Piotr Duda: Rząd znów proponuje pracownikom 90 groszy wstydu

– 90 groszy wstydu. Znów tylko tyle według rządu powinien wynieść wzrost minimalnej stawki godzinowej. Podobną „podwyżkę” rządzący przeforsowali w ubiegłym roku. Wówczas nawet nie podjęli próby rozmów na ten temat ze stroną społeczną. Po prostu narzucili gotowe rozwiązanie. Jestem przekonany, że w tym roku negocjacje w ramach Rady Dialogu Społecznego również będą dla rządu jedynie formalnością – mówi Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, komentując dzisiejszą rządową propozycję wynagrodzenia minimalnego i minimalnej stawki godzinowej.
Co musisz wiedzieć:
- Obecnie minimalne wynagrodzenie wynosi 4806 zł brutto, a minimalna stawka godzinowa – 31,40 zł brutto.
- Według rządu te kwoty powinny w przyszłym roku wzrosnąć do odpowiednio 4950 zł i 32,30 zł brutto.
- Strona społeczna proponuje, by w przyszłym roku minimalne wynagrodzenie wynosiło co najmniej 5200 zł, a stawka godzinowa – 34 zł brutto.
Piotr Duda: Kpina z polskich pracowników
90 groszy wstydu. Znów tylko tyle według rządu powinien wynieść wzrost minimalnej stawki godzinowej. Podobną „podwyżkę” rządzący przeforsowali w ubiegłym roku. Wówczas nawet nie podjęli próby rozmów na ten temat ze stroną społeczną. Po prostu narzucili gotowe rozwiązanie. Jestem przekonany, że w tym roku negocjacje w ramach Rady Dialogu Społecznego również będą dla rządu jedynie formalnością. Tu nie ma żadnego dialogu, jest tylko antypracowniczy monolog i powrót do polityki z czasów poprzednich rządów Donalda Tuska
– komentuje Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” dzisiejszą propozycję rządu dotyczącą przyszłorocznego minimalnego wynagrodzenia i minimalnej stawki godzinowej.
Propozycja podwyżki minimalnego wynagrodzenia o zaledwie 144 zł brutto to wyraz lekceważenia milionów polskich pracowników i ich rodzin. Rząd śmieje się ludziom w twarz, twierdząc, że tak niski wzrost pokryje rzeczywiste koszty życia. To kpina z polskich pracowników
– dodaje.
Przypomnijmy, dziś rząd zaproponował, by przyszłoroczne wynagrodzenie minimalne wynosiło 4950 zł brutto, a stawka godzinowa – 32,30 zł brutto. Solidarność, a także OPZZ i FZZ proponują, by od stycznia wzrosły do odpowiednio 5200 zł i 34 zł brutto.
Bartłomiej Mickiewicz: To wstyd dla rządu
Trudno w ogóle mówić o jakiejkolwiek podwyżce minimalnego wynagrodzenia. Rząd proponuje wzrost odpowiadający mniej więcej obecnej prognozie inflacji, która, jak bywało w poprzednich latach, za kilkanaście miesięcy może okazać się znacząco zaniżona i nie odpowiadać realnemu wzrostowi cen
– mówi z kolei Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
Pracownicy każdego dnia widzą, ile kosztują zakupy, czynsze, rachunki za energię, paliwo czy usługi. Z propozycji rządu wyłania się smutny obraz polityki, w której osoby otrzymujące najniższe wynagrodzenia nie mogą uczestniczyć w owocach wzrostu gospodarczego, a jedynie nieco wolniej tracić swoją siłę nabywczą. To wstyd dla rządu, którego częścią paradoksalnie jest Lewica. Może zamiast forsowania transkrypcji małżeństw jednopłciowych, zajęłaby się transkrypcją płac – tak, by były na godnym poziomie?
– pyta przewodniczący Mickiewicz.
Przypomnijmy, dzisiejsza propozycja rządu trafi pod obrady Rady Dialogu Społecznego. Przedstawiciele pracowników, pracodawców i rządu na rozmowy i wypracowanie wspólnego stanowiska mają 30 dni. Ustalona w tym gronie wysokość minimalnego wynagrodzenia jest następnie do 15 września ogłaszana w Monitorze Polskim jako obwieszczenie Prezesa Rady Ministrów.
Jeżeli jednak RDS nie uzgodni minimalnego wynagrodzenia w terminie, rząd ustala je w drodze rozporządzenia Rady Ministrów, a to do 15 września jest ogłaszane w Dzienniku Ustaw.







