Menu
  • Polski (PL)

Dwie strony Solarisa

Właścicielka Solarisa Solange Olszewska podczas udzielania wywiadu

Solaris to zdecydowanie wyjątkowa firma. Nie tyle producent doskonałych autobusów, które jeżdżą w ponad 30 krajach na terenie ponad 600. miast, ale w przeciwieństwie do Opla, Fiata czy Volkswagena, które również buduje się w Polsce, Solaris nie jest montownią. Tam się autobusy od początku do końca wymyśla, konstruuje, buduje i sprzedaje.

Niedawno Solange Olszewska właścicielka firmy udzielając wywiadu Michałowi Broniatowskiemu dla Forbes i Onet z dumą mówiła o Solarisie, że w jej biznesie liczy się nie tylko zysk, ale też to co dajemy ludziom. Jako jeden z wielu przykładów podała przyzakładowy żłobek, który ma zapewnić pracownikom komfort pracy.

Spytaliśmy drugą stronę, przedstawicieli pracowników, którzy niedawno zorganizowali się w NSZZ „Solidarność”. Organizacja powstała jesienią ub. roku. Dziś liczy blisko 400 członków. Głównie z bezpośredniej produkcji.

Na pytanie dlaczego powstaliście? Albert Wojtczak, przewodniczący i Wojtek Jasiński jego zastępca mówią krótko - problemem są relacje przełożeni - pracownicy i niskie płace. Przynajmniej na produkcji.

Ich zdaniem firma to tak naprawdę dwie firmy w jednej. Z ponad 2200 pracowników ponad 700 to „piętro”, a więc zarząd, kadry, marketing, kadra inżynierska, konstruktorzy, itd. i my robotnicy, którzy przez lata otrzymujemy jasny przekaz: macie robić i o nic nie pytać. Od lat też nie zmieniają się nasze realne zarobki. Niby kwotowo coś tam rosną, ale obecnie są na poziomie zarobków z 2006-7 roku.

- Wielu z nas czuło, że jesteśmy gorzej traktowani - mówi Jasiński. Jest rodzina, jest nadzór, są najemnicy którzy mają to wykonać. To z kolei miało swoje przełożenie na sposób w jaki traktuje nas bezpośredni nadzór i kadra kierownicza. Nakazy z góry, żadnego dialogu, żadnej możliwości wypowiedzi.

- Myślę, że nie tyle wynagrodzenia, co właśnie takie podejście było główną przyczyną, że ludzie się zorganizowali.
Na pytanie jaka była reakcja na założenie związku, Wojtczak bez namysłu mówi - szok.

- Reakcja na związek była szybka. Zebrania w czasie godzin pracy. Przedstawiali, że związek wcale nie jest dobry. Że firma dużo daje i nie rozumieją dlaczego on powstał. Straszyli kosztami. Słowem zarząd był w szoku - mówi Wojtczak.

Ale też jednoznacznie podkreślają - nie byliśmy zastraszani, szykanowani, ani w jakikolwiek sposób dyskryminowani. Choć - jak mówią - nikt z zarządu do tej pory się z nami nie spotkał.

No może poza jednym wyjątkiem. W momencie poinformowania pracodawcy o założeniu związku spotkała się ze mną dyr. Krystyna Woźniak członek zarządu - mówi Wojtczak, namawiała do niezakładania związku, a tylko by stworzyć jakąś radę. Była pierwszą osobą która podjęła kroki, ale nie było żadnych przejawów zastraszania, dyskryminacji, czy próby likwidacji. Nic z tych rzeczy.

Na rozmowach ze związkiem pojawiają się wskazane przez zarząd osoby, które niestety nie mają upoważnienia do podejmowania konkretnych decyzji. Za to pracodawca zaczął organizować tzw. „okrągły stół”, gdzie członkowie zarządu spotykają się z wybranymi pracownikami i przekazują im różne informacje.

Jaka jest codzienność w Solarisie? -Produkujemy coraz więcej autobusów, budujemy firmę której wartość rośnie a my staliśmy się w tej firmie najgorzej trakowaną i opłacaną grupą . Kiedyś był taki moment , że w Solarisie zarabiało się więcej niż w Volkswagenie. Dziś to historia.

Związkowcy zgłosili już oczekiwanie rozpoczęcia negocjacji płacowych. Czekają na spotkanie z pracodawcą. Do związku przystępują nowi członkowie. Przysługujący organizacji zakładowej etat związkowcy dzielą na wszystkich 6 członków komisji i wykorzystują godziny w zależności od potrzeb. Jak dotąd ani razu nie wykorzystali całej przysługującej im puli. W tej chwili finalizują umowę o wynajęcie na terenie zakładu swojej siedziby.

Centrala wartego blisko 1,4 mld zł. Solarisa znajduje się na terenie strefy ekonomicznej w podpoznańskim Bolechowie. Firma ma jeszcze swoje oddziały w kilku miastach na terenie Europy . Łącznie zatrudnia blisko 2500 tys. pracowników. Tymczasowa organizacja związkowa NSZZ „S” powstała przy wsparciu organizatorów z Działu Rozwoju Związku ZR Wielkopolska NSZZ „Solidarność” w październiku 2015 r. W kwietniu odbyły się wybory. Przewodniczącym został Albert Wojtczak.

ml

Czytaj całość...

Sierpień na 12 metrach

  • Kategoria: Regiony
Sierpień na 12 metrach

To świat, który utraciliśmy bezpowrotnie. Przestrzeń, w której narodziła się polska wolność. Ale jest szansa, że choć w części będzie można jej dotknąć. W historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej powstaje wyjątkowe przedsięwzięcie – monumentalna diorama ukazująca moment ogłoszenia porozumień sierpniowych. Otwarcie pierwszej części już 14 sierpnia w ramach „Święta Sali BHP”.

W liczbach to wyjątkowe dzieło wygląda imponująco. 12 metrów kwadratowych powierzchni, 2500 tys. postaci i wiele budynków, które już nie istnieją. Zobaczymy tam stołówkę, szpital stoczniowy, budynek rady zakładowej, a także takie elementy architektury jak np. fragment nieistniejącej już pętli tramwajowej.

- To bardzo szczegółowa ekspozycja. Odwzorowana z najdrobniejszymi szczegółami i starannością, do tworzenia której zgromadzono pokaźny materiał fotograficzny, kartograficzny i archiwalny – opowiada Mateusz Smolana, pełnomocnik zarządzający Salą BHP.

Nowa diorama to dzieło warszawskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznej REKO, która na swoim koncie ma m.in. dioramę z pacyfikacji Kopalni „Wujek” w Katowicach, czy bitwy pod Grunwaldem. To grupa kilkunastu modelarzy pod kierunkiem Jana Nałęcza, archeologa-muzealnika, historyka wojskowości.

- Imponuje nie tylko rozmiar, ale przede wszystkim jej realizm – mówi Mateusz Smolana, również historyk z wykształcenia. - Tu są nie tylko pojazdy, czy postacie ludzi (figurki mają ok. 2 cm), ale też takie elementy jak zaimprowizowane szklarenki, w których pracownicy coś tam sobie hodowali.

Ekspozycja finansowana jest ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Fundacji Promocji Solidarności oraz Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Koszt dioramy to 85 tys. zł. Otwarcie pierwszej części – od Bramy nr 2 do budynku rady zakładowej, co stanowi połowę powierzchni – 14 sierpnia 2015 roku o godz. 14.00. Montaż rozpocznie się 11 sierpnia. Druga część dioramy oddana będzie w grudniu tego roku. Więcej w najnowszym Tygodniku Solidarność.

Marek Lewandowski

Czytaj całość...

Podwyżki płac w MOPS w Żorach

  • Kategoria: Regiony
Podwyżki płac w MOPS w Żorach

Od 90 zł do 120 zł brutto wzrosły płace zasadnicze pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żorach. To efekt starań zakładowej Solidarności, jedynego związku zawodowego działającego w żorskiej placówce. Wyższe płace trafiły na konta pracowników pod koniec lipca.

Jak podkreśla Ewa Wieczorek, przewodnicząca Solidarności w żorskim MOPS, to pierwszy od dwóch lat wzrost płac w ośrodku. - Od dłuższego czasu wykorzystywaliśmy każdą okazję do rozmów na ten temat z  dyrekcją ośrodka  Zdajemy sobie sprawę, że te podwyżki nie są znaczne, ale przecież przeznaczoną na nie pulę pieniędzy trzeba było podzielić na wielu ludzi. Ważne jest jednak to, że wreszcie po dwóch latach podciągnęliśmy ich płace zasadnicze i pozostałe świadczenia wynikające ze stosunku pracy – mówi Ewa Wieczorek.

Dodaje też, że po raz pierwszy wysokość podwyżek nie została uzależniona od stanowisk pracy poszczególnych pracowników, lecz od ich stażu pracy. Długoletni pracownicy otrzymali podwyżki po 120 zł, osoby ze średnim stażem 100 zł, a najkrótszym 90 zł brutto.  – Do tej pory na podwyżkach najwięcej zyskiwali kierownicy, którzy w każdym miesiącu dostają m.in. dodatki funkcyjne. Zależało nam, by teraz wzrost płac najbardziej odczuli nasi długoletni pracownicy – podkreśla przewodnicząca.     

Miejski Ośrodku Pomocy Społecznej w Żorach zatrudnia ponad 100 osób.


Region Śląsko-Dąbrowski

Czytaj całość...

Dlaczego warto informować o liczbie członków organizacji zakładowej?

  • Kategoria: Kraj
Dlaczego warto informować o liczbie członków organizacji zakładowej?

Ustawa z dnia 23 maja 1991r. o związkach zawodowych nie wprowadza wymogu minimalnej liczby członków dla istnienia zakładowej organizacji związkowej (z art. 12 i 17 ust. 1 pkt 3 tego aktu wynika, że 10 osób to najmniejsza liczba członków niezbędnych do funkcjonowania związku zawodowego, a nie organizacji zakładowej). Stąd też formalnie nie ma przeszkód, ażeby u pracodawcy działała organizacja zakładowa zrzeszająca np. 6 osób, jeżeli jest ona jednostką organizacyjną związku zawodowego, np. NSZZ Solidarność (chyba że co innego wynika z wewnętrznych regulacji danego związku zawodowego).
 
Powyższe uwagi należy jednak uzupełnić o stwierdzenie wynikające z art. 251 ustawy związkowej, zgodnie z którym uprawnienia zakładowej organizacji związkowej przysługują organizacji zrzeszającej co najmniej 10 członków (przy czym w tej liczbie uwzględnia się wyłącznie członków będących pracownikami lub nakładcami, ale nie uwzględnia się, np. emerytów i rencistów).

Znaczenie tego przepisu sprowadza się do tego, że mniej liczna organizacja zakładowa może owszem istnieć u pracodawcy, ale pracodawca może w swoich działaniach ją pomijać. Skoro bowiem nie korzysta ona ze swoich uprawnień, to znaczy, że na pracodawcy nie ciążą wobec niej żadne obowiązki. W celu zapewnienia stanu pewności po obu stronach co do zakresu wzajemnych praw i obowiązków wprowadzony został obowiązek informowania przez zakładową organizację związkową pracodawcy o liczbie członków. Informację taką należy przedstawiać co kwartał – według stanu na ostatni dzień kwartału – w terminie do 10 dnia miesiąca następującego po tym kwartale.


Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (32/2016)  - do kupienia również w wersji cyfrowej TUTAJ

Czytaj całość...

Wiele emerytur to dzisiaj pieniądze, za które nie da się przeżyć

  • Kategoria: W mediach
Wiele emerytur to dzisiaj pieniądze, za które nie da się przeżyć

Z Agatą Baranowską-Grycuk, ekspertem Biura Eksperckiego, Dialogu i Polityki Społecznej w Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, rozmawia Ryszarda Wojciechowska / Dziennik Bałtycki


Słyszę, że Solidarność przychodzi do rządu PiS po spłatę długu wyborczego. Związek domaga się bowiem podwyżki emerytur i rent.
Nie nazwałabym tego spłatą długu wyborczego. Solidarność już od 2007 roku postuluje odpowiednią waloryzację świadczeń emerytalno-rentowych. To, że aktualnie rządzi PiS, nie ma nic wspólnego z naszymi postulatami odpowiedniej podwyżki. Powtarzamy od lat, że głównym postulatem Solidarności jest systemowe rozwiązanie waloryzacji najniższych świadczeń emerytalnych, bo to właśnie one najszybciej tracą na swojej realnej wartości. Od 2007 roku najniższe świadczenie emerytalno-rentowe straciło swoją siłę nabywczą aż o 15 proc. I obecnie najniższa emerytura wynosi 882 złote, a renta 676 złotych, czyli odpowiednio ok. 757 i 591 zł po odliczeniu podatków. Dlatego Solidarność nieustannie przypomina, że obecna formuła obliczania waloryzacji powinna się zmienić, ponieważ jest niesprawiedliwa.
I powoduje, że biedni emeryci biednieją, a bogaci bogacą się szybciej.

Te dane o najniższej emeryturze są rzeczywiście porażające.
Instytut Pracy i Spraw Socjalnych każdego roku wylicza tzw. minimum egzystencji. I ta najniższa emerytura oraz renta zbliżone są do tych kwot minimum. Poniżej tej kwoty egzystencja biologiczna człowieka jest już zagrożona. To są pieniądze, za które nie da się przeżyć. I do tego się odnosimy.

Ale problem emerytur jest szerszy. Nawet ci, którzy mają emerytury wyższe niż ta najniższa, buntują się. I pytają nie tylko, jak żyć, ale także o to, dlaczego związek pochyla się nad tymi, którzy pracowali krótko i dlatego mają najniższe emerytalne uposażenie.
Nie mogę się zgodzić z takimi głosami. Bo, jak powtarzam, co roku staramy się o waloryzację tych świadczeń ogółem. O to, żeby ten wskaźnik był większy, niż proponuje rząd.

No tak, ale już wiadomo, że w przyszłym roku te podwyżki znowu będą symboliczne.
Oczywiście, między innymi ze względu na poziom deflacji, który obniża ten wskaźnik. Wzrost wynagrodzeń wynika ze wzrostu gospodarczego. Kiedy rośnie gospodarka, to rosną wynagrodzenia. Ale emerytury nadal u nas pełzają. A my przypominamy, że trzeba to zmienić. Wspomniała pani o najniższych świadczeniach dla tych, którzy pracowali krótko. To nieprawda. Bo ustawa przewiduje okresy składkowe, które uprawniają do tego minimalnego świadczenia. Osoba, która nie wypracuje minimalnego ustawowo okresu, otrzymuje jeszcze mniej. Czasami są to emerytury w wysokości 300-400 złotych brutto.

Coraz częściej słyszy się rozgoryczenie emerytów, którzy mówią: no tak, dla dzieci 500 plus, a dla nas 5 plus. Bo w tym roku wielu emerytów dostało podwyżki takiej mniej więcej wielkości.
Całym sercem popieramy postulaty grup emeryckich, bo to są ludzie, którzy przepracowali całe życie i dzisiaj muszą mocno kombinować, jak za te pieniądze przeżyć. A lekarstwa i utrzymanie mieszkania to wydatki, które rosną najszybciej.

Ale na razie Solidarność, jak słyszę, apeluje jedynie do rządu.
Kiedy przedstawiono nam założenia w budżecie, dotyczące waloryzacji rent i emerytur, nie poparliśmy ich. Zwłaszcza zapisy mówiące, że można powiązać wzrost wynagrodzeń w budżetówce z minimalnym okresem składkowym dla emerytur, są nie do przyjęcia. I to powiedzieliśmy głośno.

Ale co dalej? Od apeli jeszcze nic się nie zmienia. Solidarność nie powinna sięgnąć po inne metody?
Jako związek zawodowy używamy takich narzędzi, w które jesteśmy wyposażeni. Możemy apelować, dyskutować. Możemy też wziąć kapelusz, pozbierać pieniądze i zanieść je ministrowi finansów. Ale przecież nie o to chodzi.

To może trzeba wyjść na ulicę w sprawie emerytów. Nareszcie ktoś by się ujął za tą najsłabszą jednak grupą.
Solidarność nigdy nie wychodziła na ulicę jedynie z powodu niskiej waloryzacji emerytur i rent. Bo mamy świadomość, że te problemy nie wynikają z ustawy, ale z tego, co znajduje się w budżecie. Ale nie zmienia to faktu, że Solidarność od lat proponuje rozwiązania, które pozwoliłyby na zasilanie funduszu ubezpieczeń społecznych. Bo jeśli fundusz będzie zrównoważony, to wtedy łatwiej można regulować podwyżki emerytur i rent.

Czyli Solidarność spokojnie podchodzi do tego problemu?
To, że Solidarność nie wychodzi na ulicę, nie oznacza, że podchodzimy spokojnie do problemu. Rośnie rozgoryczenie w tej grupie społecznej, na co nie jesteśmy głusi. Ale rozmawia pani z ekspertem, a nie z politykiem. Proszę to wziąć pod uwagę. Jestem od tego, żeby wyliczyć, obliczać, sprawdzać. A decyzje polityczne zapadają na innym piętrze i w innym pokoju. Z mojej strony nie usłyszy pani deklaracji na temat innych działań związku w tej sprawie.

Rząd jest w trudnej sytuacji, bo z jednej strony zapowiada obniżenie wieku emerytalnego, a z drugiej żąda się od niego podwyższania najniższych emerytur. Tylko z czego na te podwyżki wówczas brać? To tak jakby mieć ciastko i zjeść ciastko.
Wzrost emerytur i rent zagwarantowany jest ustawowo. I pieniądze na te działania zawsze będą przewidziane w budżecie.


Dziennik Bałtycki

 

 

Czytaj całość...

Wolne niedziele: zbieramy podpisy!

  • Kategoria: Branże
Wolne niedziele: zbieramy podpisy!

9 sierpnia w centrach polskich miast zostanie przeprowadzona przez nasz Związek skoordynowana akcja zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele.

Pora skończyć z nową świecką tradycją, że w niedziele rodziny chodzą do supermarketu. W 1980 roku strajkujący domagali się wolnych sobót. Teraz związkowcy upominają się o wolne niedziele. By projekt trafił pod obrady parlamentu trzeba zebrać 100 tys. podpisów. Miesiąc pozostał do zakończenia całej akcji.

– Im więcej podpisów uda nam się zgromadzić, tym większa presja będzie spoczywać na posłach, którzy zdecydują o losie tej niezwykle ważnej dla pracowników handlu ustawy – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.
 
Obywatele drugiej kategorii
Ok. 70 proc. osób zatrudnionych w handlu wielkopowierzchniowym to kobiety. Jak przekonuje Beata Ostaszewska z Solidarności w Auchan konieczność pracy w niedziele całkowicie rujnuje ich życie rodzinne.  – Czujemy się jak obywatele drugiej kategorii. Nie możemy jak inni spędzić niedzieli z rodzinami, pobawić się z dziećmi czy spotkać się ze znajomymi. Cóż z tego, że w zamian za niedziele dostajemy dzień wolny w środku tygodnia, skoro wtedy nasze dzieci są w szkole – mówi.

Szansa dla drobnego handlu
Na wejście w życie ustawy czekają też tysiące właścicieli małych sklepów, którzy od lat są wypierani z rynku przez wielkie sieci handlowe. Jak wynika z analiz Polskiej Izby Handlu, jeszcze w 2008 roku niewielkie sklepy stanowiły 51 proc. rynku. Dziś udział ten zmalał do 37 proc. i wciąż spada. Jednocześnie na polskim rynku ciągle trwa ekspansja wielkich, zagranicznych sieci handlowych. O ile liczba hipermarketów funkcjonujących w naszym kraju ustabilizowała się w ciągu ostatnich lat na stałym poziomie, to liczba supermarketów, a zwłaszcza dyskontów spożywczych stale rośnie. Od 2008 do 2014 roku ich udział w ogólnej liczbie placówek handlowych w Polsce uległ podwojeniu.

Wspólna inicjatywa
M.in. z tego powodu w skład Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej weszły nie tylko związki zawodowe i stowarzyszenia społeczne oraz katolickie, ale również organizacje zrzeszające pracodawców w tym m.in. Polska Grupa Supermarketów, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług czy Kongregacja Przemysłowo-Handlowa.  – W Polsce podobnie jak w innych krajach dawnego bloku wschodniego na początku lat 90. stworzono zagranicznym sieciom warunki funkcjonowania nieporównywalnie lepsze niż dla rodzimej branży. Z tego powodu udział wielkich sieci w rynku jest u nas znacznie większy niż w krajach Zachodniej Europy. Ograniczenia zawarte w naszym projekcie ustawy nie są jakimś ewenementem i wyłącznie polskim wynalazkiem. To tylko i wyłącznie powrót do normalności i standardów obowiązujących w cywilizowanym świecie – zaznacza Alfred Bujara.
 

więcej na www.solidarnosckatowice.pl

 

Czytaj całość...

Bezrobocie najniższe od 25 lat

  • Kategoria: Regiony
Bezrobocie najniższe od 25 lat

Kolejny miesiąc z rzędu spada bezrobocie. Stopa bezrobocia rejestrowanego w lipcu wyniosła 8,6 proc. przy 8,8 proc. w czerwcu. Ostatni tak niskie bezrobocie było w 1991 r. Dane te podał w wywiadzie dla radiowej Jedynki Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i pracy. Obecnie bez pracy jest 1,3 mln Polaków. Zdaniem wiceministra trend spadkowy w najbliższych miesiącach powinien utrzymać się. – Jeżeli jeszcze z zasobów bezrobotnych odłączylibyśmy te osoby, które w zasadzie rejestrują się tylko ze względu na składkę zdrowotną, to myślę, że moglibyśmy mówić o poziomie bezrobocia na poziomie 6-6,5 proc. To byłby poziom bardzo niski – powiedział.

Stopa bezrobocia w województwie pomorskim jest niższa niż średnia w kraju i wynosiła w czerwcu 7,8 proc. co stanowi spadek o 0,5 punktu procentowego w stosunku do maja. W czerwcu w pomorskim było 66 896 zarejestrowanych bezrobotnych. Jednocześnie zgłoszono 11 204 (wzrost o 11,8 procent) wolnych miejsc pracy i miejsc aktywizacji zawodowej.


 

 









Źródło: Wojewódzki Urząd Pracy w Gdańsku, opracowanie własne na podstawie informacji GUS.
 

Region Gdański


 

Czytaj całość...

Rząd planuje podwyżki rent i emerytur

  • Kategoria: Kraj
Rząd planuje podwyżki rent i emerytur

Według informacji Radia ZET największa podwyżka czeka tych, którzy pobierają najniższe świadczenia. Ci, którzy dostają teraz 822 zł, otrzymać mają podwyżkę w wysokości 120 zł. Koszty emerytalnych podwyżek szacuje się na 1 mld 680 mln złotych.

Najniższa emerytura w 2017r. wynieść ma 1000 zł, a dostaną ją ci, którzy mają staż pracy 22 lata w przypadku kobiet, a 25 lat w przypadku mężczyzn. Od marca wszystkie świadczenia mają wzrosnąć o 0.88 proc. W przyszłym roku nie będzie jednak dodatków do emerytur.

A co z tymi, którzy nie spełniliby zmienionych wymogów? Tak jak obecnie dostaliby głodowe świadczenia, czyli poniżej 880 zł miesięcznie. Takich ubezpieczonych w ZUS jest dzisiaj ponad 100 tys. Według ekspertów w przyszłości będzie ich jeszcze więcej. Stąd kolejny pomysł, by osoby których staż składkowy nieprzekracza pięciu lat, dostały pieniądze zgromadzone w ZUS w formie jednorazowej wypłaty.


telewizjarepublika.pl

Czytaj całość...

Razem przeciwko najgorszemu pracodawcy

Razem przeciwko najgorszemu pracodawcy

NSZZ „Solidarność” i UNI Global Union zacieśniają współpracę na rzecz rozwoju Związku. 3 sierpnia w Gdańsku podpisana została umowa o współpracy dotyczącej kampanii organizowania pracowników Amazon, wg rankingu MKZZ, najgorszego pracodawcy świata. Poza tym „Solidarność” będzie uczestniczyć w działaniach tworzonego w Polsce przez UNI Centrum Organizowania Związków Zawodowych.

- Od dłuższego czasu spotykamy się i rozmawiamy o praktykach najgorszego pracodawcy świata – Amazon. Sytuacja pracowników w Polsce jest trudna, a standardy pracy pozostawiają wiele do życzenia, dlatego wspólnie przygotowaliśmy plan kampanii. Dziś nadszedł dzień, kiedy podpisujemy konkretny dokument i wcielamy ten plan w życie – powiedział na wstępie Tadeusz Majchrowicz.

- Cieszę się, że tu jestem. Mam nadzieję, że wydarzenia dzisiejszego dnia będą ważnym punktem w historii współpracy „Solidarności” i UNI. Amazon jest bardzo ważnym pracodawcą dla związków zawodowych. Działalność tej firmy ma realny wpływ na funkcjonowanie wielu sektorów: handlu, dystrybucji, mediów, transportu. Kierownictwo firmy jest negatywnie nastawione do organizacji pracowniczych, dlatego tym bardziej jesteśmy szczęśliwi, że „Solidarność” przyłączyła się do aktywności związków zawodowych z różnych krajów zrzeszonych w UNI, które mają na celu poprawę warunków pracy ludzi zatrudnionych w Amazon – powiedział Andy Snoddy, dyrektor ds. organizowania UNI Global Union.

Działania na rzecz organizowania pracowników w polskich oddziałach Amazon są częścią międzynarodowej kampanii, w którą zaangażowane są związki zawodowe na całym świecie. UNI koordynuje globalne działania, a ich długofalowym celem jest układ zbiorowy dla pracowników Amazon. W spotkaniu na temat współpracy rozwojowej i kampanii w Amazon ze strony Związku udział wzięli: Tadeusz Majchrowicz – zastepca przewodniczącego Komisji Krajowej, Jerzy Jaworski – zastępca przewodniczącego i skarbnik Komisji Krajowej, Alfred Bujara – szef Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń, Kacper Stachowski – kierownik Działu Rozwoju Związku i Magdalena Mierzejewska – pracownik Działu Rozwoju Związku.

Solidarność i UNI będą także współpracować w ramach tworzonego w Polsce – Centrum Organizowania Związków Zawodowych. Działający w tym podmiocie organizatorzy związkowi będą prowadzić kampanie, których celem jest wzmocnienie uzwiązkowienia organizacji afiliowanych w UNI.

mm/ks

Czytaj całość...

Pogrzeb Mariana Fracha

  • Kategoria: Regiony
Pogrzeb Mariana Fracha

Z głębokim smutkiem zawiadamiamy, że 2 sierpnia po długiej ciężkiej chorobie zmarł Marian Frach. Był wieloletnim przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w Wodociągach w Wałbrzychu. W 1980 roku 29 sierpnia uczestniczył w strajku, a później wszedł do Komitetu Robotniczego. Następnie razem z innymi kolegami założyli organizację zakładową NSZZ „Solidarność”, do której zapisało się 452 pracowników na 465 ogółu zatrudnionych.

Po 1989 roku był członkiem Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk. Będziemy pamiętać go jako nieodżałowanego Kolegę.

Msza święta za duszę ś.p. Mariana Fracha odprawiona zostanie 4 sierpnia o godz. 7:30 w kościele p.w. św. Aniołów Stróżów w Wałbrzychu. Pogrzeb tego samego dnia na cmentarzu komunalnym w Szczawnie Zdroju, ul. Prusa 1, o godz 14:00.

Cześć Jego Pamięci!

Czytaj całość...
Subskrybuj to źródło RSS

Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" wykorzystuje na swoich stronach pliki cookie. Jeżeli nie zmienisz domyślnych ustawień swojej przeglądarki będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji.