Ze zbiorników kawernowych w Górze niedaleko Inowrocławia rzekomo miało dochodzić do wypompowywania rezerw strategicznych, aby zaniżyć ceny paliw w 2023 roku.
Śledztwo trwało 2 lata i teraz pięciu byłych i obecnych menedżerów spółki Orlen zostało zatrzymanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego na polecenie Prokuratury Krajowej. Usłyszeli zarzuty w śledztwie dotyczącym zaniżania cen paliw w 2023 roku. Rzekoma szkoda wyrządzona w ten sposób ma wynosić 4,1 mld złotych.
Podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów.
Polityczne i absurdalne –
tak były prezes Orlenu, Daniel Obajtek, mówi o zarzutach wobec byłych i obecnych menedżerów spółki. Są oni oskarżani o manipulowanie cenami paliw.
– W okresie wyborczym doszło do bezprawnego zaniżenia cen hurtowych paliwa – mówił minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek.
Prokuratura przekonuje, że ceny miały być obniżane bez ekonomicznego uzasadnienia, a szacowana szkoda wynosi ponad 4 miliardy złotych.
– Obniżanie tej ceny w hurcie spowodowało także ruch na rynku w Europie i Polska stała się takim miejscem, gdzie przyjeżdżano po tańsze paliwo, bo było tańsze niż ceny paliwa rynkowego w całej Europie – dodał Prokurator Generalny.
Zatrzymanym grozi od 5 do nawet 25 lat więzienia. Były prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek, w wywiadzie udzielonym TV Trwam nazywa zarzuty wobec byłych i obecnych menedżerów Orlenu „politycznymi” i „absurdalnymi”.
– Cóż mogę się spodziewać po tej bandzie? Dziś stawia się zarzuty menedżerom, którzy walczyli, po pierwsze, żeby firma zarabiała, po drugie, żeby ceny paliw były w Polsce normalne. Jeżeli dziś się stawia zarzuty menedżerom, że paliwa były poniżej sześciu złotych, to do jakiej patologii myśmy dotarli? To są jakieś patologiczne zarzuty. My normalnie stabilizowaliśmy ceny, utrzymaliśmy normalne ceny i zarabialiśmy– mówi Daniel Obajtek.
Orlen w 2023 roku zarobił aż 20 miliardów zł.
– To są tylko i wyłącznie zarzuty polityczne. Szkoda, że za tymi zarzutami stoją ludzie, którzy mają rodziny. Krzywdzi się niewinnych ludzi i opowiada się głupoty. To tak, jakby mi ktoś zrobił zarzut, że paliwo było po 6 zł, a mogło być po 7 zł. To wszystko jest totalnie absurdalne. Jeszcze czegoś takiego w Polsce nie było, żeby komuś stawiać zarzuty, za to, że Polacy mieli tanie paliwa. Mam prośbę, naprawdę proszę o protest i o modlitwę, o to, by bronić moich menedżerów, którzy siedzą dziś w więzieniu za to, że Polacy mieli niskie ceny paliw – dodał.
Do sprawy odniósł się także kandydat PiS na premiera, prof. Przemysław Czarnek.
– Zatrzymaliście członka zarządu Orlenu i trzech dyrektorów, którzy w czasach największego kryzysu paliwowego obniżali marżę na rafinerii po to, żeby Polacy płacili najniższe w historii ceny paliw w sytuacji największego kryzysu. Wy ludzi, którzy robią dobrze Polakom, aresztujecie, a sami niszczycie ten kraj – mówił.
Pytany przeze mnie (Piotr Grążawski) pracownik magazynów w Górze (chciał zachować anonimowość) twierdzi stanowczo, że cała afera jest dmuchana ponieważ pobieranie paliwa z magazynów w Górze absolutnie nie naruszyło tzw. „żelaznych zapasów strategicznych”, a ponad to składowane paliwo i tak miało być wypompowane ze względu na okres leżakowania w kawernach. co 3 do 5 lat. Proces ten w terminologii branżowej i logistycznej nazywa się rotacją zapasów. Zapasy strategiczne (obowiązkowe/interwencyjne): Służą bezpieczeństwu energetycznemu kraju i mogą być składowane bez naruszania przez długie lata. Jednak ze względu na powolne, ale nieuchronne procesy starzenia się paliw (takie jak utlenianie, powstawanie osadów czy stabilność komponentów), wymienia się je maksymalnie co 5 lat.
Red.