20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy"

20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy" - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę - czytaj

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu - czytaj

Pielgrzymka w Roku Świętym

Pielgrzymka w Roku Świętym - czytaj

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Konferencja EPSU

Konferencja EPSU - czytaj

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia - czytaj

2014-04-30 12:36Polecamy warto przeczytać: Jak zamieniliśmy lekarzy na rzeźników w kitlach

ZnienawidziliÅ›my medyków tak bardzo, że zapomnieliÅ›my, że nas leczÄ…. – Pacjent, którego lekarze wyrwali ze szponów Å›mierci, wynosi do domu jedynie wspomnienie, że kiedyÅ› jakaÅ› pielÄ™gniarka krzywo na niego spojrzaÅ‚a – zauważa JarosÅ‚aw Pinkas.

- Zanim zada mi pani pytanie, ja pośpieszę zadać swoje. Jako kto mam występować w tej rozmowie? Kierownik Zakładu Organizacji Opieki Zdrowotnej i Orzecznictwa Lekarskiego w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego, uczelni, która wykształciła setki menedżerów służby zdrowia? Czy raczej jako członek zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych? Lub też może zwykły lekarz chłodno oceniający otoczenie?

- To się pan ładnie przedstawił. Można do tej listy jeszcze dodać funkcję wiceministra zdrowia, kiedy tekę sprawował prof. Zbigniew Religa. Powiem tak: jesteśmy całym naszym doświadczeniem, ale nie wymagam od pana obiektywizmu. Człowiek jest tym, kim jest.

 

- Zgadzam siÄ™, że taki chÅ‚odny osÄ…d de facto jest niemożliwy. ZwÅ‚aszcza że po tylu latach pracy coraz mniej mi siÄ™ wydaje, a coraz wiÄ™kszej rzeczy jestem po prostu pewien. Nie tylko ze wzglÄ™du na wÅ‚asne doÅ›wiadczenie, ale i twarde dane. Powinienem chyba dodać jeszcze jedno – wykÅ‚adam na różnych uczelniach zarzÄ…dzanie w sÅ‚użbie zdrowia. Moimi studentami sÄ… nie tylko lekarze, lecz chyba przede wszystkim ekonomiÅ›ci, finansiÅ›ci, specjaliÅ›ci od zarzÄ…dzania. Moim zadaniem jest nauczyć ich, jak dziaÅ‚a system. Kurs przewiduje osiem godzin, a ja mógÅ‚bym o tym nieprzerwanie mówić miesiÄ…c lub dÅ‚użej. Nie da siÄ™ tego wszystkiego wyjaÅ›nić w krótkiej rozmowie.

- Wszystkiego nie. Ale jeÅ›li da mi jednak pan szansÄ™ zadać pytanie, które – tak bym chciaÅ‚a – bÄ™dzie krÄ™gosÅ‚upem naszej rozmowy, to spytam. WedÅ‚ug różnych badaÅ„ niemal poÅ‚owa Polaków nie ufa lekarzom i sÅ‚użbie zdrowia. JeÅ›li chodzi o ten poziom zaufania, jesteÅ›my w samym ogonie UE, gdzieÅ› koÅ‚o Rumunii. Postawi pan diagnozÄ™? Dlaczego?

- Pytanie, co to tak naprawdę znaczy, że Polacy nie ufają lekarzom i służbie zdrowia. Może po prostu nie są zadowoleni z tego, jak wygląda w naszym kraju leczenie? Może być też tak, że pytania ankieterów dotyczyły zwyczajnego ludzkiego lęku o to, że trafimy np. na niedouczonego lekarza, który zamiast pomóc, zrobi nam krzywdę. Sądzę, że te wyniki dotyczą po prostu braku satysfakcji pacjentów ze sposobu, w jaki zostali obsłużeni. Proszę spróbować zgadnąć, ile wynosi roczna liczba kontaktów z przedstawicielami podstawowej opieki zdrowotnej obywateli niespełna 38-milionowego kraju? Nie zgadnie pani! To 150 mln kontaktów rocznie. Oprócz tego 80 mln przypada na wizyty u lekarzy specjalistów. Samych hospitalizacji natomiast jest aż 6 mln. To niewyobrażalnie dużo, co zresztą świadczy o pewnym zaburzeniu funkcjonowania tego systemu. Niemożliwe jest przecież, by wszyscy ci ludzie, którzy przeszli przez te szpitale i kliniki, byli aż tak bardzo niezadowoleni. Nie uzyskali pomocy? Nie wrócili do domu z nowymi soczewkami, stawami biodrowymi, zreperowanymi sercami, przeszczepionymi nerkami? Proszę spytać o to choćby tej dwójki pacjentów, którzy dostali nowe twarze i tak naprawdę drugie życie. Praktycznie nie ma takich światowych technologii i takich procedur medycznych, których nie stosowalibyśmy w Polsce. Myślę, że liczba tomografów w niewielkiej Warszawie jest co najmniej porównywalna z tym, czym dysponują kliniki w Nowym Jorku.

- Świetnie brzmi. Ale w praktyce jakoś nie do końca działa. Ja wiem, że lekarzy u nas jest za mało, że są zapracowani, coraz starsi, biegają z pracy do pracy. Jednak to właśnie przekłada się na samopoczucie pacjentów.

- Statystycznie rzecz biorÄ…c, mamy jednego lekarza na 500 osób, podczas kiedy Å›rednia UE jest istotnie wyższa. I faktycznie sÄ… oni coraz starsi. Najstarszy ma 94 lata i wciąż pracuje w ratownictwie medycznym – jeździ karetkÄ… pogotowia do chorych. Wprawdzie jest w fantastycznej formie i pomaga pacjentom, niemniej jednak nie jest to normalna sytuacja. Mówi pani, że lekarze sÄ… zapracowani – to prawda. PracujÄ…, bo muszÄ…, taka jest potrzeba, ktoÅ› musi przyjmować chorych. DziÄ™ki tej ich pracy system w ogóle funkcjonuje. A że przy okazji zarabiajÄ…? Nie ma w tym nic zdrożnego. ProszÄ™ zwrócić uwagÄ™, że Polacy co do zasady dość niechÄ™tnie jeżdżą za granicÄ™, aby siÄ™ leczyć. I niekoniecznie wynika to z faktu, że ustawa o lecznictwie transgranicznym nie zostaÅ‚a wdrożona. Dla mnie dobrym miernikiem jest to, co siÄ™ dzieje na OkÄ™ciu w piÄ…tkowe wieczory. Z Wysp przylatujÄ… nasi rodacy-emigranci, żeby skorzystać z tej naszej fatalnej sÅ‚użby zdrowia. Kobiety w ciąży, pacjenci z przewlekÅ‚ymi chorobami. WiÄ™kszość z nich ma dostÄ™p do tamtejszych Å›wiadczeÅ„ zdrowotnych, ale wystarczy spojrzeć na dÅ‚ugość brytyjskich waiting lists, by zrozumieć, że u nas wcale nie jest najgorzej. Być może mimo negatywnych wyników badaÅ„, o których pani wspomniaÅ‚a, majÄ… jednak zaufanie do polskich lekarzy i tu czujÄ… siÄ™ bezpieczniej.

- Można mieć Schadenfreude – zawsze lepiej siÄ™ poczujemy, że inni majÄ… gorzej. Znajoma mieszkajÄ…ca w Irlandii opowiadaÅ‚a, jak wylÄ…dowaÅ‚a na ostrym dyżurze z synkiem. Zaordynowano, że dziecko zostanie na oddziale. Ale lekarka, która miaÅ‚a podłączyć mu kroplówkÄ™, najpierw obejrzaÅ‚a instruktażowy filmik na ekranie iPhone’a. W tym kontekÅ›cie nasi medycy wydajÄ… siÄ™ cudowni.

- Szkoda, że w Polsce nigdy nie przeprowadzono twardych badaÅ„. Wielokrotnie w czasie swojej dyrektorskiej pracy w szpitalach staraÅ‚em siÄ™ zbadać wszystkie markery satysfakcji pacjentów. Bardzo zależaÅ‚o mi na dobrej reputacji kliniki, jej marce, wiÄ™c badaÅ‚em wszystko – sprawy ważne i mniej ważne. PytaÅ‚em, jak odbierajÄ… zachowanie personelu podczas przyjÄ™cia, o jakość wykonania procedur medycznych, o posiÅ‚ki. Ale w koÅ„cowym wyniku okazaÅ‚o siÄ™, że te procedury najmniej siÄ™ liczyÅ‚y. Ważniejszy od tego, że pacjent wychodzi ze szpitala wyleczony, byÅ‚ fakt, że kiedyÅ› nie byÅ‚o papieru w toalecie.

- Albo że jedzenie było podłe. Jest na Facebooku taka kultowa strona, gdzie ludzie wrzucają zdjęcia paskudnych posiłków, jakimi uraczyli ich w szpitalach.

- Znam jÄ… i przyznajÄ™, że to, co serwuje siÄ™ w polskich szpitalach, czÄ™sto nie zasÅ‚uguje na miano jedzenia. OczywiÅ›cie można i zdecydowanie należaÅ‚oby to poprawić przy odrobinie staraÅ„. Ale z drugiej strony, na litość boskÄ…, czy ktoÅ› idzie do szpitala, żeby ucztować? Jednak jeÅ›li spojrzeć na to od tej strony, to faktycznie – placówki sÅ‚użby zdrowia tworzÄ… najwiÄ™ksze zaplecze hotelowo-gastronomiczne w kraju.

Wydaje siÄ™, że naszÄ… narodowÄ… przywarÄ… jest ciÄ…gÅ‚e narzekanie, brak poczucia wdziÄ™cznoÅ›ci. To w Polsce wyklÄ™te sÅ‚owo, kojarzÄ…ce siÄ™ z Å‚apówkami, a mnie chodzi wyłącznie o poczucie zadowolenia z dobrze wykonanej przez lekarza pracy. Nie może być tak, że pacjent, którego lekarze wyrwali ze szponów Å›mierci, wynosi do domu jedynie wspomnienie, że kiedyÅ› jakaÅ› pielÄ™gniarka krzywo na niego spojrzaÅ‚a, choć oczywiÅ›cie przyznajÄ™, że sposób traktowania chorego przez personel jest niezwykle ważny i nie pozostaje bez znaczenia dla caÅ‚ego procesu terapeutycznego. Niedawno towarzyszyÅ‚em jednej osobie z rodziny, która miaÅ‚a poważne problemy okulistyczne i zatrzymaÅ‚a siÄ™ u mnie w Warszawie, w peregrynacjach po placówkach zdrowia. Siedzimy razem w klinice w poczekalni, obok inni pacjenci, w wiÄ™kszoÅ›ci starsze osoby. Pani doktor jest w swoim gabinecie, pewnie przeglÄ…da karty, przygotowuje siÄ™ do pracy. WyszÅ‚a pielÄ™gniarka, aby zakropić pacjentom oczy, aby lekarka mogÅ‚a je potem zbadać, po czym powiedziaÅ‚a, że trzeba bÄ™dzie poczekać okoÅ‚o 15 minut, żeby Å›rodek zaczÄ…Å‚ dziaÅ‚ać. I wtedy rozpÄ™taÅ‚o siÄ™ piekÅ‚o – pokrzykiwania, zÅ‚ość, pretensje. PomyÅ›laÅ‚em sobie: ludzie, dlaczego po prostu nie możecie cieszyć siÄ™ z tego, że jesteÅ›cie w dobrej placówce, że zaraz zajmie siÄ™ wami Å›wietny fachowiec.

- Człowiek chory, który najpierw czekał parę miesięcy na wizytę u specjalisty, a teraz widzi, że zamiast godziny, spędzi w placówce cały dzień, bo wszystkich spędzono na jedną godzinę, który martwi się o siebie, nie myśli tymi kategoriami, zapewniam pana. Miałby czuć wdzięczność, że ktoś raczył go wreszcie przyjąć?

- Pani redaktor, ale tutaj mówimy o 15 minutach, w czasie których ma zadziaÅ‚ać lek. Mam wrażenie, że czasem od lekarza oczekuje siÄ™ rzeczy niemożliwych. ProszÄ™ mi wierzyć, że staramy siÄ™ być empatyczni, wczuwać siÄ™ w sytuacjÄ™ każdego pacjenta, ale po 30 wizycie w ciÄ…gu jednego dnia jest to po prostu trudne. A gdybym chciaÅ‚ wyjść z gabinetu na kilkuminutowy spacer, ba – do toalety – to proszÄ™ mi wierzyć, że w poczekalni bÄ™dzie awantura. Tymczasem ja także mam tylko jedno życie, żonÄ™, dzieci, swoje problemy. Mnie nikt nie bÄ™dzie próbowaÅ‚ zrozumieć.

Źródło: Gazeta Prawna