Menu
  • Polski (PL)

Nowy numer "Tygodnika Solidarność": "Tragedia w Gdańsku"

  • Kategoria: Kraj
Nowy numer "Tygodnika Solidarność": "Tragedia w Gdańsku"

– Bestialski mord dokonany na Prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu wstrząsnął całą Polską. Dokonany w niedzielny wieczór, podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – wydarzenia, które przynajmniej z założenia ma służyć dobru, być pozytywnym i radosnym elementem naszego życia – stał się przez to jeszcze bardziej mroczny i ponury. Dzisiaj wszyscy modlimy się za jego duszę – we wstępniaku najnowszego numeru „Tygodnika Solidarność” pisze Michał Ossowski, redaktor naczelny.

O dramacie w Gdańsku w kontekście politycznym w tekście „Grzechy Języka” pisze Jakub Pacan.

 
Atak na prezydenta Gdańska wyrwał chwilowo nasz światek polityczny z amoku permanentnej walki, w której trwa coraz mniej świadomie od lat. Smutna konstatacja jest taka, że pewne złagodzenie możliwe jest tylko wobec potęgi bestialskiego zabójstwa człowieka. I to jest dramat dla polskiej polityki. Tylko tak silny wstrząs może zatrzymać potok hejtu i obrzucania się błotem. Kolejne dni pokazały niestety, że marzenia o zmianie języka, która miałaby nastąpić wraz z tą tragiczną śmiercią, są naiwnością. Okazało się, że to właściwie było tylko chwilowe zawieszenie broni i to jeszcze przez niektórych traktowane na niby, z przymrużeniem oka.  

Sylwetkę prezydenta Gdańska przedstawia Marek Lewandowski.
Paweł Adamowicz to polityk, który – za młody na Sierpień '80 – zaangażował się w działalność opozycyjną, a po odzyskaniu niepodległości zamiast związkowej wybrał drogę samorządowca. Nie był członkiem Solidarności, ale Solidarność zdecydowanie ukształtowała jego życie.

O nadchodzących wyborach Jakub Pacan rozmawia z prof. Rafałem Chwedorukiem, politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego.
Specyfiką PiS-u odróżniającą to ugrupowanie od PO jest dystans i pełne ambiwalencji relacje z elitami społecznymi. PiS zawsze miało z nimi pod górę, dużo bardziej niż choćby prawica lat 90. AWS cieszył się poparciem głównego nurtu mediów, PiS – nigdy. Zwycięstwem w tych wyborach nie będzie dla PiS-u utrzymanie statusu partii nr jeden, bo to raczej pewne, ale zwycięstwem będzie utrwalenie rządów, które zobliguje część tych elit do uznania nowego statusu PiS jako partii poważnej i na stale zakorzenionej w polskiej polityce. Wśród części elit ta partia nadal jest postrzegana jako chwilowa fanaberia wyborców. W nadchodzących wyborach PiS po raz pierwszy dostanie na serio szansę na pozyskanie części tych elit, które nawet gdyby nie chciały, to będą musiały uznać, że rządy „dobrej zmiany” są normą, z którą trzeba się liczyć, i jakoś ułożyć modus vivendi z rządzącymi.To jest stawką tych wyborów, to daje też nadzieję dalszej dywersyfikacji elektoratu, o czym politycy PiS marzą

- mówi nam politolog. 
Sto lat temu w Stanach Zjednoczonych rozpoczęła się prohibicja, o której możemy poczytać w artykule „Upadek utopii” Leszka Masieraka.
Przestrzeganie zakazu nadzorować miały federalne i stanowe organa porządkowe – na czele z liczącym półtora tysiąca agentów Biurem Federalnym do spraw Prohibicji. Aby zapobiec rozlewaniu alkoholu z wytwórni przemysłowych, nakazano zatruwanie go – ale gangsterzy rychło znaleźli chemików, którzy stworzyli odtrutkę. Przemytnicy kupowali coraz nowocześniejsze i szybsze ciężarówki i łodzie, których nie były w stanie dogonić maszyny używane przez policjantów. Przemytniczy szlak przez Wielkie Jeziora kwitł przez cały okres prohibicji, ruchliwe były pustynne drogi prowadzące do Meksyku. Zwalczanie produkcji i handlu mocnymi trunkami okazało się prawdziwą walką z wiatrakami.

A co w dziale związek? „S” wyważy drzwi, jeśli zostaną zamknięte – pisze Andrzej Berezowski
Przez trzy lata współpraca z koalicją rządzącą przynosiła „S” wymierne rezultaty. Sejm uchwalił obniżenie wieku emerytalnego czy ustawę o ograniczeniu handlu w niedzielę. Ale dziś „S” coraz częściej, próbując załatwić konkretne sprawy, napotyka zamknięte drzwi. Mało tego, gdy bezskutecznie próbuje w konstruktywnym, merytorycznym dialogu z poszczególnymi ministrami osiągać porozumienia, inni wychodzą na ulicę i załatwiają swoje partykularne interesy. Chociażby policjanci. To powoduje, że strategia relacji z rządzącymi ulega modyfikacji, a może ulec gruntownej zmianie.

Serdecznie zapraszamy do lektury.

www.tysol.pl

 

 

 

 

Czytaj całość...

Abp Sławoj Leszek Głódź: Potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę. Wezwanie do rachunku sumienia

  • Kategoria: Regiony
Abp Sławoj Leszek Głódź: Potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę. Wezwanie do rachunku sumienia

Mszy św. pogrzebowej śp. Pawła Adamowicza przewodził metropolita poznański ks. abp Stanisław Gądecki. Pawła Adamowicza żegnali żona Magdalena z córkami Antoniną i Teresą, rodzice Ryszard i Teresa oraz brat Piotr, przyjaciele i najważniejsze osoby w państwie. Homilię wygłosił metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź.  Słowa metropolity o mordzie dokonanym na oczach milionów były poruszające. A te skierowane do zebranych o prezydencie Gdańska zawierały wiele wątków osobistych.

Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści – apelował ksiądz arcybiskup.
 
Słowo metropolity gdańskiego podczas mszy pożegnalnej śp. Pawła Adamowicza

Jesteśmy tu dziś, w bazylice Mariackiej, sławnej gdańskiej świątyni wzniesionej przed wiekami na chwałę Maryi Wniebowziętej, aby otoczyć modlitwą pożegnania naszego brata w wierze, śp. Pawła Adamowicza, Prezydenta Miasta Gdańska. Oddać mu ostatnią posługę: braterstwa, szacunku i uznania. Wyrazić naszą solidarność z Rodziną Pana Prezydenta rażoną gromem nieszczęścia. Zaświadczyć o jedności naszych serc w obliczu tragedii, której ofiarą padł śp. Paweł Adamowicz. W naszej modlitewnej solidarności z Rodziną śp. Prezydenta Gdańska uczestniczy Ojciec Święty Franciszek. Za pośrednictwem księdza Kardynała Konrada Krajewskiego, Jałmużnika Papieskiego, przesłał różańce, znak swej pamięci i jedności, które teraz przekażę Najbliższym Pana Prezydenta Miasta Gdańska z zapewnieniem, iż przytula Ich do serca i modli się za Nich.
Ale nade wszystko jesteśmy tu po to, aby nagle przerwane życie Pana Prezydenta włączyć w Paschalne Misterium Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Potwierdzić i wypowiedzieć pewność naszej katolickiej wiary, że śmierć nie oddziela nas wzajem od siebie, że pozostajemy nadal w głębokiej łączności z tym, którego żegnamy na drogę wieczności. On przecież nas tylko na tej drodze wyprzedził – nagle i niespodziewanie. Wszyscy tą drogą zdążamy. Wszyscy kiedyś razem będziemy w Chrystusie.
Otwórzmy nasze serca i umysły na ten głos eschatologicznej nadziei. Mocno zabrzmiał on w pierwszym czytaniu z Apokalipsy świętego Jana: „Oto czynię wszystko nowe… I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły”
Wyprzedził nas na drodze do Chrystusa, zostaliśmy wśród „pierwszych rzeczy”
My jeszcze jesteśmy pośród owych „pierwszych rzeczy”, które stanowią osnowę naszego doczesnego życia. Naszych dokonań, radości, porażek, pragnień, marzeń. Szedł drogą swego doczesnego dynamicznego, twórczego, wybiegającego ku przyszłości życia śp. Paweł Adamowicz. Niedawny zwycięzca w kolejnych wyborach na fotel prezydenta miasta Gdańska. Wychylony ku przyszłości, ku planom, projektom, marzeniom, które były przed nim, z którymi miał się zmierzyć.
21 grudnia usłyszałem po raz ostatni Jego mocny głos. Dzwonił z dalekiego Los Angeles. Składał bożonarodzeniowe i noworoczne życzenia. Dzielił się radością, że córka się tam uczy, cieszył się, że te dni odpoczynku spędzi razem z Rodziną. Cieszył się ze słońca, którego nam zabrakło. Prosiłem, by je przywiózł.
Abp Głódź: Modliliśmy się o cud, Pan ludzkich losów rozrządził inaczej
13 stycznia miała miejsce porażająca zbrodnia. Wstrząsnęła milionami polskich serc. Byłem tamtej nocy na OIOM. Widziałem pana prezydenta. nieprzytomnego, otoczonego gronem lekarzy walczących o rozdmuchanie płomienia jego życia. Modliliśmy się o cud, świadomi, jak tragiczny jest jego stan.
Pan ludzkich losów rozrządził inaczej. Nie wysłuchał naszych modlitw. Przy szpitalnym łóżku Prezydenta Gdańska stanął Anioł Śmierci. Otworzył przed nim bramy wieczności. Przeprowadził na drugą stronę życia. Ku Chrystusowi, którego Paweł Adamowicz stanowił, tak jak każdy chrześcijanin, własność. W liturgii dzisiejszego dnia mówi nam o tym św. Paweł Apostoł: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana”. I w życiu i w śmierci należymy do Pana.

W kaplicy ostrobramskiej Matki Miłosierdzia, na pomniku upamiętniającym ofiary tragedii smoleńskiej, widnieją słowa Media vita in morte sumus  W pośrodku życia w śmierci jesteśmy. Zaczerpnięte z Mszału Rzymskiego. Wielu z tych, którzy tamtego dnia lecieli do Katynia, aby na grobach zamordowanych polskich oficerów złożyć wieniec pamięci Ojczyzny było ludźmi, do których nagła śmierć przyszła in media vita – w połowie życia.
Przyszła w połowie życia także do śp. Pawła Adamowicza. Ofiary zbrodniczego, okrutnego, niepojętego w swej scenerii zamachu. „Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności!”. Tak mówił Prezydent chwilę przed tragicznym zamachem podczas końcowego finału dorocznej kwesty Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Odczytujemy te słowa jako swoisty testament. Wyznanie i deklarację miłości, uznania, szacunku, zachwytu dla Gdańska. Był jego prezydentem 20 lat.

Powraca telewizyjny obraz Prezydenta Pawła z wzniesioną ku górze ręką. „To jest swoista statua wolności dla Gdańska, ale nie tylko”. Takie słowa wpisałem w Księdze Kondolencyjnej. W ręce trzymał światełko skierowane ku niebu. Ku światłości wiekuistej, gdzie mieszka Bóg „bogaty w miłosierdzie”. Jakby sygnał, jakby oznajmienie – nieuświadomione wtedy – że niebawem i on będzie zmierzał ku Temu, który „zna wszystko”.

Należał do pokolenia, które na drodze swych młodzieńczych lat odczuło tchnienie wichru Solidarności. Weszło w jego nurt – wtedy prześladowanej, zepchniętej do podziemia – kiedy nastał czas uniwersyteckich studiów. Pokolenie ogarnięte pragnieniem wolności i w służbie wolności. Student Paweł Adamowicz. Wydawca i drukarz  studenckiego pisma. Jeden z tysięcy tych, którzy pamiętnego 12 czerwca 1987 roku, na gdańskiej Zaspie słuchali słów św. Jana Pawła, który mówił wtedy, za tych, którzy wtedy mówić nie mogli, za ludzi „Solidarności”. Witał Ojciec święty Gdańsk: „Miasto ludzi morza, miasto ludzi pracy, wielkiej pracy miasto i środowisko, w którym zrodziła się na nowo potrzeba odnowy człowieka przez pracę. Wyzwolenie człowieka przez pracę”.
Po 1989 roku włączył się w życie społeczne, polityczne, a przede wszystkim samorządowe. Takim go znaliście od lat i takim ja go znalem od 2008 roku.

Od 1998 roku prezydent Gdańska. Zwycięzca podczas kolejnych wyborów. Ofiarował tej służbie rodzinnemu miastu swoje serce, zapał, kompetencje, wrażliwość, inteligencję, także twórczą wyobraźnię.

Jakże wiele zrobił, aby nasze miasto wyrastało nad poziomy. Piękniało. Nasycało się rozmaitymi inwestycjami w służbie gdańskiej pamięci, edukacji, artyzmu, zdrowia, życia społecznego, użyteczności publicznej. Aby promieniowało przedsięwzięciami artystycznymi, kulturalnymi. Przyciągało ku sobie, szczególnie latem, innych. Było gościnne, atrakcyjne. Wielkie i dumne. Świadome swej ważnej roli w historii współczesności ojczyzny i chrześcijańskiej Europy.

Paweł Adamowicz był człowiekiem wiary, przyjacielem Kościoła
Kościół katolicki w Gdańsku doznał od niego wiele pomocy. Wspomagał remonty historycznych zabytkowych gdańskich świątyń. Konserwację licznych zabytków sztuki sakralnej. Wiele działań Kościoła, szczególnie tych o wymiarze społecznym, mogło liczyć na wsparcie ze strony Prezydenta Gdańska.
Dziękuję za nie w godzinie pożegnania, Dziękuję za Pana obecność na wielu kościelnych uroczystościach, zawsze z łańcuchem prezydenckim na piersiach. Dziękuję za świadectwo wspólnoty włodarza miasta z Kościołem katolickim, który towarzyszy gdańskiej wspólnocie od godzin jego początku. Od misji św. Wojciecha, który u schyłku X wieku do słowiańskiego Gdańska przyniósł światło Ewangelii i sakrament chrztu, który wiązał drogę gdańskich pokoleń z Chrystusem.

Śp. Prezydent był człowiekiem wiary, praktykującym katolikiem. Nie wstydził się swojej wiary. Często żartobliwie podkreślał, że gdy jest w Brukseli i siada z posłami, to rozpoczyna posiłek od znaku krzyża. Był związany mocnymi więzami przyjaźni z mym poprzednikiem, śp. arcybiskupem Tadeuszem Gocłowskim. Uważał go za swego duchowego ojca, korzystał wiele z jego doświadczenia i rozeznania zagadnień społecznych i politycznych.
Niebawem minie jedenaście lat od naszego poznania w dniu mego ingresu do archikatedry w Oliwie. Jakże wiele przez te lata było naszych spotkań, rozmów. Także znaków pamięci i szacunku. Wspomnę jeden. Odwiedził mnie w warszawskim szpitalu w czasie mej ciężkiej choroby.

Śp. Pan Prezydent Paweł Adamowicz stanął już w prawdzie swego tragicznie przerwanego życia przed Bożym Majestatem. Przed Bogiem żywych i umarłych. Sprawiedliwym, wiernym i miłosiernym. Zda mu sprawę z włodarstwa swego. Zaniesie naręcze swoich dobrych czynów w służbie rodziny, bliźnich, wspólnoty Gdańska, której tyle lat przewodził. Otrzyma za nie wieczną zapłatę stosownie do swych czynów i wiary. W jego ostatniej drodze niechaj towarzyszy Panu Prezydentowi nasza modlitwa kierowana ku Matce Miłosierdzia. Rozdawczyni łask. Przewodniczce na drogach wieczności. Tak wiele było modlitwy w ostatnich dniach. Niech dalej trwają i nie ustają. Niech będą świadectwem naszych serc pozostających w harmonii z Bożym miłosierdziem. To miłość do Matki Miłosierdzia, tej z Ostrej Bramy, posiadł od swoich Rodziców przybyłych do Gdańska z ziemi wileńskiej.
Adamowicz jako zasłużony dla Gdańska spocznie w Bazylice Mariackiej
Bogaty plon życia naszego brata Pawła – ludzką miarą oceniany – i jego oddana służba gdańskiej wspólnocie na stanowisku jej Prezydenta, stały u źródeł mej decyzji o złożeniu jego prochów w tej szacownej świątyni, nazywanej Koroną Miasta Gdańska.
Przez wieki składano w niej na wieczne odpocznienie zasłużonych gdańszczan, patrycjuszy, burmistrzów. Pierwsi z nich, Konrad Leczkow i Albert Hecht, zostali w jej murach pochowani w XIV wieku. Przed niespełna dziesięciu laty w kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia, złożyliśmy podniesione ze smoleńskiego pobojowiska doczesne szczątki Macieja Płażyńskiego, marszałka Sejmu, współtwórcę polskiej i gdańskiej wolności, ofiarę tragedii smoleńskiej. To był pierwszy powrót do dawnej tradycji. Do zainicjowania panteonu osób, które dobrze zasłużyły się Gdańskowi i Ojczyźnie. Prezydent Adamowicz będzie drugim, którego prochy w tych dostojnych murach oczekiwać będą na dzień chwały, w którym „Bóg nasz przybędzie”  Chrystus „przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z nim”

Śmierć brata naszego Pawła, którego dziś chrześcijańskim pogrzebem żegnamy, wstrząsnęła wspólnotą naszego narodu. Zda się ku naszemu miastu, ku ojczyźnie, nadbiegło dramatyczne pytanie Boga z Księgi Rodzaju, skierowane ku Kainowi, zabójcy brata swego, Abla: Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośna woła ku Mnie z ziemi.

Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę.Wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci i godności naszych braci, bliskich, czasem niedawnych przyjaciół.

Wypływa ten język z serc, w których wygasł płomień miłości do ojczyzny, do polskiej wspólnoty. Wyrasta z niekontrolowanej miarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! Dosyć! Basta! Stop!

To pycha buduje mury osobności. Wzywa do ich obrony. Niezdolna do autorefleksji, do dostrzeżenia w swych sercach braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad. Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści.

Dźwięk tego dzwonu wzywa nas do odbudowy polskiej wspólnoty wedle miary miłości, zaufania, szacunku. Do definitywnego zakończenia recydywy swoistej walki klas. W nowym przebraniu i propagandowym instrumentarium. Pamiętanej dobrze przez starsze pokolenie. Przynosiła opłakane owoce społecznych krzywd, konfliktów, destabilizację polskiej wspólnoty. To dotyczy także wypłukiwania z przestrzeni publicznej roli Kościoła, jego zadań i posłannictwa.

Tak, drodzy bracia i siostry, trzeba nam powrotu do hierarchii trwałych, sprawdzonych wartości, budowanych na fundamencie Rodziny, szkoły, kościoła. Powrotu niezbędnego, koniecznego niczym koło ratunkowe wrzucone na wzburzoną głębinę polskiej wspólnoty. Tych wartości dzięki którym Polska trwa. Z których wyrosła przed stu laty jej utracona niepodległość. Odebrana przez sąsiadów w sytuacji wewnętrznej słabości i głębokich podziałów. Powrotu wartości, które w polskie pokiereszowane opresją komunistycznej ideologii życie, wniosła Solidarność. A „Solidarność – to znaczy jeden i drugi (…) A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim”. Tak mówił, tu, w Gdańsku, na Zaspie, św. Jan Paweł II. Wielu zapomniało o tym doszczętnie. A to zadanie niespełnione, jesteśmy za to odpowiedzialni. Trzeba je podjąć.

Ojciec Święty Franciszek w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, przypomina, że „przekazanie pokoju znajduje się w centrum misji uczniów Chrystusa”, a „polityka jeśli jest realizowana z podstawowym poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi, może naprawdę stać się wzniosłą formą miłości”. Tej formy miłości potrzebuje Polska – jak „łania pragnie wody ze strumieni”.

Nasza ojczyzna potrzebuje takiego kształtu polityki polskiej. Takiego – motywowanego miłością, szacunkiem – kształtu polskiej wspólnoty narodowej. Mówię o tym, wobec was, bracia i siostry, którzy jesteście dziećmi Narodu i Kościoła. Wobec nas wszystkich, którzy mamy obowiązek współtworzyć Polskę zgodną, sprawiedliwą, miłującą, solidarną.

Dzisiaj – odwołuję się jeszcze raz do słów Ojca Świętego Franciszka – bardziej niż kiedykolwiek, nasze społeczeństwa – pośród nich i nasze, polskie – potrzebują „budowniczych pokoju”, którzy mogliby być autentycznymi posłańcami i świadkami Boga Ojca, który chce dobra i szczęścia rodziny ludzkiej”. Dziś winniśmy wrócić to słów ważnych: proszę, dziękuję, przepraszam. Słów, o których mówił Ojciec Święty.

Umiłowani!

Pora już kończyć. Zbliża się czas, kiedy pośród nas w sakramencie ołtarza stanie Chrystus. Poprzez chrzest święty włączył się w Jego śmierć i Jego zmartwychwstanie ten, którego dziś odprowadzamy na drogę wieczności, śp. Paweł Adamowicz.

Zbliża a się także czas wzajemnego przekazania sobie znaku pokoju. Przekażmy go w duchowy sposób, bo nie wszyscy będą w stanie to uczynić bezpośrednio, najbliższej rodzinie śp. Pawła Adamowicza: Małżonce, Córkom, Rodzicom, Bratu. Niech odczują naszą bliskość, empatię, wspólnotę, braterstwo naszych serc. Przekażmy także znak pokoju lekarzom. Zrobili co mogli. Walczyli wiele godzin o życie śp. Pawła. Bóg rozrządził inaczej. Należy im się wielkie uznanie. Wdzięczność i podziw, także za zachętę do modlitwy. A była to 2.30 w poniedziałek nad ranem.

„Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” – w Ewangelii dzisiejszego dnia rozległ się pełen bólu i zawodu głos Marty, siostry Łazarza. Panie, gdybyś tu był…

A przecież jest coś większego niż śmierć, niż nagłe rozstanie media vita – w pośrodku życia. Odpowiedziała Mu: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”. Wiara ewangelicznej Marty jest wiarą milionów chrześcijan, Polaków. Trzeba z nią iść w życie i z niej czerpać. Ta wiara była także wiarą śp. Pawła Adamowicza, prezydenta Miasta Gdańska, którego dziś żegnamy naszą ufną modlitwą. Niech go ogarnie światłość Bożej miłości. Światłość nieba i niech w niej trwa.

Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam.
Mój Stworzycielu i Najlepszy Ojcze.
Do domu wracam jak strudzony Pielgrzym
A Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.
Tułaczka moja już dobiegła kresu,
dla moich oczu słońce ziemi zgasło.
W Tobie, mój Panie, znajdę pokój wieczny,
Ty będziesz dla mnie niegasnącym światłem.

Amen!


www.solidarnosc.gda.pl / ASG

 

Czytaj całość...

Górnicza manifestacja odwołana. Będą rozmowy!

  • Kategoria: Branże
Górnicza manifestacja odwołana. Będą rozmowy!
Manifestacja górniczych związków zawodowych przed Ministerstwem Energii zapowiadana na 21 stycznia nie odbędzie się. Zaplanowane na ten dzień posiedzenie Rady Nadzorczej Jastrzębskiej Spółki Węglowej zostało odwołane. Jednocześnie na piątek 25 stycznia zwołane zostało posiedzenie Trójstronnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników. Tematem rozmów ma być m.in. napięta sytuacja w JSW. 
 
– Odwołanie posiedzenia Rady Nadzorczej oraz zwołanie zespołu trójstronnego odbieramy jako gest dobrej woli ze strony ministerstwa, dlatego też podjęliśmy decyzję o odwołaniu planowanej na poniedziałek manifestacji. Jeżeli jednak rozmowy w ramach zespołu trójstronnego nie przybliżą nas do rozwiązania najbardziej palących problemów branży, akcji protestacyjnych nie da się uniknąć – mówi Bogusław Hutek, przewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ Solidarność.
 
Bezpośrednim powodem manifestacji, która miała się odbyć przed siedzibą resortu energii, była informacja o zwołaniu w tym samym dniu posiedzenia Rady Nadzorczej Jastrzębskiej Spółki Węglowej w wynajętej sali konferencyjnej w Warszawie. Przedstawiciele górniczych central związkowych obawiali się, że Rada podejmie kolejne decyzje, które w ocenie strony społecznej będą szkodliwe dla spółki. 10 stycznia RN odwołała dwoje wiceprezesów JSW mimo zdecydowanego sprzeciwu związków zawodowych. 
 
Jednak jak podkreśla Bogusław Hutek, sytuacja w JSW nie była jedynym powodem decyzji o przeprowadzeniu akcji protestacyjnej przed siedzibą resortu energii. Wśród kwestii spornych między górniczymi centralami związkowymi a ministerstwem szef górniczej Solidarności wymienia m.in. brak realizacji rządowego programu dla górnictwa, czy też drastyczne ograniczenie udziału węgla w polskim miksie energetycznym zapisane w przygotowanym przez resort  projekcie  strategii energetycznej do 2040 roku. – Te kwestie również mają znaleźć się w porządku obrad zespołu trójstronnego i mamy nadzieje, że w końcu zaczniemy o nich poważnie rozmawiać – dodaje przewodniczący KSGWK NSZZ Solidarność. 
 
www.solidarnosckatowice.pl / łk
 
Czytaj całość...

Wyższe minimalne wynagrodzenie to wyższe zasiłki

  • Kategoria: Branże
Wyższe minimalne wynagrodzenie to wyższe zasiłki

Od 1 stycznia 2019 r. minimalne wynagrodzenie wzrosło do 2250 zł. Dla niektórych osób oznacza to wyższą podstawę, od której nalicza się zasiłek.

Dla pracowników zatrudnionych na pełen etat, podstawa wymiaru zasiłku, od której oblicza się zasiłek chorobowy, opiekuńczy, wyrównawczy, macierzyński lub świadczenie rehabilitacyjne, nie może być niższa od kwoty określonej przepisami. Od 1 stycznia tego roku, nie może być ona niższa niż 1941,53 zł, czyli kwota minimalnego wynagrodzenia pomniejszonego o 13,71%. Ten procent to kwota, która odpowiada stopie procentowej składek na ubezpieczenia społeczne w części finansowanej ze środków pracownika.

Jeśli płatnik zasiłku, którym może być pracodawca albo ZUS, ustali, że podstawa zasiłku przysługującego po 1 stycznia 2019 r., czyli przeciętne wynagrodzenie z 12 miesięcy przed powstaniem prawa do zasiłku, jest niższe niż 1941,53 zł, to podwyższy ją do tej właśnie wysokości. Płatnik, gdy ustala podstawę zasiłku, uwzględnia nie tylko pensję zasadniczą, lecz także inne składniki wynagrodzenia, np. premie, prowizje lub inne dodatki.

W wypadku pracujących na części etatu minimalna podstawa wymiaru zasiłku jest zmniejszana proporcjonalnie do czasu pracy.


www.solidarnosc.gda.pl
Regionalny Rzecznik Prasowy
ZUS województwa pomorskiego
Krzysztof Cieszyński

Czytaj całość...

Uroczystości pogrzebowe Pawła Adamowicza: Bazylika Mariacka, sobota, godz.12

  • Kategoria: Regiony
Uroczystości pogrzebowe Pawła Adamowicza: Bazylika Mariacka, sobota, godz.12

Uroczystości pogrzebowe prezydenta Pawła Adamowicza odbędą się w sobotę, o godz. 12 w Bazylice Mariackiej w Gdańsku. Po mszy prochy prezydenta zostaną złożone w świątyni. Od czwartku, od godz. 17, urna z prochami prezydenta, będzie wystawiona w Europejskim Centrum Solidarności. Pozostanie tam do piątku, do godz. 15. O godz. 17 spod ECS wyruszy pochód, w którym szczątki prezydenta zostaną przeniesione do Bazyliki Mariackiej.

Urna z prochami prezydenta zostanie wystawiona w Bazylice Mariackiej w piątek wieczorem i udostępniona żałobnikom, chcącym oddać cześć zmarłemu. Do północy świątynia będzie dostępna dla wszystkich, a także w sobotę od godz. 7 rano. W piątek i sobotę komunikacja miejska w Gdańsku będzie bezpłatna.

Msza św. celebrowana przez Metropolitę Gdańskiego, arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, rozpocznie się w sobotę o godz. 12. Po mszy prochy prezydenta zostaną złożone w świątyni. Rodzina prezydenta prosi o nieskładanie kondolencji oraz o nieprzynoszenie zniczy i kwiatów. Zamiast tego bliscy proszą o wsparcie Hospicjum im. ks. Dutkiewicza oraz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Podczas uroczystości pogrzebowych, w Gdańsku zostaną ustawione telebimy, na których relacjonowana będzie ceremonia.

- Organizatorem uroczystości pogrzebowych będzie miasto Gdańsk przy udziale rodziny pana prezydenta. Zaczynamy jutro o godz. 15 uroczysta sesją Rady Miasta w Dworze Artusa w której wezmą udział radni wszystkich kadencji od 1990 roku - zapowiada Aleksandra Dulkiewicz, zastępca prezydenta Gdańska. - W ECS od godz. 17 będzie wystawiona trumna przez 24 godziny, tak by gdańszczanie i wszyscy którzy chcą się pożegnać mogli to zrobić.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek, 14 stycznia. Do dnia pogrzebu Pawła Adamowicza obowiązuje w Gdańsku, a także w całym województwie żałoba. Decyzję o wprowadzeniu żałoby podjęło także kilka innych miast, między innymi Warszawa i Sopot i Gdynia. Zgodnie z decyzją prezydenta RP Andrzeja Dudy, sobota będzie dniem żałoby narodowej.


pm

 

Czytaj całość...

Samo nic nie przyjdzie!

Samo nic nie przyjdzie!
Pracownicy Miejskiego Domu Pomocy Społecznej w Rybniku w grudniu zeszłego roku założyli Solidarność. – W pojedynkę nic się nie osiągnie. Tylko działając razem, możemy skutecznie upomnieć się o podwyżki wynagrodzeń i poprawę warunków pracy – mówi Ilona Szczyrba, przewodnicząca „S” w placówce.
 
Do Solidarności należy już ponad połowa pracowników ośrodka. – Chyba zawsze czuliśmy potrzebę zorganizowania się, ale brakowało nam odwagi – dodaje przewodnicząca. Jak podkreśla, do założenia Solidarności pracowników rybnickiego DPS-u przekonało to, co dzieje się w innych zakładach pracy. – Wielu pracowników walczy o podwyżki. Ludzie rozmawiają ze swoimi pracodawcami, a jak te rozmowy nie przynoszą efektów, to organizują protesty i osiągają swoje cele. Doszliśmy do wniosku, że my też musimy zacząć postępować bardziej zdecydowanie – dodaje Ilona Szczyrba.
 
Już dwa dni po zarejestrowaniu swojej organizacji w siedzibie śląsko-dąbrowskiej Solidarności w Katowicach pracownicy DPS-u przekazali dyrektorowi placówki pismo dotyczące podwyżek wynagrodzeń i zwiększenia zatrudnienia. Niskie płace i brak wystarczającej liczby opiekunów, to ich największe problemy. Wiele osób za miesiąc pracy otrzymuje wynagrodzenie zbliżone do płacy minimalnej lub ledwie przekraczające 2 tys. zł. – Większość naszych pensjonariuszy wymaga opieki przez 24 godziny na dobę, to jest naprawdę bardzo ciężka praca. W dodatku cały czas jest nas za mało.  Brakuje przede wszystkim opiekunek do ludzi starszych. Są na rynku osoby, które mają odpowiednie kwalifikacje, ale nie chcą się podjąć pracy za takie pieniądze. Bardzo często wybierają wyjazd za granicę, gdzie zarobki są znacznie wyższe – zaznacza przewodnicząca „S” w placówce.
 
Pracownicy DPS-u wiedzą, że ośrodek podlega władzom samorządowym i dyrektor placówki  decyzji dotyczących zbiorowych podwyżek wynagrodzeń nie może podejmować samodzielnie, bez zgody urzędu miasta.  – Wiemy, że sprawa podwyżek płac w naszej jednostce oznacza konieczność negocjacji z magistratem. Jesteśmy na takie rozmowy przygotowani – zapewnia Ilona Szczyrba.
 
W Domu Pomocy Społecznej w Rybniku zatrudnionych jest 107 pracowników. Do związku zapisało się 60 osób.
 
www.solidarnosckatowice.pl / ak
Czytaj całość...

Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania "S” powołała komitet protestacyjno-strajkowy

  • Kategoria: Branże
Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania "S” powołała komitet protestacyjno-strajkowy

Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność” powołała komitet protestacyjno-strajkowy. Jest to efekt braku realizacji postulatów związku przez wiele miesięcy. W skład komitetu weszli członkowie Prezydium KSOiW, przewodniczący sekcji regionalnych oraz delegaci WZD KSOiW, którzy są członkami Komisji Krajowej i jednocześnie reprezentują struktury oświatowe.

Rada  Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania „S” podtrzymała też swoją decyzję dotyczącą postulatów płacowych: „Solidarność” pracowników oświaty domaga się 15 proc. podwyżki płac od stycznia 2019 r. oraz odniesienia systemu wynagradzania do średniej wynagrodzeń w gospodarce narodowej. Członkowie Rady zdecydowali również, że Komitet Protestacyjny spotka się 21 stycznia w siedzibie „Solidarności” w Warszawie w celu omówienia strategii dalszych działań. 

Na posiedzeniu rady obecny był przewodniczący Piotr Duda, który m. in poinformował uczestników spotkania, że konwent przewodniczących zarządów regionów i sekretariatów branżowych NSZZ „Solidarność” przekształcił się w sztab protestacyjno-strajkowy. Wynika to z tego, że rząd w ostatnim czasie uległ naciskom protestacyjnym m.in. policjantów i jednocześnie zlekceważył postulaty „S”, które związek artykułował starając się prowadzić merytoryczną dyskusję. Piotr Duda poparł postulaty oświatowców, jednocześnie wskazując, że powinni być konsekwentni w działaniach.

Czytaj całość...

Piotr Duda: Priorytetem jest każdy członek związku!

  • Kategoria: Kraj
Piotr Duda: Priorytetem jest każdy członek związku!

Priorytetem jest każdy członek związku – mówił przewodniczący Piotr Duda w w czasie spotkania z przedstawicielami Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń. Przewodniczący podkreślał, że nie ma w „S” ważnych i mniej ważnych branż. Spotkanie odbyło się we wtorek 15 stycznia w Warszawie.

Spotkanie rozpoczął Alfred Bujara, który zwrócił uwagę, że dochodzą go głosy, iż niektórzy pracodawcy mszczą się na pracownikach za wprowadzenie ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę.

W czasie spotkania przedstawiciele banków zwracali uwagę, że we wszystkich działających w Polce bankach rozlicza się pracowników z realizacji umów sprzedażowych. Tymczasem jest to niezgodne z wytycznymi międzynarodowych organizacji zajmujących się bezpieczeństwem klientów banków oraz artykułem 100 Kodeksu pracy, który mówi, że pracownik jest obowiązany wykonywać pracę sumiennie i starannie oraz stosować się do poleceń przełożonych, które dotyczą pracy, jeżeli nie są one sprzeczne z przepisami prawa lub umową o pracę. Pracownik ma też obowiązek przestrzegać w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego.
Realizacja planów sprzedażowych powoduje, że na przykład kredyty czy inne produkty bankowe mogą zostać „wciśnięte” osobom, które nie powinny ich otrzymać lub nie są im potrzebne. Jest to zatem wbrew zasadzie współżycia społecznego. Przedstawiciele Sekretariatu domagają się spotkania się w tej sprawie z nadzorem sektora bankowego. Prosili Piotra Dudę, aby przyczynił się do zorganizowania takiego spotkania oraz, aby wziął w nim udział. Przewodniczący zgodził się.

W czasie spotkania poruszono również problem wysokości składki członkowskiej w „S”. Jest ona wyższa niż w niektórych innych związkach. Przewodniczący Piotr Duda wskazał, że „S” zabiega o to, aby przy rozliczeniu PIT składkę członkowską można było potraktować jako koszt uzyskania przychodu. Jeśli to nastąpi, przynależność do związku nie będzie wiązało się z dodatkowymi kosztami dla pracownika. Przewodniczący podkreślił również, że „S” jako profesjonalny związek zatrudnia wysokiej klasy specjalistów z zakresu m. in. prawa pracy, czy ekonomii, co jest kosztowne, ale jednocześnie pozwala związkowcom z „S” chociażby na lepsze przygotowanie się merytoryczne przy prowadzeniu sporów z pracodawcą.

Piotr Duda był pytany również o kwestie domów wczasowych, które mają należeć do „S”. Powiedział, że trwają prace, aby „S” miała swoje domy wczasowe.

W czasie spotkania poruszono również kwestę, czy legitymacja „S” nie może iść za członkiem związku w sytuacji, gdy zmienia on pracę. „Pozyskuje członka w styczniu, a już w grudniu idzie on gdzie indziej pracować” - mówili związkowcy. Chodzi o to, że ludzie zapisywaliby się do związku a nie do organizacji zakładowej. Piotr Duda podkreślił, że działania w tej kwestii wiązałyby się ze zmianą statutu „S”, a nie jest to łatwe.

Zwrócono również uwagę na kwestię niedostatecznego finansowania PIP.

AB

Czytaj całość...

Projekt ustawy o dostępności

Dodatkowe informacje

  • Data wpływu piątek, 04 stycznia 2019
  • Data zgłaszania uwag środa, 30 stycznia 2019
  • Biuro Biuro Polityki Społecznej
  • Osoba odpowiedzialna Krzysztof Rowiński
Subskrybuj to źródło RSS

Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" wykorzystuje na swoich stronach pliki cookie. Jeżeli nie zmienisz domyślnych ustawień swojej przeglądarki będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji.