Koniecznie przeczytaj
- A jednak sprzedaż szpitali ???
- Dynamiczny wzrost płac w Służbie Zdrowia – sukces NSZZ „Solidarność”
- Coraz bliżej podwyżek w służbie zdrowia
- Stanowisko Pracodawców i Związków Zawodowych doraźnego Zespołu problemowego ds. ochrony zdrowia Rady Dialogu Społecznego w sprawie obowiązkowych szczepień
- Obowiązek szczepienia służb medycznych
- Komunikat
- Uwaga
2014-01-21 11:19System zagubił rolę lekarza rodzinnego
Od powstania NFZ mamy do czynienia z niezrozumieniem ze strony zarządzających Funduszem, na czym medycyna rodzinna polega i jaka powinna być jej rola w systemie - ocenia prof. Rafał Niżankowski, kierownik Kliniki Angiologii UJ i inicjator pojawienia się w Polsce przed dwudziestu laty lekarza rodzinnego. Dodaje: - Paradoksalnie sprzymierzeńcem trendu do ograniczania kompetencji jest lenistwo części lekarzy rodzinnych, którzy uznają, iż im mniej mają obowiązków, tym dla nich lepiej.
Największe osiągnięcia w zakresie medycyny rodzinnej ostatnich lat to przede wszystkim: wielotysięczne środowisko lekarzy rodzinnych z ogromną rzeszą pasjonatów, kilkunastoletni okres kształcenia w nowej specjalności lekarskiej i prężnie działające Kolegium Lekarzy Rodzinnych, które ma intelektualny potencjał promowania idei nowoczesnej opieki podstawowej.
Generalnie rzecz biorąc lekarz rodzinny miał być integratorem tak podstawowej opieki zdrowotnej, jak też zaleceń i terapii proponowanych przez różnych specjalistów. Miał zapewnić opiekę medyczną we wszystkich podstawowych problemach zdrowotnych.
Istota systemu
Nie miał być omnibusem zajmującym się całą medycyną, ale lekarzem generalistą (przeciwieństwo wąsko wykształconego specjalisty) leczącym wybrane, najczęstsze patologie w każdej specjalności medycznej.
Zgodnie z zasadą Pareto większość chorych cierpi na kilka najczęstszych chorób i aby się nimi zajmować nie trzeba być biegłym w całej medycynie. Lekarz rodzinny nie miał być połączeniem pediatry z internistą!
Do lekarza rodzinnego miał trafiać chory z zapaleniem spojówek, pod jego opieką powinna być kobieta w ciąży niepowikłanej. Zamiast tworzyć kolejki u laryngologa pacjent na zabieg płukania ucha winien zgłaszać się do swojego lekarza rodzinnego.
Natomiast specjaliści mieli konsultować lekarzy rodzinnych. Lekarzy rodzinnych, nie błąkających i szukających pomocy pacjentów! Specjaliści powinni otaczać opieką medyczną jedynie pacjentów z rzadszymi lub ze schorzeniami skomplikowanymi, z którymi lekarz rodzinny sobie nie radzi.
Należy też podkreÅ›lić, że za czasów Kas Chorych w niektórych z nich idea medycyny rodzinnej byÅ‚a znacznie lepiej rozumiana niż obecnie. Od ministra ÅapiÅ„skiego i powstania NFZ mamy do czynienia z kompletnym niezrozumieniem ze strony zarzÄ…dzajÄ…cych Funduszem, na czym medycyna rodzinna polega i jaka powinna być jej rola w systemie.
Opieka nad pacjentem, nie procedury
Paradoksalnie wiele osób funkcjonujących na wysokich stanowiskach w NFZ ma świadomość nieprawidłowości systemu i podejmuje sensowne próby w wybranych obszarach, lecz z różnych względów nie jest w stanie zmienić generalnego trendu, jakiemu podlega cała instytucja.
Fundusz doprowadził do daleko posuniętej fragmentacji i zaniku czegoś, co określamy jako opieka medyczna. Fetyszem uczynił udzielanie świadczeń, najczęściej doraźnych, nie wynikających z długofalowego planu. Nie dostrzega potrzeby objęcia pacjentów opieką, dostrzega natomiast wyraźnie potrzebę wykonania procedur.
Jakby nie rozumiał, iż suma wykonanych u pacjenta badań i zabiegów zwykle wcale nie stanowi równoważnika sensownej opieki. Ulega złudzeniu, iż dzięki nowym technologiom informatycznym pacjenci świetnie wiedzą, jak poruszać się po systemie. Nie dostrzega piekielnego zagubienia i głębokiego lęku większości z nich.
Wprowadził kult lekarza specjalisty, spychając na margines internistów, którzy są niezbędni, gdy pacjent ma wiele chorób. Lekarza rodzinnego, nie bacząc na jego szerokie kompetencje, pozbawił jego istoty. Określając warunki kontraktów pozbawił go możliwości funkcjonowania w wielu obszarach, przypisując je wyłącznie specjalistom.
Co więcej z tym stanowiskiem Funduszu jest jak z samospełniającą się przepowiednią. Lekarz rodzinny pozbawiony przez szereg lat możliwości np. prowadzenia pacjentki w ciąży niepowikłanej po pewnym czasie rzeczywiście staje się w tym względzie niekompetentny.
Degradacja lekarza rodzinnego
Paradoksalnie sprzymierzeÅ„cem trendu do ograniczania kompetencji jest lenistwo części lekarzy rodzinnych, którzy uznajÄ…, iż im mniej majÄ… obowiÄ…zków, tym dla nich lepiej. Åatwiej napisać skierowanie do chirurga niż samemu wykonać drobny zabieg. Niezbyt chlubnÄ… rolÄ™ odegraÅ‚o Porozumienie Zielonogórskie, energicznie walczÄ…ce o jak najmniejsze obciążenie lekarzy poz pracÄ….
Podobnie w diagnostyce. Lekarz rodzinny nie może zlecić wielu prostych, podstawowych badań. Musi skierować do specjalisty, skazując chorego na udrękę wędrówek i kolejek. Tymczasem premier oczekuje od ministra zdrowia redukcji kolejek do specjalistów.
Duża część tego problemu wynika właśnie z wadliwego umocowania lekarza rodzinnego, który nie odciąża specjalistów i stopniowo jest degradowany do pogardzanego w czasach PRL-u lekarza rejonowego, który niejednokrotnie potrafił jedynie wypisywać skierowania.
Problem dodatkowo pogorszy się, jeżeli lekarzy rodzinnych zastąpią interniści. Ci ostatni rzeczywiście nie mają kompetencji w chirurgii, okulistyce, ginekologii czy laryngologii i nawet przy dobrej organizacji nie będą w stanie odciążyć kolejek do specjalistów. Nie dostrzega się, iż interniści są za to niezbędni jako specjaliści - konsultanci, posiadający własne przychodnie.
Lekarze rodzinni i interniści odpowiednio, ale odmiennie umocowani w systemie są niezbędni dla zmniejszenia aktualnej fragmentacji świadczeń, czego nie zrobią ani kardiolodzy ani angiolodzy.
Dlatego najważniejszą w tej chwili rzeczą jest zrozumienie idei leżących u podstaw medycyny rodzinnej i zwiększenie uprawnień lekarza rodzinnego, tak aby były zgodne z jego dawno określonymi acz nie respektowanymi do tej pory kompetencjami.
Źródło: Rynek Zdrowia