Sekcje Krajowe

Sekretariat BHiU

Sekcja Handlu

Sekcja Ubezpieczeń

Polecane strony www

Nasze akcje

 

 

Strajk w niemieckim Amazonie rozszerza się. W zeszłotygodniowej manifestacji w Bad Hersfeld wzięło udział ponad 1500 związkowców, w tym również przedstawiciele Komisji Zakładowej „Solidarności” z Amazon Polska oraz Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”. Pracownicy Amazon w Polsce stoją w obliczu własnych problemów w firmie,  dotyczących uznawania związków, niskich płac i trudnych warunków pracy.
„Strajk jest naszym sukcesem; wielu pracowników uczestniczyło w nim po raz pierwszy, wykazując odwagę” – oświadczyła Stefanie Nutzenberger z zarządu związku Ver.di. Jej zdaniem kierownictwa Amazonu „stosuje uniki” odmawiając podjęcia rozmów o układzie zbiorowym. – Nie pogodzimy się z tym – powiedziała Nutzenberger.
Ver.di żada, by Amazon podniósł płace pracowników swych centrów wysyłkowych do poziomu przewidzianego przez niemieckie układy zbiorowe dla sektorów handlu wysyłkowego i detalicznego. Od ponad roku organizuje strajki, by zmusić firmę do negocjacji. Firma odrzuca żądania związkowców, twierdząc, że chodzi tutaj o pracowników logistyki, których średnia wynagrodzeń przewyższa standard dla branży.
- Pracownicy w Polsce są w dużo gorszej sytuacji – mówi Alfred Bujara, szef sekcji – Nie mamy układów zbiorowych pracy do których można by się odnieść. Bujara podkreśla, że wynagrodzenie polskich pracowników jest 3/4 krotnie mniejsze niż w Niemczech, mimo, że mowa o tych samych firmach i i takich samych miejsc pracy. – Światowa Federacja Związków Zawodowych UNI Europa Global podjęła działania solidarnościowe mające na celu poprawę warunków pracy i płacy pracowników Amazon na całym świecie – dodaje szef „Solidarności” handlu.
Niemcy to dla Amazona drugi najważniejszy rynek po USA. Firma zatrudnia tam w dziewięciu niemieckich centrach łącznie 9 tys. ludzi na stałe oraz 14 tys. sezonowo.

W dniu 23 czerwca 2015 roku w Krakowie odbyła się konferencja nt. zapobiegania skutkom stresu zawodowego i kształtowania zdrowych i bezpiecznych warunków pracy zorganizowana przez CIOP-PIB w Warszawie oraz Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. Konferencja cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem ,wzięło w niej udział 140 osób w większości byli to pracownicy banków, co również wskazuje na duży problem  w tym sektorze .Frekwencja przewyższyła  oczekiwania organizatorów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tematem przewodnim spotkania były zagadnienia związane z oddziaływaniem i skutkami stresu odczuwanego przez pracowników zatrudnionych w sektorze bankowym. Uczestnicy mieli okazję zapoznać się z tematyką warunków pracy w okresie restrukturyzacji firmy, zjawiskiem mobbingu i dyskryminacji, wdrażaniem programów redukcji stresu i jego profilaktyki. Spotkanie było także okazją do zaprezentowania najnowszych wyników badań dotyczących problematyki stresu w bankach prowadzonych przy współpracy SBHiU NSZZ „Solidarność” z firmą NEXTMEN, która przeprowadziła sondaż we wszystkich bankach, w których działają organizacje związkowe. Obciążenie pracą, wielozadaniowość i niskie wynagrodzenie to najczęstsze czynniki stresogenne, na które wskazywali respondenci w badaniach, których wyniki zaprezentował podczas konferencji dr Mateusz Warchał. Ponadto, blisko 1/5 ankietowanych deklaruje, że odczuwa mobbing. Niepojące wyniki dotyczą również obszaru korzystania ze zwolnień chorobowych związanych ze skutkami stresu w pracy oraz korzystania z pomocy specjalistów, tj. lekarzy i psychologów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przewodniczący SBHiU NSZZ „Solidarność” Pan Alfred Bujara zwrócił uwagę na brak dialogu na szczeblu krajowym z pracodawcami sektora bankowego. Ponadto zwrócił uwagę na  problem niskich wynagrodzeń w bankowości przy rosnących jednocześnie wynikach finansowych banków, oraz obciążenie pracowników nie do zrealizowania normami. Warunki te przekładają się na wysoką stresogenność w sektorze finansów. Jak wynika z badań które są  alarmujące – 1/3 pracowników sektora bankowego korzysta ze zwolnień chorobowych z powodu przeciążenia psychicznego. Jeszcze większy odsetek pracowników (50%) odczuwa lęk przed pójściem do pracy, a co czwarty choruje przewlekle  zaś przyczyny dolegliwości wiąże ze stresem zawodowym, korzystając z lekarzy specjalistów psychologów lub psychiatry. Zjawisko to generuje koszty społeczne które ponosi polskie społeczeństwo-podkreśla Bujara.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dr. Małgorzata Waszkowska z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi przedstawiła metody zapobiegania skutkom stresu zawodowego na poziomie firmy, zaś o wdrażaniu programów redukcji stresu w polskich organizacjach mówiła dr. Dorota Molek-Winiarska Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu.

Prowadząca spotkanie Prof. Maria Widerszal-Bazyl zachęciła uczestników konferencji do dyskusji i przedstawienie własnych doświadczeń z pracy w bankach. Rozgorzała dyskusja potwierdziła, że problem stresu w bankowości jest bardzo poważny. Co istotne koszty stresu są olbrzymie, a ponoszą je nie tylko pracownicy, ale całe społeczeństwo.

 

 

 

1/3 ankietowanych pracowników sektora bankowego w Polsce korzysta ze zwolnień lekarskich z powodu chorób, których źródłem jest stres w pracy – wynika z badań, jakie z inicjatywy Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność przeprowadziła współpracująca z sekretariatem firma Nextmen. Pierwsze badanie przeprowadzono w roku 2014, kolejne, pogłębione, w marcu 2015 r. O ich wynikach poinformowano na spotkaniu prasowym „Stres w bankowości – koszty, konsekwencje, skala problemu”, które odbyło się dzisiaj w Warszawie.

 

Banki to branża, gdzie stres w pracy jest najwyższy. Ponad połowa zatrudnionych w niej Polaków odczuwa lęk przed rozpoczęciem pracy, a tylko 32 proc. ankietowanych nie odczuwa rozstroju zdrowia związanego z wykonywaną pracą. Rozszerzenie zakresu odpowiedzialności  - to najczęściej wskazywany przez ankietowanych czynnik stresogenny w pracy w bankach. Zaraz za nim plasuje się wielozadaniowość.  Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest  wciąż ograniczana zatrudnienie.

- Banki cały czas przeprowadzają zwolnienia grupowe. A tym, którzy tam pracują, narzuca się normy sprzedażowe nie do spełnienia – podkreślał Alfred Bujara przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność. – Nie ma w Polsce, w bankach czy w handlu, organizacji pracodawców, z którą związki zawodowe mogłyby negocjować, współpracować. Nie mamy partnera  do rozmów na temat mobbingu, na temat układów zbiorowych – podkreślał przewodniczący. I przypomniał, że banki w Polsce osiągają z roku na rok coraz większe zyski, które transferowane są za granicę. Pieniądze te wypracowują wyzyskiwani polscy pracownicy.  A koszty, jakie wiążą się ze stresem, jaki wciąż znoszą, ponosi – np. w postaci dopłat do leków czy wypłaty zasiłków chorobowych,  całe polskie społeczeństwo.
Ewa Zarzycka „Tygodnik Solidarność”  

W dniach 1-3 czerwca 2015r. w Gdańsku odbył się  Kongres UNI Europa Commerce, który zgromadził ponad 200 przedstawicieli sektora handlu z całej Europy. Delegaci oprócz debaty na temat sytuacji pracowników handlu i pozycji dialogu branżowego wybrali również swoje władze. Przewodniczącym wybrany został John Hannett z Wielkiej Brytanii, z kolei vice przewodniczącym  Alfred Bujara z  Polski. W kadencji 2015-2019 delegaci uznali, że przede wszystkim należy skupić się na budowie uzwiązkowienia w branży, a kampanie organizowania pracowników były wielokrotnie poruszanym tematem na Kongresie. Międzynarodowa solidarność w budowaniu siły związkowej ma przełożyć się polepszenie standardów pracy w sektorze.

- Pracownicy handlu w Europie borykają się z wieloma problemami. 26% pracowników handlu pracuje w niepełnym wymiarze godzin, a dodatkowo wzrasta rola agencji pracy tymczasowej i wzrasta udział  elastycznych form zatrudnienia. Pracownicy nie dostają planów pracy, a wynagrodzenia plasują się na niskim poziomie – powiedziała do uczestników Laila Castaldo odpowiedzialna za politykę działania w UNI Europa Commerce. Jak podsumowała Castaldo, kluczem do stabilizacji i poprawy warunków pracy jest rozwój związku i organizowanie pracowników, a UNI wspiera organizacje krajowe w rozwoju dialogu na poziomie narodowym.

Uczestnicy Kongresu wiele czasu poświęcili sytuacji pracowników w firmach, które nie zamierzają prowadzić dialogu i dzielili się doświadczeniami, w jaki sposób można pomóc się zorganizować pracownikom u najbardziej antyzwiązkowych pracodawców. – Niektóre firmy nie chcą słuchać głosu pracowników. Do takich firm należy Lidl – powiedział John Hannett, przewodniczący UNI Europa Commerce.

Alfred Bujara zwrócił uwagę na pogłębianie dysproporcji w standardach pracy w sieciach międzynarodowych,  pomiędzy Europą Zachodnią a Środkowo- Wschodnią. Wnioskował o prowadzenie kampanii na rzecz godnych płac i standardów pracy, we wszystkich sektorach w handlu i dystrybucji. Ze względu na brak układów zbiorowych pracy w naszym kraju, godna praca jest priorytetem legislacyjnym na szczeblu krajowym i europejskim.

Trudna sytuacja występuje także w Auchan, stąd też w trzecim dniu Zjazdu, związkowcy zorganizowali solidarnościową pikietę pod jednym z gdańskich hipermarketów, manifestując tym samym solidarność z polskimi pracownikami borykającymi się z wieloma problemami oraz trudnościami wynikającymi z zapaści dialogu zakładowego w tej firmie. W pikiecie uczestniczyło blisko 300 związkowców z całej Europy oraz liczne handlowe organizacje związkowe z Polski. Barwna pikieta miała charakter happeningowy, a uczestnicy wywieźli na zakupowym koszu kata, symbolizującego celową politykę cięcia kosztów osobowych w handlu i rozprzestrzeniające się umowy pozakodeksowe. Przewodnicząca komisji zakładowej w Auchan Polska Katarzyna Jachimiak stwierdzała, że ponadnarodowe firmy handlowe prowadzą zmowę milczenia skutkującą poniżającą sytuacja pracowników handlu, którzy dziś mają trudności z utrzymaniem mimo swojej ciężkiej pracy.

 

W części panelowej dr Jan Czarzasty z SGH zaprezentował uczestnikom badania, które przeprowadził w sektorze handlu. – Jeśli chodzi o wzrost świadomości związkowej w branży handlowej, to mamy jeszcze sporo do zrobienia, ale jesteśmy na początku lepszej drogi. Tym bardziej się cieszę, z wczorajszego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który mówi, że prawo do tworzenia i przystępowania do związków zawodowych przysługuje każdemu bez względu na rodzaj umowy. To szczególnie ważne w tym sektorze, w którym mało kto zatrudniony jest na umowę o pracę – tłumaczył uczestnikom dr Czarzasty.

- To bardzo ważny Kongres, tym bardziej cieszymy się, że mogliśmy go zorganizować. Tak jak 35 lat temu z Gdańska szedł przekaz na cały świat, że walczymy o wolność i prawa pracownicze, tak samo dziś niech cały świat usłyszy, że upominamy się o godne warunki pracy dla pracowników handlu w Polsce –  wyjaśnił Alfred Bujara, przewodniczący KSPH NSZZ „Solidarność”.

Na zakończenie Kongresu przewodniczący UNI Europa Commerce, John Hannett zadeklarował, iż uczyni wszystko, aby wesprzeć działania narodowe i promować branżowy dialog społeczny na całym świecie. Hannett wyraził także najwyższe wyrazy uznania dla NSZZ „Solidarność” za perfekcyjną organizację Zjazdu i stwierdził, że pobyt związkowców w Gdańsku pozostawi niezapomniane wrażenia.

Sektor handlu to jeden z największych sektorów w Europie zatrudniający około 19 mln pracowników, co stanowi 13% siły roboczej w UE. Szacuje się, że w 2025 roku sektor wzrośnie do 33 mln pracowników. Dużym wyzwaniem dla ruchu związkowego jest także pojawienie się i stały rozwój handlu elektronicznego, czyli sprzedaży on-line. W tym segmencie do 2018 roku powstanie 1,5 mln miejsc pracy. Istotnym wyzwaniem jest także rozwój placówek franczyzowych, poprzez co duże firmy ponadnarodowe unikają tworzenia dobrych standardów pracy. Według raportu UNI Europa Commerce, Polska należy do państw, gdzie standardy pracy są regularnie pogwałcane.

ZJAZD UNI EUROPA COMMERCE

Informuję, że w dniach 1 – 3 czerwca 2015r. w Gdańsku, w Europejskim Centrum Solidarności przy placu Solidarności odbędzie się Zjazd związków zawodowych sektora handlu – UNI Europa Commerce. Będzie to pierwszy europejski Zjazd UNI Europa Handel w Polsce, którego współgospodarzem będzie Krajowa Sekcja Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

Uroczyste otwarcie Zjazdu odbędzie się 1 czerwca w godz. 17.00 – 19.00.  Do zabrania głosu podczas uroczystości otwarcia zostali zaproszeni: Lech Wałęsa – Pierwszy Przewodniczący NSZZ „Solidarność”, Piotr Duda – Przewodniczący NSZZ Solidarność, Christy Hoffmann – Zastępca Sekretarza Generalnego UNI Global Union, Władysław Kosiniak-Kamysz – Minister Pracy, Józef Niemiec – Zastępca Przewodniczącego EKZZ, John Hannett – Przewodniczący UNI Europa Handel oraz Patrycja Medowska – Dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności.

Po oficjalnym otwarciu Zjazdu, jego uczestnicy i goście oddadzą hołd poległym stoczniowcom pod Pomnikiem poświęconym ich pamięci, a następnie odwiedzą historyczną Salę BHP dawnej Stoczni Gdańskiej, gdzie będą mogli zapoznać się z historią niezależnego ruchu związkowego w Polsce, który po wojnie narodził się właśnie w Gdańsku.

Podczas Zjazdu jego uczestnicy z całej Europy będą obradować w dniach 2 i 3 czerwca nad ważnymi sprawami ludzi pracy sektora handlu w Europie, do których należą: praca niepewna, warunki pracy i wynagradzanie, równowaga między pracą zawodową a życiem osobistym, stres w miejscu pracy, wolność zrzeszania się w związki zawodowe, podnoszenie kwalifikacji, nowe modele biznesu w handlu i nowe formy zatrudnienia, europejski i krajowy dialog społeczny, pracy w niedziele, uzwiązkowianie, działanie europejskich rad zakładowych i przymierzy związkowych.

Zwieńczeniem obrad będzie przyjęcie Planu Działania dla UNI Europa Handel na lata 2015 – 2019, który będzie także wskazaniem celów działania dla członków afiliowanych UNI Europa Handel. Celem nadrzędnym jest poprawa warunków pracy i płacy w sektorze handlu w Europie. Środkiem prowadzącym do tego celu jest budowanie organizacyjnej siły związków zawodowych, aby możliwe było negocjowanie dobrych układów zbiorowych i rozwijanie dialogu społecznego między związkami zawodowymi a pracodawcami, niezbędnego dla prawidłowego funkcjonowania przedsiębiorstw.

Przewiduje się, że w trakcie Zjazdu o sprawach ważnych dla wszystkich pracowników handlu w Europie będą mówić m.in.: Alfred Bujara – Przewodniczący KSPH NSZZ „Solidarność” (Polska), poseł do PE Paloma Lopez Bermejo (Hiszpania), Oliver Roethig – Sekretarz Regionalny UNI Europa, Renata Juszkiewicz – Wiceprzewodnicząca EuroCommerce i Przewodnicząca POHID.

W środę 3 czerwca 2015 r., godzinach 09.00 – 11.00, uczestnicy Zjazdu, zarówno z Polski jak i z zagranicy spotkają się przed jednym ze sklepów Auchan na akcji solidarnościowej, aby zamanifestować poparcie dla działań pracowników i związkowców z tej sieci handlowej, którzy starają się o poprawę złych warunków pracy i podwyższenie niskich wynagrodzeń.

Przed Zjazdem odbędzie się spotkanie Komitetu Sterującego UNI Global Commerce oraz UNI Europa Commerce. Na zakończenie Zjazdu odbędą się wybory Przewodniczącego i Wiceprzewodniczących UNI Europa Handel, a także wybory Komitetu Sterującego UNI Europa Handel.

 

 

Apel do członków Solidarności pracowników _handlu

list otwarty do Kandydatów na Urzad Prezydenta RP

W dniu 15  kwietnia 2015 r.  w Warszawie odbyło się szkolenie dla pracowników sektora bankowego na temat: ”Zapobiegania skutkom stresu zawodowego i kształtowania psychospołecznych warunków pracy”. Szkolenie zostało zorganizowane przez Centralny Instytut Ochrony Pracy we współpracy z Krajowym Sekretariatem Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność” i jest realizowane w ramach Europejskiej Kampanii „Stres w pracy? Nie, dziękuje!”. Zaproszenie na szkolenie zostało skierowane również do przedstawicieli pracodawców. Ich udział w spotkaniu pozwolił na rozpoczęcie dyskusji nad  systemowymi sposobami rozwiązywania problemów związanych za stresem odczuwanym przez pracowników i zarządzających.

Presja sprzedażowa, nacisk na zyski za wszelką cenę oraz zwolnienia powodują, że sektor bankowości jest jednym z najbardziej narażonych na występowanie czynników stresogennych, argumentuje Alfred Bujara Przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”.

Prowadzący szkolenie dr Mateusz Warchał przedstawił rekomendacje dotyczące konieczności wprowadzenia zmian legislacyjnych w zakresie ochrony pracowników przed stresem zawodowym oraz pełnego wdrożenia w Polsce Europejskiego Porozumienia Ramowego Dotyczącego Stresu Związanego z Pracą, sygnowanego przez partnerów społecznych w całej Europie.

 

Zaproszenie na szkolenia nt. stresu zawodowego w sektorze bankowym_15.04.2015 Warszawa (2)

 

program szkolenia i formularz zgłoszenia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

źródło : http://wyborcza.biz/biznes/51,101562,17496760.html?i=0
Czy 1350 zł na rękę po 14 latach pracy w sklepie to dużo? Czy kasjerki skazane są na pomoc społeczną? Przygotowujemy sondaż, który pokaże, czy handel jest gotów zorganizować protest w obronie własnych interesów – twierdzi NSZZ „Solidarność”.
Dzieci jest trójka: osiem, dziesięć i 12 lat. Pani Beata w sklepie jako kasjerka pracuje od 14 lat. Dostaje 1350 zł na rękę. Jeśli nie choruje cały miesiąc, dochodzi do tego 100 zł dodatku za „niechorowanie”. Jeden dzień zwolnienia? Dodatek odbierają. Trudno jest nie brać w ogóle zwolnień, jak się ma dzieci. Na święta Bożego Narodzenia są talony 300 zł do realizacji oczywiście w sklepie, w którym pracuje. Na wakacje 300 zł na wczasy pod gruszą. Na żadne wczasy oczywiście pani Beata nie jeździ. Za ekstra pieniądze po prostu kupuje jedzenie.Praca? Często kończy o 22, a następnego dnia zaczyna o 6 rano. Oficjalnie „nocek” nie ma. Ale ciągle każą przychodzić ludziom w nocy do rozładowania towarów.

- Za mieszkanie płacę 450 zł samego czynszu, oprócz tego trzeba zapłacić za światło, gaz, węgiel. Muszę chodzić do pomocy społecznej, bez tego bym nie przeżyła. Na trójkę dzieci dostaję ok. 290 zł zasiłku, dofinansowują mi zakup węgla i książek do szkoły. Tak się nie da żyć. W rejonie nie ma jednak innej pracy, w podobnej sytuacji są inne koleżanki pracujące w sklepach. To jest wegetacja. Wstydzę się tej biedy – opowiada pani Beata.

300 tys. na śmieciówkach

Nie ma danych, jak wielu pracowników sklepów w Polsce jest na zasiłku z pomocy społecznej. Kiedy w zeszłym roku ujawniono raport na ten temat w USA, wyszło, że amerykańscy podatnicy dopłacają do pensji fatalnie wynagradzanych pracowników największej sieci handlowej Walmart 6,2 mld dolarów rocznie. Ta kwota to wydatki na pomoc społeczną dla pracowników sieci w postaci kuponów na jedzenie, pomoc medyczną. Firma dzięki temu, że płaci słabo, ma zaś większe zyski. W czasie, który badał raport sporządzony przez koalicję Americans for Tax Fairness, Walmart zarobił na czysto… 16 mld dolarów.

NSZZ „Solidarność” nie ma wątpliwości: w sklepach jest gorzej, niż było, pensje są podłe, a praca na stanowisku kasjerki czy kasjera oznacza często życie w nędzy.

- W handlu według GUS pracuje milion osób. Tyle że oficjalna statystyka nie uwzględnia ok. 300 tys. osób, które pracują na rzecz handlu na umowach śmieciowych, zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej – punktuje Alfred Bujara, szef handlowej sekcji NSZZ „Solidarność”. – Przychodzą do sklepów w weekendy, kiedy jest duży ruch, albo przed świętami. Widziałem ich umowy. Dostają 5,60 zł za godzinę pracy. W skrajnych przypadkach nawet 3,60 zł! To jest wyzysk. I to głównie kobiet, bo ponad 70 proc. pracowników handlu to kobiety. Jesteśmy tanią siłą roboczą do zarabiania pieniędzy dla sieci – dodaje.

Twierdzi, że politycy nie chcą im pomóc. Na początku października złożyli petycję w tej sprawie do marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego. Nie odpowiedział. – Pracownicy domagają się, by związki podjęły jakieś działania. To podejmiemy. Przez kraj przeszła niedawno fala protestów związkowych. Przygotowujemy sondaż, czy handel jest gotów zorganizować protest w obronie własnych interesów – grozi Bujara.

- To zawracanie głowy. Państwo nie dokłada do sieci. U nas wskaźnik pełnego zatrudnienia przekracza 75 proc. Czyli taki procent osób pracuje na pełnych etatach. Poza tym w handlu pracuje nie milion, tylko ok. 1,2 mln osób – odpiera zarzuty związkowca Andrzej Maria Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która skupia zachodnie sieci marketów zatrudniające ponad 220 tys. osób (faktycznie według GUS jest ich ok. 1,2 mln, ale ten liczy handel razem z… naprawą pojazdów samochodowych).

Faliński przekonuje, że umów śmieciowych w handlu jest proporcjonalnie mniej niż w całej gospodarce. – To normalne, że w okresach zwiększonego ruchu zatrudnia się dodatkowych pracowników. Pracownicy z przyczyn rodzinnych muszą iść na urlop, chcą spędzić święta z bliskimi. A dla młodzieży, studentów jest to okazja, by dorobić – mówi przedstawiciel sieci.

A że niektóre sieci zawierają nie do końca uczciwe umowy z agencjami pracy tymczasowej? – To incydenty. Takie przypadki trzeba potępiać i powinna się nimi zajmować inspekcja pracy – uważa Faliński.

Inspekcja, badając w zeszłym roku sklepy, prześwietliła 1104 umowy śmieciowe. Znalazła 403 (36,5 proc.) zawarte z naruszeniem prawa. Nieprawidłowości występowały jednak głównie w małych sklepach.

Przeciążeni pracą

Według „Solidarności” ludzie skarżą się w pierwszej kolejności na przeciążenie pracą, w drugiej na niskie płace oraz na to, że muszą pracować w niedzielę. – Dyskonty, owszem, chwalą się, że płaca u nich zaczyna się od 2 tys. zł brutto na etat. Tyle że już nie dodają, że mało kto tam na pełnym etacie pracuje. Czy tysiąc złotych brutto, czyli 750 zł na rękę, to są kokosy? Moim zdaniem nie. A właśnie tak płaci się naprawdę w dyskontach, bo ludzie zatrudniani są na pół etatu. Albo na trzy czwarte etatu – mówi Bujara. I dodaje: – W pozostałych sieciach, nawet jak praca jest na pełen etat, to i tak ludzie mają o 40 czy 50 zł więcej, niż wynosi pensja minimalna. A pensja minimalna wynosi teraz 1286 zł na rękę.

Faliński? – To stary repertuar. Propaganda, którą słyszę co roku. Płace w handlu wzrosły w ostatnim czasie znacząco. O kilkanaście procent. Kilka lat temu średnia płaca w handlu wynosiła 1,6-1,7 tys. zł brutto. Teraz 2,4 tys. To co? Nic się nie zmienia? – pyta przedstawiciel sieci.

Pół etatu? – To gest dobrej woli wobec osób, które nie są potrzebne w pełnym wymiarze pracy. Chcemy, by miały dostęp do opieki zdrowotnej i płacony ZUS – mówi przedstawiciel marketów. I atakuje: – Owszem, praca zawsze była ciężka. Ale proszę też zobaczyć raporty inspekcji pracy – nieprawidłowości się zdarzają, ale jest ich mniej niż w innych branżach.

Sieci stać na większe podwyżki?

Kiedy się je o to zapyta bezpośrednio, odpowiadają oczywiście, że dbają o pracowników, jak tylko mogą. A że podwyżki, jeśli są, to symboliczne? Chęci są, ale pieniędzy brak.

Dziesięć największych firm handlowych w Polsce płaci co roku ponad 600 mln zł podatku dochodowego – dane Ministerstwa Finansów. W 2013 r. właściciel Biedronki, portugalski koncern Jeronimo Martins, wykazał 382 mln euro zysku (prowadzi działalność głównie w Portugalii i Polsce). Sama Biedronka zapłaciła wtedy ponad 300 mln CIT-u.

Biedronka jest jednak jedna. Smutna prawda jest zaś taka, że na handlu w Polsce nieźle zarabiają głównie Portugalczycy oraz Niemcy z Lidla. Reszta sieci usiłuje nie wypaść z rynku.

Jeszcze do niedawna, aby zwiększać przychody, wystarczyło otwierać nowe sklepy. – Rynek rósł ze względu na zmniejszający się udział handlu tradycyjnego, czyli małych, niezależnych sklepów. Później trzeba było jeszcze przejmować inne sieci. Teraz to już nie wystarczy. Sieci zaczęły ostro ze sobą konkurować. Na niskie ceny, na kampanie reklamowe, na produkty etniczne – mówi Jarosław Kosiński, partner w polskim biurze OC&C Strategy Consultants.

Jego zdaniem sieci wszędzie szukają teraz oszczędności. Mamy deflację. Ceny żywności są niskie. A są niskie, bo sieci cisną dostawców, żeby dostać jak największe rabaty. – Mam nadzieję, że ta cenowa presja nie odbije się zanadto na jakości produktów – martwi się Kosiński.

Paradoks polega na tym, że dla zachowania długoterminowo konkurencyjności segmentu najlepiej by było, żeby ceny produktów w sklepach… nagle wzrosły. To oczywiście niemożliwe.

Coraz mniej na rynku jest miejsca na otwieranie nowych sklepów. Hipermarkety? Nowe powstają rzadko. Kilka tygodniu temu Biedronka zwolniła kilkudziesięciu pracowników działu ekspansji. Jej nowa strategia uwzględnia, że sieć będzie się rozwijać wolniej. Bo jej sklepy zaczęły się wzajemnie kanibalizować, odbierać sobie klientów. Wczoraj Tesco zamknęło cztery swoje supermarkety w Bydgoszczy, Kudowie-Zdroju, Legionowie i Ostrowcu Świętokrzyskim. Dwa kolejne sklepy – w Gniewie i Nowem – kończą pracę na przełomie marca i kwietnia tego roku. – Firma podjęła tę trudną decyzję, by wzmocnić konkurencyjność i móc skupiać się na rzeczach najważniejszych dla klientów – pisze sieć w komunikacie prasowym.

Dynamicznie rozwija się już właściwie tylko segment sklepów osiedlowych takich jak Żabka. Sieć kierowana przez fundusz inwestycyjny Mid Europa chce w tym roku otworzyć 800 sklepów – aktualnie ma ich ok. 4 tys.

Rynek jest już zabetonowany? – To nie znaczy, że nie ma już miejsca na kolejne sklepy. Tam, gdzie dochody mieszkańców są niskie, czyli np. na ścianie wschodniej, miejsce cały czas jest. Tyle że nie tak atrakcyjne jak w innych lokalizacjach – uważa Kosiński.

Wojna cenowa doprowadzi jednak do sytuacji, kiedy część firm z Polski się wycofa, a cześć dostawców, zwłaszcza średniej wielkości, padnie.

Przeżyją najsilniejsi, którzy będą starali odbić sobie czasy postu.

źródło : http://wyborcza.biz/biznes/51,101562,17496760.html?i=0