20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy"

20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy" - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę - czytaj

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu - czytaj

Pielgrzymka w Roku Świętym

Pielgrzymka w Roku Świętym - czytaj

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Konferencja EPSU

Konferencja EPSU - czytaj

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia - czytaj

2013-04-08 16:21Mamy dość arogancji rządu

Nie chcemy ponosić odpowiedzialności za wasze błędy – pod takim hasłem odbędzie się dziś przed Ministerstwem Zdrowia ogĂłlnopolska pikieta pracownikĂłw słuĹźby zdrowia. Termin nie jest przypadkowy. Protest odbędzie się dzień po ustanowionym w 1948 roku przez Światową Organizację Zdrowia Światowym Dniu Zdrowia. Obchodzony od 1950 roku ma na celu zwrĂłcenie uwagi na najbardziej istotne problemy zdrowotne społeczeństw całego świata.

Obiecująca reforma

W PRL był to dzień, kiedy rządzący przypominali sobie o pracownikach słuĹźby zdrowia, przyznając im wyróşnienia resortowe i odznaczenia państwowe. „Biały personel” mĂłgł teĹź wtedy liczyć na 20-30-złotowy wzrost wynagrodzeń. W odbiorze pracownikĂłw była to jednak upokarzająca forma okazjonalnego przypominania sobie władzy o zaniedbywanych przez pozostałe dni w roku pracownikach.

MoĹźe dlatego pracownicy słuĹźby zdrowia tak wielkie nadzieje wiązali z wprowadzoną w 1998 roku reformą systemu ochrony zdrowia. Reformą, ktĂłra miała zapewnić im nie tylko godziwe wynagrodzenie i odpowiedni do rangi zawodu status społeczny, ale przede wszystkim – w wyniku wdroĹźenia właściwych rozwiązań systemowych – uwolnić ich od podejrzeń o korupcję i nepotyzm.

 

Nowy, transparentny system miał spowodować, że pieniądz będzie wędrował za pacjentem poszukującym dobrych szpitali i specjalistów. Światowy Dzień Zdrowia to tradycyjnie czas refleksji nad kondycją opieki zdrowotnej w kraju i przypomnienia rządzącym, że nie uchylą się od odpowiedzialności za podejmowane decyzje, mające wpływ na zdrowie obywateli.

Nie unikamy rĂłwnieĹź pytań o rolę samego środowiska medycznego w procesie dokonujących się przemian. Wszyscy pamiętamy liczne protesty, marsze, głodĂłwki, „białe miasteczka”, wreszcie – w chwilach desperacji – odchodzenie od łóżek pacjentĂłw oraz ewakuacje oddziałów, a nawet całych szpitali. Ekipy rządzące wielokrotnie naduĹźywały w przeszłości zaufania środowiska medycznego, obiecując np. podwyĹźki, za ktĂłre – jak się okazywało – to w konsekwencji „białe fartuchy” musiały płacić utratą miejsc pracy i wielomilionowym zadłuĹźeniem placĂłwek ochrony zdrowia.

Pacjent – lekarz

Otwarcie granic po wejściu Polski do UE wywołało falę emigracji wielu medycznych grup zawodowych, a nieuregulowane warunki zatrudniania i wynagradzania wydrenowały rynek z najlepszych specjalistów. Dostęp pacjentów do lekarzy został ograniczony nie tylko wskutek potężnych niedoborów finansowych w systemie, lecz także w wyniku braku wysoko wykwalifikowanej kadry medycznej.

Jeszcze jeden waĹźny aspekt spowodował demontaĹź relacji na linii pacjent – lekarz. Zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat nastąpiło skrĂłcenie czasu staĹźu i pogorszenie jakości kształcenia młodych adeptĂłw medycyny. Młodzi lekarze narzekają, Ĺźe w wyniku niedostatecznej liczby godzin zajęć praktycznych odbywanych pod okiem doświadczonych specjalistĂłw rzucono ich na głęboką wodę, nieprzygotowanych do odpowiedzialnego podejmowania decyzji za Ĺźycie oraz zdrowie pacjenta.

Rządząca drugą kadencję koalicja PO – PSL, działając wedle starej zasady divide et impera, skonfliktowała wszystkich ze wszystkimi. Środowisko medyczne jest najlepszym tego przykładem. Ludzie tworzący niegdyś zgrany zespół terapeutyczny, działający w jednym wspĂłlnym celu – ratowania zagroĹźonego Ĺźycia człowieka chorego – stali się w wyniku proceduralnych przekształceń grupą osĂłb reprezentujących własne interesy zawodowe, finansowe, rywalizującą o finansowy podział łupĂłw z procedur medycznych.

Sprzeczne interesy

Sprzyja temu, niestety, również walka o interesy samorządów i związków monozawodowych, które upominają się o prawa lekarzy, pielęgniarek, farmaceutów. To zerwanie więzi środowiskowej jest na rękę rządzącym. Przypomnijmy chociażby podpisywane w świetle kamer, tuż przed wyborami prezydenckimi, porozumienia, deklarujące często obietnice bez pokrycia.

Środowisko medyczne jest jednym z tych, ktĂłre najszerzej i najdotkliwiej dotknęła plaga umĂłw cywilnoprawnych. Przymusza się do pracy w formule podmiotĂłw gospodarczych: lekarzy, pielęgniarki, ratownikĂłw, technikĂłw medycznych. W poszukiwaniu złudnych oszczędności wydzierĹźawiane są na zewnątrz szpitali usługi takie jak: gotowanie, sprzątanie, pranie. „Wyprowadzono” nawet usługi laboratoryjne i farmaceutyczne. W szpitalnym procesie leczenia pacjenta, zamiast zespołu pracownikĂłw oraz współpracownikĂłw, biorą udział dziesiątki, jeśli nie setki, podmiotĂłw prywatnych, ktĂłre na terenie szpitala (a szpitalem jest on juĹź tylko z nazwy) reprezentują własne, odrębne interesy.

Tak zdezintegrowanym środowiskiem – przez biznesowe „ustawienie systemu” ukierunkowane głównie na zaspakajanie potrzeb grup zawodowych – bardzo łatwo zarządzać, manipulować, umiejętnie podsycając konflikty, antagonizować ludzi, ktĂłrzy powinni tworzyć zgrany zespół terapeutyczny podporządkowany dobru chorego. Tymczasem jego interes został w tej sytuacji zepchnięty na dalszy plan.

Konieczna integracja

Dlatego w to szczegĂłlne święto, jakim jest Światowy Dzień Zdrowia, NSZZ „Solidarność”, skupiający wszystkie grupy zawodowe, chce zaapelować do środowiska medycznego, aby porzuciło rywalizację i jałowy spĂłr, zastępując je wspĂłlnym działaniem na rzecz poprawy sytuacji w ochronie zdrowia. Sytuacja jest juĹź bowiem naprawdę dramatyczna, a odpowiedzialni za nią rządzący winę za błędy systemu przerzucają bezczelnie na lekarzy oraz innych pracownikĂłw medycznych. Umywają ręce od błędnych decyzji, ktĂłre podejmują.

Wystarczyło, obserwując ostatnie tragiczne zdarzenia, posłuchać ministra zdrowia, marszałek Sejmu czy rzecznika praw pacjenta (sic!), ktĂłrzy zamiast uderzyć się w piersi za grzech zaniechania, bez zmruĹźenia oka przesądzali o winie lekarzy oraz ratownikĂłw medycznych, urządzając cyrk. „Zawinił czynnik ludzki”, „człowiek jest najsłabszym ogniwem systemu” – za tymi sloganami polityczni decydenci sprytnie skrywają własną nieudolność, a takĹźe niekompetencję.

Stworzono odhumanizowany system, w którego centrum umieszczono nie pacjenta i skuteczną terapię medyczną, lecz pieniądz oraz finansową sprawozdawczość. W miejsce dawnej przychodni i szpitala powołano szereg podmiotów świadczących usługi medyczne, w których mnogości i zawikłanych kompetencjach pacjent się gubi, bo nie jest w stanie rozeznać, gdzie i kiedy może szukać potrzebnej pomocy. Nic więc dziwnego, że w przypadku nagłego pogorszenia stanu zdrowia jedzie do najbliższego szpitala, posiadającego szpitalny oddział ratunkowy lub izbę przyjęć, bo tak mu nakazuje instynkt samozachowawczy. Po co więc nadmiar przychodni, nocnych gabinetów: wyjazdowych, jak również świątecznych, prywatnych szpitali i spółek leczących tylko wtedy, gdy się to opłaca? I tylko to, co zostało dobrze wycenione przez NFZ.

Pacjent sam sobie

Gdy potrzebna jest pomoc, człowiek chory lub jego rodzina, powodowani lękiem, nadaremnie szukają szybkiej pomocy, są odsyłani od Annasza do Kajfasza. Brakuje jasnej, klarownej informacji dla pacjentów oraz ich rodzin, dokąd mają się udać i jak postępować w sytuacji nagłych zachorowań, zwłaszcza w dużych miastach.

Od blisko 1,5 roku minister Arłukowicz zapowiada zmiany, które w teorii powinny wychodzić naprzeciw oczekiwaniom środowisk medycznych i pacjentów. Na zapowiedziach się kończy. Program ministra wciąż jest programem wirtualnym, a kolejne zapowiedzi zmian mają na celu odwrócenie uwagi mediów od dramatycznej rzeczywistości, z którą minister nie chce lub boi się zmierzyć, lub też nie ma pomysłów naprawczych.

Zastanawiający jest też brak zainteresowania problemami służby zdrowia najważniejszych osób w państwie. Mamy premiera, który za standard przyjmuje zamykanie przed pacjentami szpitalnych drzwi w końcowych miesiącach każdego roku. Prezydenta, który unika podjęcia publicznej debaty, a także inicjatyw ustawodawczych. I przede wszystkim rzecznika praw obywatelskich, który powinien stać na straży Konstytucji RP, a zwłaszcza zapisanych w niej praw

Przypomnę, Ĺźe NSZZ „Solidarność” 11 lutego br., w Światowy Dzień Chorego, skierował pismo do prof. Ireny Lipowicz, rzecznika praw obywatelskich, prosząc o zajęcie stanowiska w kluczowych dla polskich obywateli sprawach dotyczących ochrony zdrowia. Niestety, do dziś z urzędu rzecznika nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Pytamy zatem: czy w Polsce obywatele mają jakieś prawa, czy tylko obowiązki, zwłaszcza związane z płaceniem podatkĂłw i składki zdrowotnej?

Schorowani z oszczędności

Światowy Dzień Zdrowia został ustanowiony m.in. po to, aby korzystając ze zdobyczy medycyny, wyrównywać dysproporcje w leczeniu, aby skutecznie przeciwdziałać zagrożeniom zdrowia i życia. W Polsce przestaliśmy mówić o profilaktyce, odchodzi się od szczepień ochronnych, lekceważy istotną rolę właściwego odżywiania i wypoczynku dzieci. Nic więc dziwnego, że ze zdwojoną siłą wraca gruźlica, co powinno być powodem do wstydu dla rządzących. Cyniczni politycy proponują szczaw i mirabelki zamiast stałej opieki medycznej oraz stomatologicznej w szkołach. Arogancja rządzących sprawia, że kolejne pokolenia są coraz słabsze i mniej liczne. Polska staje się liderem niechlubnych rankingów, wykazujących szereg zaniedbań i oszczędności dokonywanych na społeczeństwie.

Stając przed Ministerstwem Zdrowia, wskazujemy na głównego winnego tych zaniedbań. Miały być pełne szuflady ustaw uzdrawiających obecny stan rzeczy. Pytanie, kto lub co przeszkadza ministrowi w realizacji tych zapowiedzi. Na to pytanie chcemy w końcu otrzymać uczciwą odpowiedź.

Maria Ochman