Decyzja Prezydium KK nr 145/17 ws. projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw
- Kategoria: Prezydium Komisji Krajowej
Jest wstępne porozumienie w Bałtyckim Terminalu Zbożowym w Gdyni. Teraz czas na przyśpieszone negocjacje zakładowego Układu Zbiorowego Pracy.
Załoga otrzyma premie w trzy ostatnie miesiące roku. Jak nas poinformował Mariusz Połom, przewodniczący Sekcji Krajowej portów Morskich NSZZ „S” do końca roku powinien zostać wynegocjowany ZUZP.
Właściciel BTZ zobowiązał się, że nie będzie, jak jeszcze niedawno zapowiadał, przekierowywać statków do innych terminali. Zatem linie żeglugowe z produktami rolnymi będą zawijały do Gdyni nie omijając BTZ. Takie są ustalenia poczynione dzisiaj, tj. 17 października.
Obecnie na rozładunek przy nabrzeżu Norweskim czeka jeden statek. Przypomnijmy, że napięcie rosło. We wrześniowy referendum strajkowym w Bałtyckim Terminalu Zbożowym większość załogi opowiedziało się za strajkiem.
W BTZ Sp. z o.o. związkowcy są od 2012 roku w sporze zbiorowym z zarządem. Podstawowe żądanie to podwyżka płac oraz podpisanie nowego ZUZP.
Tymczasem ustalono, iż za ostatnie miesiące roku w listopadzie i grudniu będą wypłacane premie po kilkaset złotych (ok. 400 zł) za okres październik – listopad i premia świąteczna za grudzień.
Załoga Bałtyckiego Terminala Zbożowego sp. z o.o. w Gdyni na razie sięgnie w sporze z właścicielami po broń strajkową.
Negocjacje prowadzone są przez NSZZ „Solidarność” i Wolny Związek Zawodowy Pracowników Gospodarki Morskiej Portu Gdynia z zarządem terminala zbożowego od maja br.
Przypomnijmy, że BTŻ podlegał do 2005 roku pod Zarząd Morskiego Portu Gdynia. Teraz to spółka z o.o. należąca do Konsorcjum Wielkopolskich Zakładów Tłuszczowych ADM i Ceferta B.V. z Rotterdamu.
Na nabrzeżach Indyjskim i Norweskim poczynione zostały inwestycje. Dzisiaj Bałtycki Terminal Zbożowy Sp. z o. o. to najnowocześniejszy w Polsce terminal przeznaczony do obsługi wszelkiego rodzaju ładunków zbożowych i paszowych takich jak pszenica, jęczmień, żyto, nasiona rzepaku, bobik; pasze: śruta sojowa, rzepak, wysłodki.
www.solidarnosc.gda.pl / ASG
W październiku Region opolskiej
„Solidarności” powiększył się o kolejną organizację związkową. Prezydium ZR zarejestrowało Organizację Związkową NSZZ „Solidarność” w Polaris Poland Sp. z o.o. w
Opolu. W zakładzie powstają pojazdy terenowe.
Prace nad założeniem związku trwały ponad dwa miesiące. Udało się. Przewodniczącą organizacji została wybrana Zofia Radomska, sekretarzem – Iwona Weklak, a skarbnikiem - Łukasz Figiel. W opinii zastępcy przewodniczącego Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność Śląska Opolskiego Grzegorza Adamczyka organizacja zakładowa powstała, aby prowadzić dialog w firmie w celu poprawy warunków pracy i płacy. Płace zostały wprowadzone bez żadnych konsultacji z pracownikami. Są jedynie uregulowane indywidualnie w umowach o pracę. Na każdym etapie swojej działalności nowi związkowcy mogą liczyć na prawne wsparcie i pomoc w rozwijaniu swojej organizacji. Polaris Poland Sp. z o.o. w Opolu była wpisana w planach uzwiązkowienia na 2017 r. Realizacja tego zamierzenia powiodła się. Witamy Koleżanki i Kolegów w szeregach "Solidarności"!
mk
– Cała zachodnia Europa wie, że układy zbiorowe pracy to pracownicza konstytucja. Tam układy zbiorowe to standard. Tylko u nas pracodawcy uważają, że układy zbiorowe to jest XIX-wieczny archaizm – mówi przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda w rozmowie z Maciejem Chudkiewiczem.
– Społeczna gospodarka rynkowa to martwy zapis w konstytucji. Co można z tym zrobić?
– Odpowiedzią na to jest tytuł naszej konferencji – „Układy zbiorowe pracy – drogą do społecznej gospodarki rynkowej”. Artykuł 20 Konstytucji RP jest martwy. Nie wypełni
go Kodeks pracy. To tylko pewne minimum przyzwoitości dla państw rozwiniętych. Układy zbiorowe to większa partycypacja pracownicza i związków zawodowych – bo to związki
mogą podpisywać układy zbiorowe z pracodawcami: zakładowe, ponadzakładowe, branżowe, ponadnarodowe. To jest ten kierunek.
Jeśli słyszymy z ust premiera Morawieckiego o konstytucji dla biznesu, z ust premiera Gowina o konstytucji dla nauki, z ust premiera1Glińskiego o konstytucji dla kultury,
to chcę zwrócić uwagę, że tam wszędzie są pracownicy. My chcemy konstytucji dla pracowników. A taką konstytucją są układy zbiorowe. Cała zachodnia Europa o tym wie.
Tam układy zbiorowe to standard. Tylko u nas pracodawcy uważają, że układy zbiorowe to jest XIX-wieczny archaizm.
– Układy to coś ponad zapisy w Kodeksie pracy. A pracodawcy nawet nie chcą dawać tego minimum, choćby wciskając umowy śmieciowe. Jak ich do tego
przekonać?
– Dziś trwa dyskusja dotycząca ograniczenia handlu w niedzielę. Gdyby istniała druga strona do podjęcia rozmów na ten temat, w naszym kraju powstałby branżowy układ
zbiorowy pracy dla pracowników handlu i takie sprawy opisywałoby się w tym układzie. Nie trzeba by było robić ustawy. Z drugiej strony, w Kodeksie pracy mamy minimum. W
układach ma być coś więcej: nagrody jubileuszowe, minimalne wynagrodzenia w danej branży itd.
Nasza gospodarka nie rozwija się równo. Są branże lepsze i są branże gorsze. Nie można wszystkiego opisać w kodeksie. W jednej branży układ zbiorowy będzie lepszy dla
pracowników, w innym ich sytuacja będzie trudniejsza, bo np. branża wolniej się rozwija lub są tam jakieś trudności. Jeżeli zmieni się sytuacja na rynku, wtedy
można rozmawiać o zmianie układu zbiorowego, renegocjować go, aneksować. A nie od razu próbować zmieniać Kodeks pracy.
Dziś układy zbiorowe tworzy państwo. W projekcie ustaw dotyczących sądownictwa przygotowanych przez prezydenta faktycznie jest opisany układ zbiorowy pracy dla sędziów:
nagrody jubileuszowe, dodatkowy urlop zdrowotny itd. Państwo robi to dla nich. A dla innych pracowników?
Jak podał Główny Urząd Statystyczny (GUS) we wrześniu średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Polsce wzrosło w ujęciu rok do roku aż o 6% i wyniosło 4 473, 06 zł brutto.
Wysoki wzrost wynagrodzeń w gospodarce utrzymuje się już od kilku miesięcy, w sierpniu w ujęciu rok do roku, ten wzrost był jeszcze wyższy i wyniósł 6.6%, co więcej płace pracowników rosną nie w wybranych przedsiębiorstwach, ale wręcz powszechnie.
Według badań prowadzonych przez ekonomistów mBanku w sierpniu tego roku przedsiębiorstwa, w których płace rosły przynajmniej 5% w ujęciu rok do roku, stanowiły aż 84% tego sektora.
Tendencja wzrostu płac jest na tyle wyraźna, że można sformułować tezę, iż w polskiej gospodarce właśnie kończy okres konkurowania przez przedsiębiorców niskimi kosztami wytwarzania produktów i usług, w tym w szczególności niskim poziomem płac.
2. Wzrost płac w gospodarce, został wywołany z jednej strony zdecydowanymi działaniami rządu w odniesieniu do płacy minimalnej, z drugiej sytuacją na rynku pracy, który coraz bardziej staje się rynkiem pracownika, a nie pracodawcy.
Przypomnijmy tylko, że we wrześniu 2016 roku weszło w życie rozporządzenie Rady Ministrów o podwyżce „etatowej” płacy minimalnej na rok 2017 z 1850 zł do 2000 zł brutto, czyli aż 150 zł i w związku z tym konieczna była waloryzacja płacy godzinowej minimalnej z 12 zł na 13 zł od 1 stycznia tego roku.
Podniesienie stawki godzinowej do 13 zł za godzinę brutto, było konieczne, ponieważ przy ustawowych 168 godzinach pracy miesięcznie daje wynagrodzenie w wysokości 2184 zł brutto miesięcznie i w związku z tym jest o 184 zł wyższe od minimalnego wynagrodzenia na podstawie umowy o pracę (ustalonego na rok 2017 w wysokości 2000 zł brutto).
Natomiast taka relacja pomiędzy tymi minimalnymi wynagrodzeniami (niższa płaca etatowa, wyższa godzinowa), zdaniem minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej, będzie zachęcała pracodawców zarówno publicznych jak i prywatnych do zatrudniania na podstawie umów o pracę, a nie umów zlecenia czy samozatrudnienia, bo te pierwsze będą jednak wyraźnie „tańsze”.
W ten sposób rząd premier Beaty Szydło zakończył z dotychczasową ponad 26- letnią praktyką konkurowania przez Polskę tanią siłą roboczą i przy pomocy poziomu płacy minimalnej (etatowej i godzinowej), rozpoczął proces wymuszania podwyżek płac zarówno w gospodarce jak i w sektorze budżetowym.
3. Przypomnijmy także, że w nowym rozporządzeniu Rady Ministrów dotyczącym płacy minimalnej, ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej proponuje od 1 stycznia 2018 płacę minimalną (etatową) na poziomie 2,1 tys. zł i płacę minimalną (godzinową) na 13,7 zł, czyli wzrost minimalnego wynagrodzenia o 5%.
Związkowcy z OPZZ i FZZ wprawdzie proponowali, aby płaca minimalna wynosiła 2220 zł, z kolei pracodawcy na poziomie 2050 zł, rządowi natomiast chodziło o to, aby poziom płacy minimalnej w stosunku do średniego wynagrodzenia wyniósł w roku 2018 około 47%, podobnie jak w roku obecnym.
W ten sposób rząd premier Beaty Szydło, chce także w roku 2018 realizować strategię wymuszania wzrostu płac w polskiej gospodarce, zapoczątkowaną tak wyraźną podwyżką płacy minimalnej (etatowej i godzinowej) zapoczątkowaną w roku 2017.
Rządowe decyzje dotyczące wyraźnych podwyżek płacy minimalnej jak widać przekładają się na decyzje większości przedsiębiorców, którzy chcąc utrzymać pracowników, wyraźnie podwyższają im wynagrodzenia, co przekłada się na ponad 6 % wzrost płac w polskiej gospodarce.
W piątek 20 października br. od godziny 13, przez godzinę, wejście do biurowca DCT będą pikietowali pracownicy tego terminala, wsparci przez marynarzy i dokerów z innych portów Trójmiasta. Główne postulaty to respektowanie pakietu gwarancji pracowniczych zapisanych ZUZP i czytelne i realne zasady premiowania za efekty pracy.
Gdy po żmudnych, trwających ponad rok negocjacjach, związkowcy i zarząd DCT Gdańsk doszli do porozumienia i podpisali w kwietniu ub.r. układ zbiorowy pracy wydawało się, że wzajemne relacje pracowników i zarządu terminala będą układały się co najmniej poprawnie. Jednak nowy zarząd postanowił jednostronnie, bez uzgodnienia z organizacją związkową, o likwidacji jednego z elementów motywacyjnych, czyli współczynnika korygującego w systemie premiowym.
Przypomnijmy, że zawarty w ramach UZP pakiet gwarancji pracowniczych obowiązuje przez trzy lata. Oprócz wynegocjowanych podwyżek uległ też modyfikacji system premiowy. Przewidziany został tez dodatek za pracę w dniach świątecznych.Czym jest ów współczynnik korygujący? Jest to wprowadzony od września ub.r. w DCT dodatek procentowy za przeładowanie kontenerów na zmianie ponad ustalone minimum. Ma on wpływ na wysokość otrzymywanego przez pracownika świadczenia.
- Cały czas mamy poczucie, że zarząd chce nas ograć. To przypomina „pójście po bandzie”. Oczekiwaliśmy, że podpisanie układu zakończy etap negocjacji i był wówczas pewien rodzaj satysfakcji. Od lipca tego roku zarząd jednostronnie zlikwidował współczynnik korygujący bez uzgodnienia z organizacją związkową. Takie działanie spowoduje nawet utratę premii. Wiemy, że zarząd ma ostatnio dobre relacje z rządem, terminal odwiedzają prominentni ministrowie, ale my oczekujemy nie akcji promocyjnych, a respektowania naszych praw i spełnienia postulatów – mówi Adam Piotrowski, przewodniczący KZ NSZZ „Solidarność” w DCT Gdańsk SA.
W związku z tym KZ NSZZ „Solidarność” w DCT na piątek od godz. 13 do godz. 14 zaplanowana jest akcja – pikieta terminalu.
Nim doszło do podpisania układu w DCT Gdańsk związkowcy upominali się o swoje prawa w licznych pikietach. Także przy wsparciu związkowców z Sekcji Dokerów Światowej Federacji Transportowców – ITF i niemieckiego Ver.di. Pikietowano też w Londynie, Frankfurcie i Luksemburgu.
Czym jest układ zbiorowy pracy i jakie ma znaczenie? Jest to rodzaj prawa wewnątrzzakładowego. Jest zawierany przez reprezentację pracowników i pracodawcę. W sposób
kompleksowy określa warunki wynagradzania za pracę i przyznawania innych świadczeń związanych z pracą.
www.solidarnosc.gda.pl
16 października przed Makro Cash and Carry w Katowicach odbyła się pikieta w obronie pracownika, z którym pracodawca nie przedłużył umowy o pracę. W ocenie
Solidarności Mateusz Polok stracił pracę, bo aktywnie działał w związku zawodowym i upominał się o poprawę warunków pracy i płacy w tej sieci.
Jak informuje Robert Szmagaj, przewodniczący Solidarności w Makro Cash and Carry Mateusz Polok przepracował w sieci pięć lat. Dwa lata temu w sklepie w Katowicach założył
Solidarność, do której od razu zapisało się przeszło 70 pracowników. Był też członkiem zespołu negocjującego podwyżki wynagrodzeń dla pracowników sieci. Do tej pory był
zatrudniony na podstawie umów o pracę na czas określony, ostatnia z nich wygasła 31 sierpnia. – Po tym okresie Mateusz powinien otrzymać umowę na czas nieokreślony, ale
pracodawca nie przedłużył z nim stosunku pracy. W naszej ocenie jest to odpowiedź na działalność związkową Mateusza – mówi Robert Szmagaj.
Zgodnie z procedurami obowiązującymi w Makro umowa o pracę z danym pracownikiem zostaje przedłużona, jeżeli uzyska on rekomendację bezpośredniego przełożonego. – Mateusz
uzyskał pozytywną opinię. Jego bezpośrednia przełożona napisała m.in., że jest pracownikiem ambitnym, zaangażowanym w rozwój sieci, potrafiącym pozyskiwać klientów na nowe
produkty. Opinia ta została potwierdzona przez kierownika katowickiej hali, który wyraził zgodę na podpisanie z Mateuszem umowy na czas nieokreślony – dodaje przewodniczący
Solidarności.
Zaznacza, że decyzję odmowną wydał dział HR. – Do tej decyzji nie było żadnego komentarza. Przedstawiciele pracodawcy nie podjęli z nami dialogu na ten temat – mówi Robert
Szmagaj. Jak podkreśla, do tego typu sytuacji doszło po raz pierwszy. Umowy na czas określony posiada połowa pracowników sieci, wielu z nich jest członkami NSZZ Solidarność.
– Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, żeby pracodawca nie przedłużył umowy o pracę z działaczem związkowym – mówi.
W proteście zorganizowanym przed sklepem Makro w Katowicach wzięli udział pracownicy sieci oraz związkowcy z handlowej Solidarności. Uczestnicy pikiety wręczali klientom
sklepu ulotki z informacją o nieprzedłużeniu umowy z Mateuszem Polokiem. W ulotce zaznaczyli, że działanie pracodawcy jest niezrozumiałe, bo w halach należących do sieci
Makro, brakuje pracowników, co odbija się na obsłudze klientów. – Osoby, z którymi rozmawialiśmy chętnie brały ulotki i podkreślały, że nas wspierają. Wiele z nich
przyznało, że dostrzega problem zbyt małej liczby pracowników w sieci – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Handlu NSZZ Solidarność.
Związkowcy obawiają się, że ta sytuacja zniechęci pozostałych pracowników sklepu do zapisywania się do związku. – Takie działanie pracodawcy postrzegamy jako dyskryminację
członka Solidarności i utrudnianie prowadzenia działalności związkowej – zaznacza przewodniczący "S" w Makro.
Makro Cash and Carry w całej Polsce posiada 30 sklepów, w których łącznie zatrudnionych jest ok. 5800 osób. Solidarność działa w 24 placówkach.
www.solidarnosckatowice.pl
Konferencja "Układy zbiorowe pracy drogą do społecznej gospodarki rynkowej". Komisja Krajowa NSZZ Solidarność zorganizowała konferencję nt. układów zbiorowych pracy. To kontynuacja sierpniowej debaty "Konstytucja dla obywateli, nie dla elit". Dziś punktem wyjścia do dyskusji jest artykuł 20 ustawy zasadniczej, mówiący o społecznej gospodarce rynkowej. Po konferencji odbyła się debata ekspertów.
Tutaj zobacz fotorelację z konferencji
Ruszyła kolejna edycja akcji Bałtycki Tydzień Kampanii. Związkowcy z Krajowej Sekcji Portów Morskich oraz Krajowej Sekcji Morskiej Marynarzy i Rybaków NSZZ „Solidarność”, we współpracy z Europejską Federacją Transportowców (ETF) i Międzynarodową Federacją Transportowców (ITF) walczą o respektowanie praw pracowniczych marynarzy i dokerów, upominają się o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa pracy w portach oraz godne warunki pracy na statkach tzw. tanich bander.
Komitet Koordynacyjny polskich związków zawodowych marynarzy i portowców afiliowanych w ITF podjął decyzję, aby w dniach 16-20 października 2017 r. przeprowadzić w polskich portach morskich Tydzień ten jest poświęcony zwalczaniu zagrożeń, które w swojej pracy napotykają marynarze i portowcy. Przeprowadzany w polskich portach ma już prawie dwudziestoletnią tradycję i odbywa się co roku w ramach ogólnoświatowych kampanii ITF znanych jako kampanie przeciwko tanim banderom oraz przeciwko tanim portom. Angażują się w nią działacze i wolontariusze wszystkich afiliowanych w ITF związków zawodowych marynarzy i portowców. Akcja obejmuje porty Trójmiasta i Szczecin oraz Świnoujście, a także inne bałtyckie i nordyckie porty.
- Chcemy też uaktywnić społecznych inspektorów pracy w terminalach kontenerowych. Niedopuszczalne jest rozmocowywanie ładunku, kontenerów na redzie lub gdy statek dobija do kei. a tak się jeszcze zdarza. Marynarze nie mają przeszkolenia w tym zakresie. Są nawet, o czym wiemy, do tych prac przymuszani. Drugi aspekt akcji jest prowadzony pod kątem zakładowych układów zbiorowych pracy, ich zawierania i respektowania – mówi Mariusz Połom przewodniczący, Krajowa Sekcja Portów Morskich NSZZ „Solidarność”.
Związki zawodowe chcą zmierzyć się z deregulacją oraz liberalizacją w dostępie do usług portowych w polskich portach, która nieprzerwanie postępuje od początku transformacji w Polsce, powodując pogorszenie warunków pracy i płacy portowców, utratę tradycyjnych miejsc pracy, masowe zatrudnianie pracowników portowych w systemie dorywczym, prace przeładunkowe wykonywane przez załogi statków oraz utratę przez wielu polskich portowców ochrony wynikającej z układów zbiorowych pracy. W wyniku działań armatorów, firm czarterujących, linii żeglugowych oraz spedytorów zostały one z przyczyn finansowych przerzucone na marynarzy.
Próby odbierania portowcom ich tradycyjnych prac związanych z mocowaniem statków spowodowało zwolnienia z pracy oraz spadek wynagrodzeń pracowników portowych. Jednocześnie jest to pogwałcenie układów zbiorowych pracy, którymi są objęte statki.
W pierwszym dniu kampanii inspektorzy interweniowali na trzech statkach w gdańskich portach i jednej jednostce w Gdyni pod kontem sprawdzenia, czy do usuwania mocowań ładunków, głównie kontenerów i ładunków drobnicowych, nie są przymuszani marynarze. Są bowiem sygnały, że marynarze, mimo układu zbiorowego pracy zakazującego takich praktyk, przystępują do rozmocowywania ładunków przed wejściem statku do portu, kiedy ten stoi na kotwicy. Armator chce w ten sposób oszczędzić na wyładunku, uderzając w marynarzy i w portowców.
- Podpisane z ITF układy zbiorowe pracy określają zakres prac, do wykonania których zobowiązani są marynarze. Nie ma w tym zapisie prac dokerskich. Zagraża to bezpieczeństwu marynarzy, naraża ich na stres, przemęczenie. Takie działania są prowadzone zarówno w portach, jak i na redach, przed wejściem do portu, gdy jednostka stoi na kotwicy – mówi o przebiegu akcji Grzegorz Daleki, inspektor ITF.
Istnieje też ryzyko odmowy wypłaty odszkodowania marynarzowi lub jego rodzinie, jeżeli ulegnie on wypadkowi podczas rozładunku.
- Marynarze nie są przeszkoleni do prac rozładunkowych. W pogoni za zyskiem armatorzy wymuszają rozmontowanie ładunku już na redzie. Przecież prace te należą do dokerów, nie marynarzy. Jeśli marynarz wykonywał przy tym pracę, do które nie miał uprawnień i nie był do jej wykonania zobowiązany kontraktem, tym samym nie obejmowało jej ubezpieczenie, może dojść do niewypłacenia odszkodowania za wypadek – przestrzega Grzegorz Daleki.
Związkowcy zwracają uwagę, że dobrze zamocowany ładunek ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa marynarzy i statków.
W tygodniu kampanii biorą udział afiliowane w ETF i ITF (Międzynarodowa Federacja Transportowców) związki zawodowe portowców i marynarzy. Jest to kampania prowadzona we
wspólnym interesie portowców i marynarzy.
www.solidarnosc.gda.pl / Artur S. Górski