Menu
  • Polski (PL)

„Solidarność” apeluje do prezydenta w sprawie parobków

  • Kategoria: Kraj
„Solidarność” apeluje do prezydenta w sprawie parobków

NSZZ Solidarność zaapelował o nie podpisywanie ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników oraz niektórych innych ustaw z dnia 13 kwietnia 2018 r., która została skierowana do Prezydenta RP Andrzeja Dudy w ubiegłym tygodniu.

Poniżej treść listu:

Ustawa ta wprowadza nowy rodzaj umowy dotyczącej wykonywania pracy, jaką jest umowa o pomocy przy zbiorach. Motywowane jest to faktem, że dotychczas praca tego typu wykonywana była w większości przypadków „na czarno”  lub w oparciu o umowę o dzieło, co oznaczało brak jakiegokolwiek zabezpieczenia społecznego. Zaproponowana przez Ministra Rolnictwa formuła, przy ograniczeniu zbędnej i dokuczliwej dla rolników biurokracji, wprowadza w nowym rodzaju umowy dla „pomocnika rolnika” zryczałtowaną składkę wypadkową, chorobową oraz ubezpieczenie zdrowotne. 

NSZZ „Solidarność” nie neguje potrzeby wprowadzenia jednoznacznych i prostych regulacji w tym obszarze. Natomiast nasz głęboki sprzeciw wzbudza fakt, że ustawa w proponowanym brzmieniu nie zawiera żadnych norm dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy. Rolnik czy też sadownik nie są dla pomocnika przy zbiorach ani pracodawcą, ani przedsiębiorcą, tak więc obowiązek zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy nie wynika z art. 304 kodeksu pracy.  Brak wprowadzenia przez ustawodawcę regulacji z zakresu bhp do umowy o pomocy przy zbiorach narusza w sposób radykalny art. 66 Konstytucji RP wskazujący, że każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Nasze wątpliwości podzielają Centralny Instytut Ochrony Pracy oraz Główny Inspektor Pracy, czemu podmioty te dały wyraz w pismach skierowanych do NSZZ „Solidarność”.

W trakcie konsultacji nad Krajowym Programem Reform 2018/19, w odpowiedzi na nasze wnioski dotyczące tej kwestii przedstawiciele rządu przyznali, że tego typu praca przy zbiorach cechuje się znaczną wypadkowością, dlatego też pomocnik rolnika będzie miał post factum zapewnione świadczenie wypadkowe. Uważamy, że jest to jaskrawy przykład niezrozumienia roli prewencji wypadkowej, którą zapewnia spełnianie norm bhp.

Umowa o pomocy przy zbiorach nie określa maksymalnego dobowego wymiaru czasu pracy, nie określa liczby dni pracy w tygodniu, nie wskazuje na żadną przerwę w pracy, nie określa minimalnych standardów związanych z narzędziami pracy, prawem do napojów i posiłków w czasie jej wykonywania, nie zawiera norm dotyczących dźwigania. Podkreślamy, że nie można mówić o czynnościach dorywczych, gdyż pomoc przy zbiorach będzie mogła być świadczona przez 180 dni w roku kalendarzowym. Dodatkowo, wynagrodzenie przy tego typu umowie będzie można ustalać w sposób całkowicie uznaniowy, bez jakiegokolwiek odniesienia do obowiązujących w Polsce stawek płacy minimalnej. Co więcej, ustawa nie przewiduje ubezpieczenia emerytalno-rentowego dla pomocników, czyli pomimo świadczenia pracy nawet przez pół roku, praca ta nie będzie wliczana do okresów ubezpieczenia. Pozbawieni możliwości ubezpieczenia emerytalno-rentowego pomocnicy rolnika, będzie stanowi kolejną grupę pracujących wyłączoną z systemu ubezpieczeń społecznych.

NSZZ „Solidarność” pragnie także zwrócić uwagę Pana Prezydenta, że sam proces  konsultacji projektu ustawy był niewłaściwy. Projekt ustawy został skierowany do Rady Dialogu Społecznego ze znacznym opóźnieniem. Trafił on do Rady w dniu 5 marca br., a już w dniu 6 marca br. został przyjęty przez Radę Ministrów. Uniemożliwiło to jakąkolwiek dyskusję partnerów społecznych nad zapisami projektu, a w konsekwencji brak możliwości zgłoszenia uwag na właściwym etapie prac legislacyjnych. Zwracam uwagę, że stanowi to rażące naruszenie zasad prowadzenia dialogu społecznego, który jest wartością konstytucyjną. Brak właściwego procesu opiniowania i konsultacji stanowi naruszenie art. 2 Konstytucji RP i wywiedzionej z niego zasady prawidłowej legislacji.

Panie Prezydencie,
Pracy polegającej na zrywaniu truskawek, jabłek czy zbiorze kapusty nie będą wykonywały abstrakcyjne „ręce do pracy”, ale konkretni ludzie, niezależnie od tego czy będą to obywatele naszego kraju, czy też jak to się coraz częściej zdarza – migranci ekonomiczni. Nie można pozwolić, aby w państwie, którego konstytucyjną podstawą jest społeczna gospodarka rynkowa, wprowadzano do porządku prawnego umowę, która dotyczy pracy podporządkowanej i z zupełnie nie wskazanych przez ustawodawcę przyczyn wyłącznie w odniesieniu do tej jednej kategorii pracy wyłączać prawo do minimalnego wynagrodzenia. Nie można pozwolić na to, aby wprowadzano do porządku prawnego umowę, która wprost traktuje pracę człowieka jako towar. Takie podejście pozostaje w sprzeczności nie tylko z fundamentalnymi zasadami Międzynarodowej Organizacji Pracy, ale także z zasadami katolickiej nauki społecznej, czemu jasno dał wyraz Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice Laborem Exercens. Regulacje dotyczące pracy powinny w szczególności dbać o poszanowanie godności człowieka jako podmiotu, który ją wykonuje niezależnie od jego obywatelstwa. Ta ustawa w obecnej wersji warunku tego nie spełnia.

Panie Prezydencie, ze względu na powyższe argumenty oraz nasze głębokie przekonanie o sprzeczności z art. 66 Konstytucji RP ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników oraz innych ustaw, która została do Pana skierowana, apelujemy o jej nie podpisywanie lub skierowanie ustawy do oceny Trybunału Konstytucyjnego.

Piotr Duda
 
Wcześniej na ten temat pisaliśmy tutaj i tutaj
 

Czytaj całość...

Druga tura PDO w Oplu

  • Kategoria: Branże
Druga tura PDO w Oplu

275 osób z gliwickiej fabryki Opla i 25 zatrudnionych w tyskim zakładzie Opel Manufacturing Poland ma objąć kolejna tura programu dobrowolnych odejść. Zgłoszenia chętnych będą przyjmowane od 23 kwietnia do 11 maja.

Jak podkreśla Mariusz Król, szef Solidarności w Opel Manufacturing Poland w Gliwicach, zasady korzystania z PDO są określone w regulaminie, którego zapisy były przedmiotem uzgodnień pomiędzy pracodawcą a zakładowymi organizacjami związkowymi. – Pracownikom, którzy zdecydują się na dobrowolne odejście z fabryki w pierwszym tygodniu przyjmowania zgłoszeń do II tury PDO, będzie przysługiwać odprawa wynosząca maksymalnie 21 miesięcznych wynagrodzeń. Tym, którzy decyzję podejmą później, przysługiwać będzie maksymalnie 20 miesięcznych pensji – informuje przewodniczący.

Mariusz Król spodziewa się, że podobnie jak podczas I tury PDO, z propozycji dobrowolnych odejść w zamian za odprawę będą korzystać przede wszystkim pracownicy starsi stażem. – Ich wynagrodzenia są wyższe niż u młodych pracowników, a co za tym idzie wysokość odpraw jest bardziej zachęcająca do skorzystania z programu niż w przypadku młodych pracowników z krótkim stażem – wyjaśnia Król. Dodaje, że choć w jego ocenie zasady korzystania z PDO są dość dobrze oceniane i przez związek, i przez beneficjentów programu, to jednak fakt kolejnej redukcji zatrudnienia w polskich zakładach Opla jest niedobrą wiadomością. – Mamy jednak nadzieję, że to już koniec redukcji w naszej fabryce. Liczymy, że otrzymamy do produkcji nowy model, który będzie się dobrze sprzedawał, a w ślad za tym można będzie ponownie zwiększać zatrudnienie – dodaje przewodniczący.

Z pierwszej tury PDO, która była prowadzona na początku tego roku, skorzystało 190 pracowników. To nie jedyna w ostatnich miesiącach redukcja zatrudnienia w gliwickim zakładzie. W zeszłym roku po przerwie wakacyjnej zakład zrezygnował z usług pracowników zatrudnionych za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej.
Nie przedłużono też umów osobom zatrudnionym na czas określony. Pod koniec lutego 250 pracowników z Gliwic zostało oddelegowanych do pracy w fabryce Opla w Ruesselsheim w Niemczech. Od lutego fabryka w Gliwicach pracuje na dwie, a nie na trzy zmiany jak dotychczas.

Pierwsza tura PDO nie objęła fabryki silników w Tychach, druga tak. – Zasady są takie same jak w gliwickiej fabryce, ale skala zdecydowanie mniejsza. Na razie trudno szacować, jakim zainteresowaniem będzie cieszył się ten program. Z punktu widzenia pracowników z długim stażem może być oceniany jako atrakcyjny pod względem finansowym – mówi Jacek Urbańczyk, szef Solidarności w Opel Manufacturing w Tychach. Dodaje jednak, że zakład w Tychach jest w innej sytuacji niż zakład w Gliwicach. – W połowie stycznia przyszłego roku w naszej fabryce ma ruszyć produkcja silników 1.2 Pure Tech, dlatego program dobrowolnych odejść w Tychach w tym momencie wydaje się posunięciem mało logicznym, ale trudno. To jest program dobrowolny, ludzie sami zdecydują, co jest dla nich bardziej korzystne – dodaje Jacek Urbańczyk.

Fabryka w Gliwicach zatrudnia obecnie niespełna 3500 pracowników, z kolei fabryka w Tychach zatrudnia 400 osób, jednak z powodu remontu i prac modernizacyjnych bezpośrednio w zakładzie pracuje około 100 osób, pozostali są oddelegowani do pracy w Gliwicach i i w innych zakładach koncernu. W ubiegłym roku Opel został przejęty przez francuską grupę PSA, właściciela marek Citroen i Peugeot. Nowy właściciel zapowiedział utrzymanie produkcji we wszystkich europejskich zakładach Opla i zagwarantował, że w najbliższym czasie nie przewiduje w nich przymusowych zwolnień pracowników.

www.solidarnosckatowice.pl

 

 

Czytaj całość...

Krótki przewodnik po Europejskim filarze praw socjalnych, punkt 15: świadczenia emerytalne i renty

  • Kategoria: Zagranica
Krótki przewodnik po Europejskim filarze praw socjalnych, punkt 15: świadczenia emerytalne i renty

17 listopada 2017 r. podczas Szczytu Społecznego na rzecz Sprawiedliwego Zatrudnienia i Wzrostu Gospodarczego w Göteborgu wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej uroczyście przystąpiły do Europejskiego filaru praw socjalnych. Jest to inicjatywa często określana jako mapa drogowa dwudziestu wspólnych działań mających na celu pozytywną konwergencję standardów socjalnych. Realizacja tych zamierzeń ma przyczynić się do pokazania obywatelom UE, że proces integracji nie polega tylko na korzyściach ekonomicznych, które niekoniecznie przekładają się na ich sytuację bytową lecz niesie za sobą wizję lepszego życia zawodowego i osobistego.

Wdrożenie postanowień Filaru ma stanowić wspólną odpowiedzialność: państw członkowskich, Komisji, a także unijnych oraz krajowych partnerów społecznych. NSZZ Solidarność jest jednym z głównych protagonistów tych działań w naszym kraju.

Filar składa się z trzech komponentów podzielonych na szczegółowe punkty:
- Równe szanse i dostęp do zatrudnienia
- Uczciwe warunki pracy
- Ochrona socjalna i integracja społeczna

Poniżej prezentujemy uwagi, zawierające także komentarz naukowców, które mają przybliżyć członkom Związku wiedzę na temat poszczególnych punktów Filaru.
komponent: Ochrona socjalna i integracja społeczna

15 Świadczenia emerytalne i rentowe

  • Pracownicy i osoby pracujące na własny rachunek przechodzące na emeryturę mają prawo do emerytury proporcjonalnej do ich składek oraz zapewniającej odpowiedni dochód. Kobiety i mężczyźni mają równe szanse w odniesieniu do nabywania praw emerytalnych.
  • Każdy człowiek w podeszłym wieku ma prawo do posiadania środków umożliwiających godne życie.

W ramach Filaru wezwano do zapewnienia odpowiednich emerytur zarówno dla pracowników, jak i osób samozatrudnionych. Oznacaa to, że zapisy Filaru wykraczają poza zakres obowiązującego dorobku prawnego UE, obejmując także osoby samozatrudnione. W ramach Filaru wzywa się również do zapewnienia równości szans w uzyskaniu uprawnień emerytalno-rentowych dla kobiet i mężczyzn.

W ocenie dr Barbary Godlewskiej-Bujok (UW), wątpliwość budzi jednak to jak zapewnić odpowiedni poziom ochrony osobom, które nie były aktywne zawodowo, lub charakter tej aktywności nie pozwolił na uzyskanie odpowiedniej ochrony. W szczególnej sytuacji są osoby, które wykonywały pracę w warunkach nielegalnych, co często nie wynikało z ich zaniechania, ale z określonych warunków na rynku pracy. W warunkach pracy niepewnej, z jakimi mamy do czynienia w ostatnich niemal trzydziestu latach, niezwykle trudnym zadaniem jest zapewnienie wszystkim ochrony proporcjonalnej do odprowadzanych przez nich składek. Natomiast w filarze tę proporcjonalność odprowadzania składek na ubezpieczenie traktuje się jako wyłączną gwarancję wypłaty świadczeń w podeszłym wieku

Dla  dr Barbary Godlewskiej-Bujok systemy w taki sam sposób uzależniające wysokość dochodu w podeszłym wieku od stażu ubezpieczeniowego czy też wysokości odprowadzanych składek, wydają się wręcz niesprawiedliwe. Wiadomo bowiem, że statystycznie dochody kobiet, szczególnie rodzących i wychowujących dzieci, są niższe niż dochody mężczyzn, co stawia je w defaworyzowanej pozycji już w założeniach funkcjonowania systemów proporcjonalnych.

Zdaniem dr Marcina Wujczyka (UJ) za sprzeczne z instytucją równouprawnienia płci należy uznać również różnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Prowadzi ono de facto do faktycznej dyskryminacji kobiet w zatrudnieniu i niższego poziomu zatrudnienia kobiet w porównaniu z mężczyznami (wg agencji Eurostat różnica ta w Polsce wynosi 15,8%). Rozważyć więc należy bądź powrót do równego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn bądź wprowadzenie mechanizmów łagodzących obawy pracodawców przed zatrudnianiem kobiet w wieku przedemerytalnym (np. skrócić okres ochrony przedemerytalnej lub wprowadzić ułatwienia przy zatrudnianiu osób w takim wieku).W grudniu 2017 r. emerytury niższe niż emerytura minimalna otrzymywało 166,6 tys. emerytów, w tym 41 tys. osób - emeryturę w wysokości 700- 800 zł.

– Może nam się wydawać, że nie są to duże liczby na tle ogółu emerytów. Problem jednak będzie szybko narastał, gdyż wśród osób które wystąpiły o ustalenie emerytury w ostatnim okresie co dziesiąta z nich otrzymała świadczenie równe lub niższe od minimalnej emerytury  – podkreśla Barbara Surdykowska (Biuro Eksperckie KK NSZZ Solidarność). – Pokazuje to jak istotne jest wyzwanie aby pogodzić ideę proporcjonalności emerytury z dążeniem do zapewnienia odpowiedniego dochodu. W mojej ocenie można to jedynie osiągnąć poprzez ukształtowanie efektywnych mechanizmów wzrostu wynagrodzeń – dodaje ekspertka. 

Tutaj można przeczytać o 14 punkcie Filaru

bs

 

Czytaj całość...

Wpływ dialogu na ochronę pracy - konferencja we Wrocławiu

  • Kategoria: Regiony
Wpływ dialogu na ochronę pracy - konferencja we Wrocławiu

Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”, Państwowa Inspekcja Pracy i Zarząd Regionu NSZZ Solidarność” Dolny Śląsk uprzejmie zapraszają do uczestnictwa w organizowanej w dniu 26 kwietnia 2018 r. ogólnopolskiej konferencji z okazji obchodów Światowego Dnia Pamięci Ofiar Wypadków przy Pracy i Chorób Zawodowych.

W tym roku temat konferencji brzmi: Wpływ dialogu na ochronę pracy. Konferencja odbędzie się w Ośrodku Szkolenia Państwowej Inspekcji Pracy im. Prof. J. Rosnera we Wrocławiu przy ul. M. Kopernika dnia 26 kwietnia (czwartek) o godz. 10.00.

29 kwietnia br. o godzinie 11.30 w Katedrze św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu odprawiona zostanie Msza Święta w intencji ofiar wypadków przy pracy.

Ramowy program Konferencji:
9.30 – 10.00 Rejestracja uczestników konferencji,
10.00 – 10.45 Przywitanie i otwarcie konferencji, wystąpienia zaproszonych gości,
10.45 – 12.00 referaty wygłoszą m.in.: przedstawiciel Pracodawców, przedstawiciel Państwowej Inspekcji Pracy, przedstawiciele Centralnego Instytutu Ochrony Pracy, Przewodniczący Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”,
12.00 – 12.30 Przerwa kawowa,
12.30 – 13.45 Dyskusja panelowa z udziałem zaproszonych gości, m.in: Pracodawców, ekspertów strony związkowej, przedstawiciele Państwowej Inspekcji Pracy, naukowców,
13.45 – 14.00 Podsumowanie konferencji, zamknięcie obrad,
14.00 – 15.15 Poczęstunek.

Serdecznie zapraszam do uczestnictwa we Mszy Św. i Konferencji.
Przewodniczący Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”


Kazimierz Kimso

Czytaj całość...

Małgorzata Calińska-Mayer: Dziękuję za to, że mogłam być sternikiem

  • Kategoria: W mediach
Małgorzata Calińska-Mayer: Dziękuję za to, że mogłam być sternikiem

Dziękuję za to, że mogłam być tym sternikiem – mówi Małgorzata Calińska-Mayer, długoletnia przewodnicząca Komisji Zakładowej w ZZSD Predom-Polar i Whirlpool Company Polska sp. z o.o., w rozmowie z Andrzejem Berezowskim.

– Pani jest w Solidarności od '80 roku. Pamięta Pani dzień podpisania deklaracji członkowskiej?
– W '80 roku byłam szeregowym członkiem związku. Pracowałam jako kierownik w dziale księgowości. Z czwartego piętra biurowca przez okno obserwowałam, jak robotnicy przed halą produkcyjną organizują wiece i demonstracje. Po wprowadzeniu stanu wojennego na terenie zakładu było wiele akcji strajkowych i maszerowania po zakładzie. Na szóstym piętrze siedzieli ubecy.

– I?
– Pewnego razu w biurowcu pozamykano wszystkie drzwi. Nie mogliśmy z budynku wyjść. Dyrekcja zakładu nie chciała, aby pracownicy umysłowi połączyli się z robotnikami. Ale na samym dole biurowca były takie uchylne okienka, lufciki (teraz już ich nie ma), przez nie wydostaliśmy się i przyłączyliśmy do robotników.

– Nie ścigali?
– Pewnego razu rozniosła się wieść, że ubecy poszukują blondyny, a miałam wówczas długie blond włosy. Bałam się, że to o mnie chodzi. Płukanką zrobiłam sobie włosy na fioletowo i nie rozpoznali mnie. To już był stan wojenny.

– Po stanie wojennym współuczestniczyła Pani w tworzeniu pisma podziemnego „U Nas”.
– Brat mój, Krzysztof Zadrożny, w1981 roku był wiceprzewodniczącym „S” w zakładzie. Po wprowadzeniu stanu wojennego znalazł się w strukturach podziemnych i był redaktorem naczelnym gazety. Krzysztof i przewodniczący TKZ Przemek Bogusławski wciągnęli mnie do redagowania gazetki, ponieważ potrafiłam pisać na maszynie.

– Gdzie redagowano gazetę?
– Czasem w moim domu. Miałam wówczas dwójkę dzieci, a mąż, budowlaniec, często wyjeżdżał za granicę.

– Dzieci pomagały pisać?
– Były za młode. Ale w '83 roku miałam w domu rewizję. W czasie przeszukania mrugnęłam do dzieci. Z mojej torebki wzięły 300 świeżo wydrukowanych gazetek „U Nas” i puściły z 7 piętra przez okno na trawnik. Milicjanci stali z drugiej strony bloku, więc nie zauważyli. Dwóch było w domu. Jeden, w mundurze, zajął się słuchaniem Laskowika. Postawił stołek w przedpokoju, na nim magnetofon i odsłuchiwał kasety, jakie miałam w domu. Twierdził, że kasety są nielegalne. Drugi, cywil, słuchał i rewidował. W pierzynach były rękopisy artykułów, ale tak się przykleiły do poszewki, że ich nie znalazł. Cud boski.

– Nic nie zabrali?
– Zabrali tylko gazety takie jak L'Osservatore Romano czy prasę podziemną z całej Polski oraz maszynę do pisania, która była w piwnicy.
Chcieli mnie zamknąć, ale wówczas dzieci musieliby dać do domu dziecka, bo mąż był na kontrakcie w Rosji.
Przez parę godzin próbowali ustalić z komisarzem dzielnicy, co mają zrobić. W końcu podjęli decyzję, że noc mogę spędzić w domu, a rano mam się stawić na komendzie wojewódzkiej.

– Stawiła się Pani?
– Zatrzymali mnie. Szukali rodziców. Mamę wyciągnęli z kolejki ze sklepu mięsnego. Przymusili, aby podpisała oświadczenie, że zaopiekuje się moimi dziećmi. Zgodziła się, ale tylko na 48 godzin. Ojca mieli zawieźć do szkoły, aby odebrał dzieci. Ale zamiast tego przywieźli go na komendę i próbowali straszyć. Pokazali mu gazety, jakie zabrali z mojego domu. Powiedzieli, że mogę być skazana na 10 lat więzienia.
Potem zostawili nas we dwoje w jednym pokoju. Ojciec ze łzami w oczach zaczął przekonywać mnie, abym wydała innych członków „S” i chwalił też Związek Radziecki. Wtedy mu powiedziałam: „Tato, przecież ty wozisz byki do ZSRR i wiesz, że utrzymujemy ten kraj”. Mój ojciec był kolejarzem i dorabiał, transportując byki wagonami na granicę polsko-radziecką. Wiedział, że zwierzęta przekazywane są Rosjanom za darmo. Opamiętał się i nic z namawiania nie wyszło. Siedziałam 48 godzin. Potem tylko obserwowali.

– Nie bała się Pani?
– Posadzili na korytarzu i zaczęli straszyć na różne sposoby. Mówili, że męża ściągną z zagranicznego kontraktu. Powiedziałam, że bardzo dobrze. Wróci do domu i pomoże wychowywać dzieci...

Cały artykuł w najnowszym Tygodniku Solidarność

Czytaj całość...

Rozmowy studentów ze strajkującymi

  • Kategoria: Regiony
Rozmowy studentów ze strajkującymi

Jak radzili sobie z wyżywieniem? Jak się kontaktowali? Na te i inne pytania studentów odpowiadali uczestnicy strajku z maja 1988 roku podczas panelu dyskusyjnego, który odbył się 19 kwietnia w historycznej Sali BHP.

Wśród prelegentów byli reprezentanci wszystkich trzech komitetów strajkowych – Wojciech Kwidziński z Politechniki Gdańskiej, Roman Gałęzewski ze Stoczni Gdańskiej oraz Mariusz Popielarz z Uniwersytetu Gdańskiego (początkowo uczelnię miał reprezentować prezydent Gdańska Paweł Adamowicz). Ich wspomnienia konfrontował ze swoją wiedzą Arkadiusz Kazański – historyk z gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Panel dyskusyjny poprowadził Norbert Korus, były przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów Uniwersytetu Gdańskiego, będącego organizatorem spotkania.

Uczestnicy strajku byli pytani między innymi o to, skąd brali jedzenie i picie dla sporej przecież liczby osób. Roman Gałęzewski przypomniał, że na terenie Stoczni Gdańskiej była rozlewnia, więc zaopatrzenie w wodę nie stanowiło problemu. A żywność? – Koledzy, którzy bali się strajkować, oddawali nam swoje kanapki. Dostawaliśmy też jedzenie z kościoła świętej Brygidy. Przynosiły je dzieci, które przedostawały się na teren stoczni od strony gazowni – wspominał. Podkreślał, że dużo bardziej uciążliwy był dla strajkujących powszechnie panujący strach i brak snu. – Jak się nie śpi przez kilka dni, mogą zdarzyć się różne rzeczy. Po kilku dniach pojawił się tak silny strach, że dorośli mężczyźni płakali w nocy, a jedna osoba próbowała popełnić samobójstwo – opowiadał.

Mariusz Popielarz z kolei musiał zmierzyć się z pytaniem o możliwości kontaktu przed protestem. – Strajk odbył się prawie rok po wizycie Ojca Świętego. Duszpasterstwa akademickie zwróciły się wtedy do oaz i policzyliśmy się przed mszą świętą na Westerplatte, podczas której NZS tworzył grupę porządkową. Mogliśmy docierać do innych studentów za pośrednictwem rozdawanej na wydziałach gazety „Impuls”, a także za pomocą kartek z informacjami na stolikach stojących na korytarzach wydziałów – mówił.

Wojciech Kwidziński podkreślał, że wbrew temu, co mogłoby się wydawać, strajk majowy miał duże znaczenie. – Już po strajkach wiele osób dołączało do naszego NZS-u, bo już nas znali. To była największa wartość tego strajku, bo dzięki temu był Sierpień ’88 – podkreślał.

Na zakończenie głos zabrał Wojciech Książek, przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego, który przypomniał, że Związek konsekwentnie ocala od zapomnienia „szeregowe” osoby, które brały udział w strajkach. – W 2006 roku pod egidą „Solidarności” wydaliśmy 28 wywiadów, które przeprowadzili uczniowie. Zależy nam, żeby pamiętać o cichych bohaterach – mówił.

www.solidarnosc.gda.pl

 

Czytaj całość...
Subskrybuj to źródło RSS

Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" wykorzystuje na swoich stronach pliki cookie. Jeżeli nie zmienisz domyślnych ustawień swojej przeglądarki będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji.