Koniecznie przeczytaj
- A jednak sprzedaż szpitali ???
- Dynamiczny wzrost płac w Służbie Zdrowia – sukces NSZZ „Solidarność”
- Coraz bliżej podwyżek w służbie zdrowia
- Stanowisko Pracodawców i Związków Zawodowych doraźnego Zespołu problemowego ds. ochrony zdrowia Rady Dialogu Społecznego w sprawie obowiązkowych szczepień
- Obowiązek szczepienia służb medycznych
- Komunikat
- Uwaga
2012-06-15 11:19Zdrowie do naprawy
Zamieszczamy treĹÄ artykuĹu przewodniczÄ cej Sekretariatu Ochrony Zdrowia Marii Ochman, ktĂłry opublikowany zostaĹ w Naszym Dzienniku 16.06.2012 roku.
Od kilku tygodni, ba, nawet miesiÄcy, dziÄki staraniom mediĂłw i politykĂłw Ĺźyjemy w Eurorado - krainie szczÄĹliwoĹci. W tej wykreowanej rzeczywistoĹci nie majÄ prawa docieraÄ do nas Ĺźadne zĹe informacje i prognozy. Nawet o toczÄ cych siÄ pracach w Sejmie, po ostatnim burzliwym serialu pt. "E jak emerytury", jakby ciszej. Tymczasem dziejÄ siÄ tam rzeczy bardzo waĹźne.
Do poprawki trafiĹa bowiem kolejna ustawa z wiekopomnego dzieĹa pakietu ustaw zdrowotnych autorstwa byĹej minister zdrowia Ewy Kopacz. Gdyby ktoĹ zapomniaĹ o horrorze, jaki przeĹźywaliĹmy na przeĹomie roku, to warto przypomnieÄ, iĹź pospiesznie nowelizowano wĂłwczas tzw. ustawÄ refundacyjnÄ
, ktĂłra zamiast zapowiadanego Ĺadu i ulg dla pacjentĂłw, przyniosĹa spustoszenie w ich kieszeniach i budĹźecie Narodowego Funduszu Zdrowia. Teraz, w ekspresowym tempie i przy zastanawiajÄ
cym milczeniu opozycji, poprawiana jest ustawa o dziaĹalnoĹci leczniczej - sztandarowe dzieĹo Ewy Kopacz. Uchwalone zaledwie rok temu musi byÄ poprawione, bo inaczej hospicja stanÄ
siÄ przedsiÄbiorstwami, a ofiarnoĹÄ ludzi bezinteresownie niosÄ
cych pomoc w cierpieniu bÄdzie prawnie zabroniona. Rzec by moĹźna, Ĺźe cel uĹwiÄca Ĺrodki, a wiÄc trzeba szybko i po cichu dokonaÄ zmian, gdyby nie kilka faktĂłw.
W sieci dĹugĂłw
CaĹa ustawa o dziaĹalnoĹci leczniczej jest przez ekspertĂłw oceniana jako przykĹad Ĺşle stanowionego prawa. Wielokrotnie zmieniana przez politykĂłw juĹź w procesie legislacji, napisana strasznym jÄzykiem, wprowadza sĹowne dziwolÄ
gi - "podmiot dziaĹalnoĹci leczniczej" zamiast szpitala, "bÄdÄ
cy lub niebÄdÄ
cy przedsiÄbiorstwem" - czyli bÄdÄ
cy lub niebÄdÄ
cy spĂłĹkÄ
. Sankcjonuje istniejÄ
ce obecnie w polskiej sĹuĹźbie zdrowia patologie, np. nierĂłwnoĹÄ podmiotĂłw publicznych i prywatnych, i nie rozwiÄ
zuje Ĺźadnego z najwaĹźniejszych problemĂłw. Przede wszystkim - zadĹuĹźenia. A urosĹo ono w ostatnich latach ponownie do gigantycznych rozmiarĂłw. WedĹug danych z maja, zadĹuĹźenie wymagalne wyniosĹo 2,5 mld zĹ, szacuje siÄ jednak, Ĺźe wszystkie dĹugi wynoszÄ
ponad 10 mld zĹotych.
Niestety, na próşno szukaÄ w przywoĹanej ustawie recept na zmniejszenie dĹugĂłw i pomysĹĂłw, jak paĹstwo powinno w tym pomĂłc polskim szpitalom. Bo to, Ĺźe pomĂłc powinno, jest poza dyskusjÄ
. ZobowiÄ
zuje je do tego m.in. art. 68 Konstytucji RP, ktĂłry stanowi, Ĺźe "obywatelom, niezaleĹźnie od ich sytuacji materialnej, wĹadze publiczne zapewniajÄ
rĂłwny dostÄp do ĹwiadczeĹ opieki zdrowotnej finansowanej ze ĹrodkĂłw publicznych". Tymczasem jedynym sposobem na oddĹuĹźenie szpitali jest - wedĹug twĂłrcĂłw ustawy - przeksztaĹcenie ich w spĂłĹki prawa handlowego. Zatem przerzucenie caĹkowitej odpowiedzialnoĹci zarĂłwno za ich przeszĹoĹÄ, jak i przyszĹoĹÄ na samorzÄ
dy terytorialne. Jak wynika z doĹwiadczeĹ juĹź przeksztaĹconych placĂłwek, sama zmiana statusu nie przesÄ
dza o poprawie ich rentownoĹci - wrÄcz przeciwnie, placĂłwki te dalej siÄ zadĹuĹźajÄ
. Dodatkowo sytuacjÄ polskiego szpitalnictwa komplikuje fakt, iĹź samorzÄ
dy terytorialne w Polsce borykajÄ
siÄ i bez dĹugĂłw szpitali (bo te do momentu przeksztaĹcenia sÄ
dĹugami na papierze) z katastrofalnym zadĹuĹźeniem! DobijajÄ
je unijne inwestycje, na ktĂłrych realizacjÄ zaciÄ
gniÄto gigantyczne kredyty, i kolejne zadania naĹoĹźone na wĹadze lokalne przez rzÄ
d.
WedĹug danych GĹĂłwnego UrzÄdu Statystycznego, zobowiÄ
zania samorzÄ
dĂłw wobec bankĂłw wynoszÄ
ponad 83 mld zĹotych. Wiele gmin przekroczyĹo juĹź ustawowy prĂłg dĹugĂłw, ktĂłry wynosi 60 proc. dochodĂłw. SpadajÄ
dochody wĹasne samorzÄ
dĂłw, rosnÄ
kĹopoty z finansowaniem edukacji, pomocy spoĹecznej, remontĂłw drĂłg i budynkĂłw komunalnych. Ten rok i nastÄpny bÄdÄ
szczegĂłlnie trudne. Bo to w roku 2012, decyzjÄ
ustawodawcĂłw, rozstrzygnie siÄ, czy szpital bÄdzie miaĹ moĹźliwoĹÄ pozostania placĂłwkÄ
publicznÄ
. W przypadku straty finansowej samorzÄ
d musi przeksztaĹciÄ go w spĂłĹkÄ lub pokryÄ zadĹuĹźenie z wĹasnych ĹrodkĂłw. WiÄ
zaÄ siÄ to bÄdzie z koniecznoĹciÄ
narzucenia placĂłwkom drakoĹskich oszczÄdnoĹci mimo i tak juĹź tragicznej kondycji finansowej polskiej sĹuĹźby zdrowia. W tej dramatycznej sytuacji ofiarami oszczÄdnoĹci bÄdÄ
pacjenci i pracownicy.
Brakuje lekarzy i pielÄgniarek
Ustawa o dziaĹalnoĹci leczniczej nie rozwiÄ
zuje istniejÄ
cych od wielu lat konfliktĂłw i podziaĹĂłw wĹrĂłd pracownikĂłw sĹuĹźby zdrowia. Jest to jedna z niewielu branĹź, gdzie warunki pracy i pĹacy nie sÄ
regulowane nawet przez kodeks pracy. To wĹaĹnie tu najbardziej widoczna i dotkliwa jest plaga "umĂłw Ĺmieciowych". ZwĹaszcza w zawodach, w ktĂłrych zgodnie z kodeksem pracy takie umowy nie powinny byÄ nigdy zawierane. JuĹź dziĹ obserwujemy prĂłby wymuszania przez dyrektorĂłw na pracownikach zrzekania siÄ funduszu ĹwiadczeĹ socjalnych, likwidacje premii, obniĹźki wynagrodzeĹ. Unijna dyrektywa czasu pracy (dla lekarzy) stworzyĹa uĹudÄ regulacji czasu pracy i wyeliminowania trwajÄ
cych czÄsto non stop dyĹźurĂłw. Nadal mamy do czynienia z drastycznym naruszaniem norm i bezpieczeĹstwa pracy, a zróşnicowanie pĹacowe nie tylko pomiÄdzy zawodami, lecz takĹźe wĹrĂłd poszczegĂłlnych grup zawodowych siÄga od kilku do kilkunastu tysiÄcy zĹotych. Na próşno jednak szukaÄ w ustawie rozwiÄ
zaĹ, ktĂłre stworzyĹyby dla wszystkich placĂłwek - zarĂłwno publicznych, jak i niepublicznych - standardy zatrudnienia i wynagradzania, przybliĹźajÄ
ce nas do krajĂłw Europy Zachodniej. MogĹyby one powstrzymaÄ emigracjÄ dobrze wyksztaĹconych pracownikĂłw medycznych i poprawiÄ ich status spoĹeczno-ekonomiczny w kraju. Tymczasem w wyniku zaniechania wielu rzÄ
dĂłw mamy najniĹźsze wskaĹşniki dotyczÄ
ce liczby lekarzy i pielÄgniarek w stosunku do liczby ludnoĹci, a dramatyczny niedobĂłr specjalistĂłw powoduje, Ĺźe kolejki do nich wydĹuĹźajÄ
siÄ - i roĹnie korupcja.
Chorzy bez ochrony
W zaĹoĹźeniu ustawa miaĹa poprawiÄ los pacjentĂłw. Nic bardziej bĹÄdnego! Ustawodawca bardziej zatroszczyĹ siÄ o sposĂłb traktowania zwĹok w "podmiocie dziaĹalnoĹci leczniczej" (co oczywiĹcie jest niezwykle waĹźne) niĹź o samego chorego. Pacjent pozostaje osamotniony w gÄ
szczu niezrozumiaĹych, czÄsto sprzecznych ze sobÄ
przepisĂłw i co chwila zmieniajÄ
cych siÄ wymagaĹ poĹwiadczania prawa do ubezpieczenia. W permanentnym konflikcie miÄdzy rzÄ
dem a pracownikami sĹuĹźby zdrowia chory staje siÄ zakĹadnikiem. Jak na ironiÄ, jego obroĹcÄ
w walce z niewydolnym systemem jest rzecznik praw pacjenta, ktĂłry jest stronÄ
w konflikcie, poniewaĹź mianuje go... premier. O "skutecznoĹci" dziaĹaĹ rzecznika mieliĹmy siÄ okazjÄ przekonaÄ na poczÄ
tku tego roku, podczas sporu o leki refundowane.
To tylko niektĂłre absurdy projektowanej ustawy o dziaĹalnoĹci leczniczej. JeĹli chcemy uniknÄ
Ä trzÄsienia ziemi, ktĂłre niechybnie w przyszĹym roku nastÄ
pi, wymaga ona gruntownych i przemyĹlanych zmian. Aby zapobiec katastrofie, potrzeba nie tylko duĹźo rozsÄ
dku, ale i spoĹecznego porozumienia. NiezbÄdne jest uwzglÄdnienie opinii ekspertĂłw i praktykĂłw. Niestety, dotychczas tego porozumienia brak nawet w ekipie rzÄ
dzÄ
cej. W gabinecie Donalda Tuska miesiÄ
cami przeciÄ
gajÄ
siÄ ustalenia dotyczÄ
ce zmian legislacyjnych, trwa karuzela stanowisk. PopeĹnionych bĹÄdĂłw nie uda siÄ wytĹumaczyÄ opinii publicznej pokazywaniem gĹĂłw kolejnych kozĹĂłw ofiarnych. OdwoĹania dr. Jacka Paszkiewicza, prezesa NFZ, trudno nie odbieraÄ jako przerzucenia odpowiedzialnoĹci za caĹÄ
masÄ politycznych i merytorycznych pomyĹek rzÄ
du i resortu, ktĂłrych bolesne rezultaty bÄdziemy odczuwaÄ jeszcze przez wiele miesiÄcy. Niepodniesienie skĹadki na ubezpieczenie zdrowotne - mimo deklaracji premiera, iĹź nastÄ
pi to w 2010 roku, skutki kryzysu demograficznego, rosnÄ
ce bezrobocie powodujÄ
, iĹź ĹrodkĂłw na leczenie w systemie ochrony zdrowia jest wciÄ
Ĺź za maĹo. RosnÄ
za to ceny lekĂłw, energii, ĹźywnoĹci i inne koszty wĹasne, obciÄ
ĹźajÄ
ce zarĂłwno pacjentĂłw, jak i placĂłwki medyczne. WzrastajÄ
dysproporcje wynikajÄ
ce z wadliwego podziaĹu pieniÄdzy na wojewĂłdzkie oddziaĹy NFZ, tzw. algorytmu. Brakuje pieniÄdzy na wysokospecjalistyczne procedury i utrzymywanie caĹodobowych dyĹźurĂłw w szpitalach. Czy zmiana na stanowisku prezesa tÄ sytuacjÄ naprawi? Jestem przekonana, Ĺźe nie. Co wiÄcej, obawiam siÄ, Ĺźe pociÄ
gnie to za sobÄ
kolejne zmiany personalne w oddziaĹach wojewĂłdzkich. WÄ
tpiÄ teĹź, by zakoĹczyĹa spĂłr kompetencyjny miÄdzy Ministerstwem Zdrowia a NFZ. Zadaniem prezesa NFZ jest i powinno byÄ pilnowanie, aby Ĺrodki publiczne, pochodzÄ
ce z naszych skĹadek, byĹy wydawane zgodnie z ustawÄ
o Ĺwiadczeniach zdrowotnych finansowanych ze ĹrodkĂłw publicznych, a nie pod dyktando politycznych zachcianek. Braku takiego rygoru nie moĹźna odmĂłwiÄ ustÄpujÄ
cemu prezesowi Jackowi Paszkiewiczowi.
Mija póŠroku. Eurorado trwa w najlepsze. W szpitalach koĹczÄ
siÄ limity, w NFZ - kasa. JesieniÄ
, gdy wyczerpiÄ
siÄ kontrakty, aby leczyÄ, potrzebna bÄdzie decyzja: zamknÄ
Ä szpital, albo, przyjmujÄ
c pacjentĂłw, popaĹÄ w zadĹuĹźenie. Tak byĹo dotychczas. Leczono, choÄ czÄsto NFZ nie pĹaciĹ za nadwykonania. W tym roku jednak moĹźe byÄ juĹź inaczej. WidaÄ jak na dĹoni, Ĺźe dyscyplina finansowa narzucona w ustawie o dziaĹalnoĹci leczniczej postawi dyrektorĂłw i samorzÄ
dowcĂłw pod ĹcianÄ
.