strona główna

 

informacje

archiwum informacji

Solidarność Wielkopolska

uroczystości

 

władze regionalne

 

dokumenty

Walne Zebranie Delegatów

Akty prawne

BHP

Społeczny Inspektor Pracy

 

biura ZR

dział organizacyjny

dział rozwoju związku

dział szkoleń

dział informacji

bkn

radcy prawni

 

struktury terenowe

 

sekcje

 

w sprzedaży

 

kontakt

 

linki

 

 

 

 

 

Pogotowie w pogotowiu ...

Tak można najkrócej skomentować wydarzenia z ostatnich kilkunastu dni. Ratownicy medyczni szpitala z Koła, Turku i Szamotuł bronią swoich miejsc pracy. A wszystko dlatego, że przegrały z firmami prywatnymi konkurs na świadczenia usług, przeprowadzony przez Narodowy Fundusz Zdrowia w Poznaniu. Sprawa jest poważna. Dotyczy bowiem nie tylko losu pracowników, ale również zdrowia i życia mieszkańców Wielkopolski. Na terenie naszego województwa działa 114 zespołów ratownictwa medycznego. Ich budżet przekroczy w tym roku 138 mln złotych. Obradująca w ubiegły czwartek Wojewódzka Komisja Dialogu Społecznego, której przewodniczy Wojewoda Wielkopolski Piotr Florek, zdominowana była funkcjonowaniem systemu ratownictwa medycznego w Wielkopolsce. O taką dyskusję wnioskował ZR wielkopolskiej „S”.

 

Na kanwie tego sporu, jak bumerang powraca dyskurs pomiędzy NSZZ „Solidarność” a rządem o komercjalizację i prywatyzację służby zdrowia. Ustawa z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym określa w art. 1, że w celu realizacji zadań państwa polegających na zapewnieniu pomocy każdej osobie znajdującej się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego tworzy się systemy Państwowe Ratownictwa Medycznego, zwanym dalej „systemem”. Pytanie brzmi: czy opisany w ustawie system może funkcjonować w oparciu o prywatne firmy?

 

Optyka „Solidarności” i rządu w tej sprawie jest diametralnie różna. Związek stoi na stanowisku, że w kwestii tak strategicznej i istotnej, dotyczącej bowiem życia ludzkiego, państwowy system ratownictwa medycznego powinien opierać się o publiczne, a nie prywatne zespoły ratownicze. Takie rozstrzygnięcie nie eliminuje z rynku prywatnych firm. Określa jedynie, że trzonem państwowego ratownictwa są placówki publiczne (państwowe), funkcjonujące w danym województwie w ramach centralnego systemu dowodzenia. Wydaje się, że w tak rozumianym systemie tzw. ratownictwo prywatne winno być postrzegane jako uzupełniające i wzbogacające ofertę.

 

Odmienne zdanie prezentuje Wojewoda Wielkopolski uważając, że zespoły ratownictwa mogą funkcjonować w oparciu o prywatne firmy. Kłopot polega na tym, że jeśli dopuszczamy możliwość gry rynkowej w służbie zdrowia, to trzeba mieć świadomość jej konsekwencji. Po pierwsze, firmy prywatne będą zainteresowane zyskami. Po drugie, wcześniej czy później będą działały w otoczeniu konkurencji. A to oznacza, że np., w postępowaniu konkursowym na świadczenia usług ratownictwa medycznego duże znaczenie będzie miała oferowana przez nie cena. Pozostaje - na razie hipotetyczne –pytanie, czy w takich warunkach utrzymana zostanie odpowiednia jakość świadczonych usług? I jakie będą warunki pracy i płacy ratowników pracujących w takich firmach?

 

Kto ma rację w dyskusji pomiędzy NSZZ „Solidarność” a rządem życie pokaże. Kłopot w tym, że owo „życie” może pokazać, że rząd wybrał złe rozwiązanie. Tylko czy wtedy uzyskamy pomoc dzwoniąc pod numer 999?

Jarosław Lange

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  aktualności - galeria - kontakt