Menu
  • Polski (PL)
Biuro Prasowe

Biuro Prasowe

Ameryka testuje dochód gwarantowany

Ameryka testuje dochód gwarantowany
Stany Zjednoczone zaczynają eksperyment polegający na wysyłaniu stu rodzinom w Oakland od tysiąca do 2 tys. dolarów miesięcznie przez rok, informuje "Dziennik Gazeta Prawna". W eksperymencie prowadzonym w Dolinie Krzemowej chodzi o sprawdzenie skutków mechanizmu redystrybucji w postaci gwarantowanego dochodu 
 
Dziennik ocenia, że socjalliberałowie widzą w dochodzie gwarantowanym mechanizm walki z rosnącymi nierównościami majątkowymi. Radykalni socjaliści też są za, bo uważają, że pewna suma gwarantowanego i bezwarunkowego dochodu pozwoli pracownikom wzmocnić swą pozycję na nadmiernie zglobalizowanym rynku pracy zdominowanym przez kapitał (pracodawców). Popytowcy liczą z kolei, że dofinansowanie spauperyzowanych robotników i klasy średniej ożywi koniunkturę umożliwiając tym samym zachodnim gospodarkom powrót na ścieżkę wzrostu.
 
"Co jednak najciekawsze, gwarantowany dochód podstawowy pociąga również ekonomicznych konserwatystów, którzy widzą w nim ślad koncepcji podatku negatywnego Miltona Friedmana" – czytamy w artykule. Jednakże "Friedman chciał, by podatek negatywny zastąpił socjalne komponenty państwa dobrobytu" – zaznacza autor.
 
Eksperymenty tego rodzaju przeprowadzano jak dotąd w krajach biednych, gdzie okazało się, że "dawanie ludziom pieniędzy przez dłuższy czas jest mniej kosztowne" i nie wiąże się z ryzykiem, że "będzie to zachęta do niepracowania".
 
red.hd

    Sąd przywrócił związkowców z katowickiej AWF do pracy

    Sąd przywrócił związkowców z katowickiej AWF do pracy
    Iwona Olczyk, zastępca przewodniczącej Solidarności w Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach oraz Renata Stachurska, przewodnicząca komisji rewizyjnej „S” na tej uczelni zostały bezprawnie zwolnione – uznał Sąd Okręgowy w Katowicach i nakazał przywrócenie ich do pracy na wcześniejszych warunkach oraz wypłatę wynagrodzenia za okres pozostawania bez pracy. Wyrok zapadł 7 czerwca. Kosztami postępowania sądowego obciążony został rektor AWF.
     
    Sprawa przed sądem I i II instancji ciągnęła się blisko 2 lata. W czerwcu 2014 roku rektor AWF podjął decyzję o likwidacji Studium Języków Obcych i powołaniu nowej jednostki o nazwie Nauczanie Języków Obcych. Kilkunastu pracowników Studium, w tym posiadający ochronę prawną związkowcy, otrzymało wypowiedzenia i z początkiem roku akademickiego 2014/2015 zostało bez pracy. - Najpierw dostałyśmy wypowiedzenia na skrzynki e-mailowe, a dopiero potem w wersji papierowej. Od razu odwołałyśmy się do Sądu Pracy – mówi Iwona Olczyk.
     
    Zwolnione działaczki związku otrzymały bezpłatną pomoc prawną z Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność. W sądzie reprezentował je mecenas Michał Szczygieł. – Bez tego wsparcia byłoby nam o wiele trudniej doprowadzić sprawę do końca – zaznacza Olczyk.
     
    Po ogłoszeniu wyroku przez Sąd Okręgowy w Katowicach Iwona Olczyk i Renata Stachurska przedstawiły pracodawcy oświadczenia woli o chęci powrotu do pracy. Nie kryją jednak żalu do rektora uczelni. – O przywrócenie do pracy musiałyśmy się sądzić tak długo. Bardzo żałuję, że nie udało się wcześniej załatwić tej sprawy polubownie – dodaje Renata Stachurska.
     
    Sprawa likwidacji Studium Języków Obcych i powołania nowej jednostki do tej pory budzi kontrowersje. – Nie posiadamy dostępu do dokumentacji, ale z informacji, które do nas docierają wynika, że w nowej jednostce zatrudniane są osoby z firm zewnętrznych. To świadczy o tym, że na uczelni jest praca dla nauczycieli akademickich języków obcych, a zwolnienie pracowników Studium było nieuzasadnione – mówi Iwona Olczyk.
     
    Sprawiedliwości w sądzie szukała także większość pracowników Studium zwolnionych w 2014 roku. – Osoby, które odwołały się od decyzji pracodawcy, w większości otrzymały wysokie odszkodowania za bezprawne zwolnienie z pracy – zaznacza wiceprzewodnicząca Solidarności w AWF.
     

      Odszedł Wojtek Mieczkowski

      • Kategoria: Kraj
      Odszedł Wojtek Mieczkowski

      Ze smutkiem informujemy, że 11 czerwca w południe zmarł nasz kolega, wieloletni pracownik Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" Wojciech Mieczkowski.

      Wojtek pracował w KK prawie od początku. Był kierowcą. Znał wszystkich i wszyscy znali jego. Niestety od pierwszego wylewu  Jego życie zmieniło się w walkę z ciężkimi chorobami. Aż do dzisiaj.

      Rodzinie oraz bliskim wyrazy szczerego współczucia

      w imieniu członków i pracowników KK

      składa

      Piotr Duda przewodniczący Związku.

        Polska straci na Brexicie

        Polska straci na Brexicie
        Jeśli Wielka Brytania opuści Unię Europejską bez zawarcia umowy o wolnym handlu (FTA), liczba upadłości do 2019 roku może dodatkowo wzrosnąć o 1 700 brytyjskich przedsiębiorstw - wynika z analizy Euler Hermes. Firma wylicza, że rocznie polski eksport będzie na tym tracił 100 mln euro. Za dwa tygodnie Brytyjczycy zadecydują w referendum, czy chcą pozostać w Unii Europejskiej.
         
        "W Polsce Brexit postrzegany jest głównie przez pryzmat społeczny. Pracę straci przynajmniej połowa Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii. Rzadziej mówi się o potencjalnych stratach dla polskiej gospodarki, choć te są jak najbardziej realne. Według szacunków ekonomistów Euler Hermes, straty w eksporcie polskich towarów spożywczych mogą osiągnąć niebagatelną kwotę 100 mln euro rocznie" - czytamy w komunikacie.
         
        Nawet w optymistycznym scenariuszu - po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE z wynegocjowaną umową o wolnym handlu, jej PKB w latach 2017-2019 może spaść o 2,8 pkt proc. w ujęciu realnym. Ponadto w ciągu najbliższych trzech lat liczba upadłości wzrośnie o około 1 500 przedsiębiorstw w stosunku do obecnie prognozowanej średniej 20 300 bankructw rocznie. W scenariuszu pesymistycznym, bez nowej umowy o wolnym handlu, wpływ Brexitu będzie znacznie bardziej dotkliwy. Do roku 2019 brytyjskie PKB spadnie o 4,3% w ujęciu realnym, a liczba bankructw zwiększy się o dodatkowe 1 700 przedsiębiorstw względem obecnie prognozowanej.
         
        red.hd

          Podwyżki dla najmniej zarabiających

          Podwyżki dla najmniej zarabiających
          Od 1 lipca w Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej w Jaworznie wejdzie w życie częściowa regulacja płac najniżej uposażonych pracowników fizycznych. Dzięki podwyższeniu stawek godzinowych miesięczne wypłaty najmniej zarabiających kierowców i pracowników warsztatów samochodowych wzrosną o 80-90 zł brutto.
           
          O zniwelowanie znacznych dysproporcji w zarobkach osób zatrudnionych na tych samych stanowiskach płac związkowcy wnioskowali do zarządu PKM już od kilku lat. W 2015 roku strony rozpoczęły rozmowy na temat częściowej regulacji płac najniżej uposażonych kierowców i pracowników fizycznych,  stanowiących 1/3 załogi PKM. – W pierwszej kolejności zależało nam na wyrównywaniu najniższych stawek płacowych. Uzgodniliśmy z pracodawcą, że regulacja płac w najniżej uposażonej grupie pracowników fizycznych będzie przeprowadzana etapowo. Jednorazowe rozwiązanie tego problemu  to byłby ogromny koszt dla naszego zakładu. W efekcie od lipca ludzie zarabiający najmniej wśród pracowników zatrudnionych na najniższych stawkach, będą mieli wyższe wypłaty o 80-90 zł brutto – wyjaśnia Marek Marcinów, szef zakładowej Solidarności. – Ustaliliśmy z zarządem, że rozmowy na temat kolejnego wyrównania ich różnic płacowych wśród kierowców i pracowników warsztatów będziemy kontynuować w przyszłym roku  – dodaje Marcinów.
           
           

            Turniej charytatywny we Włocławku

            Turniej charytatywny we Włocławku
             3 czerwca, we Włocławku piłkarze amatorzy spotkali się na boisku "Orlik" aby zgrać turniej pod hasłem "Gol dla Wiktorii".
             
            Same rozgrywki zaplanowano jako 10 minutowe mecze w systemie każdy z każdym. Uczestników podzielono na dwie grupy A i B. W grupie A znalazły się drużyny: Nauczyciele, Ratownicy Medyczni, Urząd Miasta, MPK, Solidarność Drumet, Mas-Drob, Łokietek Siniarzewo, zaś w grupie B : Anwil, Bomilla, Media i Przyjaciele, Prezesi, Policja i Saniko. Do półfinałów awansowały z pierwszych miejsc drużyny Solidarność Drumet oraz Policja, natomiast z drugich miejsc zespół Nauczycieli oraz Media i Przyjaciele.
             
            W pojedynkach półfinałowych żadna z drużyn nie chciała okazać się gorsza i tak pierwszy z nich, w którym zmierzyli się Nauczyciele z Policją zakończył się wygraną Nauczycieli po serii rzutów karnych (3:0). W finale z Nauczycielami zmierzyli się zawodnicy Media i Przyjaciele, pokonując wcześniej Solidarność Drumet 4:2. Mecz finałowy rozegrany został o godzinie 3:10 i mimo tak późnej pory, zawodnicy dawali z siebie wszystko. Po blisko pół godzinie rzuty karne wyłoniły zwycięzcę Turnieju Nocnych Marków, którymi okazała się drużyna Nauczycieli.
             

              Pracodawcy nie płacą za nadgodziny

              • Kategoria: Kraj
              Pracodawcy nie płacą za nadgodziny
              Co trzecia polska firma nie płaci prawidłowo za pracę w godzinach nadliczbowych. Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że pracownicy spędzają coraz więcej czasu w firmach, a te coraz częściej łamią przepisy o oddawaniu w zamian czasu wolnego lub wypłacie dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych, informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
               
              Już jeden na czterech pracowników wykonuje obowiązki przeciętnie dłużej niż pięć dni w tygodniu. 
               
              W ubiegłym roku prawie co drugi skontrolowany podmiot naruszył przepisy dotyczące nadgodzin. Najczęściej chodziło o prace w soboty i niedziele. Z kolei 31 proc. skontrolowanych pracodawców łamało regulacje w zakresie kompensaty za przekroczenie tygodniowej normy wykonywania obowiązków (40 godz.). W porównaniu z 2014 r. odsetek ten wzrósł o 17 proc., a od 2013 r. – o ponad połowę (51,2 proc.). Podobny problem dotyczy rekompensowania nadgodzin wynikających z przekroczenia normy dobowej (8 godz.). W 2015 r. nieprawidłowości w tym zakresie ujawniono w 27,3 proc. skontrolowanych firm (wzrost o 19 proc. w ciągu dwóch lat).
               
              Zdaniem Państwowej Inspekcji Pracy przyczyną nieprawidłowości jest chęć zapewnienia sprawnego funkcjonowania firm przez pracodawców kosztem prawidłowego rozliczania czasu pracy. I zbyt skomplikowane przepisy, które powodują problemy interpretacyjne.
               
              red.hd

                Od wieku emerytalnego do pracowników muzeów. Stanowiska XV WZD Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

                Od wieku emerytalnego do pracowników muzeów. Stanowiska XV WZD Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”
                Przywrócenie niższego wieku emerytalnego, sytuacja w oświacie, zmiany w systemie ochrony zdrowia, wynagrodzenia pracowników branży muzealnej – to tematy, nad którymi m.in. debatowali związkowcy podczas XV Walnego Zebrania Delegatów Regionu Gdańskiego NSZZ „S” 9 czerwca w Gdańsku.
                 
                W przyjętym Stanowisku nr 1 ws. wieku emerytalnego delegaci na WZD wyrazili oczekiwanie, że przywrócenie wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn – jedna z podstawowych obietnic wyborczych PiS – zostanie zrealizowana możliwie jak najszybciej. Związkowcy podkreślili również, że pracownicy powinni mieć także możliwość alternatywnego rozwiązania – przejścia na emeryturę po 35-letnim okresie składkowym dla kobiet i 40-letnim dla mężczyzn.
                 
                W Stanowisku nr 2 ws. sytuacji w oświacie delegaci poparli działania na rzecz poprawy sytuacji pracowników oświaty, dobrej jakości edukacji oraz patriotycznego i wychowawczego wymiaru polskiej szkoły, podejmowane przez Sekcję Oświaty i Wychowania Regionu Gdańskiego NSZZ „S”.
                 
                W Stanowisku nr 3 delegaci wyrazili konieczność przeprowadzenia zmian w systemie ochrony zdrowia.
                 

                  16 czerwca w dąbrowskim szpitalu rozpocznie się bezterminowy strajk

                  16 czerwca w dąbrowskim szpitalu rozpocznie się bezterminowy strajk
                  16 czerwca w Zagłębiowskim Centrum Onkologii Szpitalu Specjalistycznym im. Szymona Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej rozpocznie się bezterminowy strajk. Taką decyzję podjęły dziś organizacje związkowe działające w placówce.
                   
                  - Powołaliśmy Komitet Strajkowy, który obecnie opracowuje szczegółowy regulamin tej akcji. Przede wszystkim musimy zadbać o bezpieczeństwo  pacjentów, dlatego ze strajku wyłączone będą oddziały onkologii, chemioterapii i tzw. SOR, czyli szpitalny oddział ratunkowy. W czasie akcji strajkowej szpital będzie pracował w trybie ostrego dyżuru – mówi Elżbieta Żuchowicz, przewodnicząca Solidarności w placówce.
                   
                  Dodaje, że protest będzie miał charakter rotacyjny. – Strajk będzie prowadzony od 7.00 do 15.00. Strajkujący będą w tym czasie przebywać w holu szpitala. Na trzy dni przed strajkiem będziemy informować pracodawcę, którzy pracownicy i z jakich oddziałów zadeklarowali udział w akcji  –  podkreśla Żuchowicz.
                   
                  Pracownicy dąbrowskiego szpitala od wielu miesięcy walczą o podwyżki płac i poprawę warunków pracy w placówce. Od października 2015 roku trwa tam spór zbiorowy prowadzony przez wszystkie związki zawodowe działające w placówce. Protestujący domagają się podwyżek wynagrodzeń w wysokości 300 zł brutto dla wszystkich pracowników. Żądają też likwidacji  rozbieżności w wynagrodzeniach osób zatrudnionych na tych samych stanowiskach. Ponadto związkowcy zarzucają pracodawcy błędy w zarządzaniu, zwracając uwagę, że ze względu na złą organizację pracy i niskie płace z pracy w dąbrowskim szpitalu rezygnują specjaliści.
                   

                    Drogowcy domagają się rozwiązań systemowych. Podpisz petycję

                    Drogowcy domagają się rozwiązań systemowych. Podpisz petycję
                    Rada Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność” zwróciła  się do prezydium KK o wyrażenie stanowczego sprzeciwu wobec działań polskiego rządu na forum międzynarodowym. 
                     
                    Związkowcy protestują przeciwko wypowiedzi ministra infrastruktury i budownictwa, który stwierdził, że drogowcy są zadowoleni z wysokości swoich zarobków na wysokosci 1500 Euro. Związek od wielu lat podkreśla, że rzeczywisty poziom wynagrodzenia kierowców to rząd wielkości 500 Euro -obliczony wedlug rocznych zeznań podatkowych. 
                     
                    - Wypłacane diety i ryczałty, jeżeli są w ogóle wypłacane, nie stanowią składnika wynagrodzenia a więc nie są oskładkowane, ozusowane,  ani opodatkowane - wyjaśnia Tadeusz Kucharski, przewodniczący "Solidarności" drogowców - Od kilku lat bezskutecznie domagamy się rozwiązań systemowych dla transportu drogowego, ale nie mamy partnera do dyskusji ani po stronie rządu, ani pracodawców. W sektorze panuje anarcha , a to jest na rękę przewoźnikom, którzy po raz kolejny wymuszają dodatkowe przywileje i dalszą liberalizację przepisów - tłumaczy szef sekcji i przypomina, że Związek na każdym spotkaniu z przedstawicielami resortu infrastruktury, na posiedzeniach sejmowej komisji infrastruktury w obecności bardzo licznej reprezentacji pracodawców i związków pracodawców prezentuje swoje stanowisko, protestując przeciwko karygodnie niskim płacom i warunkom socjalnym kierowców.  
                     
                    "Solidarność" alarmuje, że ponad 70% kierowców w Polsce jest zatrudnionych na poziomie płacy minimalnej. Oznacza to, że tyleż jest "wynagradzanych niezgodnie z prawem tj. na procencie od frachtu lub stawce za kilometr". 
                     
                    Rozwojowi form transportowych w Polsce nie towarzyszyła inwestycja w pracownika i jego wynagrodzenie. "W okresie prosperity pracodawcy „zapomnieli” podzielić się w niewielkim stopniu swoim zyskiem z pracownikiem, stąd taka przepaść w zarobkach między wschodem a zachodem Europy" - piszą związkowcy. Podkreślają, że pogorszenie sytuacji w transporcie drogowym "nastąpiło na własne życzenie zdecydowanej większości przewoźników, którzy będąc pod wpływem utrzymującej się świetnej koniunktury dwóch poprzednich dekad i szybkich zysków zapomnieli o przyszłości". 
                     
                    Spadek rentowności firm transportowych jest, zdaniem Kucharskiego, spowodowany brakiem przestrzegania, nadzoru, kontroli i egzekwowania istniejących przepisów regulujących dostęp do zawodu przewoźnika, respektowania minimalnych standardów socjalnych, płacy itp. - Kompletny bałagan i poczucie bezkarności spowodowało, że dostęp do rynku stał się powszechny, bez żadnych ograniczeń - mówi szef "Solidarności" drogowców - Dlatego Rada Sekcji domaga się pilnej interwencji w sprawie.
                     
                    Podpisz europejską petycję o równe traktowanie wszystkich pracowników transportu TUTAJ
                     
                    red.hd
                      Subskrybuj to źródło RSS

                      Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" wykorzystuje na swoich stronach pliki cookie. Jeżeli nie zmienisz domyślnych ustawień swojej przeglądarki będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji.