Wczoraj (29.03), około godz. 17:00 kolejny uczestnik protestu głodowego został przewieziony do szpitala w stanie zagrażającym życiu i zdrowiu. Hospitalizacji wymagał przewodniczący NSZZ „Solidarność” przy Solino S.A. Jerzy Gawęda, którego stan zdrowia uległ poważnemu pogorszeniu – przekazali kilka minut temu przedstawiciele Solidarności w Solino.
Jak informuje utrzymujący stały kontakt z protestującymi Mariusz Kawczyński – lekarze stanowczo odradzili Jerzemu dalsze prowadzenie strajku głodowego i zalecili pewien rodzaj rehabilitacji, na co Gawęda nie wyraził zgody i gdy tylko poczuł się odrobinę lepiej natychmiast wrócił do kolegów i choć ze względu na stanowcze uwagi medyków nie prowadzi głodówki, to jednak na stałe przebywa z protestującymi.
Tymczasem do Zarządu Regionu nadal spływają oświadczenia różnych struktur naszego związku (ciekawe, ponieważ podobno w SOLINO działają trzy centrale związkowe) o poparciu. Jako Prezydium ZR dziękujemy za werbalne i pisemne wspieranie (również przez Komisję Krajową), co rozumiemy też jako gotowość osobistego, aktywnego wsparcia przez sygnatariuszy, gdyby przyszło do zaostrzenia form protestu.
„Jako NSZZ „Solidarność” przy Solino S.A. podkreślamy z całą stanowczością: nie wolno dopuścić do tego, by brak decyzji, brak dialogu i brak odpowiedzialności doprowadziły do nieodwracalnej tragedii. Każda kolejna hospitalizacja jest aktem oskarżenia wobec obojętności tych, którzy mimo narastającego kryzysu nadal nie podjęli skutecznych działań”
– napisali m.in. w swoim oświadczeniu działacze kz SOLINO .
Protestujący od początku wskazują, że stawką są nie tylko miejsca pracy, lecz także ochrona infrastruktury o znaczeniu strategicznym, zachowanie kompetencji technologicznych regionu oraz bezpieczeństwo surowcowe, przemysłowe i energetyczne państwa.
„Dzisiejsze wydarzenia pokazują jednak jeszcze coś więcej: że za zwłokę, milczenie i unikanie odpowiedzialności najwyższą cenę płacą konkretni ludzie. Fakt, że do szpitala trafia przewodniczący związku zawodowego, jest wydarzeniem o wymiarze symbolicznym i alarmującym. To znak, że protest wszedł w fazę krytyczną, a dalsza bierność może zakończyć się tragedią, której nie da się już cofnąć ani usprawiedliwić”
– podkreślili przedstawiciele naszego związku.