20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy"

20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy" - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę - czytaj

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu - czytaj

Pielgrzymka w Roku Świętym

Pielgrzymka w Roku Świętym - czytaj

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Konferencja EPSU

Konferencja EPSU - czytaj

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia - czytaj

2013-01-29 14:16Pacjenci zagubieni w systemie, czyli SOR o czwartej rano...

Potrzebna jest szeroka kampania informacyjna na temat tego, kiedy i z jakiego rodzaju świadczeń może korzystać pacjent, by nie był odsyłany z kwitkiem z jednej placówki do drugiej. Zaniechano tego przy wprowadzaniu nocnej i świątecznej pomocy medycznej i teraz niemal każdego dnia odczuwamy skutki: SOR-y są przepełnione ludźmi, którzy nie potrzebują natychmiastowej pomocy.

W listopadzie ubiegłego roku w raporcie NIK zasygnalizowano ten problem. Stwierdzono, że konieczność opieki nad pacjentami, którzy tego nie wymagają, opóźnia pracę SOR-ów i zagraża tym, którzy faktycznie potrzebują jej natychmiast.

Wymieniono przykłady: w Szpitalu Bielańskim w Warszawie średnio na 160 osób przyjmowanych dziennie, świadczeń ratowniczych wymagało 40. Podobnie sytuacja wyglądała w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie i Szpitalu Miejskim w Poznaniu, gdzie odpowiednio co drugi i co trzeci pacjent nie wymagał zastosowania żadnych procedur ratowniczych. Skrajny przypadek to SOR Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze, gdzie 80 proc. pacjentów, których przyjęto i zdiagnozowano, w ogóle nie powinno tam trafić.

W raporcie podkreślono, że NFZ wprawdzie wlicza do ryczałtu wszystkich przyjętych pacjentów, ale płaci jedynie za procedury ratunkowe. W konsekwencji SOR-y stają się mocno deficytowe, a szpitale muszą pokrywać ich straty z zysków pozostałych oddziałów.

 

Nic się nie zmienia
Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. No, może poza tym, że sezon grypowy wyostrzył problem kolejek w przychodniach, więc chorzy zaczęli szturmować szpitale. Zaniepokojony wojewoda dolnośląski Marek Skorupa w miniony wtorek (22 stycznia) zaprosił dyrektorów szpitali, w których działają szpitalne oddziały ratunkowe, szefów tych oddziałów, przedstawicieli urzędu marszałkowskiego, pogotowia ratunkowego i NFZ.

Jak donosi Gazeta Wyborcza, wszyscy przyznali, że jedną z przyczyn długiego oczekiwania na pomoc w SOR-ach jest to, że spotykają się w nich ci, których życie i zdrowie naprawdę jest zagrożone (zazwyczaj przywozi ich karetka), z tymi, którzy nie mogąc za dnia uzyskać pomocy w swoich przychodniach, jadą na oddział ratunkowy.

Tylko jak wytłumaczyć chorym, którzy czują się fatalnie, żeby nie szli od razu do SOR-u? - zastanawia się GW i konstatuje, że teoretycznie niby wszystko powinno działać jak należy, bo przecież w godz. 8-18 jesteśmy pod opieką swojego lekarza rodzinnego i lekarzy specjalistów NFZ, a później możemy korzystać z nocnej i świątecznej opieki medycznej.

W nocy i całodobowo w dni wolne działają cztery wrocławskie ambulatoria udzielające w ramach funduszu pomocy w przypadku nagłego zachorowania czy pogorszenia stanu zdrowia. Tyle że zbyt mało osób wie, że w nocy może pojechać z gorączkującym dzieckiem do pediatry, a z bolącym uchem do internisty dyżurującego w przychodni.

Na marginesie zauważmy, że obywatele wiedzą natomiast, jak podłączyć dekoder do telewizora, bo w ramach cyfryzacji telewizji przeprowadzono odpowiednią kampanię informacyjną, a także, że trzeba płacić abonament, bo telewizja publiczna nieustannie emituje spoty informacyjne. O nocnej i świątecznej opiece ambulatoryjnej oraz wyjazdowej opiece lekarskiej i pielęgniarskiej pojęcia nie mają.

Zabrakło kampanii informacyjnej
NFZ i MZ nie zdecydowały się jednak na podobne działania edukacyjno-informacyjne. A są one konieczne, mimo że drogo mogą kosztować. Trzeba bowiem przełamać wieloletnie przyzwyczajenia z czasów, kiedy do dyspozycji chorego było pogotowie i szpitalna izba przyjęć.

Tu nie wystarczy akcja ulotkowa w przychodniach czy komunikaty na stronach internetowych szpitali i urzędów. Tym bardziej, że jak mówiła prezes NFZ Agnieszka Pachciarz podczas VIII Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 24-25 października 2012 r.), brakuje powiązania funkcjonalnego między podstawową opieką zdrowotną i opieką ambulatoryjną, a także diagnostyką.

- Mamy poczucie, że pacjent jest w tym systemie zagubiony - przyznała i zapowiedziała promowanie podmiotów, które zapewniają taką kompleksowość pacjentowi. - Mamy nadzieję, że znajdzie to odzwierciedlenie w randze ustawowej - dodała prezes NFZ.

Sprawę zagubionych w systemie pacjentów zilustrujmy przykładem z ostatnich dni. Oto do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku o czwartej nad ranem zgłosił się obolały pacjent. Był przekonany, że złamał nogę. Po wielu perypetiach został przyjęty na SOR i ostatecznie okazało się, że to nie złamanie, a zwichnięcie stawu skokowego.

I awantura gotowa
- Ten pacjent powinien trafić do nocnej opieki medycznej, nie do nas - podkreśla dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku Stanisław Kwiatkowski i informuje portal rynekzdrowia.pl, że ok. 70 proc. pacjentów SOR to osoby, które w ogóle nie powinny się tu znaleźć. - Nie odsyłamy ich, łatamy tym samym dziury innych elementów sytemu ochrony zdrowia - POZ, nocnej i świątecznej opieki medycznej, pogotowia - zaznacza.

Tym niemniej nie obeszło się bez awantury z pacjentem przekonanym, że jak płaci składki zdrowotne, to może wymagać właściwej usługi. Dyrektor przeprosił go za to, że zwolnienie lekarskie wystawiono dopiero o godz. 8, a nie zaraz po porannej wizycie (Kwiatkowski twierdzi, że akurat skończyły się bloczki). W rozmowie z nami zapewnia też, że szpital organizuje szkolenia w zakresie właściwych relacji lekarz - pacjent, lekarz - rodzina pacjenta, lekarz - personel szpitala.

- Od 2 lat szkolimy po dwie grupy lekarzy i po dwie grupy pielęgniarek. Frekwencja jest stuprocentowa. Szkolenia połączone są z inscenizacją sytuacji najczęściej występujących na oddziałach szpitalnych - dodaje.

Warto jednak zauważyć, że szkolenia personelu medycznego - przeprowadza je wiele szpitali - mogą jedynie załagodzić nieuchronne tarcia, jakie wywołuje funkcjonowanie sytemu opieki medycznej, którego działania nie zostało wzmocnione odpowiednią kampanią edukacyjno-informacyjną skierowaną do obywateli.

 ĹšrĂłdło: Rynek Zdrowia