Solidarność alarmuje: W Polsce rok do roku przybyło sto tysięcy bezrobotnych

O sprzeciwie wobec europejskiej polityki klimatycznej, która rujnuje polskie przedsiębiorstwa i niszczy miejsca pracy w przemyśle, rozmawiamy z Dariuszem Brzęczkiem przewodniczącym Zarządu Regionu Śląska Opolskiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.

W przestrzeni publicznej coraz częściej słyszymy krytykę polityki Zielonego Ładu. Nawet na wrześniowym XXXIV Forum Ekonomicznym w Karpaczu pojawiły się mocne głosy nawołujące do wycofania się z realizacji tej doktryny. Jak pan się do tej sytuacji odnosi, wszak „Solidarność” krytykowała Zielony Ład jeszcze kiedy inni bali się dotykać tego tematu. Czy obecny wzrost nastrojów antyzielonoładowych to sukces „Solidarności”?

Dla Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” walka z bardzo niekorzystną dla społeczeństwa ideologią Zielonego Ładu była bardzo istotnym elementem działalności. Od 2005 roku czyli od początku wdrażania przez Unię Europejską polityki klimatycznej, dostrzegliśmy ogromne zagrożenia jakie ta ideologia niesie za sobą. Podejmowane przez NSZZ ,,Solidarność” działania mają na celu ochronę polskiego społeczeństwa przed naprawdę mającym już miejsce coraz powszechniejszym i dotkliwszym ubożeniem Polaków. „Solidarność” od dwudziestu lat, czyli od momentu wejścia w życie pierwszych przepisów dotyczących ETS 1, rozpoczęła informowanie społeczeństwa o wynikających z tych przepisów zagrożeniach. Przepisy, które co chwilę wchodziły w życie i zaostrzanie polityki Zielonego Ładu, spowodowały, że „Solidarność” musiała podjąć działania. W roku 2024 rozpoczęliśmy akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum obywatelskie w sprawie likwidacji Zielonego Ładu. Warto przypomnieć, że to zbieranie podpisów rozpoczęło się wielką manifestacją w Warszawie. Rok później kandydat na prezydenta Karol Nawrocki podpisał z NSZZ „Solidarność” umowę programową, w której zobowiązał się min. do powstrzymania unijnego Zielonego Ładu. W maju 2026 roku Prezydent RP złożył wniosek o przeprowadzenie referendum ws. Zielonego Ładu, który procedowany był w Senacie 20 maja i w tym dniu odbyła się wielka manifestacja „Solidarności” popierająca działania prezydenta i wpisująca się w politykę naszego związku wobec Zielonego Ładu.

Nie przyniosło to spodziewanego efektu…

Niestety. Sześćdziesięciu dwóch senatorów zagłosowało przeciwko wnioskowi, czyli przeciwko obywatelom, przeciwko wynikającej wprost z konstytucji demokracji bezpośredniej, której instytucja referendum jest najstosowniejszym narzędziem i przejawem. Mimo tego, że w całym kraju nasi związkowcy rozmawiali z senatorami o tym dlaczego „Solidarności” zależy na tym referendum.

Wśród senatorów są także przedsiębiorcy, którzy przecież na własnej skórze muszą odczuwać „dobrodziejstwa” Zielonego Ładu…

To właśnie trochę nas dziwi. Podobnie jak w całym kraju, także w województwie opolskim rozmawialiśmy z senatorami przed głosowaniem, podejmując próbę przekonania ich do naszych racji. I tak naprawdę z tych rozmów bezpośrednio nie wynikało, że będą przeciwko wnioskowi. I mieliśmy wrażenie nieodparte, że wewnętrznie jako ludzie, jako biznesmeni, jako obywatele, oni również są przeciwni tym wprowadzanym zmianom. Ale głosowanie było czysto polityczne, czyli wg nadania politycznego. Politycy Koalicji Obywatelskiej głosowali przeciwko referendum, argumentując, że pytanie zawarte we wniosku było tendencyjne. W związku z tym prezydent postanowił powtórnie po kilku miesiącach złożyć wniosek z pytaniem bardzo uproszczonym, które brzmiało jednoznacznie: „czy jest pan, pani za, wprowadzeniem polityki klimatycznej Unii Europejskiej”. I to spotkało się znowu z kolejną odmową. Ponownie tych sześćdziesięciu dwóch senatorów postanowiło odmówić Polakom możliwości wypowiedzenia się w referendum. W związku z tym „Solidarność” oczywiście nie będzie bierna. Postanowiliśmy decyzją Komisji Krajowej związku o kontynuowaniu rozpoczętej w 2024 roku akcji zbierania podpisów pod wnioskiem obywatelskim o referendum, który ma trafić do Sejmu. Obecnie ta akcja trwa. Zachęcam wszystkich obywateli i całe społeczeństwo, ludzi z województwa opolskiego, bo do nich się tutaj zwracamy o podpisywanie tych list w Biurze Regionu, czy w oddziałach w poszczególnych powiatach. To jest to bardzo ważne, żeby ludzie mogli bezpiecznie prowadzić swoje domowe gospodarstwa, żeby nie wpadali w biedę, żeby społeczeństwo bardziej już nie ubożało.

Ale tu chyba chodzi nie tylko o domowe budżety?

Oczywiście, ale ostatecznie właśnie o domowe budżety, bo kiedy upadają przedsiębiorstwa, ludzie tracą miejsca pracy, odbija się to na domowych budżetach i całych rodzinach. Wielokrotnie o tym mówiliśmy, ale podkreślę jeszcze raz, że wprowadzenie ETS 1, czyli obłożenie rosnącymi podatkami klimatycznymi zakładów pracy już od 2005 roku, bezpośrednio rzutuje na kondycję zakładów pracy i pośrednio na każdego obywatela. Mowa tu o rosnących opłatach za emisję CO2. One są coraz droższe i Unia Europejska dąży do likwidacji tak zwanych darmowych emisji, których takie limity kiedyś zakłady pracy miały. Można powiedzieć, że towary produkowane w europejskich, a więc i w polskich zakładach, będą sukcesywnie coraz droższe. To doprowadza do upadku kolejne przedsiębiorstwa, co obserwujemy w ostatnich latach. A nam przecież nie chodzi o te coraz droższe towary, czy o zyski przedsiębiorców, ale o zamykanie zakładów pracy. Cały system ETS 1, system handlu emisjami CO2 spowodował, że w ciągu ostatnich lat wiele zakładów pracy upadło. Wiele kolejnych zakładów pracy ma obecnie problemy, są zwolnienia grupowe. Takim reprezentatywnym przykładem upadłego dużego zakładu pracy w województwie opolskim jest Walcownia Rur Huty Andrzej w Zawadzkiem, która właśnie została między innymi w związku z Zielonym Ładem zlikwidowana. Dzisiaj obserwujemy rozbieranie tego zakładu cegła po cegle. Osobiście patrzę na to z boleścią serca. Jako trzydziestopięcioletni pracownik tego zakładu odczuwam to bardzo dramatycznie. Ale co mają powiedzieć ludzie, którzy od pradziada, przez dziada, ojca pracowali w tym zakładzie pracy i produkowali wyroby strategiczne, od produktów zbrojeniowych w czasach wojennych do dzisiaj, do asortymentu, który był produkowany jedynie tu w całej w Polsce.

Czy widzi pan zrozumienie tego problemu wśród rządzących?

Mam wrażenie, że politycy i w ogóle rządzący, przechodzą koło tego w sposób bezrefleksyjny. Mówią „wszystko będzie dobrze, są inne miejsca pracy”. Otóż nie ma innych miejsc pracy dla tych ludzi po pięćdziesiątce. To są ludzie, którzy dzisiaj żyją za tysiąc siedemset złotych i nie mogą uzyskać emerytury pomostowej, bo sądy im to w Polsce blokują. Jest to ogromny dramat dla społeczeństwa, ale także dla samorządu, bo rozbiórka zakładu w Zawadzkiem spowoduje, że miasto utraci dwa miliony dochodu z podatku od nieruchomości. To będzie na pewno dodatkowo negatywnie rzutowało na życie lokalnej społeczności.

A wszystko przez wysokie ceny energii…

Tak. W kosztach energii w przemyśle jest pięćdziesiąt procent podatków ETS-owskich. Dzisiaj polski przemysł otrzymuje najdroższą energię w Europie. Z tego powodu nie jest w ogóle konkurencyjny ani wobec krajów trzecich, czyli np. Ukrainy, Chin i innych, które są poza Unią Europejską, ale również nie jest konkurencyjny wobec krajów takich jak na przykład Francja, czy Niemcy, gdzie przedsiębiorcy otrzymali pomoc od państwa i gdzie energia dla przemysłu jest wielokrotnie tańsza. W tym miejscu trzeba powiedzieć również, że poprzez właśnie system ETS, ten system polityki klimatycznej, obliczono, że w Europie ponad trzydzieści milionów zatrudnionych w zakładach, które w swojej produkcji mają emisję CO2, może stracić pracę lub być zmuszonych do zmiany pracy w efekcie pogorszenia warunków pracy.

A w Polsce?

W Polsce bezrobotnych jest obecnie 901 tysięcy. W naszym kraju rok do roku przybyło sto tysięcy bezrobotnych. Zatem nie można zaklinać rzeczywistości, ale trzeba jasno powiedzieć, że to system ETS-u dla przedsiębiorstw dokonał spustoszenia na rynku przemysłowym i na pracy.

Unia Europejska nie widzi tych problemów?

Trzeba jednoznacznie powiedzieć, że polityka Unii Europejskiej nie pomaga w żaden sposób przemysłowi europejskiemu, ale paradoksalnie wzmacnia przemysł azjatycki, na przykład chiński. Bo z badań wynika, że z powodu braku konkurencyjności zakładów europejskich w Europie z rynku pracy znika codziennie pięćset miejsc pracy. I to tylko z powodu ekspansji chińskiej gospodarki. A to się nie stało samo, to decyzje Unii Europejskiej i Ursuli von der Leyen spowodowały, że dzisiaj mamy właśnie taką sytuację. Próby reformy systemu ETS 1, nie poprawią sytuacji w europejskich zakładach pracy, a wręcz odwrotnie. Likwidacja darmowych limitów emisji CO2 spowoduje wyprowadzenie produkcji z Unii Europejskiej do krajów, gdzie nie obowiązuje ten system. I takich przykładów już dzisiaj mamy dosyć wiele.

Nie jest tajemnicą, że „Solidarność” wśród swoich postulatów stawia też sprawę przywrócenia znaczenia polskiemu górnictwu…

Oczywiście! Bronimy polskiego węgla i jego wydobycia. Będziemy dążyć do przywrócenia węglowi strategicznej pozycji w polskiej energetyce. To nie znaczy, że chcemy, żeby tylko węgiel był w miksie energetycznym, ale węgiel podstawą bezpieczeństwa energetycznego. Na pewno bezpieczeństwa energetycznego nie zapewni ani fotowoltaika, ani wiatraki. Jedynym stabilnym źródłem energii jest węgiel, ponieważ w Polsce nie ma innego, na przykład elektrowni atomowej, która mogłaby zapewniać stabilną produkcję energii elektrycznej. Wiemy doskonale, że na samej fotowoltaice i na samych wiatrakach naprawdę nie ma bezpieczeństwa energetycznego w kraju. To wszystko motywuje nas jako związek zawodowy do walki ze szkodliwymi przepisami ETS 1 i do działań mających na celu niedopuszczenie do pogorszenia sytuacji poprzez wprowadzenie pakietu ETS 2, który ma wejść w życie do 2028 roku. Jeśli nie uda się tego zatrzymać, to będziemy płacić za wszystko więcej: za paliwo, za ogrzewanie, za energię. Społeczeństwo będzie płacić kary za to, że nie ma ocieplonego domu, za to, że nie ma wymienionych okien, za to, że nie jeździ samochodem elektrycznym, a benzynowym.

Kary w postaci wyższych cen?

Paliwo już jest drogie, a będzie jeszcze droższe. Przewiduje się, że po wejściu ETS 2 paliwo w trzech wariantach może wzrosnąć od sześćdziesięciu groszy do złoty pięćdziesiąt na litrze co będzie wynikać z samego ETS-u 2. W Polsce milionów ludzi nie stać na pompę ciepła, a innych ekologicznych źródeł energii jest mało. Dzisiaj możemy powiedzieć że obecnie pellet w myśl obowiązujących przepisów jest ekologiczny tylko dlatego, że kraje, które mają wpływ na Unię Europejską produkują ten pellet. Za chwilę ten pellet może podzielić losy gazu, który jeszcze niedawno był uznawany za paliwo ekologiczne, ale już nie jest. To najlepszy dowód na to że te całe ETS-y, to nie jest ekologia tylko ideologia. Jeszcze raz powtarzam: to nie jest w ogóle uzasadnione, ani ekonomicznie, ani społecznie, ani ekologicznie. Zwłaszcza, że wszystkie te grupy ekologów, które lobbują np. przeciwko paliwom kopalnym, to są w zasadzie bojówki polityczne, które są zadaniowane by mącić ludziom w głowach. A najgorsze jest to, że nasze społeczeństwo w dużej części straciło zdolność rozsądnego patrzenia i właściwej oceny lansowanych przez polityków rzeczy, które są szkodliwe dla własnego gospodarstwa domowego, dla rodzin.

Czy nie boi się pan, że „Solidarność” będzie utożsamiana z działalnością antyeuropejską?

Nie, dlatego, że w żadnej wypowiedzi żadnego naszego lidera, żadnego naszego członka pewnie, nie znajdziemy takiej, która wskazywała by na to, że ktokolwiek z „Solidarności” chciałby wyjścia Polski z Unii Europejskiej. My atakując europejską politykę Zielonego Ładu mówimy o nieuzasadnionych działaniach: ekonomicznych, społecznych czy ekologicznych. Mówimy o działaniach i decyzjach, które są szkodliwe dla społeczeństwa. Nie kwestionuje to w żaden sposób polskiego członkostwa w Unii Europejskiej. Sami żeśmy chcieli wstąpienia do Unii Europejskiej. „Solidarność” angażowała się w referendum przed akcesją. Każdy, kto w naszych działaniach widzi eurosceptycyzm po prostu się myli. My nawet nie możemy też się nazwać antyekologiczni, dlatego że my jesteśmy za ekologią, jesteśmy za czystym powietrzem, ale w sposób zdroworozsądkowy, naukowo i ekonomicznie uzasadniony. Nie można oddychać czystym powietrzem, a umrzeć z głodu i chłodu, ponieważ nie będzie na życie, bo zamkną nam zakłady pracy i nie będzie nas stać na kupienie tony węgla.

Zatem zbieracie podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie Zielonego Ładu. Ile trzeba zebrać tych podpisów?

Założyliśmy sobie, że zbierzemy ich 500 000 i praktycznie tyle już mamy, ale nie przerywamy akcji i chcemy zebrać więcej. Chodzi o to, żeby większa ilość ludzi ze-zrozumiała. My jako związek także będziemy pewniejsi, że za nami stoją setki tysięcy, może milion ludzi. Chcemy wiedzieć, że te podpisy będą legitymizować naszą dalszą o to, żeby Sejm podjął decyzję o przeprowadzeniu referendum. Liczymy, że posłowie zagłosują za demokracją bezpośrednią, za poszanowaniem ludzi i poszanowaniem ich woli.

Autor tekstu i fotografii: Bolesław Bezeg

Źródło: NTO

Czytaj też...

Solidarność alarmuje: W Polsce rok do roku przybyło sto tysięcy bezrobotnych

O sprzeciwie wobec europejskiej polityki klimatycznej, która…

czytaj więcej
Będzie nadzwyczajne posiedzenie WRDS w sprawie opolskich szpitali

Konsolidacja opolskich szpitali będzie tematem Nadzwyczajnego Posiedzenia…

czytaj więcej
Pracodawca Domu Pomocy Społecznej w Kluczborku wyróżniony

Prezydent Karol Nawrocki i przewodniczący Komisji Krajowej…

czytaj więcej
Dariusz Brzęczek o reformie stażu pracy, o Zielonym Ładzie i planie konsolidacji opolskich szpitali

Przewodniczący Zarządu Regionu Śląska Opolskiego NSZZ „Solidarność”…

czytaj więcej
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.