strona główna

 

informacje

archiwum informacji

Solidarność Wielkopolska

uroczystości

 

władze regionalne

 

dokumenty

Walne Zebranie Delegatów

Akty prawne

BHP

Społeczny Inspektor Pracy

 

biura ZR

dział organizacyjny

dział rozwoju związku

dział szkoleń

dział informacji

bkn

radcy prawni

 

struktury terenowe

 

sekcje

 

w sprzedaży

 

kontakt

 

linki

 

 

 

 

 

Minęło 20 lat

6 lutego 1989 r. w Urzędzie Rady Ministrów rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu, w których uczestniczyli przedstawiciele opozycji - głównie związani ze zdelegalizowaną po wprowadzeniu stanu wojennego „Solidarnością”, reprezentanci władzy - PZPR, ZSL, SD oraz Kościoła.

 

Negocjacje prowadzono w trzech zespołach: ds. gospodarki i polityki społecznej, ds. reform politycznych oraz ds. pluralizmu związkowego.

 

W obradach uczestniczyli też Wielkopolanie: Janusz Ziółkowski i Janusz Pałubicki (podzespół ds. nauki, oświaty i postępu technicznego), Maria Chmielowa, Anna Grzymisławska (podzespół ds. zdrowia), Stefania Hejmanowska z Gorzowa i Michał Downarowicz (podzespół ds. ekologii).

 

Obrady zakończyły się 5 kwietnia. Ich rezultat to m.in. powrót „Solidarności” do legalnej działalności, pierwsze częściowo wolne wybory do Sejmu (65% mandatów otrzymali przedstawiciele władzy, a 35% kandydaci opozycji) i wolne wybory do Senatu.

  •  

Triumf dialogu

Z JANUSZEM PAŁUBICKIM, BYŁYM LIDEREM WIELKOPOLSKIEJ SOLIDARNOŚCI, ROZMAWIA SŁAWOMIR KMIECIK

 

Jutro mija 20 lat od rozpoczęcia obrad "okrągłego stołu". I trwa spór o to, czyja jest ta rocznica.

Trudno mówić o właścicielu.Solidarność powstała w 1980 roku w następstwie sporu strajkujących z władzą, ale jednak dzięki negocjacjom. Potem był stan wojenny i prześladowania, bo komuniści postanowili pognębić swych partnerów z rozmów. Ale nastąpił powrót do negocjacji, które stworzyły warunki do pełnej wolności.

 

Niektórzy twierdzą, że w 1989 roku Solidarność uzyskała za mało.

W głowie może kołatać myśl, że nie wszystkie możliwości zostały wykorzystane. Niektórzy twierdzili, że musi nastąpić nasze ostateczne zwycięstwo, połączone z całkowitym moralnym rozgraniczeniem tego, co było i co dopiero ma nastąpić.

 

Wolności nie byłoby bez Solidarności, ale bez ustępstw władz też chyba nie.

Wtedy nie byłem tego pewien, ale dziś uważam, że komuniści nie mogli wybrać rozwiązania siłowego, gdyż stan wojenny z ich punktu widzenia zupełnie się nie powiódł. Nie doprowadził do spacyfikowania

 

Wynik obrad "okrągłego stołu" wcale nie był przesądzony.

Bałem się, że władza wykorzysta rozmowy do rozprawy z nami.

Solidarności i nic nie zmienił w gospodarce, a to rodziło coraz większe niezadowolenie społeczeństwa. Władza zaczęła się wymykać komunistom z rąk. Zgodzili się na "okrągły stół", bo chcieli pokazać swoją "lepszą twarz" i liczyli na zwycięstwo w wyborach. Kiedy dziś mówią o swych zasługach, jest to argumentacja w rodzaju: "mogłem zabić, ale tego nie zrobiłem".

 

Dlaczego przy "okrągłym stole" nie było Wielkopolan?

To kwestia przypadku. Teoretycznie, ze względu na udział w podziemnych władzach Solidarności, mógłbym uczestniczyć w rozmowach. Byłem jednak skarbnikiem związku i tego nie chciałem. Obrady mogły skończyć się dla nas tragicznie, a ja miałem w rękach nerw działania podziemia.

 

Obawiał się Pan aresztowań?

Tak. Bogdan Borusewicz i ja byliśmy przeciwni rozmowom. Na szczęście nasze obawy okazały się niesłuszne.

 

Źródło: Polska Głos Wielkopolski 5 lutego 2009

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  aktualności - galeria - kontakt