20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy"

20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy" - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę - czytaj

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu - czytaj

Pielgrzymka w Roku Świętym

Pielgrzymka w Roku Świętym - czytaj

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Konferencja EPSU

Konferencja EPSU - czytaj

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia - czytaj

2013-03-21 10:00Paradoks opieki zdrowotnej: z muchą w oku do szpitala

Liczba łóżek szpitalnych w Polsce i pozostałych krajach UE

W Polsce funkcję lekarzy pierwszego kontaktu przejęły placówki szpitalne. Brakuje specjalistów od medycyny rodzinnej.

Na leczenie szpitalne wydajemy 43 proc. środkĂłw przeznaczonych na ochronę zdrowia. To najwięcej w Europie. Mamy takĹźe prawie największą liczbę łóżek szpitalnych przypadających na 100 tys. mieszkańcĂłw – na jedno łóżko średnio 150 osĂłb. W Szwecji jest to aĹź 361 osĂłb. Zarazem jednak brakuje specjalistycznych oddziałów dla osĂłb starszych.

Jak wynika z danych Państwowego Zakładu Higieny, rozbudowa szpitali dokonała się kosztem opieki ambulatoryjnej. Zdaniem eksperta Pracodawców RP Roberta Mołdacha to jeszcze pozostałość zaborów: za Bismarcka szpitale były budowane w odległości jednego dnia marszu wojska. W Polsce chorym łatwiej kierować się do szpitala niż do lekarza rodzinnego.

 

Szpital wybieramy rĂłwnieĹź z powodu jeszcze bardziej ograniczonej dostępności do specjalistĂłw. SzczegĂłlnie widać to w przypadku dzieci – te do 5. roku Ĺźycia są duĹźo częściej hospitalizowane niĹź ich europejscy rĂłwieśnicy. – To efekt braku pediatrĂłw w Polsce. Ci, ktĂłrzy są, przyjmują w szpitalach. Dlatego dzieci trafiają tam częściej, niĹźby to wymagało – komentuje Robert Mołdach.

Liczbę przyjęć ograniczają jednak limity NFZ: kiedy kończą się pieniądze, to niezależnie od liczby łóżek szpital nikogo już nie przyjmie.

W krajach, ktĂłre mają w rankingach konsumenckich najwyĹźej ocenianą opiekę zdrowotną – jak Holandia czy Dania – najwięcej pracy ma lekarz pierwszego kontaktu. Mniejszą część leczenia przejmują specjaliści, a szpital jest na samym końcu tego łańcucha. W Polsce ta kolejność jest odwrĂłcona.

System duńsko-holenderski jest najtańszy. W Polsce taki model nie jest wspierany (na opiekę ambulatoryjną idzie zaledwie 17 proc. wydatków na ochronę zdrowia. W Finlandii czy Szwecji to prawie jedna trzecia). Brakuje też lekarzy. Na tysiąc osób przypada około 2 lekarzy, co plasuje nas na szarym końcu Europy. Mamy też spory deficyt lekarzy rodzinnych, którzy mogliby mieć swoich pacjentów i prowadzić ich w sposób indywidualny.

Ministerstwo Zdrowia i NFZ próbują odciążyć szpitalnictwo i przenieść więcej obowiązków na specjalistów i lekarzy rodzinnych. Efekty są jednak mizerne. Podobnie jak mizerne jest promowanie zabiegów ambulatoryjnych, by ludzie nie wybierali szpitala. W ubiegłym roku podniesiono wycenę tych wizyt, które są połączone z badaniami. Jednak z analizy NFZ wynika, że blisko połowa wszystkich wizyt to te po receptę. W chirurgii ogólnej tylko co trzecia porada miała charakter zabiegowy. W okulistyce takich wizyt było 4 proc. Nawet w tak banalnych przypadkach jak obce ciało w oku jedzie się do szpitala.

NFZ od stycznia zaczął premiować poradnie mające – dostępne przez cały czas ich pracy – gabinety diagnostyczno-zabiegowe, ktĂłre umoĹźliwiają wykonanie wielu zabiegĂłw w trybie ambulatoryjnym.

Analitycy przekonują, że trend powinien być odwrotny. Paradoksem jest również to, że choć procentowo najwięcej pieniędzy idzie na szpitalnictwo, to i tak brakuje środków. Szpitale co roku wykazują coraz większe zadłużenie.

Bardzo złym sygnałem, ktĂłry wychodzi przy porĂłwnaniu Polski z resztą państw UE – jest rĂłwnieĹź rzadsza hospitalizacja osĂłb starszych. To wynika przede wszystkim z bardzo ograniczonego dostępu do łóżek opieki długoterminowej oraz znikomej liczby geriatrĂłw. Pod tym kątem znowu znajdujemy się na samym końcu Europy. W Polsce na jedno takie łóżko przypada blisko 2,7 tys. osĂłb – podczas gdy np. w Finlandii jest ich tylko 464. – Poczekalnią na te miejsca stają się oddziały internistyczne – mĂłwi Piotr Gerber, prezes zarządu EMC Instytut Medyczny. Schemat, ktĂłry opisuje, jest taki sam we wszystkich placĂłwkach – do szpitala trafia pacjent z udarem, jest doprowadzony do stanu stabilnego i powinien być skierowany na rehabilitację na leczenie długoterminowe. – Tam jednak nie ma miejsc i członkowie rodziny błagają, by go nie wypisywać, bo nie dadzą sobie rady – mĂłwi Gerber.

Zdaniem ekspertĂłw rozwiązaniem byłoby wykorzystanie istniejącej juĹź infrastruktury – duĹźej liczby szpitali i łóżek. Chodzi o dostosowanie ich do leczenia długoterminowego. Byłoby to znacznie tańsze niĹź trzymanie takich pacjentĂłw na zwyczajnych oddziałach.

 ĹšrĂłdło: Dziennik Gazeta Prawna

Zalączniki:

(aby zobaczyć kliknij na wybrany załącznik)
  1. Liczba łóżek szpitalnych w Polsce i pozostałych krajach UE ( 1257971-.jpg)