„Tymczasowość” nie może trwać siedem lat

Centrum Dystrybucyjne Albert Heijn fot. www.foodpersonality.nl
Holenderski sąd wydał ważny wyrok dotyczący granic pracy tymczasowej. Sprawa dotyczyła Pawła Rudzkiego, polskiego pracownika zatrudnianego przez agencję pracy, który przez ponad siedem lat wykonywał pracę w tym samym centrum dystrybucyjnym sieci Albert Heijn. Formalnie pozostawał pracownikiem tymczasowym. W praktyce świadczył stałą, strukturalną pracę na rzecz tego samego przedsiębiorstwa.
Sąd w Hadze uznał, że taka konstrukcja stanowiła nadużycie. Albert Heijn ma zatrudnić Pawła Rudzkiego na stałe, z mocą wsteczną od czerwca 2021 r., a także wyrównać należności wynikające z różnicy między statusem pracownika tymczasowego a statusem osoby zatrudnionej bezpośrednio. Według UNI Europa i FNV sprawa ma znaczenie nie tylko indywidualne, lecz także systemowe: dotyczy tysięcy pracowników, często migrantów z Europy Środkowo-Wschodniej, którzy przez lata wykonują tę samą pracę, ale bez stabilności zatrudnienia i pełni uprawnień pracowniczych.
Najważniejsza teza wyroku jest prosta: praca tymczasowa musi pozostać rzeczywiście tymczasowa. Nie może służyć trwałemu obsadzaniu stałych stanowisk, jeżeli jedynym uzasadnieniem jest wygoda organizacyjna lub ogólna potrzeba elastyczności. W sprawie Pawła sąd zwrócił uwagę, że praca wykonywana w magazynie miała charakter strukturalny, a pracodawca-użytkownik nie wykazał rzeczywistej, czasowej potrzeby uzasadniającej wieloletnie korzystanie z tej samej osoby za pośrednictwem agencji.
Wyrok ten nie zapadł w próżni. W listopadzie 2025 r. Sąd Najwyższy Niderlandów wskazał, że wieloletnie kierowanie tego samego pracownika do tego samego przedsiębiorstwa może stanowić nadużycie konstrukcji pracy tymczasowej. W tamtej sprawie pracownik przez niemal trzynaście lat wykonywał pracę dla Unilever, a następnie Upfield, za pośrednictwem różnych agencji. Sąd Najwyższy podkreślił, że długość zatrudnienia nie jest jedynie jedną z wielu okoliczności, lecz może wskazywać, że praca w rzeczywistości ma charakter stały.
Istotny jest również kontekst unijny. Dyrektywa 2008/104/WE dopuszcza pracę tymczasową, ale nie jako sposób obchodzenia ochrony zatrudnienia. Jej celem jest połączenie elastyczności rynku pracy z ochroną pracowników tymczasowych, w tym z zasadą równego traktowania i przeciwdziałaniem nadużyciom. W wyroku TSUE w sprawie Daimler (C-232/20) wskazano, że kolejne kierowanie tej samej osoby do tego samego przedsiębiorstwa może pozostawać w sprzeczności z celem dyrektywy, jeżeli prowadzi do trwałego zastępowania normalnego zatrudnienia konstrukcją agencyjną.
W sprawie Pawła Rudzkiego ważny jest jeszcze jeden element: działalność związkowa. Według FNV pracownik był aktywny podczas strajku i angażował się w działania na rzecz egzekwowania układu zbiorowego. NL Times podaje, że sąd odnotował korespondencję, w której pojawiało się monitorowanie grupy „najbardziej problematycznych strajkujących”, w tym Rudzkiego. Pokazuje to, że spór o pracę tymczasową nie dotyczy wyłącznie stabilności zatrudnienia. Dotyczy także realnej możliwości organizowania się, dochodzenia praw oraz uczestniczenia w działaniach zbiorowych.
Dla związków zawodowych wyrok ma znaczenie praktyczne. Pokazuje, że wieloletnia praca świadczona przez agencję nie musi być traktowana jako normalny koszt elastyczności. Może zostać zakwestionowana jako obejście prawa, zwłaszcza gdy pracownik przez wiele lat wykonuje tę samą pracę co osoby zatrudnione bezpośrednio, w tym samym miejscu i w ramach tych samych procesów pracy. To ważny sygnał także dla innych państw europejskich: „tymczasowość” nie może stać się fikcją prawną, która pozwala przedsiębiorstwom korzystać ze stałej pracy bez ponoszenia stałej odpowiedzialności.
bs
źródło: solidarność.org.pl







