WYSTĄPIENIE PRZEWODNICZĄCEGO ZARZĄDU REGIONU GORZOWSKIEGO WALDEMARA RUSAKIEWICZA.
Szanowni Państwo!
Drodzy Przyjaciele „Solidarności”!
Czcigodny Księża!
Szanowni Uczestnicy gorzowskich obchodów!
Witam Państwa serdecznie na uroczystości 46. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych.
Szczególnie witam Jego Ekscelencję biskupa Adriana Puta, Pana Posła Władysława Dajczaka, Panią Minister Elżbietę Rafalską, Pana Wojewodę Macieja Siwickiego, Panią Prezydent Izabelę Piotrowicz oraz wszystkich, którym bliska jest „Solidarność”, jej idea, historia i jej dziedzictwo.
Bo „Solidarność” ma z czego być dumna.
Spotykamy się dziś przy Białym Krzyżu Solidarności.
Nieprzypadkowo.
Przychodzimy tutaj, aby oddać hołd ludziom, którzy mieli odwagę powiedzieć komunistycznej władzy DOŚĆ!
Dość kłamstwa.
Dość strachu.
Dość poniżania człowieka.
Dość państwa, które uważało, że wie lepiej, jak ma żyć każdy Polak.
Ci ludzie walczyli o lepszy byt swoich rodzin. O godność człowieka pracy. O prawdę.
Ale przede wszystkim walczyli o Wolną i Niepodległą Polskę.
Dlatego pamięć o nich jest naszym obowiązkiem.
Bo naród bez pamięci bardzo szybko staje się narodem bez tożsamości.
A naród, który pozwala sobie odebrać własną historię, wcześniej czy później pozwala sobie odebrać także własną przyszłość.
Dlatego pamiętamy!
Pamiętamy o tych, którzy odeszli.
O księdzu prałacie Witoldzie Andrzejewskim, przez 35 lat kapelanie gorzowskiej „Solidarności”.
O człowieku, który wychował całe pokolenia gorzowian w duchu wiary, patriotyzmu
i odpowiedzialności za Ojczyznę.
Pamiętamy o Edwardzie Borowskim, Steni Hejmanowskiej, Teresie Klimek, Staszku Żytkowskim naszym kapelanie Andrzeju Szkudlarku, przewodniczącym Bronku Żurawieckim,
Zbyszku Bodnarze i o wielu, wielu innych.
Nie pozwólmy, aby ich nazwiska uległy zapomnieniu.
Bo człowiek żyje tak długo, jak długo trwa o nim pamięć.
Kiedy mówimy o „Solidarności”, musimy wrócić do wydarzenia, które poprzedziło sierpniowy przełom. 2 czerwca 1979 roku. Jan Paweł II. Warszawa.
Słowa, które usłyszała cała Polska: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” To nie była tylko modlitwa. To było wołanie o wolność.
To było przypomnienie Polakom, że nie są bezsilni., że mogą się podnieść, że mogą się zjednoczyć, że mogą przestać się bać.
Właśnie wtedy zaczęło się coś, czego komunistyczna władza najbardziej się obawiała.
Polacy przestali się bać.
No i przyszedł sierpień 1980 roku. Strajki. Stocznie. Fabryki. Zakłady pracy.
Miliony ludzi, którzy poczuli, że razem mogą więcej.
Podpisano Porozumienia Sierpniowe.
Powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”.
Ale od początku było jasne, że to coś więcej niż związek zawodowy.
To był wielki ruch wolności. Ruch ludzi, którzy powiedzieli władzy…
Człowiek nie jest własnością państwa!
W tym wielkim zrywie Polaków wspierał ich Kościół i jego odważni kapłani.
Wielu z nich za tę postawę zapłaciło najwyższą cenę.
Wśród nich nasz kapelan – błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, Patron „Solidarności”.
Jego słowa: „Zło dobrem zwyciężaj” nie są tylko pięknym hasłem. To jest zobowiązanie. To jest drogowskaz. To jest testament.
Dlatego tak ważne są miejsca pamięci. Dlatego tak ważny jest obraz błogosławionego księdza Jerzego w tej świątyni. Obraz, którego autorem jest gorzowski artysta Michał Bajsarowicz.
Jest figura księdza Jerzego w diecezjalnej matce kościołów – gorzowskiej Katedrze.
Ważny jest również Skwer bł. ks. Jerzego Popiełuszki na Zawarciu, nazwany imieniem naszego patrona dzięki staraniom obecnego wśród nas radnego Gorzowa Jarka Porwicha.
Dlatego ważne są wszystkie znaki, które przypominają nam, skąd przyszliśmy.
Bo naród bez pamięci łatwo przekonać, że jego historia zaczęła się wczoraj.
Ale ten piękny czas wolności nie trwał długo. 13 grudnia 1981 roku. Stan wojenny.
Komunistyczna władza wypowiedziała wojnę własnemu narodowi. Tysiące internowanych.
W naszym Regionie Gorzowskim około stu osób.
Represje. Więzienia. Pobicia.
Także młodych osób między innymi z naszego gorzowskiego Ruchu Młodzieży Niezależnej, którzy są tutaj, wśród nas.
Śmierć – w tym górników z kopalni Wujek, czy uczestników pacyfikacji pokojowej manifestacji w Lubinie 31 sierpnia 1982 roku.
O tym musimy pamiętać. Bo za wolność nie płaciło się wtedy lajkiem w internecie.
Nie płaciło się komentarzem na Facebooku.
Płaciło się więzieniem, Zdrowiem, karierą a czasami życiem.
A mimo to „Solidarność” przetrwała.
Bo można było zamknąć człowieka w więzieniu. Można było zabrać mu pracę i szkołę, można było próbować odebrać mu głos.
Ale nie można było odebrać mu marzenia o wolnej Polsce.
Tutaj dochodzimy do naszej gorzowskiej historii. 31 sierpnia 1982 roku.
Gorzów wyszedł na ulice.
Ponad 10 tysięcy osób!
Największa po wojnie manifestacja patriotyczna na Ziemi Lubuskiej.
Warto o tym mówić głośno.
Bo ci ludzie wiedzieli, co może ich spotkać. Ale wyszli. Zaprotestowali. Milicja użyła siły.
Były aresztowania. Były pobicia. Były wyroki.
Ale była też rzecz najważniejsza – BYŁA ODWAGA!
Dlatego dzisiaj, po 46 latach, możemy powiedzieć tym ludziom: Gorzów pamięta! Polska pamięta! My pamiętamy!
Dzisiaj czasami słyszymy o „pierwszej” i „drugiej” „Solidarności”.
Wtedy mam jedno pytanie:
Kiedy skończyła się pierwsza, a zaczęła druga? Bo ja takiego dnia nie znam.
Nie było takiego momentu. „Solidarność” powstała w sierpniu 1980 roku i trwa do dziś.
Jeden związek. Jedne sztandary.
Jedna tradycja. Jedno dziedzictwo. Jedna „Solidarność”.
Można zmieniać czasy. Można zmieniać polityczne układy. Można zmieniać ludzi.
Ale nie można zmieniać historii tylko dlatego, że jej prawda przestała być wygodna.
Historia nie jest plasteliną.
Co istotne – Solidarność pilnuje sierpniowego dziedzictwa. Ma obowiązek tego dziedzictwa strzec.
Egzamin z „Solidarności” zdaje się codziennie.
Nie tylko 31 sierpnia. Nie tylko przy okazji rocznicy.
Nie tylko wtedy, kiedy są kwiaty, sztandary i uroczyste przemówienia.
Zdaje się go wtedy, kiedy trzeba stanąć po stronie człowieka słabszego.
Kiedy trzeba upomnieć się o pracownika.
Kiedy trzeba powiedzieć „NIE” niesprawiedliwości.
Kiedy trzeba bronić ludzkiej godności.
Bo „Solidarność” bez człowieka pozostaje tylko nazwą.
A przecież „Solidarność” zawsze była o człowieku. O jego pracy, rodzinie, o jego godności.
Dlatego będziemy współpracować z każdym, kto to rozumie.
Bo pracownik jest człowiekiem.
Nie możemy także zapominać o sprawiedliwości historycznej.
Trudno zaakceptować sytuację, w której ludzie związani z aparatem komunistycznych represji mogą otrzymywać świadczenia dużo wyższe od tych, które otrzymują ludzie przez ten system prześladowani.
trzeba o tym mówić. Bez nienawiści, ale również bez zakłamywania historii.
Bo jak mamy mówić młodym ludziom o sprawiedliwości, jeżeli ofiara może czuć się bardziej pokrzywdzona niż funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, który ją prześladował?
To nie jest sprawiedliwość.
Polska nie może traktować lepiej oprawców od ich ofiar.
To skandal.
Szanowni Państwo!
Minęło 46 lat. Zmieniła się Polska. Zmienił się świat. Zmieniły się pokolenia.
Ale jedno się nie zmieniło.
„SOLIDARNOŚĆ” była, jest i będzie! Nie zwiniemy sztandarów.
Nie oddamy pamięci.
Nie pozwolimy wymazać ludzi, którzy mieli odwagę wtedy, kiedy odwagi wymagało samo wyjście na ulicę.
Nasze dzieci i wnuki muszą wiedzieć, że wolność nie spadła nam z nieba.
Ktoś o nią walczył. Ktoś za nią siedział w więzieniu.
Ktoś stracił pracę. Ktoś został pobity.
Ktoś stracił zdrowie. A ktoś zapłacił za nią życiem.
trzeba wiedzieć, że Wolność nie jest dana raz na zawsze, że trzeba o nią dbać.
O godność trzeba walczyć, a o prawdę trzeba się upominać.
Zwłaszcza wtedy, kiedy prawda staje się niewygodna.
Dzisiaj, stojąc przy Białym Krzyżu Solidarności, pochylmy głowy przed tymi, którzy byli przed nami.
Ale nie pochylajmy głów przed kłamstwem.
Nie pochylajmy ich przed niesprawiedliwością.
I nie pozwólmy, aby ktokolwiek wmówił nam, że pamięć o „Solidarności” jest przeżytkiem.
Bo dopóki pamiętamy – jesteśmy wolni.
Przekażmy więc następnym pokoleniom nie tylko nazwiska bohaterów.
Przekażmy im ich odwagę. Ich wiarę.
Ich miłość do Polski. I ich przekonanie, że nawet przeciwko potężnemu systemowi można wygrać.
Jeżeli człowiek ma odwagę powiedzieć NIE!
Szanowni Państwo!
Bardzo dziękuję za obecność.
Biskupowi ADRIANOWI za wygłoszone kazanie.
Niech żyje „Solidarność”!
Niech żyje Gorzów!
Niech żyje wolna i niepodległa Polska!
Szczęść Boże!























