Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia obradowało w Warszawie

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia obradowało w Warszawie - czytaj

ZAPALMY ŚWIATŁO PAMIĘCI

ZAPALMY ŚWIATŁO PAMIĘCI - czytaj

Rada Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia rozpoczęła Pielgrzymkę do Rzymu i Watykanu

Rada Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia rozpoczęła Pielgrzymkę do Rzymu i Watykanu - czytaj

13 PAŹDZIERNIKA IDZIEMY GŁOSOWAĆ !!!

13 PAŹDZIERNIKA IDZIEMY GŁOSOWAĆ !!! - czytaj

Święto Ratowników

Święto Ratowników - czytaj

WZD Sekcji Krajowej Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych

WZD Sekcji Krajowej Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych - czytaj

Spotkanie struktur branżowych służby zdrowia z Ministrem Zdrowia

Spotkanie struktur branżowych służby zdrowia z Ministrem Zdrowia - czytaj

W Gdańsku obraduje prezydium Rady Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia

W Gdańsku obraduje prezydium Rady Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia - czytaj

Cześć i Chwała Bohaterom

Cześć i Chwała Bohaterom - czytaj

2019-09-11 09:14Skończyć z podziałami

Rozmowa z Marią Ochman, przewodniczącą Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność"

Co dobrego wydarzyło się w polskiej służbie zdrowia przez ostatnie cztery lata?

– Zostało zrealizowanych kilka postulatów Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”. Myślę, że wiele osób już o tym zapomniało, ale doszło do zablokowania przekształceń własnościowych, zwłaszcza w zakresie szpitalnictwa. Za rządów PO – PSL mieliśmy bardzo agresywną politykę dotyczącą tej kwestii – nie tylko komercjalizacji, ale również prywatyzacji. Chodziło m.in. o to, żeby placówki mogły prowadzić świadczenia odpłatnie, jak również żeby obowiązywały je zasady kodeksu spółek handlowych. Miało to być swoiste panaceum na kłopoty materialne i organizacyjne służby zdrowia. Naszym zdaniem, już dawno przekroczono barierę ekonomizacji w służbie zdrowia, a wynik finansowy nie może być ważniejszy niż zdrowie pacjenta – stąd też jednym z naszych kluczowych postulatów było zatrzymanie tego procesu i to się udało.

Kolejnym ważnym działaniem, o którym rzadko się wspomina, jest upaństwowienie ratownictwa medycznego, tak aby wszystkie karetki, zespoły wyjazdowe stały się publiczne, by nie były kontraktowane przez podmioty prywatne, również zagraniczne. Ratownictwo medyczne dzięki odważnej decyzji rządu stało się wreszcie służbą publiczną.

Z ostrożnym optymizmem oceniamy wprowadzenie sieci szpitali. Oczywiście konieczny jest monitoring skutków działania ustawy i wyciągnięcie wniosków, aby działanie sieci odpowiadało potrzebom lokalnych społeczności, czyli uwzględniało mapę potrzeb zdrowotnych, ale także zapewniało jakość świadczeń i by racjonalnie były wykorzystane łóżka szpitalne.

 

Udało się też wprowadzić ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego.

– Ta ustawa wprowadza elementarną sprawiedliwość społeczną. W rezultacie daje możliwość ustalenia najniższego wynagrodzenia, poniżej którego nie można już pracownika zatrudniać. Przypomnę, że wynagrodzenia w służbie zdrowia od wielu lat wzrastają tylko wówczas, gdy dochodzi do protestów i strajków. Jako „Solidarność” zawsze staramy się upominać o godziwe wynagrodzenia w pokojowy sposób, używając siły argumentów. Niestety, politycy nadal liczą się tylko z argumentami siły. Mieliśmy nadzieję, że ten rząd, który realizuje politykę prospołeczną, również zwróci uwagę na niskie wynagrodzenia, szczególnie tych grup zawodowych, które nie mają tak dużej siły przebicia jak lekarze i pielęgniarki.

Dlaczego to takie ważne?

– Przez osiem lat rządów PO – PSL doszło do ogromnej pauperyzacji pracowników tzw. średniego szczebla medycznego Dochodziło do tego, że w różnych szpitalach, w zależności też od ich statusu właścicielskiego, wynagrodzenia były głodowe i wzrastały tylko, gdy obligatoryjnie rosła płaca minimalna. Stąd postulat NSZZ „Solidarność”, by zasadnicze wynagrodzenie było określone ustawowo, a do niego doliczane pochodne (staż pracy, godziny nadliczbowe); by nie zatrudniać ludzi na upokarzająco niskich stawkach. I to się też udało, choć kosztowało wiele wysiłku.

 

Jest forma zachęty dla młodych, ale też gratyfikowanie osób, które są już dawno w systemie.

– Pamiętajmy, że byli oni zatrudniani na zupełnie innych stawkach, niż są dzisiaj przyjmowani pracownicy. Chodziło o to, żeby mogli z tych bardzo niskich wynagrodzeń wyjść. Były i nadal są problemy z interpretacją, komu podwyżki przysługują, a komu nie. Staraliśmy się pamiętać o wszystkich:  najpierw pracownicy medyczni, a potem, pomimo oporów rządu, również ci „okołomedyczni”. W kwestii tej ustawy bardzo duże wsparcie otrzymaliśmy od pana prezydenta Andrzeja Dudy, który w liście do ówczesnego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła wskazał na konieczność objęcia ustawą wszystkich pracowników.

Oczywiście nadal mamy problem, bo część zatrudnionych pracowników tzw. administracyjno-technicznych nie jest obligatoryjnie objęta tą specustawą, ale nie składamy broni… Kropla drąży skałę nawet tak twardą jak minister finansów…

Za sprawą tej ustawy w tym roku już po raz drugi nastąpi wzrost zasadniczych wynagrodzeń. Od 1 lipca kwota bazowa, od której są naliczane podwyżki, nie będzie już wynosiła 3900, tylko 4200 zł. Z naszych obliczeń wynika, że tą regulacją zostanie objętych ok. 160 tys. osób. Ustawa przewiduje też kolejny wzrost w przyszłym roku.

Chcielibyśmy, by była to ustawa niewygasająca, by przyszły rząd dokonał jej uaktualnienia, tak aby nie było to rozwiązanie  incydentalne.  Wynagrodzenia muszą odnosić się do średniej krajowej i być zapisane w jednym dokumencie ustawowym.

Pomimo zmian w prawie wynagrodzenia w służbie zdrowia wciąż są jednak niezadowalające.

– Wszystkie strony zgadzają się co do tego, że jeśli chcemy zatrzymać pracowników, to powinni oni dobrze zarabiać. Tymczasem w świadczeniach zdrowotnych wciąż nie mamy zaznaczonych kosztów pracy. Szpitale nie otrzymały wystarczających środków, aby ten wzrost uregulować. Dyrektorzy, którzy chcą prowadzić działalność szpitala, muszą zatrudnić lekarza, a przy obecnych brakach kadrowych zapłacą każde pieniądze.

 

Następuje też ciągły wzrost nakładów na służbę zdrowia, choć środowiska lekarskie wskazują, że jest to często ”kreatywna księgowość„.

– Przekraczamy już kwotę 100 mld zł i pewnie chcielibyśmy jeszcze więcej. Bardzo bym jednak chciała, żeby młodzi koledzy lekarze rzeczywiście powiedzieli, na co zgodzili się w zawartym z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim porozumieniu, co obiecywała strona rządowa. Może są jeszcze jakieś niezrealizowane postulaty, skoro środowisko ponownie wraca do akcji protestacyjnej? Przypomnę, że porozumienie z lekarzami, podobnie jak ze związkiem pielęgniarek i położnych, zostało zawarte poza Radą Dialogu Społecznego. Stąd brak wiedzy partnerów społecznych i ich jawne lekceważenie. To jeden z największych grzechów tego rządu – świadome podzielenie środowiska. Traktowanie ludzi jako bardziej i mniej potrzebnych w systemie opieki zdrowotnej, a przecież wiemy, że pomocniczość w tej branży jest sprawą kluczową. Przed nowym rządem stoi wyzwanie zakończenia procesu dalszego antagonizowania – w przeciwnym wypadku nie będzie mowy o spokoju społecznym, koniecznym do dalszego naprawiania systemu.

 

Polska służba zdrowia także powoli się informatyzuje. Mamy już m.in. e-recepty i e-zwolnienia.

– Odbieram to pozytywnie, takie zmiany powinny ułatwić pracę lekarzom, pracownikom medycznym, a także nam, pacjentom. Być może e-działania wreszcie usprawnią system, tak byśmy mogli policzyć, ile pieniędzy nam z niego wycieka. Sprawnie działająca informatyzacja powinna umożliwić monitorowanie, a także racjonalność wydatkowania środków. To wyzwanie stojące głównie przed instytucją narodowego płatnika, czyli NFZ.

 

Solą w oku są wciąż kolejki do specjalistów.

– Część problemu rzeczywiście wynika z niedoboru kadr i pieniędzy, ale również ze złej organizacji pracy. To kwestia nie tylko wrażliwości wobec pacjentów, ale przede wszystkim zarządzania. Personel medyczny nie jest w stanie pracować po kilkadziesiąt godzin bez przerwy! Kolejki na SOR-ach to także kwestia polityczna. Kwestia powrotu – już nie do dyskusji, ale do konkretnych działań – w sprawie podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Od wielu lat wypracowano system, że po godzinie 18.00, gdy zamykane są drzwi gabinetów lekarskich, kolejka pacjentów przemieszcza się na szpitalne oddziały ratunkowe. Wprowadzenie segregowania pacjentów, czyli tzw. triaż, nic nie zmieni. Zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i NFZ muszą podjąć trudne, ale odważne decyzje – w większości prywatne gabinety podstawowej opieki zdrowotnej nie mogą funkcjonować jak biura! Przypomnę, że jednym z kluczowych założeń reformy z 1998 roku było wprowadzenie instytucji lekarza rodzinnego i powierzenie mu kompleksowej opieki nad pacjentem. Jeśli naprawdę chcemy odciążyć SOR-y, to dość gadania o tym i dość dalszego pompowania pieniędzy w niewydolny system!

Czego nie udało się zrobić Zjednoczonej Prawicy?

– Poza szkodliwym społecznie podzieleniem środowiska medycznego rząd nie do końca dostrzega problemy związane ze zmianami demograficznymi. Żyjemy dłużej i dlatego korzystamy ze służby zdrowia częściej (to też jedna z przyczyn kolejek, zwłaszcza do specjalistów). To będzie jedno z wyzwań, które stoją przed przyszłym rządem. Nastąpił dramatyczny w skutkach kryzys rodziny wielopokoleniowej, gdzie nie ma możliwości opiekowania się seniorami, bo np. dzieci wyjeżdżają do pracy do innej miejscowości i opieka nad seniorami spada na barki państwa lub instytucji kościelnych. Problem nieodbierania ludzi starych i schorowanych ze szpitali jest coraz częstszym zjawiskiem. Starzeją się też pracownicy służby zdrowia i opieki społecznej. I jest ich wciąż za mało.

Podział zadań polityki społecznej pomiędzy rząd i samorząd powoduje, że jedni i drudzy umywają ręce, unikając odpowiedzialności. Seniorów nie stać na prywatną opiekę w domach złotej jesieni, brakuje domów dziennego pobytu i innych form aktywizacji dla osób starszych.

Narodowa Rada Rozwoju przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, której mam zaszczyt być członkiem, przygotowuje pod kierunkiem pani profesor Ewy Marcinowskiej-Suchowierskiej projekt rozwiązań ustawowych mających na celu kompleksowe działania prospołeczne w grupie seniorów. Tu musi być sprawnie skoordynowana współpraca Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwa Zdrowia. Jako ”Solidarność„ dostrzegamy, że należałoby rozważyć połączenie tych dwóch resortów, ponieważ problemy, jakie stają przed społeczeństwem w związku ze zmianami demograficznymi, będą numerem jeden, jeśli chodzi o politykę zdrowotną i społeczną.

Dziękuję za rozmowę.

Aneta Przysiężniuk-Parys