Nie ma mowy o zniesławieniu. Sąd stanął po stronie pracownika
Przewodniczący organizacji związkowej nie tylko ma prawo, ale wręcz powinien informować o niewłaściwych zachowaniach pracodawcy. W takiej sytuacji nie można mówić o zniesławieniu – uznał Sąd Rejonowy Katowice-Zachód. W wydanym 1 października wyroku sąd przyznał rację przewodniczącemu „Solidarności” w katowickim oddziale Telewizji Polskiej Arturowi Alkerowi.
Chodzi o okres od marca 2016 roku do listopada 2018 roku, gdy katowickim oddziałem TVP kierował Tomasz Szymborski. – Były dyrektor mobbingował i nierówno traktował pracowników, np. pozbawiając część osób zleceń. W niewybrednych słowach krytykował tych, którzy z jakiegoś powodu mu się nie podobali – mówi szef „S” w katowickim oddziale Telewizji Polskiej. Związkowiec zaznacza, że obrywało się przeważnie osobom, które nie miały umów o pracę, czyli zatrudnionym na podstawie różnego rodzaju kontraktów, czy umów zleceń. W praktyce są to osoby, które mają ograniczone możliwości obrony. Nie mogą występować do sądu pracy, czy Państwowej Inspekcji Pracy. Alternatywą są sprawy cywilne, ale takie postępowania są trudne, kosztowne i czasochłonne.
– Pracownicy TVP Katowice, którzy czuli się niewłaściwe traktowani przez pracodawcę, zaczęli szukać pomocy w związku. W mojej ocenie była to dobra decyzja – podkreśla Paweł Szczepańczyk, radca prawny Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”. – „Solidarność” była ich jedyną nadzieją. Przychodzili do mnie, opowiadali o tym, co ich spotkało i prosili o wsparcie – zaznacza Artur Alker.
Przewodniczący „S” w TVP Katowice problemem nieprawidłowości próbował zainteresować zarząd spółki w Warszawie. Gdy to nie przyniosło efektu, informacje o tym, co dzieje się w Katowicach, przekazał Radzie Mediów Narodowych. Ostatecznie udało się doprowadzić do odwołania dyrektora, ale sprawa nie została zakończona. Tomasz Szymborski oskarżył związkowca o zniesławienie i wytoczył mu sprawę karną. – Sąd wprost uznał, że takie działania przewodniczących organizacji związkowych, którzy korzystają z ochrony, nie mogą być traktowane, jako naruszające czyjeś dobra osobiste. Były to zdarzenia prawdziwe i mogły mieć realny wpływ na stosunki pracy – dodaje radca prawny Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.
– To jest sygnał dla działaczy związkowych, żeby nie bali się działań odwetowych ze strony pracodawcy i wskazywali na niewłaściwe zachowania. To jest także sygnał dla wszystkich pracowników, także tych na kontraktach i umowach śmieciowych, że nie mogą się godzić na nieodpowiednie traktowanie – podkreśla.
W TVP Katowice zatrudnionych jest 96 pracowników etatowych. Blisko połowa z nich należy do „Solidarności”. Dodatkowo na różnego rodzaju kontraktach i umowach dla katowickiego oddziału TVP pracuje ok. 100 osób.
autor: aga
źródło: Region Śląsko-Dąbrowski NSZZ „S”