„Na problemy przemysłu, zwłaszcza energochłonnego, od wielu lat zwraca uwagę opolska NSZZ „Solidarność”.
– Ta szczególna gałąź przemysłu jest zagrożona upadkiem z powodu wprowadzenia ETS, czyli podatków wynikających z Europejskiego Zielonego Ładu – mówi Dariusz Brzęczek, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Śląska Opolskiego oraz przewodniczący Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Opolu.

– Informujemy o tym społeczeństwo poprzez opracowania naszych ekspertów. Dążymy do przeprowadzenia referendum w tej sprawie.
Zaznacza, że pierwszym sygnałem narastających problemów na opolskim rynku pracy był upadek odlewni „Max” w Nysie i zwolnienie 50 pracowników w 2024 r.
– To typowy przykład zakładu związanego z przemysłem energochłonnym w regionie. Niestety, na tym się nie skończyło. Kolejna była Walcownia Rur „Andrzej” w Zawadzkiem, co pokazuje, jak bardzo polskie hutnictwo znajduje się na skraju upadku – podkreśla.
Wskazuje również na bardzo wysokie ceny energii elektrycznej i innych nośników energii. Ich opodatkowanie wynika z Zielonego Ładu.
– W efekcie pracodawcy, którzy nie zawsze mają możliwość odpowiedniego doinwestowania zakładów, nie są w stanie ich utrzymać – stwierdza Brzęczek.
Przytacza także przykład upadku spółki Generator Produkcja Opole na przełomie 2024 i 2025 r., co wiązało się ze zwolnieniem 220 osób.
– Z jednej strony mówimy o upadkach firm spowodowanych wysokością podatków – tłumaczy. – Z drugiej, mamy przykład spółki, która wpisuje się w europejską ideę transformacji energetycznej. Dlatego, że produkuje generatory do turbin wiatrowych. Jednak jej niemiecki właściciel kierował się lokalnym patriotyzmem. Mając dwa zakłady, w Niemczech i w Polsce, zdecydował się zamknąć ten zagraniczny, mimo że przynosił około 15 mln zł rocznego zysku.
Szef NSZZ „Solidarność” podkreśla, że nie są to pojedyncze przypadki.
– Początkowo mogło się tak wydawać – stwierdza. – Tymczasem w 2026 r. dochodzi do zamknięcia Browaru Namysłów. A o problemach kolejnych firm przemysłowych mówi się na razie nieoficjalnie. Na zasadzie domina likwidowane są zakłady produkujące osprzęt motoryzacyjny. I choć trwają rozmowy o osłonach, to nie ma mowy o wznowieniu produkcji.
Firmy wzięły się na nowy sposób
Brzęczek zwraca uwagę na powtarzające się zjawisko.
– Firmy nie zgłaszają zwolnień do urzędów pracy – zaznacza. – Tak było w przypadku Browaru Namysłów. Teraz, mimo że cała Polska mówi o problemach Diehl Controls, firma milczy i nie składa żadnych wniosków.
Dodaje, że to właśnie przemysł w regionie opolskim utrzymuje stosunkowo niską stopę bezrobocia. Średnia dla województwa wynosi 6,4 proc., ale w samym Opolu to około 3 proc., podczas gdy w powiecie głubczyckim – pozbawionym przemysłu – sięga już blisko 12 proc. – Widać wyraźnie, jak kształtuje się bezrobocie w zależności od obecności zakładów pracy – podkreśla.
Zauważa również, że mimo statystyk wskazujących Polskę jako 20. gospodarkę świata, Polacy nie należą do szczególnie zamożnych. – Nie mamy oszczędności, nieruchomości… W wielu krajach o niższym PKB zamożność obywateli jest wyższa – mówi Brzęczek.
Konieczne odgórne regulacje. Trzeba chronić polski przemysł
Apeluje o konieczność zmian regulacyjnych na szczeblu centralnym i unijnym.
– Potrzebne są mechanizmy ochronne dla polskiego przemysłu – uważa. – Musi zmienić się sposób udzielania pomocy państwa zakładom pracy. To wymaga odgórnych rozwiązań prawnych. Chodzi m.in. o wsparcie w procesie ustalania taryf energetycznych czy zablokowanie skutecznego wprowadzenia podatku węglowego CBAM dla importerów stali spoza UE.
Dodaje, że dziś wielcy inwestorzy – niezależnie od tego, czy pochodzą z Niemiec, czy z USA – budują nowe zakłady. Natomiast decyzja o ich zamknięciu może być nagła. I również całkowicie zależna od interesu właściciela.
– To kwestia chwili. Dobrym przykładem w regionie są Eko-Okna – wskazuje.
Podkreśla również dramatyczną sytuację pracowników w wieku 50–55 lat.
– To nie jest tak, że ludzie po zwolnieniach zawsze sobie radzą – zaznacza. – Osoby w tym wieku są często wykluczane z rynku pracy. Nikt ich nie dostrzega, żyją w biedzie. A jeśli trafiają do stref gospodarczych, pracują za najniższe stawki i są zwalniani jako pierwsi przy redukcjach. To typowe ludzkie tragedie.”
autor: Anna Konopka
źródło: Opolska360







