Sekcje Krajowe

Sekretariat BHiU

Sekcja Handlu

Sekcja Ubezpieczeń

Polecane strony www

Nasze akcje

 

 

ZAPRASZAMY NA NOWĄ STRONĘ

 

http://www.solidarnosc.org.pl/sbhiu/

 

http://www.sprawdzampolityka.pl/index.php

 

 

 

 

 

W Lipsku zakończyło się dwudniowe spotkanie organizowane przez UNI Global Union na temat międzynarodowej kampanii w Amazon. W spotkaniu, które zgromadziło blisko 30 osób, uczestniczyli przedstawiciele związków zawodowych z Niemiec, Polski, Francji, Wielkiej Brytanii, Czech i Hiszpanii, reprezentanci Fundacji im. F. Eberta i Fundacji Róży Luxemburg, które wspierają działania związkowe oraz dziennikarze. Uczestnicy spotkania wzięli też udział w Kongresie wyborczym Ver.di oraz strajku solidarnościowym, który obecnie odbywa się w Niemczech w amerykańskim gigancie handlu wysyłkowego.

Jak ważna dla Ver.di jest kampania w Amazon pokazał Kongres niemieckich związków zawodowych, który zgromadził blisko 1 tys. delegatów i dodatkowo 1 tys. gości. Zebrani na Kongresie delegaci, którzy wybrali na przewodniczącego na kolejną kadencję Franka Bsirske, cały jeden dzień z tygodniowego Kongresu poświęcili na debatę o sytuacji pracowników w Amazon i kampanii, którą od lat prowadzi Ver.di w tej sprawie. Uczestników spotkania odwiedziła także Stefanie Nutzenberger wybrana na zjeździe do zarządu federalnego Ver.di. – Amazon jest przykładem jak technika wpływa na wykorzystanie ludzi. Musimy uzgodnić konkretne kroki odnośnie wspólnych akcji i je zrealizować. Dbamy o dynamikę naszej kampanii, a jej międzynarodowy charakter jest pomostem do walki o lepsze warunki pracy dla pracowników Amazona – powiedziała Nutzenberger.

- Spotkanie dowiodło, że pracownicy Amazona na całym świecie borykają się z podobnymi problemami. My, pracownicy polskiego Amazona nie akceptujemy tak dużych dysproporcji płacowych. Ciągłe śrubowanie norm i niemożliwość ich wykonania wywołuje ogromną presję na pracownikach i odbiera nam możliwość uzyskania premii. System pracy w Amazon w niedalekiej przyszłości zacznie się w niekorzystny sposób odbijać na psychicznym i fizycznym zdrowiu pracowników. Chcemy, aby władze Amazona traktowały nas po partnersku, ponieważ na chwilę obecną jako pracownicy dajemy z siebie bardzo dużo otrzymując w zamian tak niewiele – powiedział na spotkaniu Grzegorz Cisoń, przewodniczący komisji zakładowej NSZZ „Solidarność” przy Amazon.

Uczestnicy spotkania wsparli też strajk, który od tygodnia jest prowadzony przez Ver.di we wszystkich centrach wysyłkowych w Niemczech. Pracownicy domagają się zawarcia układu zbiorowego pracy.
– Zwracamy się do was z pozdrowieniem od Związku Solidarność, wyrażając nasze poparcie. Jesteśmy pod wrażeniem waszych działań, tak skutecznego upominania się o poprawę warunków pracy i płacy. Mam nadzieję, że pracownicy w Polsce w niedługim czasie podejmą podobne działania i upomną się o lepsze warunki pracy, gdyż w magazynach w naszym kraju są one nieporównywalnie gorsze. Nasi pracownicy pracują za 3,5 euro zaś w Niemczech pracownik zarabia prawie czterokrotnie więcej za tą samą pracę mówił Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność. Owacje na sali wzbudziła też wiadomość z USA, że pracownicy w Kalifornii rozpoczęli dziś pierwszy w historii Amazona strajk w Stanach Zjednoczonych.

Organizatorem spotkania był UNI Global Union Commerce. Było to już kolejne spotkanie międzynarodowej grupy roboczej, które odbywają się systematycznie i mają na celu zsynchronizowanie strategii kampanii na świecie. Związkowcy w ramach kampanii pod hasłem „Związki zawodowe razem na rzecz lepszej pracy w Amazon” zaplanowali działania zmierzające do rozwiązania problemów pracowników Amazona. Solidarność była reprezentowana przez liderów komisji zakładowej NSZZ „Solidarność” przy Amazon Polska Grzegorza Cisonia i Damiana Jekiela, przewodniczącego Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń Alfreda Bujarę i kierownika Działu Rozwoju Komisji Krajowej Kacpra Stachowskiego.

Amazon został założony w Seattle przez Jeffa Bezosa w 1994 r. i jest największym na świecie przedsiębiorstwem handlu wysyłkowego. Oddziały firmy działają w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Chinach, Japonii, Włoszech, Hiszpanii, Brazylii, Czechach i Polsce. W Polsce Amazon rozpoczął działalność we wrześniu 2014 roku. Do tej pory firma ulokowała w Polsce 3 centra dystrybucyjne, w których zatrudnia 6 tys. pracowników, a organizacja NSZZ „Solidarność” Pracowników Amazon powstała w styczniu tego roku.

21 lipca handlowa Solidarność , Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług, Kongregacja Przemysłowo-Handlowa oraz Klub Parlamentarny PiS zorganizują w Sejmie konferencję prasową dotyczącą skutków finansowania przez Bank Światowy i inne międzynarodowe instytucje sieci handlowych Lidl i Kaufland w Europie Środkowo-Wchodniej. Gościem specjalnym konferencji będzie Claire Provost, dziennikarka śledcza The Guardian, autorka głośnego artykułu o dotowaniu prywatnych niemieckich sieci handlowych z publicznych środków.

Jak ustaliła Claire Provost, Schwarz Gruppe właściciel sieci Lidl i Kaufland w ciągu ostatniej dekady otrzymał od Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju prawie 900 mln dolarów na rozwój w Europie Środkowo-Wschodniej. – Pożyczki z tych instytucji są obwarowane licznymi warunkami. Ich beneficjenci są zobowiązani m.in. do poszanowania praw pracowniczych. W naszej ocenie w przypadku Lidla w Polsce ten i wiele innych standardów wyznaczonych przez BŚ i EBOR zostało złamanych. Z polskimi pracodawcami sektora handlu przygotowujemy w tej sprawie skargę do Banku Światowego – mówi Alfred Bujara przewodniczący handlowej Solidarności.

Pożyczki, które właściciel Lidla i Kauflanda otrzymał od BŚ i innych międzynarodowych instytucji finansowych,  miały  służyć tworzeniu nowych miejsc pracy, umożliwić rozwój lokalnym producentom żywności oraz zapewnić dostęp do niedrogich produktów wysokiej jakości dla uboższej części społeczeństwa. –- Zamiast tego pracownicy są wyzyskiwani, producentom żywności narzucono ceny na granicy opłacalności, a rodzimy handel dający tysiące miejsc pracy w dużej części został zmieciony z powierzchni Ziemi.  Przedstawiciele organizacji zrzeszających polskich pracodawców opowiedzą o skutkach tej nieuczciwej konkurencji dla naszego handlu.

Konferencja rozpocznie się o godz. 12.00 w budynku Sejmu RP.

fot. facebook/ver.di bei Amazon

 

15 lipca najpotężniejsza na świecie firma wysyłkowa Amazon świętuje 20 – lecie swojego istnienia. Przy okazji urodzin „Solidarność” apeluje o podzielenie się zyskami z pracownikami.
Gigant e-handlu Amazon jest wciąż daleko przed konkurencją. W ubiegłym roku całościowe obroty spółki sięgnęły poziomu 89 miliardów dolarów. Mimo zysków, firma niechętnie dzieli się nimi ze swoimi pracownikami,  co dodatkowo potwierdza fakt, że otrzymała tytuł „najgorszego pracodawcy świata”.  Z okazji urodzin firma przygotowała szereg promocji dla swoich klientów.
- My nie świętujemy. Zamiast składać życzenia, chcemy zaapelować do Amazona, aby podzielił się zyskami z pracownikami, którzy dzięki swojej ciężkiej pracy, te zyski wypracowują – mówi Alfred Bujara, przewodniczący sekcji handlowej NSZZ „Solidarność”. – Po raz kolejny apelujemy o dialog w sprawie godnej pracy i płacy – dodaje.
Do tej pory firma ulokowała w Polsce 3 centra dystrybucyjne, w których zatrudnia 6 tys. pracowników stałych, a według informacji medialnych w ciągu najbliższego roku mają się pojawić dwa następne. Organizacja NSZZ „Solidarność” Pracowników Amazon powstała w styczniu tego roku.
Jak podaje wrocławska prasa, w polskich oddziałach ostatnio nie dzieje się dobrze. Janusz Wolniak z Regionu Dolny Śląsk NSZZ „S” zwraca uwagę na artykuły, które ukazały się w lokalnej prasie. 13 lipca Gazeta Wrocławska w artykule „Inspekcja pracy ukarała Amazona mandatem za brak krzeseł w hali” m.in. napisała: „Błędy w naliczaniu wynagrodzeń, nieprawdziwe informacje w świadectwach pracy. To część nieprawidłowości stwierdzonych przez kontrolerów Państwowej Inspekcji Pracy”. Jak podaje Wolniak, podobnie jest we wrocławskim dodatku „GW”. Tam tekst „PiP:
Amazon łamie prawa pracownicze” opatrzony jest komentarzem, że wyniki kontroli są miażdżące dla Amazona. Inspektorzy PiP zapowiadają, że w tym zakładzie będą przeprowadzać wzmożone kontrole.
Urodzin nie świętuje również największy niemiecki związek zawodowy handlu i usług Ver.di, który prowadzi w Niemczech regularne akcje protestacyjne przeciwko firmie wysyłkowej . Podobnie jak w innych krajach, pracownicy Amazona skarżą się na m.in. na zbyt dużą presję pracy, niskie zarobki, zbyt krótkie terminy realizacji zadań. W obecnej kampanii urodzinowej niemieccy związkowcy zwracają uwagę, że „również chcą mieć powody do świętowania” i „oczekują kawałka tortu nie tylko dla VIP-ów, ale również dla pracowników”. Dodatkowo dzisiejszy „Prime Day” (dzień specjalnych promocji z okazji urodzin) nazwano „Shame Day” (dzień wstydu).
Amazon został założony w Seattle przez Jeffa Bezosa w 1994 r. i jest największym na świecie przedsiębiorstwem handlu elektronicznego. Oddziały firmy działają w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Chinach, Japonii, Włoszech, Hiszpanii, Brazylii, Czechach i Polsce. W Polsce Amazon rozpoczął działalność we wrześniu 2014 roku.

źródło: http://www.theguardian.com/business/2015/jul/02/lidl-1bn-public-development-funding-supermarket-world-bank-eastern-europe

Sieć supermarketów, własność jednej z najbogatszych rodzin w Niemczech otrzymywała w ciągu ostatnich dziesięciu lat pieniądze z Banku Światowego i innych instytucji w miarę jak rozwijała się w Europie Wschodniej. Jak podaje „Guardian”, supermarket niemiecki Lidl i siostrzana sieć Kaufland skorzystały z prawie  900 mln dolarów (£ 576m) funduszy na  rozwój publiczny w ciągu ostatniej dekady, Spółki, będące własnością dużej firmy detalicznej Schwarz Group i kontrolowane przez jedną z najbogatszych rodzin w Niemczech, otrzymały dofinansowanie kredytu z mało znanego skrzydła Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR).

Te instytucje publiczne, finansowane przez podatników, których właścicielem są rządy, mają wyraźny mandat działania w celu zwiększenia rozwoju lokalnego w krajach, w których wydają swoje pieniądze. Bank Światowy ma także dodatkowy, szczególny mandat działania na rzecz zmniejszenia ubóstwa na świecie. Nie może być sugestii niewłaściwego działania w przypadku  otrzymania pieniędzy. Banki stwierdziły, że finansowanie przez nie sieci Lidl i Kaufland pomoże firmom rozwinąć się w całej Europie Środkowej i Wschodniej, tworząc miejsca pracy, otwierając nowe rynki dla lokalnych producentów i wprowadzając „dobrej jakości, niedrogie jedzenie” dla ubogich konsumentów. Jednakże wnioski te zostały podważone przez związki zawodowe i grupy rozwoju. Luiz Vieira, koordynator projektu z Bretton Woods, brytyjskiej organizacji pozarządowej, która monitoruje Bank Światowy, powiedział: „Pomysł, że wstrzyknięcie kapitału do firm międzynarodowych prowadzi do dobrego, trwałego wzrostu gospodarczego był w ciągu ostatnich 20 lat wielokrotnie udowadniany jako fałszywy. ”

Jan Czarzasty, profesor w Szkole Głównej Handlowej, powiedział, że ilość pieniędzy publicznych, które Grupa Schwarz otrzymała jest szokująca. „Wszędzie tam, gdzie otwierają nowe sklepy, wypływają na powierzchnię historie, dotyczące warunków pracy; zadowolenie pracowników jest na ogół niskie … wydaje się to częścią modelu biznesowego Lidl, jako firmy. ”

W Polsce, Lidl był przedmiotem wielokrotnych protestów ze strony swoich pracowników. „Jesteśmy zapracowani, wykonujemy pracę, która powinna być wykonywana przez wiele osób,” powiedział Łukasz, pracownik na nocnej zmianie w magazynie Lidl, który nie chciał ujawnić swojego nazwiska. Powiedział, że ma spuchnięte nadgarstki i siniaki na skórze od pakowania i rozpakowywania ciężkich ładunków owoców i warzyw – ale ryzykownie jest mówić o tym. „Ludzie boją się stracić pracę,” powiedział. Raporty z Państwowej Inspekcji Pracy w Polsce, do których dotarł „Guardian”, dokumentują powtarzające się naruszenia krajowych przepisów prawa pracy w Lidl, w tym naruszenia przepisów dotyczących czasu pracy, które wymagają, aby pracodawcy zapewnili pracownikom co najmniej 11 godzin odpoczynku na dobę i 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym tygodniu. Alfred Bujara, przewodniczący sekcji handlu detalicznego związku zawodowego NSZZ „Solidarność” w Polsce, powiedział, że pracownicy, którzy starają się założyć związek w Lidl spotykają się z nękaniem i zastraszaniem przez menedżerów. „Poziom stresu i zastraszania jest bardzo wysoki”, dodał. Schwarz Group, która rozpoczęła działalność  w 1930 roku jako hurtownik produktów spożywczych w Niemczech, jest obecnie jednym z największych i najszybciej rozwijających się detalistów, a jego szef, Dieter Schwarz, jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie, majątek którego jest oceniany na 21 mld dolarów. W Wielkiej Brytanii istnieje obecnie ponad 600 sklepów sieci Lidl, w których wyniki sprzedaży są bardzo wysokie, chociaż sieć nie ustrzegła się przed kontrowersjami. W ubiegłym roku firma trafiła na czołówki gazet z powodu doniesień, że polskim  pracownikom w Szkocji zakazano mówienia w języku ojczystym, również z polskimi klientami. Według dokumentów, Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC), mniej znany, ale coraz bardziej potężny oddział Banku Światowego, który inwestuje w firmach prywatnych, przyznał pierwszy kredyt do 100 milionów dolarów Schwarz Group w 2004 roku – w tym samym roku, w którym niemiecki związek zawodowy Ver.di opublikował „Czarną księgę” Lidl w Europie, dokumentującą zgłoszenia naruszenia praw pracowniczych. Finansowanie, jak wyraził się IFC w tamtym czasie, było przeznaczone na pomoc  grupie w poszerzeniu działalności „w wybranych obszarach miejskich” w bliżej nieokreślonych „krajach docelowych w Europie Środkowej i Wschodniej”. „Guardian” potwierdził, że ​​część tych pieniędzy poszła na sfinansowanie ekspansji Lidl w Polsce.W 2009 roku, dodatkowo przeznaczono $ 75 mln dla sieci Kaufland  na rozwój w Bułgarii i Rumunii, w 2011 roku przeznaczono $ 66mln dla Lidl w Rumunii. W 2013 roku ponad $ 105mln zostało przyznane na sfinansowanie planów rozwoju Lidla w Bułgarii i Chorwacji oraz otworzenia pierwszych sklepów w Serbii. W sumie, IFC przeznaczył  350 mln dolarów długoterminowych pożyczek na sfinansowanie  marszu Grupy Schwarz przez Europę.

EBOR, które często współfinansuje projekty z bankami komercyjnymi , zebrał w ciągu ostatnich dziesięciu lat ponad $ 700mln dla Lidla i Kauflandu, przeznaczając prawie 500$ własnych funduszy.

IFC broni swoich inwestycji w Grupie Schwarz, mówiąc, że ta ekspansja w kierunku wschodnim „stworzyła nowe kanały dla miejscowych rolników, którymi mogą dostarczać swoje produkty. Konsumenci uzyskali dostęp do bardziej przystępnej oferty  i szerokiego wyboru produktów żywnościowych wysokiej jakości. ”

Gilles Mettetal, szef agrobiznesu w EBOR, powiedział: „To zmieniło życie tych ludzi.” Dodał, że firma wprowadziła  ”model, który w tym czasie nie istniał, który został skierowany na niższą kategorię społeczną, biedniejszą kategorię, oferując produkty dla osób, które w innym wypadku nie mogłyby sobie na nie pozwolić.”

” Należy im to policzyć za zasługę. Są, owszem, dość agresywną grupą na  rynku, ale dają ludziom dostęp do produktów, do których nie byliby w stanie uzyskać dostępu w inny sposób. ”

Vieira powiedział, że banki powinny udowodnić, że ich finansowanie zrobiło więcej dobrego niż złego. „Są to instytucje publiczne działające z publicznych pieniędzy, więc myślę, że przejrzystość powinna być punktem wyjścia … bez przejrzystości nie można zagwarantować, że nie będzie negatywnych skutków z ich finansowania.”

IFC i EBOR stwierdziły, że regularnie monitorują swoje inwestycje, ale dane dotyczące ilości utworzonych miejsc pracy i jaki wpływ ekspansja firmy ma na lokalnych producentów to wrażliwe informacje handlowe, a zatem poufne. Lidl w Polsce powiedział, że firma zatrudnia 14.000 pracowników w ponad 500 sklepach na terenie całego kraju, oferując godziwe warunki pracy. Płace w Lidl są „znacznie wyższe” niż w innych sklepach w Polsce i pracownicy dostają „liczne korzyści socjalne „, w tym bezpłatny dostęp do prywatnej  opieki zdrowotnej. Lidl w Polsce „zawsze był otwarty na dialog z pracownikami, a także ze związkami zawodowymi”, podała spółka. Lidl nie odpowiada na pytania dotyczące  otrzymania pieniędzy przeznaczonych na cele rozwoju publicznego. W Polsce  Lidl niekoniecznie jest najtańszym supermarketem. Jak pokazały badania z 2014 r koszt  standardowego koszyka towarów w Lidl to  47.8zl (£ 8.50), podczas gdy w Tesco, która działa również w kraju, te same zakupy kosztują 40.1zl (£ 7.10). Czarzasty powiedział, że strategią Lidl jest ciągłe szukanie nowych miejsc dla swoich sklepów, „systematycznie przenikając do coraz mniejszych lokalizacji, mniejszych miejscowości w wielu przypadkach wsi”, z których wypiera się lokalnych tradycyjnych detalistów i zasadniczo zmienia gospodarkę wiejską. „To kolejna odmiana efektu Walmart … mogą powstawać jakieś nowe miejsca pracy, ale ile? A ile ludzi traci pracę? Nie wiemy tego. ”

W Rumunii, Lidl otworzył ponad 185 sklepów od 2011 roku – średnio prawie jeden na tydzień przez cztery lata. W Bukareszcie prawie wszystkie placówki tej sieci znajdują się w odległości krótkiego spaceru od starszego, lokalnego rynku.

Ion Garalin, przedsiębiorca na małą skalę, który sprzedaje lokalne produkty na rynku Piata Gorjului w Bukareszcie od ponad dwóch dekad, mówi, że jego trudna sytuacja jeszcze się pogorszyła . „Naprawdę, najbardziej negatywny wpływ ma fakt, że zdecydowali się otworzyć sklepy bardzo blisko lokalnych rynków, takich jak ten,” powiedział 67-latek  stojący przed  stoiskiem wypełnionym świeżymi warzywami, cierpliwie czekający na klientów. Dziś, ten niegdyś tętniący życiem rynek jest niesamowicie cichy. „Jesteśmy zjadani żywcem … Nie możemy dalej w ten sposób funkcjonować.”

„(…) Trudno uwierzyć, że firma otrzymała jakiekolwiek pieniądze, przeznaczone na cele rozwoju publicznego. Oczywiście, że wiem, co to Bank Światowy, być może mogli znaleźć lepsze wykorzystanie dla ich pieniędzy, biorąc pod uwagę wszystkie problemy, jakie mamy w Rumunii.”

• Claire i Matt Provost

tłum D.Wojdat

źródło: http://www.theguardian.com/business/2015/jul/02/lidl-1bn-public-development-funding-supermarket-world-bank-eastern-europe

 

 

 

Strajk w niemieckim Amazonie rozszerza się. W zeszłotygodniowej manifestacji w Bad Hersfeld wzięło udział ponad 1500 związkowców, w tym również przedstawiciele Komisji Zakładowej „Solidarności” z Amazon Polska oraz Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”. Pracownicy Amazon w Polsce stoją w obliczu własnych problemów w firmie,  dotyczących uznawania związków, niskich płac i trudnych warunków pracy.
„Strajk jest naszym sukcesem; wielu pracowników uczestniczyło w nim po raz pierwszy, wykazując odwagę” – oświadczyła Stefanie Nutzenberger z zarządu związku Ver.di. Jej zdaniem kierownictwa Amazonu „stosuje uniki” odmawiając podjęcia rozmów o układzie zbiorowym. – Nie pogodzimy się z tym – powiedziała Nutzenberger.
Ver.di żada, by Amazon podniósł płace pracowników swych centrów wysyłkowych do poziomu przewidzianego przez niemieckie układy zbiorowe dla sektorów handlu wysyłkowego i detalicznego. Od ponad roku organizuje strajki, by zmusić firmę do negocjacji. Firma odrzuca żądania związkowców, twierdząc, że chodzi tutaj o pracowników logistyki, których średnia wynagrodzeń przewyższa standard dla branży.
- Pracownicy w Polsce są w dużo gorszej sytuacji – mówi Alfred Bujara, szef sekcji – Nie mamy układów zbiorowych pracy do których można by się odnieść. Bujara podkreśla, że wynagrodzenie polskich pracowników jest 3/4 krotnie mniejsze niż w Niemczech, mimo, że mowa o tych samych firmach i i takich samych miejsc pracy. – Światowa Federacja Związków Zawodowych UNI Europa Global podjęła działania solidarnościowe mające na celu poprawę warunków pracy i płacy pracowników Amazon na całym świecie – dodaje szef „Solidarności” handlu.
Niemcy to dla Amazona drugi najważniejszy rynek po USA. Firma zatrudnia tam w dziewięciu niemieckich centrach łącznie 9 tys. ludzi na stałe oraz 14 tys. sezonowo.

W dniu 23 czerwca 2015 roku w Krakowie odbyła się konferencja nt. zapobiegania skutkom stresu zawodowego i kształtowania zdrowych i bezpiecznych warunków pracy zorganizowana przez CIOP-PIB w Warszawie oraz Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. Konferencja cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem ,wzięło w niej udział 140 osób w większości byli to pracownicy banków, co również wskazuje na duży problem  w tym sektorze .Frekwencja przewyższyła  oczekiwania organizatorów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tematem przewodnim spotkania były zagadnienia związane z oddziaływaniem i skutkami stresu odczuwanego przez pracowników zatrudnionych w sektorze bankowym. Uczestnicy mieli okazję zapoznać się z tematyką warunków pracy w okresie restrukturyzacji firmy, zjawiskiem mobbingu i dyskryminacji, wdrażaniem programów redukcji stresu i jego profilaktyki. Spotkanie było także okazją do zaprezentowania najnowszych wyników badań dotyczących problematyki stresu w bankach prowadzonych przy współpracy SBHiU NSZZ „Solidarność” z firmą NEXTMEN, która przeprowadziła sondaż we wszystkich bankach, w których działają organizacje związkowe. Obciążenie pracą, wielozadaniowość i niskie wynagrodzenie to najczęstsze czynniki stresogenne, na które wskazywali respondenci w badaniach, których wyniki zaprezentował podczas konferencji dr Mateusz Warchał. Ponadto, blisko 1/5 ankietowanych deklaruje, że odczuwa mobbing. Niepojące wyniki dotyczą również obszaru korzystania ze zwolnień chorobowych związanych ze skutkami stresu w pracy oraz korzystania z pomocy specjalistów, tj. lekarzy i psychologów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przewodniczący SBHiU NSZZ „Solidarność” Pan Alfred Bujara zwrócił uwagę na brak dialogu na szczeblu krajowym z pracodawcami sektora bankowego. Ponadto zwrócił uwagę na  problem niskich wynagrodzeń w bankowości przy rosnących jednocześnie wynikach finansowych banków, oraz obciążenie pracowników nie do zrealizowania normami. Warunki te przekładają się na wysoką stresogenność w sektorze finansów. Jak wynika z badań które są  alarmujące – 1/3 pracowników sektora bankowego korzysta ze zwolnień chorobowych z powodu przeciążenia psychicznego. Jeszcze większy odsetek pracowników (50%) odczuwa lęk przed pójściem do pracy, a co czwarty choruje przewlekle  zaś przyczyny dolegliwości wiąże ze stresem zawodowym, korzystając z lekarzy specjalistów psychologów lub psychiatry. Zjawisko to generuje koszty społeczne które ponosi polskie społeczeństwo-podkreśla Bujara.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dr. Małgorzata Waszkowska z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi przedstawiła metody zapobiegania skutkom stresu zawodowego na poziomie firmy, zaś o wdrażaniu programów redukcji stresu w polskich organizacjach mówiła dr. Dorota Molek-Winiarska Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu.

Prowadząca spotkanie Prof. Maria Widerszal-Bazyl zachęciła uczestników konferencji do dyskusji i przedstawienie własnych doświadczeń z pracy w bankach. Rozgorzała dyskusja potwierdziła, że problem stresu w bankowości jest bardzo poważny. Co istotne koszty stresu są olbrzymie, a ponoszą je nie tylko pracownicy, ale całe społeczeństwo.