Sekcje Krajowe

Sekretariat BHiU

Sekcja Handlu

Sekcja Ubezpieczeń

Polecane strony www

Nasze akcje

W tym roku wszystkie największe sieci handlowe działające w Polsce zamkną swoje sklepy w Wigilię Bożego Narodzenia o godzinie 14.00 lub 15.00. O skrócenie czasu pracy 24 grudnia od wielu lat apelowała handlowa Solidarność, prowadząc w okresie przedświątecznym akcję „Nie przehandluj pierwszej gwiazdki”.

 

- To nasz ogromny sukces. Od siedmiu lat prowadziliśmy w okresie przedświątecznym akcje ulotkowe i happeningi przed sklepami. Przez te wszystkie lata rozdaliśmy wraz z ulotkami ok. 50 tys. opłatków.  Prosiliśmy klientów o to, aby nie robili zakupów 24 grudnia, pisaliśmy apele do zarządów sieci handlowych. Konsekwentna praca przyniosła efekty – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

 

Jak wynika z informacji handlowej Solidarności w tym roku zdecydowana większość dużych sieci handlowych zamknie swoje sklepy o godzinie 14.00. Jedynie markety Auchan, Real i Carrefour będą pracować o godzinę dłużej. – Mamy nadzieję, że skrócony czas pracy w Wigilię stanie się nie tylko dobrym obyczajem, ale również niepisanym standardem, o przestrzeganie którego pracownicy handlu nigdy już nie będą się musieli zabiegać, ani o nim przypominać – mówi przewodniczący.

 

Przewodniczący podkreśla, że jeszcze 4 lata temu sklepy wielu sieci czynne były w Wigilię do godziny 18.00, a we wcześniejszych latach nawet do 20.00. Wówczas zatrudnieni w nich pracownicy wracali do domów późno w nocy. – Przed świętami do sklepów trafia większa ilość towarów, a więc  i pracy jest więcej. Po zamknięciu pracownicy muszą jeszcze posprzątać swoje stanowiska pracy, uzupełnić towar na półkach itd. Jeżeli sklep zamykał się o 20, to pracownicy mają grafiki rozpisane do 21.00 lub 21.30, później musieli jeszcze dostać się do domu – tłumaczy Bujara.

 

Skrócenie handlu w Wigilię Bożego Narodzenia udało się osiągnąć bez regulacji prawnych. O tym jak trudno skłonić polityków do wprowadzenia jakichkolwiek ograniczeń dla handlu wielkopowierzchniowego świadczy chociażby los kolejnych inicjatyw ustawodawczych dotyczących skrócenia lub wprowadzenia całkowitego zakazu handlu w niedzielę. – Liczymy, że konsensus w sprawie godzin pracy Wigilię będzie trwały i rozpocznie nowe otwarcie dialogu pomiędzy pracodawcami w handlu i związkami zawodowymi. Mamy nadzieję, że również inne problemy pracownicze w naszej branży uda się rozwiązać w podobny sposób -  zaznacza szef handlowej „S”.

Siedem z dziewięciu placówek firmy wysyłkowej Amazon w Niemczech rozpoczęło kolejną falę strajków. Niemieckich pracowników wspierała w środę liczna grupa przedstawicieli NSZZ „Solidarność”.
- Pojechaliśmy do Lipska, aby przekazać pracownikom Amazona nasze poparcie i wyrazić solidarność  – tłumaczy Alfred Bujara przewodniczący sekcji handlowej NSZZ „Solidarność”. – Niemieccy strajkujący byli wyraźnie poruszeni naszym przyjazdem, a przecież niedługo i my możemy oczekiwać takiego wsparcia – wyjaśnia.
To już kolejny ze strajków pracowników popularnej firmy wysyłkowej. Konflikt między pracownikami, a pracodawcą trawa od 2013 roku. Pracownicy Amazona skarżą się na m.in. na zbyt dużą presję pracy, niskie zarobki, zbyt krótkie terminy realizacji zadań.  Grudniowy strajk jest tym bardziej dotkliwy, że zaplanowano go tuż przed świętami, czyli w najgorętszym dla handlu okresie.
Według oficjalnych informacji, że strony Verdi.de do strajku przyłączyło się blisko 3 tys. pracowników.
- Niemcy wypracowali sobie już całkiem dobre warunki pracy porównując je z Polską. Obecnie wielu pracowników pracuje już na umowach na czas nieokreślony, co pozwala im w ogóle strajkować  – tłumaczy Bujara. – Tymczasem Amazon w Polsce oferuje warunki pracy urągające ludzkiej godności. Polski pracownik zarabia średnio 3 euro na godzinę podczas gdy niemiecki pracownik wykonujący dokładnie tą samą pracę zarabia 10-12 euro na godzinę. Tym bardziej pragnę podkreślić, że jako „Solidarność” służymy pomocą i wsparciem dla każdego pracownika tej firmy –  apeluje.
Amazon to największy sklep internetowy świata, a zarazem posiadacz tytułu „najgorszego pracodawcy świata”.  Założony został 20 lat temu w USA przez Jeffa Bezosa. Zaczynał jako księgarnia internetowa. Zatrudnia ok. 117 tys. ludzi. Jakiś czas temu firma, silnie obecna w Niemczech, postanowiła otworzyć swoje kolejne centra logistyczne w Polsce i Czechach.
Niemiecki strajk ma potrwać do końca tygodnia.

Tygodnik Sląsko-Dąbrowski NSZZ „Solidarność”

 

Rocznie z Polski wyprowadza się nielegalnie ok. 15 mld zł. Pod tym względem jesteśmy w dwudziestce najbardziej drenowanych państw świata. Co więcej, kwoty transferowane z naszego kraju całkiem legalnie są znacznie wyższe. Według niektórych szacunków to nawet 70 mld zł każdego roku.

Według raportu organizacji Global Financial Integrity (GFI) Polska jest na 18 miejscu zestawienia najbardziej drenowanych krajów na świecie. W latach 2002 – 2011 z naszej gospodarki wyprowadzono nielegalnie ok. 50 mld dolarów, czyli ok. 150 mld zł. To najgorszy wynik w Unii Europejskiej. Następnym krajem członkowskim Wspólnoty ujętym w rankingu jest Bułgaria, która zajęła 32 miejsce. W przypadku tego kraju jednak nielegalny transfer kapitału jest dwa razy mniejszy, niż w Polsce. W zestawieniu GFI nie ma ani jednego państwa tzw. „starej piętnastki”. Co więcej, zdecydowanie lepiej od nas wypadają tak egzotyczne kraje, jak np. Wietnam, Etiopia, Pakistan, Seszele i wiele, wiele innych.

Tendencja wzrostowa

Skala nielegalnego wypompowywania pieniędzy z naszego kraju wyraźnie wzrosła w ostatnich latach. O ile zgodnie z danymi GFI w 2006 roku problem ten w zasadzie nie istniał, dwa lata później z Polski wypłynęło już ponad 12 mld dolarów. W kolejnych latach kwota ta ustabilizowała się na poziomie ok. 10 mld dolarów rocznie. Średnio w latach 2002-2011 z polskiej gospodarki wyprowadzano niezgodnie z prawem ok. 5 mld dolarów rocznie, czyli 15 mld zł.

Łącznie 70 mld zł

Nielegalny drenaż kapitału to jednak tylko część problemu. O wiele większe kwoty są wyprowadzane z naszego kraju zupełnie legalnie lub za pomocą obchodzenia i naginania przepisów podatkowych. – Zagraniczny kapitał, który wszedł do Polski, nie zrobił tego, aby nam było przyjemnie, tylko po to, aby jak najszybciej odzyskać zainwestowane pieniądze. Sposobów na wypompowywanie tych pieniędzy jest bardzo wiele. Ogromne opłaty licencyjne, wynagrodzenia za usługi consultingowe czy tzw. ceny transferowe, itd. Łącznie z Polski co roku wypływa ok. 70 mld zł. To także cena, jaką płacimy za błędną koncepcję prywatyzacji i oddanie znacznej części majątku produkcyjnego podmiotom zagranicznym – mówi prof. Jerzy Żyżyński z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, poseł PiS.

Dwie twarze systemu

Jednym ze sposobów na ograniczenie wypompowywania pieniędzy z naszego kraju powinno być uszczelnienie i uporządkowanie systemu podatkowego. Jak podkreśla prof. Żyżyński, choć jedną z naczelnych zasad Unii Europejskiej jest swoboda przepływu kapitału, nie oznacza to, że ów przepływ ma być nieopodatkowany. – Profesor Witold Modzelewski powiedział ostatnio, że polski system podatkowy ma dwie twarze. Pierwsza – ta dobra, to twarz dla zagranicznych inwestorów, którym stwarza się jak najlepsze warunki. Druga to twarz dla lokalnych polskich przedsiębiorców, których się dociska i niejednokrotnie niszczy. To trzeba zmienić – zaznacza prof. Jerzy Żyżyński.

Podatki tylko dla małych

Jedną z branż wskazywanych często jako przykład unikania płacenia podatków jest handel wielkopowierzchniowy. Jak wynika z raportu Fundacji Republikańskiej, która na podstawie danych ze sprawozdań finansowych porównała obroty sieci handlowych do odprowadzanej kwoty CIT, w 2011 podatek dochodowy zapłacił tylko Jeronimo Martins, właściciel sklepów Biedronka. Inne sieci takie jak Lidl, Kaufland czy Carrefour zapłaciły podatek CIT w zerowej wysokości lub nawet otrzymały zwrot. – Z naszych informacji wynika, że znaczna część działających w Polsce sieci handlowych, mimo stale rosnących obrotów, z roku na rok wykazuje stratę. Albo sieci te działają charytatywnie, co mało prawdopodobne, albo różnymi sposobami unikają płacenia podatków – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

Rząd robi niewiele

Choć jest coraz więcej różnego rodzaju badań i raportów potwierdzających zjawisko unikania płacenia podatków przez znaczną część wielkich międzynarodowych koncernów, to polski rząd robi niewiele, aby temu zjawisku przeciwdziałać. Flagowym instrumentem mającym ograniczyć tę negatywną praktykę ma być tzw. klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania, przewidziana w projekcie nowelizacji ordynacji podatkowej. Rozwiązanie to ma ukrócić przypadki zawierania transakcji, które nie mają sensu biznesowego, a służą jedynie uzyskaniu korzyści podatkowych. Pierwszy raz nowelizacja została zapowiedziana przez Ministerstwo Finansów na początku maja. Mimo że od tego czasu minęło już 7 miesięcy, nie wiadomo, kiedy prace nad projektem zostaną ukończone.

Łukasz Karczmarzyk

Rada Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność” w imieniu członków naszego Związku, działających na rynku bankowym,  w tym członków działających w Banku BPH, popierając działania Komisji Nadzoru Finansowego służące utrzymaniu stabilnego, wiarygodnego i dobrze skapitalizowanego sektora bankowego pragnie zwrócić uwagę Komisji na poważne obawy NSZZ „Solidarność” w zakresie przyjętej strategii sprzedaży akcji Banku BPH i przejęcia pracowników zatrudnionych w tym Banku.

Rada Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność” rozumie i popiera prowadzoną przez Komisję Nadzoru Finansowego politykę zakładającą  możliwość wyrażenia zgody na sprzedaż akcji tego Banku podmiotowi zagranicznemu a nie innemu bankowi polskiemu, celem uniknięcia zwiększonej koncentracji w sektorze bankowym.

Jednocześnie zwracamy uwagę, że w przypadku sprzedaży BPH jednemu z podmiotów obecnych na rynku polskim o zorganizowanej już infrastrukturze i sieci oddziałów taka zgoda oznaczałaby utratę części istniejących miejsc pracy. Bank BPH należał uprzednio do czołowych banków komercyjnych działających w Polsce, dlatego należy mieć na uwadze stabilność zatrudnienia osób pracujących w tym banku oraz dobro całego systemu bankowego w naszym Kraju. Biorąc pod uwagę  powyższe, zwracamy się do Pana Przewodniczącego z prośbą, aby w swojej decyzji o przejęciu Banku BPH przez inwestora strategicznego Komisja Nadzoru Finansowego zawarła warunek respektowania standardów dialogu społecznego, pozwalających na prowadzenie rozmów ze stroną społeczną w zakresie pakietu gwarancji zatrudnienia, wprowadzenia pakietu przekwalifikowania zawodowego i systemu odpraw przy dobrowolnych odejściach. Według naszych szacunków, przy liczbie pracowników wynoszącej ok. 6 tysięcy osób, przejęcie Banku przez inwestora strategicznego obecnego na rynku polskim może spowodować ryzyko utraty nawet 3 tysięcy miejsc pracy.

Mając powyższe na uwadze, Rada Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność” dostrzega potrzebę przyjęcia wskazanych wyżej, specjalnych warunków sprzedaży akcji Banku BPH inwestorowi strategicznemu, co ochroniłoby miejsca pracy i ograniczyło lub wyeliminowało negatywne skutki społeczne planowanych zmian własnościowych.

 

Pismo w sprawie BPH

Jak co roku NSZZ „Solidarność” apeluje do pracodawców z branży handlowej o skrócenie pracy 24 grudnia, tj. w wigilię Bożego Narodzenia. Oto pełna treść apelu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do pracodawców z branży handlowej

Szanowni Państwo!

Zbliża się grudzień, a wraz z nim najpiękniejsze polskie święta – Boże Narodzenie. Dlatego jak co roku zwracam się do Państwa z gorącym apelem o skrócenie czasu pracy Państwa placówek handlowych w Wigilię Bożego Narodzenia.

Wigilia to dla Polaków dzień niezwykły. Dzień, który w rodzinnym gronie zdecydowana większość z nas spędza przy Wieczerzy Wigilijnej, czekając na przyjście naszego Zbawiciela – Jezusa Chrystusa. Ale to również dzień gorączkowych przygotowań, na które zwyczajnie potrzeba czasu. Praca w tym dniu, w godzinach popołudniowych, to zdecydowanie zły obyczaj.

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” od dawna przypomina, że przedłużanie godzin pracy sklepów w Wigilię do godz. 16.00 czy nawet 18.00 nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Natomiast dla naszych rodzin i dzieci ma swoje negatywne skutki, a w wielu przypadkach wręcz uniemożliwia pracownikom spędzenie tego wyjątkowego czasu wspólnie z rodziną.

Z roku na rok nasz apel spotyka się z coraz większą przychylnością z Państwa strony. Coraz więcej placówek kończy pracę już o godz. 14.00. W imieniu pracowników, ich rodzin, a szczególnie wypatrujących pierwszej gwiazdki dzieci – serdecznie Państwu za to dziękuję!

Podtrzymując ten dobry obyczaj, jak co roku apeluję, aby i w tym roku Państwa sklepy zamknąć najpóźniej do godz. 14.00.

Z wyrazami szacunku

Piotr Duda

List o skrócenie handlu w Wigilię

Petycja

Konferencja Prasowa

Światowy Dzień Godnej Pracy Plakat przewodni

7 października o godzinie 12.00  przed gmachem Sejmu w Warszawie rozpocznie się happening handlowej Solidarności. Związkowcy chcą zwrócić uwagę na pogarszające się warunki pracy w hipermarketach i dyskontach.

 

- Przywieziemy do Warszawy wózek załadowany do wysokości ok. 2 metrów towarem o wadze ponad pół tony. Pracownicy marketów i dyskontów  rozładowują takie wózki po każdej dostawie towaru w ich sklepach. Będziemy zachęcać parlamentarzystów, aby pomogli nam w rozładunku i na własnej skórze przekonali się jak ciężka jest praca w handlu. – mówi Alfred Bujara, przewodniczący handlowej Solidarności.

 

Uczestnicy akcji protestacyjnej złożą w Kancelarii Sejmu petycję zawierającą propozycję zmian legislacyjnych zmierzających do poprawy sytuacji pracowników sieci handlowych. Następnie związkowcy przejdą przed Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. – Naszą petycję wręczymy również panu  ministrowi Kosiniakowi-Kamyszowi. Po drodze sprzed Sejmu do siedziby resortu pracy będziemy tłumaczyć warszawiakom przyczyny naszego protestu. Wszyscy chętni będą też mogli spróbować sił przy rozładunku naszego wózka z towarem. 7 października przypada  Światowy Dzień Godnej Pracy. Poprzez nasz protest chcemy zwrócić uwagę, że warunki pracy w handlu nie zawsze są godne – tłumaczy Bujara.

Pracownicy handlu skarżą się przede wszystkim na przeciążenie pracą oraz zbyt niski poziom zatrudnienia. Jak wskazuje handlowa „S”, w ostatnim dziesięcioleciu poziom zatrudnienia w poszczególnych sieciach handlowych spadł od 40 proc. do nawet 60 proc. Kolejny problem to warunki zatrudnienia. – Z naszych szacunków wynika, że 40 proc. pracowników handlu jest zatrudniona na umowach śmieciowych. Z kolei blisko połowa pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Wynagrodzenie za pracę przy takich warunkach nie wystarcza na utrzymanie nawet na najskromniejszym poziomie – wskazuje szef handlowej „S”.

W ocenie Bujary problemem jest również brak dialogu społecznego w handlu. – W naszym kraju nie ma organizacji zrzeszających pracodawców z handlu, nie ma dialogu na poziomie całej branży. W wielu krajach europejskich do tworzenia takich organizacji pracodawców obliguje prawo. U nas zarządy sieci handlowych są skupione wyłącznie na pomnażaniu zysków, niestety bardzo często dzieje się to kosztem pracowników. Jakikolwiek dialog zwyczajnie ich nie interesuje. To trzeba zmienić, ale tego nie da się zrobić bez zaangażowania państwa – podkreśla przewodniczący.

 

 

Ok. 700 osób pikietowało 9 września przed siedzibą zarządu spółki Lidl Polska w Tarnowie  Podgórnym. Solidarność domaga się poprawy warunków pracy w sklepach i centrach dystrybucyjnych należących do tej sieci handlowej oraz przywrócenia do pracy zwolnionych działaczy związkowych.

 

- Przyjechaliśmy tutaj z całej Polski, żeby głośno zaprotestować przeciwko łamaniu podstawowych praw pracowniczych i związkowych w sieci Lidl. Zarząd tej firmy nie chce z nami rzetelnie rozmawiać przy stole negocjacyjnym, dlatego o naszych postulatach musimy mówić na ulicy. – powiedział po zakończeniu pikiety Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

 

Podczas trwania akcji protestacyjnej szef handlowej Solidarności mówił m.in. o podwójnych standardach traktowania pracowników w Lidl. Przekonywał, że w Niemczech skąd pochodzi ta sieć handlowa są oni traktowani nieporównywalnie lepiej niż w Polsce. – Stosunek kosztów osobowych do obrotów sklepów jest u nas ok. 3 razy mniejszy, niż w Niemczech. Polscy pracownicy przynoszą koncernowi gigantyczne zyski, ale ich wynagrodzenia są kilkakrotnie niższe od tych w Niemczech. Z kolei ceny wielu produktów w sklepach u nas i na Zachodzie są porównywalne – podkreślał Bujara.

 

 

Podczas pikiety protestujący wręczyli przedstawicielom zarządu spółki petycję z postulatami. – Odebrały ją od nas osoby nie mające umocowań do negocjacji ze związkami zawodowymi. Uzyskaliśmy jednak zapewnienie, że zostanie ona przekazana członkom zarządu sieci – mówi przewodniczący.

 

 

 

Handlowa Solidarność zarzuca kierownictwu polskiego oddziału sieci Lidl brak woli podjęcia rzeczywistego dialogu ze stroną społeczną oraz żąda przywrócenia do pracy działaczy związkowych, którzy w ocenie „S” zostali zwolnieni niezgodnie z prawem. W grudniu ubiełego roku, 11 miesięcy po powstaniu w Lidlu organizacji związkowej jej przewodnicząca Justyna Chrapowicz oraz jej zastępca Artur Szuszkiewicz otrzymali wypowiedzenia z pracy. Sprawa ta została skierowana do sądu pracy.

Jednym z postulatów Solidarności w Lidl jest również zwiększenie stanu zatrudnienia. Jak podkreślają związkowcy pracowników w sklepach i centrach dystrybucyjnych jest za mało, a zakres ich obowiązków jest stale poszerzany. – Pracownik musi robić wszystko na raz. M.in. obsługiwać klientów na kasie, układać towar na półkach, uzupełniać braki, a w międzyczasie wypiekać pieczywo w sklepowym piecu. To praca ponad siły – przekonuje Alfred Bujara.

 

Pracownicy Lidla skarżą się również na to, że są zatrudniani na czas określony i w niepełnym wymiarze godzin. – Podczas naszych wcześniejszych protestów, Lid chwalił się, że podniósł płace w swoich sklepach i teraz na „dzień dobry” pracownik zarabia tam ponad 2 tys. brutto. Co z tego skoro pracownicy są zatrudniani na niepełny etat i zamiast tych 2 tys. dostają np. 1300 zł brutto – wskazuje Alfred Bujara.

 

 

Solidarność w sieci Real zawarła ze spółką Auchan Polska porozumienie ramowe dotyczące zasad przejmowania pracowników przez nowego pracodawcę. Działające w Polsce hipermarkety Real zmieniły właściciela w lutym tego roku.

- Porozumienie ramowe z nowym pracodawcą zostało podpisane 1 września przez Międzyzakładową Komisję Koordynacyjną Real Polska NSZZ Solidarność. Teraz w każdym sklepie Real, gdzie działa MKK będą zawierane odrębne porozumienia oparte na tym dokumencie. W marketach, gdzie funkcjonuje nasz związek, interesy pracowników zostały zabezpieczone – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Handlu Banków i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

Zgodnie z zapisami porozumienia pracownicy sklepów Real będą przechodzić do nowego pracodawcy wyłącznie na zasadach określonych w artykule 23¹ Kodeksu pracy. Dodatkowo pracodawca zobowiązał się, że do 31 maja 2015 roku nie będzie stosował w przejętych marketach wypowiedzeń umów o pracę z przyczyn niedotyczących pracownika. – To bardzo ważny zapis. Teoretycznie Auchan mógł np. zwolnić wszystkich pracowników sklepów Real i zastąpić ich osobami zatrudnionymi w agencjach pracy tymczasowej. W handlu to niestety coraz powszechniejsze zjawisko. Dzięki wynegocjowanemu przez Solidarność porozumieniu mamy pewność, że nic takiego się nie stanie, a pracownicy nie muszą martwić się o swoje miejsca pracy – mówi Bujara.

Jak podkreśla przewodniczący, porozumienie gwarantuje również stopniowe ujednolicenie warunków zatrudnienia we wszystkich sklepach należących do marki Auchan. W okresie nie dłuższym niż 6 miesięcy wynagrodzenia pracowników sklepów należących do niedawna do  sieci Real mają zostać dostosowane do zasad obowiązujących u nowego pracodawcy. – Jeżeli np. dany pracownik Reala zarabiał mniej niż osoba zatrudniona na tym samym stanowisku w Auchan, jego wynagrodzenie wzrośnie. Z kolei jeżeli ktoś zarabiał więcej, jego pensja nie ulegnie obniżeniu. Tak więc pracownicy Real na pewno nic nie stracą, za to mogą zyskać – tłumaczy szef handlowej „S”.

Pracownikom zostały również zagwarantowane m.in. 50-proc. dopłaty do posiłków w zakładowych stołówkach oraz możliwość wykupienia dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego za 1 gr. – Negocjacje były trudne i trwały bardzo długo, jednak udało się je zakończyć porozumieniem satysfakcjonującym obie strony. Słowa uznania należą się tu także zarządowi Auchan Polska, który pokazał, że szanuje swoich pracowników i wie na czym polega dialog społeczny. Mamy nadzieje, że tak będzie już zawsze – mówi Alfred Bujara.

Wszyscy Którzy by chcieli wesprzeć Międzynarodową akcję „Lidl” zachęcamy do podpisania petycji na stronie http://www.labourstart.org/go/lidl
Akcja prowadzi do skłonienia pracodawcy żeby przywrócił zwolnionych działaczy Justynę Chrapowicz i Artura Szuszkiewicza.
Pomoc pracownikom Lidla zajmie tylko chwilę, a każdy może pomóc w ważnej sprawie:
Klikając:
———> http://www.labourstartcampaigns.net/show_campaign2014.cgi?c=2374 <———— następnie wpisując imię, adres e-mail oraz numer który wyświetli się na stronie (czerwona ramka z przekreślonym napisem SPAM).
Pozdrawiam,
Alfred Bujara