarstwa -
mówi Radosław Witkowski, prezydent Radomia.
Organizatorem wyścigu jest NSZZ „Solidarność” Regionu Łódzkiego i Radomskiego przy współpracy z Towarzystwem Olimpijczyków Polskich oraz władzami miast, przez które przejeżdża
wyścig. Impreza odbywa się pod patronatem Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Podczas ostatniej Komisji Krajowej w Radomiu Jarosław Kaczyński zdeklarował, że po zebraniu odpowiedniej liczby podpisów pod obywatelskim projektem ustawy ograniczającej handel
w niedziele Prawo i Sprawiedliwość poprze ten projekt. - Cieszymy się, bo wkońcu jest deklaracja najważniejszych osób w tym państwie, a więc klubu parlamentarnego, który ma
większość i od tej większości będzie bardzo wiele zależało - mówił gość programu "4 strony" Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Banków, Handlu i Usług NSZZ
"Solidarność"
Zobacz cały program na TVP Info
– Jaka musiała być determinacja tych ludzi skoro nie bacząc na represje wyszli na ulice, nie biorąc pod uwagę, że komunistyczna władza może do nich strzelać. Zginęło kilkadziesiąt osób, kilkaset było rannych. Był to pierwszy krok na drodze do wolności. Potem był czerwiec ursuski i płocki i te wrota do wolności otwierały się coraz szerzej, aż w 1980 r. powstała Solidarność – mówił Piotr Duda podczas obchodów 60 rocznicy Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 r.
Przed Bramą Główną Cegielskiego przypomniał, że robotnicy Poznania wołali: chcemy chleba, jesteśmy głodni, chcemy żyć w wolnym kraju, chcemy godnie pracować, ale także wołali o Boga i religię w szkołach. Dzisiaj musimy sobie zrobić rachunek sumienia, czy te postulaty zostały zrealizowane.
Szef „S” podkreślił, że chociaż bardzo ważna jest historia, bardzo ważne są pomniki i tablice, to największym podziękowaniem dla bohaterów Czerwca 1956 r. i następnych zrywów w latach 1970, 1976, 1980 będzie realizacja ich testamentu. A tak się składa, jak np. ostatnio w Ursusie, że stajemy przed zakładem, który nie istnieje. Podobnie, jak nie istnieje stocznia w Gdyni i wiele innych zakładów pracy, gdzie rodziła się wolność.
Podczas uroczystości przed Cegielskim kombatanci Czerwca 56 oraz osoby przyczyniające się do szerzenia pamięci o tych wydarzeniach otrzymały odznaczenia państwowe z rąk Andrzeja Dery, sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Prezes Spółki Wojciech Więcławek podziękował kombatantom i pracownikom zakładu za dwa dary: dar bycia wolnym człowiekiem w wolnym kraju oraz za dar dumy z tego, że jest Cegielszczakiem. I dodał, że Cegielski, to nie tylko zakład pracy, to nasze wspólne dziedzictwo, gdzie pisały się karty historii.
Następnie uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty przed pomnikiem, na którym napisano: Stąd upomniano się po raz pierwszy o prawo do ludzkiej godności.
Główne obchody rozpoczęły się Mszą św. w kościele oo. Dominikanów. Liturgii przewodniczył abp Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, a homilie wygłosił Prymas Polski, abp. Wojciech Polak.
W tym modlitewnym spotkaniu uczestniczyli m.in. prezydenci Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Węgierskiej Andrzej Duda i Janos Ader oraz b. prezydent Lech Wałęsa a także członkowie rządu, parlamentarzyści, przedstawiciele władz lokalnych, organizacji i stowarzyszeń oraz – przede wszystkim – kombatanci Czerwca 56.
- Czego mogą nas nauczyć wydarzenia czerwcowe? – pytał abp. S. Gądecki. Tego, że każda ideologia tylko częściowo prawdziwa prowadzi do odebrania wolności i wyzysku, a człowiek pozbawiony Boga, wolności, prawa i chleba w końcu nie wytrzyma.
Po Mszy św. uczestnicy przeszli pod pomnik Poznańskiego Czerwca 1956 r., gdzie zebrało się kilka tysięcy Poznaniaków. Niestety część z nich nie przyszła po to, aby uczcić pamięć bohaterów, ale wyrazić swój sprzeciw wobec Prezydenta Andrzeja Dudy i PiS. Gwizdy i skandowanie nie ustały nawet podczas wykonywania hymnu narodowego. Dopiero prowadzący musieli wezwać do uszanowania tego symbolu narodowego.
W swoim przemówieniu prezydent Duda podkreślił, że jesteśmy tu, by oddać hołd tym, którzy w 1956 r. domagali się dwóch prostych rzeczy: chleba i wolności, ale tak naprawdę chodziło o godność. To właśnie tu zaczął się pierwszy pod komunistyczną władzą wielki strajk robotników. - Ludzie nie wytrzymali i gwałtownie zareagowali na poniżenie, na odbieranie im godności, na to, że władza, która mieniła się władzą ludową, spychała ich w biedę, spychała ich w nędzę, okłamywała ich i okradała. I powiedzieli zdecydowanie: nie! - oświadczył prezydent Duda.
Prezydent Węgier János Áder w swoim wystąpieniu powiedział, że: - W czerwcu 1956 r. zdemaskowano nieludzką naturę dyktatury komunistycznej; robotnicy ruszyli w walkę nie tylko o swoje prawa; chcieli odzyskać całe swoje skradzione życie, domagali się chleba i wolności.
Podkreślił, że protestujący nie domagali się rzeczy niemożliwych, tylko tego, bez czego nie można w godny sposób żyć. „Jednak - dla ówczesnej władzy było to niedopuszczalne przewinienie, główny grzech” 28 czerwca stał się historycznym dniem, gdy robotnicy uznali, że miarka się przebrała.
Jednym z zabierających głos był przewodniczący wielkopolskiej „Solidarności” Jarosław Lange. Wyraził przekonanie, że spotykamy się każdego roku przy tym Pomniku nie tylko po to, aby wspominać historię tamtych wydarzeń i oddać hołd ich bohaterom, ale przede wszystkim po, to aby tamten heroizm zmieniał nasze wnętrza, nasze serca i umysły.
Warto zaznaczyć, że w tym marszu do wolności, to nie elity, ale robotnicy wyszli na ulice, aby upomnieć się o prawo i godność. Wymagało to ogromnej odwagi. O godność trzeba dbać, ciągle o nią zabiegać. To jest niezwykła lekcja dla nas wszystkich – mówił J. Lange.
Podczas ceremonii głos zabrali również L. Wałęsa, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak oraz Aleksandra Banasiak – prezes Stowarzyszenia Poznański Czerwiec ’56, która odczytała również wspomnienie o poległych w Czerwcu 56.
Część oficjalną uświetnił występ węgierskiego chóru św. Efraima, po którym nastąpiło złożenie kwiatów przy Poznańskich Krzyżach.
Stanowisko Rady Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność"
Region Wielkopolska / Barbara Napieralska
– Nastąpiła pierwsza, niezależna eksplozja ducha. Cała Polska była za poznaniakami, bo powtarzano, że władza strzela do robotników, że władza oszukuje, że nie jest
władzą robotniczą, że jest czerwoną oligarchią, istnieje tylko dla elity którą sama tworzy, a nie dla pracujących Polaków – powiedział podczas 60. rocznicy Czerwca 1956 roku w
Poznaniu, prezydent Andrzej Duda.
Prezydent Andrzej Duda wziął udział w obchodach 60. rocznicy wybuchu strajku, który rozpoczął się w Zakładach Przemysłu Metalowego H. Cegielski Poznań, w latach 1949-1956
noszących nazwę Zakłady im. Józefa Stalina. Strajk przerodził się w protest przeciwko władzy PRL. W wyniku krwawego stłumienia protestu przez ludowe Wojsko Polskie dowodzonego
przez wywodzącego się z Armii Czerwonej generała Stanisława Popławskiego, zginęło 57 osób.
"Tak naprawdę chodziło o godność ludzi dumnych, o godność poznańskich robotników"
– Jesteśmy tu, by oddać hołd tym, którzy w tamtym czerwcu, tu w Poznaniu, domagali się chleba i wolności, ale tak naprawdę chodziło o godność ludzi dumnych, o godność poznańskich
robotników – rozpoczął prezydent. – Tu, w Wielkopolsce, ci specyficzni ludzie, którzy prowadzili pracę organiczną, a potem dobrze przeprowadzili powstanie, przeprowadzili pierwszy
wielki strajk, przeciwko władzom komunistycznym – powiedział Andrzej Duda.
W ocenie prezydenta strajk zaczął się dlatego, że "ludzie nie wytrzymali i gwałtowne zareagowali na poniżenie, że władza wpychała ich w biedę, nędzę, okłamywała ich i okradała". –
I był ten wielki strajk, powiedzieli "nie". Wysłali delegację do Warszawy, aby ustaliła godne warunki, ale za delegacją przyjechał minister, który powiedział, że ustalenia są
nieaktualne – przypomniał prezydent. – Tego poznaniacy nie wytrzymali. I zbierali się, byli nie tylko robotnicy, byli też studenci, inteligenci, całe rodziny, ponad sto tysięcy
ludzi. I tego tamta władza nie wytrzymała. Zgodzili się na pacyfikację Poznania, by otworzyć ogień do zwykłych ludzi. Zginęło ponad 60 osób, czy to od razu czy potem od ran.
Represje objęły wielu ludzi, prześladowano ich – przypomniał Andrzej Duda.
"Cała Polska była za poznaniakami, bo powtarzano, że władza strzela do robotników"
W ocenie prezydenta, mimo że "można mówić o przegranej batalii 28 czerwca, bo powstanie upadło, to nie upadli ludzie".
– Nastąpiła pierwsza, niezależna eksplozja ducha. Cała Polska była za poznaniakami, bo powtarzano, że władza strzela do robotników, że władza oszukuje, że nie jest władzą
robotniczą, że jest czerwoną oligarchią, istnieje tylko dla elity którą sama tworzy, a nie dla pracujących Polaków – wskazał prezydent RP.
Andrzej Duda zaznaczył, że "ta poznańska lekcja była podwaliną pod '68 rok, potem pod '70 za protesty w Gdańsku, Szczecinie i Gdyni, potem pod '76 rok, potem pod powstanie
"Solidarności". – Dzięki temu robotniczemu "nie" odzyskaliśmy tę wolność po 1989 roku – zauważył prezydent. – Dzisiaj, patrząc na te wydarzenia, Polska składa hołd bohaterskim
poznaniakom, którzy nie bali się kul i dział, mimo że nie mieli broni. Składam im głęboki hołd, bo to oni obudzili w Polakach wielkie pragnienie wolności i suwerenności –
powiedział.
"W wielu Węgrach płynie ta kropelka polskiej krwi, oddanej w braterstwie i przyjaźni"
Dziękując za przybycie na uroczystości prezydentowi Węgier, Andrzej Duda wskazał, że "Węgrzy, niesieni przykładem Polaków, po powstaniu w Poznaniu krzyczeli "my też chcemy
wolności", ale nie chcemy Rosjan, wrogiej armii, chcemy być państwem wolnym, o wolnej gospodarce". – I tego już komunistyczna władza ZSRR nie puściła płazem. Polała się krew w
Budapeszcie i innych węgierskich miastach – przypomniał prezydent. – Powstanie węgierskie zostało zmiażdżone, tysiące ludzi straciło życie, poszło do więzienia, wielu musiało
emigrować – wskazał. Prezydent Polski przypomniał, że "wtedy Polacy stanęli na wysokości zadania". – 44 tony lekarstw poleciały na Węgry, 800 litrów krwi oddali Polacy dla swoich
węgierskich braci. W wielu Węgrach płynie ta kropelka polskiej krwi, oddanej w braterstwie i przyjaźni – zauważył prezydent.
"Doskonale wiemy, co oznacza wolność, suwerenność i niepodległość"
– Żyjemy dziś w wolnych, dumnych krajach, ale obydwaj wiemy, jak inne kraje, które nie miały wolności, suwerenności i niepodległości, doskonale wiemy, co to oznacza wolność,
suwerenność i niepodległość. Że nasza praca jest także po to, aby Polacy i Węgrzy żyli w suwerennym, bezpiecznym kraju, że to jedno z naszych najważniejszych zadań. O to także,
żądając chleba i wolności walczyli poznaniacy w 1956 roku. Za to dziękuje im Rzeczpospolita. Cześć i chwała bohaterom! – zakończył prezydent Andrzej Duda.
www.telewizjarepublika.pl