- Przed Trybunałem Konstytucyjnym doszło do przepychanek z policją.
- Według doniesień podczas interwencji ucierpiał Adam Borowski.
- Na miejscu pojawili się m.in. Antoni Macierewicz, Mariusz Gosek i Robert Bąkiewicz.
Dantejskie sceny przed Trybunałem Konstytucyjnym

W środę, 14 października, przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego przy al. Szucha w Warszawie doszło do gwałtownych przepychanek między policjantami a protestującymi. Demonstracja była związana ze ślubowaniem Macieja Berka, które odbyło się wcześniej w Sejmie bez udziału prezydenta Karola Nawrockiego.
Po uroczystości grupa sędziów udała się dwoma samochodami w kierunku Trybunału Konstytucyjnego. Przed budynkiem zgromadzili się przeciwnicy sposobu przeprowadzenia ślubowania, którzy blokowali wjazd na teren instytucji. Na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji, a sytuacja szybko stała się napięta.
Jak wynika z relacji Telewizji Republika, przy ogrodzeniu doszło do przepychanek. Policjanci kolejno wyprowadzali protestujących blokujących przejazd. W trakcie zamieszania kilka osób upadło na ziemię. Według doniesień w starciu z funkcjonariuszami ucierpiał również Adam Borowski (na fot obok). Nie podano jednak szczegółowych informacji o jego stanie zdrowia.
Protestujący przed TK. „Tu jest Polska!”, „Precz z komuną!”
Uczestnicy protestu trzymali transparenty, śpiewali pieśni patriotyczne i skandowali hasła „Tu jest Polska!” oraz „Precz z komuną!”. Wśród obecnych znaleźli się m.in. posłowie PiS Antoni Macierewicz i Mariusz Gosek, a także Robert Bąkiewicz. W tłumie widoczne były również osoby w kamizelkach z napisem Ruch Obrony Granic.
Przed bramę Trybunału wyszedł również jego prezes Bogdan Święczkowski. Podejmowano próby uspokojenia sytuacji. Ostatecznie policji udało się sforsować wjazd na teren TK.
Mariusz Gosek próbował dostać się do gabinetu marszałka Sejmu
Do napiętej sytuacji doszło wcześniej także w Sejmie. Poseł PiS Mariusz Gosek próbował przejść korytarzem prowadzącym do gabinetu marszałka Sejmu, jednak drogę zagrodzili mu funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej. Polityk usłyszał, że korytarz został wyłączony z użytkowania.
„Jestem posłem polskiego parlamentu, chcę wejść do gabinetu marszałka” – mówił Gosek, domagając się umożliwienia przejścia. Następnie zarzucił funkcjonariuszom naruszanie prawa. „Tam dojdzie do przestępca, pan łamie prawo. Proszę mnie przepuścić. Kolejny raz zwracam panom uwagę, proszę mnie przepuścić” – powiedział poseł.
Berek złożył ślubowanie bez udziału prezydenta
Bezpośrednią przyczyną środowego protestu była ceremonia ślubowania Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Były minister w rządzie Donalda Tuska został wybrany przez Sejm 4 września, jednak prezydent Karol Nawrocki nie odebrał od niego ślubowania. Pałac Prezydencki zgłaszał wcześniej zastrzeżenia dotyczące udokumentowania przez Berka wymaganego doświadczenia zawodowego jako radcy prawnego. Mimo tego w środę polityk odczytał rotę ślubowania w Sejmie, bez osobistego udziału głowy państwa.
Po ceremonii Berek przekonywał, że wybrana przez niego forma ślubowania jest zgodna z prawem. „Bardzo dziękuję koleżankom i kolegom sędziom Trybunału Konstytucyjnego, że są dzisiaj ze mną. Złożyłem ślubowanie sędziego TK w formie prawnie dopuszczalnej i takiej, która faktycznie była możliwa do zrealizowania. Moje ślubowanie jest kierowane do prezydenta. A jego zorganizowanie w przestrzeni Sejmu wynika z uprzejmości Marszałka” – mówił Maciej Berek.
Były minister odniósł się również do braku odpowiedzi ze strony Pałacu Prezydenckiego. „W sytuacji, w której od dnia mojego wyboru i od dnia, w którym powinna się rozpocząć moja kadencja jako sędziego TK, upływają kolejne tygodnie, ja do dziś nie otrzymałem żadnej odpowiedzi ze strony prezydenta, na pismo, które zostało do niego skierowane” – stwierdził.
Środowe wydarzenia ponownie zaostrzyły spór wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przeciwnicy sposobu przeprowadzenia ślubowania zgromadzili się przed jego siedzibą, a policyjna interwencja doprowadziła do przepychanek. Kwestia skuteczności prawnej ślubowania Berka bez udziału prezydenta pozostaje przedmiotem sporu.