Po 79 latach sąd uniewinnił Mariana Markiewicza, żołnierza AK, Zasłużonego Członka NSZZ „Solidarność” Regionu Śląska Opolskiego. Jego wnuk Maciej Musiał komentuje sprawę

Marian Markiewicz uniewinniony.
Marian Markiewicz uniewinniony. fot. Archiwum prywatne

Marian Markiewicz „Maryl”, żołnierz Armii Krajowej i ofiara komunistycznych represji, został uniewinniony przez sąd. Po wojnie spędził w stalinowskim więzieniu 7,5 roku, a po wyjściu na wolność zamieszkał w Głubczycach. Wnuk weterana i znany aktor Maciej Musiał nie kryje wzruszenia.

Po blisko 80 latach od ogłoszenia stalinowskiego wyroku Marian Markiewicz został uniewinniony. Wyrok w tej sprawie zapadł 25 czerwca przed sądem w Szczecinie. Proces unieważnienia komunistycznego wyroku nie był łatwy. Aby znaleźć wymagane dowody, wykonano kwerendy w polskich i litewskich archiwach.

– Od samego początku, po analizie zgromadzonego materiału, nie mieliśmy wątpliwości, że ten proces powinien zakończyć się uniewinnieniem. Ta sprawa trwała trzy lata, ponieważ w ocenie sądu brakowało ogniw w jednoznacznym powiązaniu poszczególnych wydarzeń z życia pana Mariana z działalnością niepodległościową w okresie powojennym. To była precyzyjna, rzemieślnicza praca, wymagająca wsparcia m.in. historyków z IPN oraz Ius Memoriae, którzy z zachowanych dokumentów potrafili wyłuskać to, co najistotniejsze. Tego materiału nie było tak dużo, ile byśmy sobie życzyli, ale to świadczy przede wszystkim o bardzo skrupulatnym zachowaniu środków ostrożności, co w tamtym okresie było wymagane. To bez wątpienia komplement dla pana Mariana, ale dla nas oznaczało podniesienie poprzeczki dowodowej – mówi mecenas Anna Bufnal.

Rozebrano pomnik wdzięczności Armii Czerwonej. Aktor Maciej Musiał: Jestem szczęśliwy

Maciej Musiał po uniewinnieniu dziadka: „Teraz jesteśmy wolni”

Wnuk nieżyjącego już weterana Maciej Musiał nie kryje wzruszenia.

– Sprawa toczyła się od dwóch i pół roku. Wiedziałem, że moja mama, córka dziadka, jedzie do Szczecina na tę rozprawę, natomiast nie spodziewaliśmy, się że akurat wczoraj zapadnie wyrok. Bardzo się wzruszyłem – wyznaje w rozmowie z NTO Maciej Musiał.

Sprawa nie była prosta, ponieważ przed stalinowskim sądem Marian Markiewicz celowo unikał przyznania, że był członkiem podziemia niepodległościowego. Trzymał się narracji, że brał udział w zwykłym napadzie rabunkowym, ratując w ten sposób nie tylko siebie, ale też kolegów z AK. Wiedział, że powiedzenie prawdy zapewne skutkowałoby dla niego wyrokiem śmierci. Dlatego ważne było zgromadzenie niepodważalnych dowodów potwierdzających niepodległościowy charakter jego powojennej działalności konspiracyjnej.

– Wczoraj przeglądałem listy, które dziadek pisał z więzienia i nagle w radiu poleciał utwór „Now we are free” z filmu „Gladiator”, w wolnym tłumaczeniu tytuł znaczy – teraz jesteśmy wolni. To jest ta słynna scena, kiedy już po śmierci tytułowy gladiator idzie przez pole i dotyka dłonią łanów zboża. Pomyślałem, że to jest w tym momencie, kiedy po decyzji sądu dziadek stał się wolny. Bardzo mnie to wzruszyło. Jednocześnie czuję, że i mama, i ja również staliśmy się wolni. Spełniliśmy nasze zadanie. To był obowiązek, który dopełnia historię dziadka – wyznaje Maciej Musiał.

Osób zaangażowanych w to zadanie było więcej. Aktor wyraża wdzięczność dla wszystkich, którzy przyczynili się do dokończenia sprawy.

– W tym zadaniu też towarzyszyli nam inni ludzie. To brat mamy Janusz, przyjaciele z Głubczyc, wujek Wiesiek i Marcin, którzy bardzo dobrze znali dziadka. Musieliśmy się wszyscy zjednoczyć, wspólnie szukaliśmy dokumentów, dowodów, aby nie było wątpliwości. To była piękna podróż jednocząca wszystkich – mówi wnuk kapitana „Maryla”.

Pozytywnie ocenia też zaangażowanie instytucji zajmujących się sprawą, zaangażowanie Instytutu Pamięci Narodowej oraz reprezentującą rodzinę kancelarię prawną.

Marian Markiewicz: „jak się przyznam, to dostanę w łeb”

Marian Markiewicz był żołnierzem Armii Krajowej w okręgach nowogródzkim i wileńskim. W rejonie Lidy służył w wywiadzie pod komendą kapitana Bolesława Wasilewskiego ps. „Bustromiak”. Brał udział w Operacji „Ostra Brama”, czyli antyniemieckim powstaniu wileńskim zorganizowanym w ramach operacji „Burza”. Po wejściu sowietów uniknął aresztowania, wraz z grupą żołnierzy wycofał się na południe od Wilna. W sierpniu 1944 roku stoczył walkę z sowieckim NKWD pod Surkontami. Wydarzenie to jest uważane za pierwszą bitwę polskiego podziemia niepodległościowego przeciwko nowemu okupantowi.

Następnie zdołał przedostać się do Białegostoku. Dwukrotnie jeździł przez zieloną granicę do Wilna, aby wspierać mieszkających tam rodziców. Przy powrocie z drugiej wizyty został aresztowany przez NKWD. Przez trzy miesiące był więziony w wileńskim więzieniu na Łukiszkach. Po zwolnieniu wyjechał do Gdańska.

Na Pomorzu pozostawał w konspiracji w ramach eksterytorialnego okręgu wileńskiego Armii Krajowej. Został aresztowany 1 września 1947 roku w Stargardzie Szczecińskim podczas akcji zdobywania pieniędzy. Jak sam wspominał, cały czas wykonywał rozkazy swoich przełożonych, a zdobyte pieniądze miały posłużyć do wyrobienia dokumentów dla zagrożonych aresztowaniem żołnierzy i ewakuowania ich na Zachód.

W tamtej akcji uczestniczyło czterech akowców. Funkcjonariusz SOK zaczął do nich strzelać. Później była obława, z której dwóch żołnierzy zdołało się wydostać. Wśród nich był Tadeusz Bieńkowicz ps. Rączy”, kawaler orderu Virtuti Militari, późniejszy generał. Jeden akowiec zginął. Marian Markiewicz został postrzelony w rękę i aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa.

– Pomyślałem sobie: jak przyznam się do organizacji, to dostanę w łeb, w czapę (śmiech). Strzelą, zakopią gdziekolwiek i nawet nikt nie będzie wiedział, gdzie jestem pochowany. (…) W końcu nie mogli ze mnie nic wydobyć, wrzucili do piwnicy. Nie wiem, ile tam byłem dni i nocy. Dostałem gangreny, lało się ze mnie wszystko, traciłem przytomność, odzyskiwałem i cały czas myślałem, co teraz może mnie uratować. A postanowiłem żyć. (…) I przeżyłem, ale dostałem 15 lat więzienia. Prokurator żądał kary śmierci. Wyszedłem po siedmiu i pół latach. Siedem i pół lat siedziałem na bloku izolacyjnym, gdzie ani ołówka, ani niczego, cztery ściany i nic. Wyszedłem jako półanalfabeta – wspominał w wywiadzie dla Radia Wnet w 2017 roku.

Więzienie w Goleniowie opuścił w 1955 roku. Wkrótce przeprowadził się na drugi koniec Polski, zamieszkał w Głubczycach. Przez większość życia zawodowego pracował w służbie zdrowia, gdzie zainicjował tworzenie pierwszych w powiecie głubczyckim struktur NSZZ „Solidarność”.

Marian Markiewicz do tego stopnia zachowywał ostrożność, że nawet w przyznanych uprawnieniach kombatanckich wyjawił służbę w AK jedynie w okresie konspiracji antyniemieckiej, czyli w latach 1941-1944. Faktycznie jego działalność niepodległościowa trwała od 1939 roku do aresztowania w 1947 roku.

Przyznane w konspiracji odznaczenia państwowe: Krzyż Walecznych (1944) i Brązowy Krzyż Zasługi z Mieczami (1945) – odebrał dopiero w 2018 roku.

Zmarł 25 października 2022 roku. Spoczywa na cmentarzu komunalnym w Głubczycach.

źródło: nto.pl, red.

Czytaj też...

Piotr Duda: Ustawa o ochronie sygnalistów nie działa. Prawdziwe wsparcie dają tylko związki zawodowe

– Widzimy, jak bardzo ten system i…

czytaj więcej
Po 79 latach sąd uniewinnił Mariana Markiewicza, żołnierza AK, Zasłużonego Członka NSZZ „Solidarność” Regionu Śląska Opolskiego. Jego wnuk Maciej Musiał komentuje sprawę

Marian Markiewicz „Maryl”, żołnierz Armii Krajowej i…

czytaj więcej
Odszedł Daniel Szpila

Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci…

czytaj więcej
Pracownik a upały

Wysoka temperatura w okresie letnim wpływa w…

czytaj więcej
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.