|
|
![]() |
|
|
informacje
dokumenty
biura ZR
|
Koniec protestu w SEWS-ie Wszyscy pracownicy zakładów SEWS-Polska w Rawiczu i w Lesznie, którzy zostaną zwolnieni od maja 2009 r. do 31 sierpnia 2010 r. oprócz ustawowych odpraw, otrzymają po 10.000 zł netto. 2 czerwca po wielogodzinnych negocjacjach zakończył się protest pracowników SEWS przeciwko zapowiedzianej likwidacji zakładu i przeniesieniu produkcji do Rumunii.
Na początku maja pracownicy dowiedzieli się, że właściciel zakładów SEWS (produkujących wiązki przewodów do samochodów marki Toyota - Yaris, Avensis, Camry, Corolla) japoński koncern Sumitomo zamierza zlikwidować rawicki zakład i przenieść produkcję do Rumunii. Oznaczało to utratę pracy dla ok. 1000 osób zatrudnionych w SEWS. Niejednokrotnie w zakładzie pracowały całe rodziny. Dla lokalnego rynku pracy była to hiobowa wieść, bo skutki zamknięcia SEWS to duże kłopoty dla firm, które z nim kooperowały.
22 maja pracownicy wyszli na ulicę. Ponad 600
osób wzięło udział w pikiecie przed bramą wjazdową zakładu.
Występująca w interesie pracowników zakładowa „S” domagała się
zmiany decyzji o zamknięciu zakładu lub odszkodowań w wysokości
uwzględniającej udział pracowników w wypracowaniu zysków koncernu
Sumitomo od początku jego działalności w Polsce!
Zdeterminowani pracownicy SEWS postanowili kontynuować protest i rozpoczęli blokadę bramy wjazdowej zakładu. Ponad tydzień przez całą dobę pilnowali, aby nikt nie wywoził wyprodukowanego sprzętu i urządzeń.
Do dyspozycji protestujących przez cały czas byli przewodniczący wielkopolskiej „S” Jarosław Lange i wiceprzewodniczący Ryszard Górny oraz prawnik Dariusz Wegnerski. J. Lange wystosował list do ambasadora Japonii w Polsce z prośbą o podjęcie mediacji z właścicielami Sumitomo Electric Wiring Systems Europe Ltd.: „Jesteśmy zaskoczeni taką praktyką koncernu, ponieważ pracownicy zakładu w Rawiczu wielokrotnie byli chwaleni za jakość pracy, a tradycyjne japońskie przywiązanie pracowników do zakładu pracy (podmiotowość pracownika) było sztandarowym hasłem w tym przedsiębiorstwie. W mentalności Polaka firmy japońskie to takie, które opierają swoją działalność gospodarczą na czytelnych, zdrowych i cenionych przez wszystkich zasadach: ważny jest pracownik, jego lojalność i pracowitość. Niestety, doświadczenie pracowników SEWS-Polska Sp. z o.o. w Rawiczu każe zrewidować powyższe myślenie o japońskich formach. To bardzo bolesne doświadczenie”.
Sytuacja w rawickiej firmie odbiła się szerokim echem w całym kraju. O dramacie pracowników SEWS szeroko informowały media również ogólnopolskie.
Do Rawicza przyjechali m.in. Rafał Grupiński, minister w kancelarii premiera, oraz przedstawiciele Wojewódzkiego Urzędu Pracy. Z burmistrzem Tadeuszem Pawłowskim, związkowcami, oraz starostami rozmawiali o przeciwdziałaniu bezrobociu, które pojawi się w efekcie likwidacji SEWS.
2 czerwca podpisano porozumienie kończące protest. Sprzed bramy fabryki zniknął namiot chroniący pikietujących przed deszczem i zimnem. Wprawdzie nie udało się uratować rawickiego zakładu, jednak pracownicy otrzymają rekompensaty finansowe, a część z nich znajdzie pracę w leszczyńskim oddziale SEWS.
Zrobiliśmy wszystko co możliwe mówi Grzegorz Krzyżanowski, przewodniczący „S” w SEWS Chcieliśmy, aby nasz zakład przetrwał, ale niestety nie udało nam się go uratować. Pewną satysfakcją są rekompensaty w wysokości 10.000 zł dla wszystkich, którzy zostaną zwolnieni do końca 2010 r. oraz gwarancja zatrudnienia 350 osób w fabryce w Lesznie.
Ludzie z ulgą przyjęli zakończenie protestu i choć trudno mówić o pełnym zadowoleniu, mają poczucie, że zrobili wszystko co możliwe, aby pracodawca respektował ich prawa.
Teraz, gdy minie napięcie, będziemy domagać się realizacji składanych nam zobowiązań przewidujących pomoc w poszukiwaniu nowej pracy, szkoleniach i przekwalifikowaniach.
aktualności - galeria - kontakt |
|