Decyzja Prezydium KK nr 148/18 ws. rejestracji Krajowej Sekcji Pożarnictwa NSZZ „Solidarność”
- Kategoria: Prezydium Komisji Krajowej
Już po raz szósty Fundacja Centrum Solidarności zaprasza szkoły ponadgimnazjalne do uczestnictwa w ogólnopolskim konkursie „Olimpiada Historii. Dwie dekady historii
(1970 – 1990).” Na zwycięzców czekają indeksy na czołowe uniwersytety, stypendia naukowe i atrakcyjne nagrody rzeczowe. Nauczyciele zwycięskich drużyn otrzymają również
nagrody finansowe i atrakcyjne nagrody rzeczowe.
Konkurs „Olimpiada Solidarności. Dwie dekady historii” składa się z trzech etapów: szkolnego, wojewódzkiego i finału w Poznaniu. Przed finałem grupa 48 finalistów
wojewódzkich przyjedzie do Gdańska na 3-dniową wizytę studyjną, podczas której uczestnicy będą brali udział m.in. w warsztatach tworzenia krótkich form filmowych,
dziennikarskich, wystąpień publicznych, autoprezentacji oraz zwiedzaniu miejsc związanych z historią lat 1970-1990. Nabyte umiejętności wykorzystają podczas egzaminu
finałowego, do którego przystąpią w trzyosobowych drużynach wojewódzkich.
Tylko do 15 listopada można rejestrować szkoły do VI edycji Olimpiady. Formularz rejestracyjny do konkursu dostępny jest na stronie www.olimpiadasolidarnosci.pl/rejestracja2018/
Naszym priorytetem jest szerokie upowszechnienie historii lat 1970 -1990, bez mieszania jej z bieżącą polityką. Tego też oczekują od nas młodzi ludzie - mówi pomysłodawczyni konkursu Danuta Kobzdej, prezes Fundacji Centrum Solidarności.
W ubiegłorocznej edycji konkursu wzięło udział 500 szkół oraz ponad 3 tysiące uczniów klas drugich liceum i trzecich technikum z całego kraju, a jej ambasadorem został zespół Fisz Emade. Już wkrótce poznamy Ambasadora VI edycji Olimpiady Solidarności.
Patronaty honorowe nad konkursem objęło: Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ośrodek Rozwoju Edukacji.
www.solidarnosc.gda.pl
W szwedzkiej Akersberdze, w dniach 2-4 października, odbyła się konferencja podsumowująca projekt Komitetu Młodych EKZZ „wzmocnienie uczestnictwa związków zawodowych w działaniach na rzecz poprawy jakości rozwiązań umożliwiających wejście na rynek pracy młodych osób w Europie”.
W czasie konferencji wiele uwagi poświęcano sytuacji młodych na rynku pracy, w szczególności w okresie kryzysu ekonomicznego. Mówiono o niskiej jakości zatrudnienia, ograniczeniu dostępności do usług publicznych oraz do systemów ubezpieczenia społecznego. Wiele uwagi poświęcono zagrożeniom i szansom jakie są związane z nowymi technologiami. Analizowano także potencjał jaki istnieje we współpracy z różnymi podmiotami na rzecz osiągania celów związków zawodowych.
Najważniejsze było jednak przedstawienie wstępnej wersji raportu podsumowującego projekt. Analizie poddano stopień zadowolenia związków zawodowych z uczestnictwa w tworzeniu różnego rodzaju rozwiązań, które wdrażają polityki europejskie na rzecz młodych osób, do których zalicza się Gwarancje dla Młodzieży, Europejski Sojusz na rzecz Kształcenia Zawodowego, a także Ramę Jakości Staży. Raport zawiera wiele ciekawych wniosków oraz konkretnych rekomendacji. Co ma szczególną wartość, to wskazanie dobrych praktyk z poszczególnych krajów europejskich. Działania NSZZ „Solidarność” w tym zakresie, obok 10 innych, zostały do nich zaliczone. Zwrócono uwagę na to, że nasza organizacja skutecznie wykorzystała instrumenty trójstronnego dialogu społecznego. Podkreślono także, że „Solidarność” dobrze wykorzystuje mechanizmy współpracy z innymi podmiotami, które mają wpływ na polityki rynku pracy w Polsce. Ostateczna wersja projektu zostanie przedstawiona 22 listopada.
NSZZ „Solidarność” na konferencji reprezentowali Karol Kamiński, Przewodniczący Regionalnej Sekcji Młodych ZR Wielkopolska oraz Mateusz Szymański Pełnomocnik ds. Młodych Komisji Krajowej.
msz
Blisko 96 proc. pracowników Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku, którzy wzięli udział w referendum strajkowym, opowiedziało się za rozpoczęciem akcji protestacyjnych. Pracownicy placówki domagają się podwyżek płac zasadniczych o 1200 zł brutto.
Referendum w szpitalu trwało od 28 września do 5 października. Wzięło w nim udział 60 proc. pracowników placówki. „Tak” na pytanie dotyczące poparcia postulatu płacowego zgłoszonego przez stronę związkową i rozpoczęcia akcji protestacyjnych, ze strajkiem włącznie odpowiedziała zdecydowana większość głosujących.
Zdaniem Piotra Rajmana, przewodniczącego Solidarności w szpitalu wynik referendum świadczy o tym, że pracownicy placówki popierają działania podjęte przez stronę związkową i są gotowi przystąpić do protestów.
W szpitalu od początku maja trwa spór zbiorowy. 18 września, spisaniem protokołu rozbieżności zakończyły się rozmowy z udziałem mediatora wskazanego przez resort pracy. Podczas mediacji pracodawca zaproponował jedynie podwyżki wynoszące od 100 do 200 zł brutto. Na takie rozwiązanie związkowcy nie wyrazili zgody, argumentując, że w szpitalu od ponad dekady nie było znaczącego wzrostu wynagrodzeń z wyjątkiem niewielkich regulacji płacowych wynikających m.in. z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w służbie zdrowia.
Wśród postulatów przedstawionych dyrekcji przez stronę związkową jest też zatrudnienie dodatkowych pielęgniarek na oddziale intensywnej terapii i bloku operacyjnym. – Obsady pielęgniarskie na tych oddziałach są zbyt małe, co może zagrażać bezpieczeństwu pacjentów – mówi Piotr Rajman.
www.solidarnosckatowice.pl / ak
Po uroczystym koncercie inaugurującym 40-lecie rocznicy wyboru Jana Pawła II na Tron Piotrowy, w św. Brygidzie w Gdańsku przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda
rozmawiał z naszym reporterem. "Nie wyobrażałem sobie że nas, jako Solidarności, tutaj nie będzie" - powiedział szef związku.
Pontyfikat Świętego Jana Pawła II był nierozerwalnie związany z Solidarnością. Dlatego nie wyobrażałem sobie że nas, jako Solidarności, tutaj nie będzie
- wskazał przewodniczący.
Po tych słynnych słowach, które Ojciec Święty wypowiedział na Placu Zwycięstwa w '79 roku, tam się narodziła Solidarność. Później już w Sierpniu '80 roku już było tylko jej dopełnienie: w Gdańsku, w Szczecinie, w Jastrzębiu. Także to dla nas bardzo ważne
- zaakcentował. Dodał, że nauka społeczna Kościoła, jak i ponadczasowe nauki Jana Pawła II, są dla Solidarności "kierunkowskazem".
Te słynne słowa wypowiedziane na gdańskiej Zaspie odnośnie podmiotowości człowieka, a nie traktowania go jak "towar". To przesłanie, które musimy realizować codziennie. Można przypomnieć to, co działo się w ostatnich 8 latach, tzw. umów śmieciowych... wszystko to Ojciec Święty przewidział. Nawet w 2002 roku mówił w Watykanie, że człowiek pozbawiony prawa do płatnego urlopu, pozbawiony prawa do funduszu socjalnego, płatnego L4, pozbawiony jest swojej wolności. Jego przesłanie jest ponadczasowe
- powiedział Piotr Duda.
Objęliśmy koncert patronatem, na ile mogliśmy, na tyle żeśmy pomogli. Tu, w bastionie Solidarności, gdzie są relikwie Jana Pawła II i naszego patrona błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki, mam nadzieję, jestem o tym przekonany, że w przyszłym roku też świętego
- dodał. Zaakcentował także, iż miejsce, w którym odbył się koncert, jest dla Solidarności wyjątkowe.
Św. Brygida to nasz bastion, to właśnie tutaj szukali schronienia, ale także modlitwy, wszyscy stoczniowcy i ludzie Solidarności którzy byli prześladowani, nękani. To jest nasz dom, to jest nasze miejsce, dlatego się cieszę, że inauguracja tych wydarzeń, 40-lecia pontyfikatu została zapoczątkowana w św. Brygidzie
- wskazał.
Koncert był wspaniały, cudowny. Dziękuję organizatorom, pani Alicji Węgorzewskiej za ten pomysł. Wspaniali wykonawcy
- podsumował Piotr Duda.
Niemiecka koalicja rządząca porozumiała się w sprawie rozwiązań ułatwiających zatrudnianie obywateli państw trzecich. Jeszcze w październiku ma się pojawić nowa
ustawa.
Dotyczy to dwóch obszarów. Po pierwsze chodzi o osoby które przybyły do Niemiec ubiegać się o status azylanta lub osób które mają taki status w UE. W przypadku
nieuwzględnienia ich wniosków o azyl niektóre z tych osób, będą mogły otrzymać pozwolenie na pracę. Jak głosi przyjęty dokument: „w prawie pobytu zdefiniujemy wyraźne
kryteria dotyczące statusu osób tolerowanych, które pracując zapewniają sobie utrzymanie i są dobrze zintegrowane”.
Po drugie, nowa regulacja mają objąć obywateli państw trzecich (czyli przykładowo obywateli Ukrainy), którzy pragną migrować do Niemiec w celach zarobkowych. Rozwiązania
mają być wzorowane na obowiązujących w klasycznych krajach emigracyjnych takich jak Kanada. Dotychczas łatwa ścieżka uzyskania pozwolenia na prace dotyczyła wyłącznie
obywateli państw trzecich którzy mających wyższe wykształcenie. Nowe reguły nie ograniczą się do żadnych zawodów. Szybciej ma następować nostryfikacja dyplomów, a nauka
języka niemieckiego ma być ułatwiona już za granicą.
Planowane rozwiązania spotkały się z pozytywnym przyjęciem niemieckiego biznesu. -Już dzisiaj brakuje 1,6 mln pracowników, dlatego obok dużego zaangażowania naszych
krajowych współpracowników, pilnie są potrzebne lepsze zasady imigracji fachowców – stwierdził Eric Schweitzer, szef Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej DIHK.
W razie złej koniunktury rząd będzie mógł ograniczyć nowe reguły. W przypadku wysokiego bezrobocia w poszczególnych regionach kraju nadal ma też obowiązywać w nich
pierwszeństwo dla pracowników z niemieckim paszportem, a pracodawca, chcący zatrudnić obcokrajowca, będzie musiał udowodnić, że nie może liczyć na obywatela niemieckiego z
porównywalnymi kwalifikacjami.
- Te działania na rzecz przyciągania do Niemiec pracowników z państw pozaunijnych takich jak Ukraina mogą odbić się na sytuacji polskiego rynku pracy– zwraca uwagę Sławomir
Adamczyk szef działu Branżowo-Konsultacyjnego KK . – Coraz więcej branż opiera się u nas na pracownikach ze wschodu. Dlatego, aby oni nie ruszyli dalej na zachód
potrzebujemy pilnie kompleksowych rozwiązań, które czyniłyby Polskę krajem przyjaznym dla zarobkowych emigrantów. Paradoksalnie, dodatnią stroną niemieckiej inicjatywy może
być to, że polscy przedsiębiorcy będą zmuszeni oferować im wyższe płace, a tym samym napływ zagranicznej siły roboczej nie będzie miał charakteru dumpingu socjalnego –
dodaje ekspert.
bs
Informacja w oparciu o stronę: www.dw.com
Rządy Polski oraz Węgier zaskarżyły do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej znowelizowaną dyrektywę o pracownikach delegowanych. Zdaniem obu rządów nowe przepisy w sposób nieproporcjonalny ograniczają swobodę świadczenia usług.
Ostateczny tekst nowej dyrektywy został zatwierdzony przez ministrów państw UE odpowiedzialnych za sprawy społeczne na posiedzeniu Rady UE w dniu 21 czerwca 2018 r. Przeciwko głosowały Polska i Węgry. Od głosu wstrzymały się Łotwa, Litwa, Chorwacja i Wielka Brytania. Dyrektywa ma wejść w życie w 2020 roku.
Skargi zostały złożone oddzielnie, ale Węgry i Polska wydały wspólne oświadczenie wyjaśniając, że przyjętych przepisów w żadnym razie nie można uznać za wyważone.
– Zwracamy uwagę na protekcjonistyczny charakter dyrektywy, który utrudnia realizację traktatowej zasady wolności przepływu siły roboczej i usług – powiedział PAP wiceszef MSZ Konrad Szymański.
Przypomnijmy, że w nowej dyrektywie maksymalny okres delegowania pracownika do innego państwa UE został ustalony na 12 miesięcy, ale w określonych przypadkach będzie można go przedłużyć o pół roku. Po wygaśnięciu tego okresu pracownik delegowany zostanie objęty pełnym prawem pracy pracy kraju przyjmującego, a więc tego w którym faktycznie wykonuje pracę. Do pracowników delegowanych mają się stosować wszystkie przepisy dotyczące wynagrodzeń zawarte w powszechnie obowiązujących (najważniejszych) układach zbiorowych pracy państwa przyjmującego. To właśnie m.in. wprowadzenie zasady tej samej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu stało się przyczyną protestu polskiego rządu obawiającego się utraty konkurencyjności rodzimych przedsiębiorstw świadczących usługi na rynkach zachodnich. NSZZ „Solidarność”, podobnie jak pozostałe związki zawodowe z Europy Środkowo -Wschodniej od samego początku prac nad nową dyrektywą popierał jej założenia (patrz przykładowo tutaj), uznając to za ważny krok w kierunku zlikwidowania dyskryminacji polskich pracowników wykonujących pracę zagranicą.
– Decyzja o złożeniu skargi do Trybunału jest szkodliwa dla polskich pracowników i stanowi element błędnej wizji budowania naszej konkurencyjności poprzez tanią siłę roboczą. Szkoda, że nawet nie próbowano poinformować związków zawodowych o tych zamierzeniach – komentuje Barbara Surdykowska z Biura Eksperckiego KK NSZZ Solidarność. – Od dłuższego czasu mamy wrażenie, że rząd nie zauważa, iż my jako partnerzy społeczni uczestniczymy niezależnie od niego w konsultacjach w Brukseli na temat zmian w unijnym prawodawstwie. Dobrze by więc było gdyby zaczęto w ramach RDS prowadzić z nami dialog dotyczący unijnych projektów np. na temat ustanowienia Unijnej Inspekcji Pracy, projektu dyrektywy o przewidywalnych warunkach pracy czy regulacji dotyczących zasad pracy kierowców transportu międzynarodowego – dodaje ekspertka.
bs
1 października rozpoczęła się już trzecia w tym roku tura Programu Dobrowolnych Odejść w gliwickiej fabryce Opla, która ma objąć ok.
170 osób. Kolejnych 200 pracowników ma zostać przeniesionych do pracy w tyskim zakładzie koncernu produkującym silniki. Sposób, w jaki się to odbywa, budzi jednak spore
zastrzeżenia Solidarności.
Regulamin PDO jest identyczny jak w przypadku poprzednich tur, które miały miejsce w styczniu i w maju. Wówczas program objął odpowiednio 190 i 275 osób. – Pracownikom,
którzy zdecydują się na dobrowolne odejście z fabryki, będzie przysługiwać odprawa wynosząca maksymalnie 21 miesięcznych wynagrodzeń. O wysokości odprawy decyduje staż pracy
oraz to, jak szybko pracownik zgłosił się do programu. To przyzwoite zasady, zwłaszcza dla pracowników z najdłuższym stażem. Jednak dla związku zawodowego redukcja
zatrudnienia to zawsze niedobra wiadomość. Tym bardziej że PDO uruchomiono już trzeci raz w tym roku – mówi Mariusz Król, przewodniczący Solidarności w Opel Manufacturing
Poland w Gliwicach.
Zatrudnienie w gliwickiej fabryce jest ograniczane od wielu miesięcy. W lutym tego roku zakład zlikwidował trzecią zmianę. Część pracowników odeszła w ramach Programu Dobrowolnych Odejść, kolejne grupy są wysyłane do pracy w innych europejskich zakładach koncernu PSA, który jest właścicielem Opla.
Dodatkowo do końca roku ok. 200 pracowników ma zostać przetransferowanych do zakładu Opla w Tychach, w którym produkowane są silniki. – Zasady przenoszenia pracowników nie zostały w żaden sposób uzgodnione ze związkami zawodowymi. Pracodawca zawiera w tej kwestii indywidualne umowy z pracownikami. Nie ma czytelnych zasad, ani żadnych wiążących gwarancji dla pracowników – wskazuje przewodniczący.
Transfer pracowników odbywa się w dwóch wariantach. W pierwszym pracownikowi udzielany jest urlop bezpłatny na czas zatrudnienia w Tychach. – Problem w tym, że pracownik może wziąć urlop w Gliwicach, np. na 2 lata, a później okaże się, że w Tychach praca dla niego jest tylko na kilka miesięcy – tłumaczy Mariusz Król.
W drugim wariancie przyjęcie do pracy w Tychach jest poprzedzone rozwiązaniem umowy o pracę w gliwickim zakładzie. – Pracownicy, którzy zwolnią się z pracy, nie mają żadnej gwarancji, że w Tychach otrzymają takie same stawki wynagrodzenia i czy zachowają ciągłość pracy, od którego zależą m.in. dłuższe okresy wypowiedzenia, prawo do odprawy pracowniczej czy ochrona przed zwolnieniem w razie długotrwałej choroby. Jednocześnie stracą oni prawo do wszelkich przyszłych bonusów i świadczeń wypłacanych w Gliwicach, gdyż po prostu przestaną być pracownikami naszego zakładu – podkreśla przewodniczący.
Solidarność w gliwickim zakładzie apeluje do pracowników, aby nie podpisywali pochopnie umów dotyczących przeniesienia do pracy w Tychach, zanim dokładnie nie przeanalizują treści tych dokumentów. – Członkowie Solidarności mają zapewnioną bezpłatną pomoc związkowych prawników i w tym wypadku jak najbardziej powinni z tej pomocy skorzystać. Podpisanie takiej umowy „od ręki” jest najgorszym co mogą zrobić – zaznacza szef Solidarności w gliwickim Oplu.
www.solidarnosckatowice.pl / łk