Sekcje Krajowe

Sekretariat BHiU

Sekcja Handlu

Sekcja Ubezpieczeń

Polecane strony www

Nasze akcje

Apel do członków Solidarności pracowników _handlu

list otwarty do Kandydatów na Urzad Prezydenta RP

W dniu 15  kwietnia 2015 r.  w Warszawie odbyło się szkolenie dla pracowników sektora bankowego na temat: ”Zapobiegania skutkom stresu zawodowego i kształtowania psychospołecznych warunków pracy”. Szkolenie zostało zorganizowane przez Centralny Instytut Ochrony Pracy we współpracy z Krajowym Sekretariatem Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność” i jest realizowane w ramach Europejskiej Kampanii „Stres w pracy? Nie, dziękuje!”. Zaproszenie na szkolenie zostało skierowane również do przedstawicieli pracodawców. Ich udział w spotkaniu pozwolił na rozpoczęcie dyskusji nad  systemowymi sposobami rozwiązywania problemów związanych za stresem odczuwanym przez pracowników i zarządzających.

Presja sprzedażowa, nacisk na zyski za wszelką cenę oraz zwolnienia powodują, że sektor bankowości jest jednym z najbardziej narażonych na występowanie czynników stresogennych, argumentuje Alfred Bujara Przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”.

Prowadzący szkolenie dr Mateusz Warchał przedstawił rekomendacje dotyczące konieczności wprowadzenia zmian legislacyjnych w zakresie ochrony pracowników przed stresem zawodowym oraz pełnego wdrożenia w Polsce Europejskiego Porozumienia Ramowego Dotyczącego Stresu Związanego z Pracą, sygnowanego przez partnerów społecznych w całej Europie.

 

Zaproszenie na szkolenia nt. stresu zawodowego w sektorze bankowym_15.04.2015 Warszawa (2)

 

program szkolenia i formularz zgłoszenia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

źródło : http://wyborcza.biz/biznes/51,101562,17496760.html?i=0
Czy 1350 zł na rękę po 14 latach pracy w sklepie to dużo? Czy kasjerki skazane są na pomoc społeczną? Przygotowujemy sondaż, który pokaże, czy handel jest gotów zorganizować protest w obronie własnych interesów – twierdzi NSZZ „Solidarność”.
Dzieci jest trójka: osiem, dziesięć i 12 lat. Pani Beata w sklepie jako kasjerka pracuje od 14 lat. Dostaje 1350 zł na rękę. Jeśli nie choruje cały miesiąc, dochodzi do tego 100 zł dodatku za „niechorowanie”. Jeden dzień zwolnienia? Dodatek odbierają. Trudno jest nie brać w ogóle zwolnień, jak się ma dzieci. Na święta Bożego Narodzenia są talony 300 zł do realizacji oczywiście w sklepie, w którym pracuje. Na wakacje 300 zł na wczasy pod gruszą. Na żadne wczasy oczywiście pani Beata nie jeździ. Za ekstra pieniądze po prostu kupuje jedzenie.Praca? Często kończy o 22, a następnego dnia zaczyna o 6 rano. Oficjalnie „nocek” nie ma. Ale ciągle każą przychodzić ludziom w nocy do rozładowania towarów.

- Za mieszkanie płacę 450 zł samego czynszu, oprócz tego trzeba zapłacić za światło, gaz, węgiel. Muszę chodzić do pomocy społecznej, bez tego bym nie przeżyła. Na trójkę dzieci dostaję ok. 290 zł zasiłku, dofinansowują mi zakup węgla i książek do szkoły. Tak się nie da żyć. W rejonie nie ma jednak innej pracy, w podobnej sytuacji są inne koleżanki pracujące w sklepach. To jest wegetacja. Wstydzę się tej biedy – opowiada pani Beata.

300 tys. na śmieciówkach

Nie ma danych, jak wielu pracowników sklepów w Polsce jest na zasiłku z pomocy społecznej. Kiedy w zeszłym roku ujawniono raport na ten temat w USA, wyszło, że amerykańscy podatnicy dopłacają do pensji fatalnie wynagradzanych pracowników największej sieci handlowej Walmart 6,2 mld dolarów rocznie. Ta kwota to wydatki na pomoc społeczną dla pracowników sieci w postaci kuponów na jedzenie, pomoc medyczną. Firma dzięki temu, że płaci słabo, ma zaś większe zyski. W czasie, który badał raport sporządzony przez koalicję Americans for Tax Fairness, Walmart zarobił na czysto… 16 mld dolarów.

NSZZ „Solidarność” nie ma wątpliwości: w sklepach jest gorzej, niż było, pensje są podłe, a praca na stanowisku kasjerki czy kasjera oznacza często życie w nędzy.

- W handlu według GUS pracuje milion osób. Tyle że oficjalna statystyka nie uwzględnia ok. 300 tys. osób, które pracują na rzecz handlu na umowach śmieciowych, zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej – punktuje Alfred Bujara, szef handlowej sekcji NSZZ „Solidarność”. – Przychodzą do sklepów w weekendy, kiedy jest duży ruch, albo przed świętami. Widziałem ich umowy. Dostają 5,60 zł za godzinę pracy. W skrajnych przypadkach nawet 3,60 zł! To jest wyzysk. I to głównie kobiet, bo ponad 70 proc. pracowników handlu to kobiety. Jesteśmy tanią siłą roboczą do zarabiania pieniędzy dla sieci – dodaje.

Twierdzi, że politycy nie chcą im pomóc. Na początku października złożyli petycję w tej sprawie do marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego. Nie odpowiedział. – Pracownicy domagają się, by związki podjęły jakieś działania. To podejmiemy. Przez kraj przeszła niedawno fala protestów związkowych. Przygotowujemy sondaż, czy handel jest gotów zorganizować protest w obronie własnych interesów – grozi Bujara.

- To zawracanie głowy. Państwo nie dokłada do sieci. U nas wskaźnik pełnego zatrudnienia przekracza 75 proc. Czyli taki procent osób pracuje na pełnych etatach. Poza tym w handlu pracuje nie milion, tylko ok. 1,2 mln osób – odpiera zarzuty związkowca Andrzej Maria Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która skupia zachodnie sieci marketów zatrudniające ponad 220 tys. osób (faktycznie według GUS jest ich ok. 1,2 mln, ale ten liczy handel razem z… naprawą pojazdów samochodowych).

Faliński przekonuje, że umów śmieciowych w handlu jest proporcjonalnie mniej niż w całej gospodarce. – To normalne, że w okresach zwiększonego ruchu zatrudnia się dodatkowych pracowników. Pracownicy z przyczyn rodzinnych muszą iść na urlop, chcą spędzić święta z bliskimi. A dla młodzieży, studentów jest to okazja, by dorobić – mówi przedstawiciel sieci.

A że niektóre sieci zawierają nie do końca uczciwe umowy z agencjami pracy tymczasowej? – To incydenty. Takie przypadki trzeba potępiać i powinna się nimi zajmować inspekcja pracy – uważa Faliński.

Inspekcja, badając w zeszłym roku sklepy, prześwietliła 1104 umowy śmieciowe. Znalazła 403 (36,5 proc.) zawarte z naruszeniem prawa. Nieprawidłowości występowały jednak głównie w małych sklepach.

Przeciążeni pracą

Według „Solidarności” ludzie skarżą się w pierwszej kolejności na przeciążenie pracą, w drugiej na niskie płace oraz na to, że muszą pracować w niedzielę. – Dyskonty, owszem, chwalą się, że płaca u nich zaczyna się od 2 tys. zł brutto na etat. Tyle że już nie dodają, że mało kto tam na pełnym etacie pracuje. Czy tysiąc złotych brutto, czyli 750 zł na rękę, to są kokosy? Moim zdaniem nie. A właśnie tak płaci się naprawdę w dyskontach, bo ludzie zatrudniani są na pół etatu. Albo na trzy czwarte etatu – mówi Bujara. I dodaje: – W pozostałych sieciach, nawet jak praca jest na pełen etat, to i tak ludzie mają o 40 czy 50 zł więcej, niż wynosi pensja minimalna. A pensja minimalna wynosi teraz 1286 zł na rękę.

Faliński? – To stary repertuar. Propaganda, którą słyszę co roku. Płace w handlu wzrosły w ostatnim czasie znacząco. O kilkanaście procent. Kilka lat temu średnia płaca w handlu wynosiła 1,6-1,7 tys. zł brutto. Teraz 2,4 tys. To co? Nic się nie zmienia? – pyta przedstawiciel sieci.

Pół etatu? – To gest dobrej woli wobec osób, które nie są potrzebne w pełnym wymiarze pracy. Chcemy, by miały dostęp do opieki zdrowotnej i płacony ZUS – mówi przedstawiciel marketów. I atakuje: – Owszem, praca zawsze była ciężka. Ale proszę też zobaczyć raporty inspekcji pracy – nieprawidłowości się zdarzają, ale jest ich mniej niż w innych branżach.

Sieci stać na większe podwyżki?

Kiedy się je o to zapyta bezpośrednio, odpowiadają oczywiście, że dbają o pracowników, jak tylko mogą. A że podwyżki, jeśli są, to symboliczne? Chęci są, ale pieniędzy brak.

Dziesięć największych firm handlowych w Polsce płaci co roku ponad 600 mln zł podatku dochodowego – dane Ministerstwa Finansów. W 2013 r. właściciel Biedronki, portugalski koncern Jeronimo Martins, wykazał 382 mln euro zysku (prowadzi działalność głównie w Portugalii i Polsce). Sama Biedronka zapłaciła wtedy ponad 300 mln CIT-u.

Biedronka jest jednak jedna. Smutna prawda jest zaś taka, że na handlu w Polsce nieźle zarabiają głównie Portugalczycy oraz Niemcy z Lidla. Reszta sieci usiłuje nie wypaść z rynku.

Jeszcze do niedawna, aby zwiększać przychody, wystarczyło otwierać nowe sklepy. – Rynek rósł ze względu na zmniejszający się udział handlu tradycyjnego, czyli małych, niezależnych sklepów. Później trzeba było jeszcze przejmować inne sieci. Teraz to już nie wystarczy. Sieci zaczęły ostro ze sobą konkurować. Na niskie ceny, na kampanie reklamowe, na produkty etniczne – mówi Jarosław Kosiński, partner w polskim biurze OC&C Strategy Consultants.

Jego zdaniem sieci wszędzie szukają teraz oszczędności. Mamy deflację. Ceny żywności są niskie. A są niskie, bo sieci cisną dostawców, żeby dostać jak największe rabaty. – Mam nadzieję, że ta cenowa presja nie odbije się zanadto na jakości produktów – martwi się Kosiński.

Paradoks polega na tym, że dla zachowania długoterminowo konkurencyjności segmentu najlepiej by było, żeby ceny produktów w sklepach… nagle wzrosły. To oczywiście niemożliwe.

Coraz mniej na rynku jest miejsca na otwieranie nowych sklepów. Hipermarkety? Nowe powstają rzadko. Kilka tygodniu temu Biedronka zwolniła kilkudziesięciu pracowników działu ekspansji. Jej nowa strategia uwzględnia, że sieć będzie się rozwijać wolniej. Bo jej sklepy zaczęły się wzajemnie kanibalizować, odbierać sobie klientów. Wczoraj Tesco zamknęło cztery swoje supermarkety w Bydgoszczy, Kudowie-Zdroju, Legionowie i Ostrowcu Świętokrzyskim. Dwa kolejne sklepy – w Gniewie i Nowem – kończą pracę na przełomie marca i kwietnia tego roku. – Firma podjęła tę trudną decyzję, by wzmocnić konkurencyjność i móc skupiać się na rzeczach najważniejszych dla klientów – pisze sieć w komunikacie prasowym.

Dynamicznie rozwija się już właściwie tylko segment sklepów osiedlowych takich jak Żabka. Sieć kierowana przez fundusz inwestycyjny Mid Europa chce w tym roku otworzyć 800 sklepów – aktualnie ma ich ok. 4 tys.

Rynek jest już zabetonowany? – To nie znaczy, że nie ma już miejsca na kolejne sklepy. Tam, gdzie dochody mieszkańców są niskie, czyli np. na ścianie wschodniej, miejsce cały czas jest. Tyle że nie tak atrakcyjne jak w innych lokalizacjach – uważa Kosiński.

Wojna cenowa doprowadzi jednak do sytuacji, kiedy część firm z Polski się wycofa, a cześć dostawców, zwłaszcza średniej wielkości, padnie.

Przeżyją najsilniejsi, którzy będą starali odbić sobie czasy postu.

źródło : http://wyborcza.biz/biznes/51,101562,17496760.html?i=0

 

Pismo do KNF 2.02.15r

 

budynekamazon
W dniu 11 stycznia 2015r powstała grupa inicjatywna która postanowiła założyć związek zawodowy NSZZ „Solidarność” . W tym dniu po podjęciu niezbędnych uchwał w Regionie Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność” została zarejestrowana Zakładowa Organizacja Związkowa NSZZ „Solidarność” Amazon Fulfillment Poland sp. z o.o.

Do Zakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Amazon Fulfillment Poland sp. z o.o. mogą zapisać się  pracownicy ze wszystkich centrów dystrybucyjno – logistycznych Amazon w Polsce.

NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” AMAZON POLSKA REPREZENTUJE WSZYSTKICH PRACOWNIKÓW ZATRUDNIONYCH W SPÓŁCE AMAZON W POLSCE.

Dołącz do Nas !!!

Organizacja Związkowa postanowiła, że wybory władz naszej organizacji zostaną przeprowadzone w przeciągu 3 miesięcy.

Związek zawodowy w imieniu pracowników będzie negocjował z Zarządem Amazon:

– regulamin pracy,

– regulamin wynagradzania,

– regulamin świadczeń socjalnych,

w których określone zostaną zasady i stawki wynagradzania. Takie kwestie jak godziny nadliczbowe, premie, świadczenia świąteczne, urlopowe oraz indywidualna pomoc socjalna dla pracowników.

Mocno zaangażujemy się w utworzenie Społecznej Inspekcji Pracy (SIP) w Amazonie.

Doprowadzimy do udziału polskich przedstawicieli pracowników Amazon w Europejskiej Radzie Zakładowej Pracowników Amazon.

DLA CZŁONKÓW ZWIĄZKU NSZZ „Solidarność” pracują  doświadczeni i przeszkoleni związkowcy, prawnicy i ekonomiści.

ŚWIADCZYMY BEZPŁATNE PORADY PRAWNE W ZAKRESIE PRAWA PRACY I UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH.

Poradę możesz uzyskać  w siedzibie Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”  pl. Solidarności 1/3/5 pierwsze piętro Dział Prawny pokój 115

Główne cele Zakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Amazon:

Obrona praw, godności i interesów pracowniczych członków Związku to główne cele statutowe, realizujemy je przez:
• reprezentowanie swoich członków związku wobec pracodawcy tak w sprawach indywidualnych jak i zbiorowych,
• udzielanie pomocy prawnej i podejmowanie interwencji w przypadkach konfliktów między pracownikiem a pracodawcą,
• sprawowanie kontroli nad warunkami bezpieczeństwa i higieny pracy oraz przestrzegania obowiązujących regulaminów i przepisów prawa pracy.

To tylko nieliczne przykłady naszej szerokiej działalności. W codziennej pracy kierujemy się zasadą, że nie ma spraw nie do załatwienia, nie ma problemów nie do rozwiązania. Potrzebna jest tylko dobra wola i gotowość do rozwiązania problemów po każdej stronie. Osiągniemy to poprzez dialog i gotowość do rozwiązywania konfliktów.

Dlaczego powinieneś zostać członkiem Związku NSZZ „Solidarność” Amazon?

NSZZ „Solidarność” jest niezależnym, samorządnym związkiem zawodowym i jeśli tylko zechcesz będzie bronić Twoich interesów pracowniczych.

„Solidarność” broni przede wszystkim swoich członków w zakładach pracy,

„Solidarność” nie będzie solidarna bez Twojej aktywności mądrości i uczciwości!

Dołącz do Nas !!!
RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ !

Informacja jak przystąpić do NSZZ „S”:

Kamil 609 666 584
Marcin 887 775 732

Jesteśmy na facebooku

amazon@solidarnosc.wroc.pl

Tymczasowa siedziba i adres do korespondencji:

Zakładowa Organizacja Związkowa NSZZ „Solidarność” Amazon Fulfillment Poland sp. z o.o.

Pl. Solidarności 1/3/5, 53-661 Wrocław

tel. 71 78 10 150
www.solidarnosc.wroc.pl

wroc@solidarnosc.org.pl

 

Źródło: http://solidarnosc.wroc.pl/solidarnosc-w-amazonie/

 

 

http://player.polskieradio.pl/

 

źródło : http://www.polskieradio.pl/7/1691/Artykul/1344449/

22 grudnia 2014.

Związki zawodowe co roku apelują do pracodawców, aby 24 grudnia dali wolne lub przynajmniej skrócili czas pracy swoim pracownikom. Czy wigilia powinna być dniem ustawowo wolnym od pracy? Na ten temat dyskutują Alfred Bujara (NSZZ „Solidarność”) oraz Grzegorz Baczewski (Konfederacja Lewiatan).

http://www.ipla.tv/Rozmowy-w-polsat-news-2-praca-w-wigilie/vod-6104245#/page_container

 

 

W tym roku wszystkie największe sieci handlowe działające w Polsce zamkną swoje sklepy w Wigilię Bożego Narodzenia o godzinie 14.00 lub 15.00. O skrócenie czasu pracy 24 grudnia od wielu lat apelowała handlowa Solidarność, prowadząc w okresie przedświątecznym akcję „Nie przehandluj pierwszej gwiazdki”.

 

- To nasz ogromny sukces. Od siedmiu lat prowadziliśmy w okresie przedświątecznym akcje ulotkowe i happeningi przed sklepami. Przez te wszystkie lata rozdaliśmy wraz z ulotkami ok. 50 tys. opłatków.  Prosiliśmy klientów o to, aby nie robili zakupów 24 grudnia, pisaliśmy apele do zarządów sieci handlowych. Konsekwentna praca przyniosła efekty – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

 

Jak wynika z informacji handlowej Solidarności w tym roku zdecydowana większość dużych sieci handlowych zamknie swoje sklepy o godzinie 14.00. Jedynie markety Auchan, Real i Carrefour będą pracować o godzinę dłużej. – Mamy nadzieję, że skrócony czas pracy w Wigilię stanie się nie tylko dobrym obyczajem, ale również niepisanym standardem, o przestrzeganie którego pracownicy handlu nigdy już nie będą się musieli zabiegać, ani o nim przypominać – mówi przewodniczący.

 

Przewodniczący podkreśla, że jeszcze 4 lata temu sklepy wielu sieci czynne były w Wigilię do godziny 18.00, a we wcześniejszych latach nawet do 20.00. Wówczas zatrudnieni w nich pracownicy wracali do domów późno w nocy. – Przed świętami do sklepów trafia większa ilość towarów, a więc  i pracy jest więcej. Po zamknięciu pracownicy muszą jeszcze posprzątać swoje stanowiska pracy, uzupełnić towar na półkach itd. Jeżeli sklep zamykał się o 20, to pracownicy mają grafiki rozpisane do 21.00 lub 21.30, później musieli jeszcze dostać się do domu – tłumaczy Bujara.

 

Skrócenie handlu w Wigilię Bożego Narodzenia udało się osiągnąć bez regulacji prawnych. O tym jak trudno skłonić polityków do wprowadzenia jakichkolwiek ograniczeń dla handlu wielkopowierzchniowego świadczy chociażby los kolejnych inicjatyw ustawodawczych dotyczących skrócenia lub wprowadzenia całkowitego zakazu handlu w niedzielę. – Liczymy, że konsensus w sprawie godzin pracy Wigilię będzie trwały i rozpocznie nowe otwarcie dialogu pomiędzy pracodawcami w handlu i związkami zawodowymi. Mamy nadzieję, że również inne problemy pracownicze w naszej branży uda się rozwiązać w podobny sposób -  zaznacza szef handlowej „S”.