Zarząd Regionu Toruńsko-Włocławskiego NSZZ "Solidarność", ul. Piekary 35/39, 87-100 Toruń
tel. 56 622 41 52, 56 622 45 75, e-mail: torun@solidarnosc.org.pl

SĄDOWA FURTA DO JAWNOŚCI

wtorek, 24 Luty, 2026

Sąd otworzył furtkę do danych, które miały nie być jawne.

Wszystko zaczęło się od wniosku radnego powiatowego. Chciał zobaczyć faktury i rachunki wystawiane przez personel medyczny pracujący na blokach operacyjnych jednego ze szpitali. Nie chodziło mu o lekarzy zatrudnionych na etatach, ale o pielęgniarki i innych specjalistów, którzy świadczą usługi na podstawie kontraktów B2B – prowadzą działalność gospodarczą i rozliczają się fakturami.

Szpital odmówił. Argumentacja była prosta: wynagrodzenie to sprawa prywatna, chroniona przepisami o ochronie danych osobowych. Nie ma znaczenia, czy ktoś pracuje na etacie, czy na kontrakcie – jego zarobki to informacja wrażliwa, której nie można ujawniać osobom trzecim. Prezes zarządu szpitala wydał formalną decyzję odmowną, powołując się na art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Ale radny się nie poddał. Zaskarżył decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Olsztynie. I wygrał.

Sąd staje po stronie jawności wynagrodzeń już teraz

Wyrok z 27 stycznia 2026 roku jest jednoznaczny: szpital nie miał prawa odmówić udostępnienia dokumentów o wynagrodzeniu pielęgniarek i specjalistów. WSA w Olsztynie (sygn. II SA/Ol 797/25) uchylił zaskarżoną decyzję i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy – tym razem zgodnie z przedstawioną przez sąd wykładnią przepisów. A ta wykładnia jest dla wielu osób zaskakująca.

Sąd przypomniał fundamentalną zasadę: jawność gospodarowania środkami publicznymi. Szpital – choć działający w formie spółki akcyjnej – jest podmiotem publicznym, bo w pozycji dominującej znajduje się powiat. Udziela świadczeń zdrowotnych finansowanych z publicznych pieniędzy, dysponuje publicznym majątkiem, wykonuje zadania publiczne. A skoro tak, to podlega ustawie o dostępie do informacji publicznej.
Faktury, rachunki, umowy – to wszystko dokumentuje sposób wydatkowania środków, które pochodzą z podatków obywateli„Są to materiały dokumentujące fakt lub sposób zadysponowania majątkiem publicznym” – podkreślił sąd, powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Osoba na kontrakcie z państwem to nie osoba prywatna, jego dane nie są chronione tak samo jak zatrudnionego na umowie o pracę

Najważniejsza część wyroku dotyczy statusu osób współpracujących z instytucjami publicznymi na podstawie umów cywilnoprawnych. Sąd wyraźnie rozróżnił sytuację pracownika etatowego od przedsiębiorcy wystawiającego fakturę. I tu zaczyna się problem dla wszystkich, którzy myśleli, że kontrakt B2B zapewnia im pełną anonimowość. WSA w Olsztynie stwierdził wprost: „Osoba fizyczna zawierająca umowę cywilnoprawną z podmiotem publicznym, w wykonaniu której wydatkowane są środki publiczne, nie może oczekiwać, że w zakresie takich danych jak imię i nazwisko lub firma, przedmiot umowy, czy też wysokość wynagrodzenia, zachowa prawo do prywatności. To nie jest opinia – to teza poparta bogatym orzecznictwem. Logika jest prosta: nikt nikogo nie zmusza do zawierania umów z podmiotami publicznymi. To dobrowolna decyzja biznesowa. Ale każda decyzja ma konsekwencje. Kto bierze publiczne pieniądze, musi liczyć się z publiczną kontrolą. Kto wchodzi w relację finansową z państwem, staje się obiektem takiej potencjalnej kontroli. A takie osoby nie korzystają z pełnej ochrony prywatności przewidzianej w ustawie.

Błędy szpitala, które kosztowały przegraną w sądzie – wynagrodzenie trzeba ujawnić

Sąd wskazał konkretne uchybienia w rozumowaniu szpitala. Po pierwsze, instytucja błędnie zrównała sytuację pracowników etatowych i kontraktowców. To nie jest to samo – pracownik na etacie ma inny status prawny niż przedsiębiorca wystawiający fakturę. Po drugie, szpital w ogóle nie rozważył możliwości anonimizacji dokumentów. Nawet gdyby istniały przesłanki do ochrony niektórych danych, organ powinien najpierw zbadać, czy częściowe zamazanie informacji nie wystarczy do ochrony prywatności przy jednoczesnym zachowaniu jawności wydatków. Co więcej, wniosek radnego wcale nie dotyczył prywatnej sytuacji finansowej konkretnych osób. Dotyczył rozliczenia środków publicznych – tego, jak szpital wydaje pieniądze podatników. To istotna różnica, którą szpital kompletnie zignorował. W rezultacie odmówił udostępnienia jakichkolwiek informacji, nawet w formie zanonimizowanej.

Dlaczego ta sprawa dotyczy nie tylko pielęgniarek

Wyrok ma znaczenie daleko wykraczające poza służbę zdrowia. Tysiące Polaków współpracuje z sektorem publicznym na zasadach B2B: informatycy piszący systemy dla urzędów, konsultanci doradzający ministerstwom, szkoleniowcy prowadzący kursy dla nauczycieli, prawnicy obsługujący spółki komunalne. Wszyscy oni wystawiają faktury podmiotom finansowanym z budżetu. I wszyscy – w świetle tego orzeczenia – muszą liczyć się z tym, że ich wynagrodzenia mogą zostać ujawnione. Sąd podkreślił, że prawo do informacji publicznej jest prawem politycznym, fundamentem demokracji. Pozwala obywatelom kontrolować, na co idą ich podatki, kto dostaje publiczne pieniądze i czy nie dochodzi do nadużyć. „Pozwala to przeciwdziałać takim patologiom życia publicznego jak nepotyzm, czy każde inne trwonienie środków publicznych” – wskazał WSA, powołując się na wcześniejsze wyroki NSA.

Co możesz sprawdzić już teraz i czego możesz się obawiać

Z perspektywy obywatela wyrok otwiera nowe możliwości kontroli. Możesz złożyć wniosek o udostępnienie faktur, rachunków i umów zawieranych przez szpitale, urzędy, szkoły, spółki komunalne czy instytucje kultury. Masz prawo wiedzieć, ile płacą za usługi zewnętrznych wykonawców. Wniosek składasz mailem, bez opłat, a instytucja ma 14 dni na odpowiedź. Z perspektywy kontraktowca sytuacja wygląda inaczej. Jeśli współpracujesz z sektorem publicznym, Twoje dane – imię, nazwisko, przedmiot umowy, kwota wynagrodzenia – mogą trafić do każdego, kto o nie poprosi. To nie znaczy, że jutro Twój sąsiad pozna Twoje zarobki. Ale jeśli ktoś złoży odpowiedni wniosek – dziennikarz, radny, aktywista, konkurent – instytucja będzie musiała te informacje udostępnić. Chociaż niekiedy w formie częściowo zanonimizowanej.

Wyrok WSA to jeszcze nie koniec

Orzeczenie WSA w Olsztynie nie jest prawomocne – szpital może złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jednak wyrok wpisuje się w ugruntowaną linię orzeczniczą. Sądy administracyjne konsekwentnie stoją na stanowisku, że transparentność wydatków publicznych ma pierwszeństwo przed prywatnością osób czerpiących korzyści z publicznych środków.

Wszystkie zmierzają w tym samym kierunku: jeśli bierzesz pieniądze od państwa, musisz zaakceptować, że Twoja prywatność ma granice. Dobrowolnie wchodząc w relację z podmiotem publicznym, zgadzasz się na inne zasady – a te zasady obejmują jawność. Czy to sprawiedliwe? Zwolennicy transparentności powiedzą: tak, bo publiczne pieniądze wymagają publicznej kontroli. Krytycy odpowiedzą: to może zniechęcić specjalistów do współpracy z sektorem publicznym. Sąd wyraźnie opowiedział się po stronie jawności. Reszta zależy od tego, jak zareagują ci, których ten wyrok bezpośrednio dotyczy.

Źródło: NSA