20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy"

20 lat negocjacji, które były i są trudne. "Alternatywa dla rozmów na ulicy" - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę

Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia odznaczoną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę - czytaj

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu

Pikieta przed siedzibą Starostwa Powiatowego w Przasnyszu - czytaj

Pielgrzymka w Roku Świętym

Pielgrzymka w Roku Świętym - czytaj

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Zebranie Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” - czytaj

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji

Dzień wspomnień, zadumy i refleksji - czytaj

Konferencja EPSU

Konferencja EPSU - czytaj

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia

Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Służby Zdrowia - czytaj

2012-11-26 16:10Szpitale PO reformie

Każdy, kto spróbował zmierzyć się ze szpitalną rzeczywistością, wie, jakie to wyzwanie: tony wymaganych dokumentów i skierowań, brak wiedzy o tym, jak poruszać się w skomplikowanym systemie. Ponadto niepewność, czy dany szpital udziela jeszcze oczekiwanych świadczeń, brak wiedzy o przysługujących pacjentowi prawach. Wszechobecne limity i długie kolejki. Potrzebne jak życiodajny tlen znajomości i, niestety, korupcja.

Panaceum na ten stan rzeczy, według rządzącej od pięciu lat koalicji PO – PSL, miało być przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego. Przypomnijmy, Ĺźe w 2008 roku śp. prezydent Lech Kaczyński zawetował pierwszą ustawę autorstwa Ăłwczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz, ktĂłra zakładała obligatoryjne przekształcenie szpitali w spółki handlowe. Weto prezydenta, podtrzymane przez Sejm, tylko na krĂłtki czas połoĹźyło kres tym pomysłom. Po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego projekt ponownie wrĂłcił na Wiejską w nieco zmienionej co prawda formule, ale w skutkach niesie ze sobą bardzo podobne zagroĹźenie. Nowa ustawa o działalności leczniczej nałoĹźyła bowiem drastyczny rygor ekonomiczny: szpitale, ktĂłre zakończą bieżący rok ujemnym wynikiem finansowym, będą czekały na decyzję swojego samorządu w sprawie swojego być albo nie być. Ten albo pokryje stratę, albo przekształci szpital w spółkę lub zlikwiduje go zupełnie. Biorąc pod uwagę fakt, Ĺźe zadłuĹźenie szpitali publicznych na koniec lutego 2012 roku wyniosło 10 mld 528 mln 7 tys. zł (dane Ministerstwa Zdrowia), naleĹźy się spodziewać, Ĺźe 2013 rok będzie rokiem przekształceń.

Przekształcenie lekiem na wszystko?
Według danych resortu zdrowia, w spółki zamieniono już 133 z ponad 700 szpitali samorządowych. Problem w tym, że zmiana statusu, w jakim obecnie one funkcjonują, wcale nie uchroniła tych placówek przed finansowymi problemami. 47 proc. szpitali-spółek ma już nowe niespłacone zobowiązania. Wspomnieć należy, że w momencie przekształcania ich dotychczasowe zobowiązania najczęściej przejmował na swoje barki samorząd.
Trzeba zatem postawić pytanie, dlaczego tak się dzieje.
Oczywiście można dojść do granicy absurdu w poszukiwaniu oszczędności: zwolnić personel medyczny i zatrudnić go w okrojonym składzie, zamiast na umowach o pracę, na umowy cywilno-prawne, tzw. kontrakty, wydzierżawić niemalże wszystkie usługi szpitalne od kuchni i pralni, po diagnostykę, podnajmować pomieszczenia innym podmiotom i prowadzić dodatkową, nieszpitalną działalność.
Niestety widać jak na dłoni, że najczęściej nie przynosi to zamierzonego skutku, pogarsza wręcz jakość podnajmowanych usług. Niekwestionowaną sprawą pozostaje oczywiście sprawność i fachowość zarządzania placówką, poszukiwanie oszczędności, ale nie może się to odbywać kosztem bezpieczeństwa pacjentów i personelu! Tam, gdzie stawką jest zdrowie i życie człowieka, nie może być miejsca na ryzykowne eksperymenty!
Przyjrzeć się naleĹźy rĂłwnieĹź finansowaniu i organizacji systemu. I tu zaczyna się rola państwa. Gdy przekazywano wciąż młodym samorządom zadanie prowadzenia szpitali, nikt się chyba nie spodziewał – a juĹź zwłaszcza samorządowcy – Ĺźe państwo przerzuci na nich jedno z podstawowych zadań publicznych, nie przekazując stosownych środkĂłw finansowych.
Obowiązek przekształceń i przejęcie gigantycznych zobowiązań finansowych, ktĂłre dziś rządząca koalicja nakłada na samorządowcĂłw, moĹźe być – jak ostrzega marszałek wojewĂłdztwa małopolskiego – gwoĹşdziem do trumny samorządu. A przecieĹź długi i koszt ich obsługi (niejednokrotnie wynikające z decyzji rządu: zbyt niska składka, podwyĹźki dla personelu, nieprzemyślane rozporządzenia i zarządzenia) to nie jedyny problem. Szpitalną bazę trzeba remontować, kupować nowy sprzęt, coraz droĹźsze leki, opłacać pracę personelu.
Oszczędza się więc na wszystkim, począwszy od pacjentĂłw, niejednokrotnie bezprawnie pobierając opłaty za „luksusy”, np. ładowanie telefonĂłw komĂłrkowych czy oglądanie telewizji, po wymuszane pod groĹşbą zwolnienia z pracy zagraĹźające bezpieczeństwu warunki zatrudnienia, zwłaszcza tzw. średniego personelu.
W zdecydowanie najgorszej sytuacji znajdują się obecnie szpitale powiatowe. Przewiduje się, że blisko 100 z nich może mieć na koniec tego roku ujemny wynik finansowy, z czego ponad połowie grożą straty wyższe niż wartość amortyzacji.
Oznaczać to będzie konieczność przekształcenia, trudno się bowiem spodziewać, aby najmniej zasobny samorząd powiatowy, którego wpływy dramatycznie maleją, pokrył rosnące zadłużenie swoich szpitali.
W podobnie dramatycznej sytuacji znajdują się samorządy wojewĂłdztwa (sejmiki). Tu jednak samorządowcy ratują się łączeniem szpitali, ale i to rozwiązanie – jak pokazuje przykład szpitala w Gorzowie, gdzie na skutek połączenia kilku placĂłwek wygenerowano megadług – nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty.
NaleĹźy pamiętać, Ĺźe przekształcony w spółkę szpital musi kierować się w pierwszym rzędzie prawami ekonomii, a nie dobrem pacjenta. Tak ukochane przez liberałów wolny rynek i swoboda działalności gospodarczej w ochronie zdrowia mogą okazać się destrukcją i totalnym chaosem. JuĹź dzisiaj obserwujemy niepokojące zjawisko wybierania dobrze opłacanych świadczeń i likwidowanie oddziałów szpitalnych, ktĂłre przynoszą straty. W wojewĂłdztwach, gdzie dokonano najwięcej przekształceń, trudniej uzyskać specjalistyczną pomoc szpitalną, zwłaszcza gdy zachorujemy nagle i grożą nam powikłania. Ze szkodą dla pacjentĂłw – a więc dla nas wszystkich – zamyka się nisko wyceniane przez Narodowy Fundusz Zdrowia wysoko kosztowe oddziały ratujące Ĺźycie, ale takĹźe te, ktĂłre leczą przewlekle i psychicznie chorych lub ich rehabilitują. Wreszcie te, ktĂłre leczą najmłodszych. Klasycznym przykładem są kłopoty stołecznego Centrum Zdrowia Dziecka, ktĂłre – aby się dalej nie zadłuĹźać… przestało przyjmować małych pacjentĂłw na planowe zabiegi!
Jeśli w przyszłym roku dojdzie do przekształceń na niekontrolowaną w Polsce skalę, w tym rĂłwnieĹź placĂłwek klinicznych, wĂłwczas – miejmy tego świadomość – moĹźe dojść do zagroĹźenia bezpieczeństwa zdrowia obywateli w wyniku ograniczenia dostępności do wielu świadczeń szpitalnych.
Trzeba pamiętać, że niemalże wszystkie szpitale kliniczne i instytuty, wykonujące wysokospecjalistyczne, najdroższe usługi medyczne, są najbardziej zadłużone. W wielu z nich już dawno zakończono planowe przyjęcia na obecny rok. Ministerstwo Zdrowia, które de facto jest ich właścicielem, zamiast poszukiwać systemowych rozwiązań, powołuje doraźne zespoły, szukając oszczędności w kieszeniach pracowników i pacjentów.

Powstrzymać destrukcję
Czarny scenariusz przekształceń wydaje się nieunikniony. Sprzyja mu dramatyczna sytuacja ekonomiczna Polski, wzrastające bezrobocie, a w rezultacie: mniejsze wpływy z podatków. Znajduje to natychmiast odzwierciedlenie w spływie wysokości składki na ubezpieczenia zdrowotne, która w tym roku będzie niższa o ponad miliard od tego, co zakładano. Kurczą się oszczędności Polaków, na komercyjne usługi szpitalne decydują się tylko najbogatsi, ale najczęściej poza granicami Polski.
Przekształcone placówki szacują dochody z dodatkowych usług zaledwie na mniej więcej
5 procent. Wraz z postępującym ubożeniem społeczeństwa tych świadczeń będzie jeszcze mniej.
Premier, który w 2008 roku obiecywał podniesienie składki, problemy w ochronie zdrowia dostrzega tylko przez pryzmat finansowania in vitro.
Na to, jak trudny musi być problem polskiej ochrony zdrowia i Ĺźe brak temu rządowi koncepcji jego rozwiązania, wskazuje fakt, Ĺźe premier pominął te kwestie wstydliwym milczeniem w tzw. drugim exposé.
Tymczasem konieczne jest szybkie działanie, które zahamuje proces niekontrolowanych, często nieodwracalnych przekształceń.
Niezbędne są decyzje na rzecz zapewnienia finansowania dla placĂłwek, ktĂłre wykonują całodobowe świadczenia o pełnym profilu medycznym. Muszą otrzymać swego rodzaju promesę właściwego finansowania oraz pomocy w oddłuĹźeniu. Są one niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej – jeĹźeli w ogĂłle mamy mĂłwić o jakimkolwiek systemie.
Nie naleĹźy bać się stworzenia sieci szpitali, ktĂłra zapewniłaby dostępność do usług medycznych. PlacĂłwki te, posiadając kontrakt z narodowym płatnikiem, powinny spełniać nie tylko standardy medyczne, ale rĂłwnieĹź przestrzegać warunki zatrudniania pracownikĂłw, kierując się normami europejskimi. NSZZ „Solidarność” od wielu lat postuluje oparcie systemu opieki zdrowotnej na sieci szpitali publicznych, z uzupełniającą je ofertą szpitali prywatnych.
Państwo pozostaje również głuche na nieprawidłowości, które towarzyszą tym przekształceniom. Wystarczy wspomnieć raport Najwyższej Izby Kontroli, który nie pozostawił suchej nitki na procesie komercjalizacji służby zdrowia.
Najczęściej powtarzające się nieprawidłowości dotyczyły przekazywania majątku i praw do nieruchomości. Bierność władz odpowiadających w Polsce za przestrzeganie prawa musi dawać wiele do myślenia. Zwłaszcza tym wszystkim, ktĂłrym wciąż jeszcze w uszach brzmią słowa pewnej eksposłanki PO o „kręceniu lodĂłw” w tej branĹźy.
Pozostawione bez pomocy zadłuĹźone szpitale niejednokrotnie ratują się zaciąganiem kredytĂłw w firmach lichwiarskich skupujących zadłuĹźenie. Grozi to niekontrolowanym przejęciem zobowiązań i publicznego majątku. Jak grzyby po deszczu wyrastają niepubliczne konsorcja szpitalne utworzone na publicznym majątku – pozostające poza jakąkolwiek kontrolą państwa.
Rocznica 5-lecia rządu Tuska jest okazją do podsumowań i gorzkiej refleksji. Dla polskiej słuĹźby zdrowia to stracony czas. Skutki zaniedbań ostatnich lat mogą być trudne do oszacowania. Utracony publiczny majątek – nie do odzyskania.