|
|
![]() |
|
|
informacje
dokumenty
biura ZR
|
Wydanie specjalne “Solidarni, nasz jest ten dzień...”
31 sierpnia 2005 r. po raz pierwszy obchodziliśmy w Polsce ustanowiony przez Parlament Rzeczypospolitej DZIEŃ SOLIDARNOŚCI I WOLNOŚCI.
Najbardziej znaczący - bo determinacją i niespotykaną dotąd solidarnością zmusił władze PRL do uznania żądań strajkujących, zapisanych w 21 postulatach, z których pierwszy i najważniejszy to “akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych”. A jeszcze kilkanaście dni wcześniej, kiedy Maciej Grzywaczewski i Arkadiusz Rybicki wypisywali postulaty wielkimi literami na drewnianych tablicach, I sekretarz KC PZPR E. Gierek grzmiał, że nigdy nie będzie zgody na wolne związki zawodowe. Tymczasem już wkrótce zmieniły one dzieje Polski i wpłynęły na rozpad systemu komunistycznego w Europie. Drewniane tablice z 21 postulatami, które 18 sierpnia 1980 r. zawieszono obok portretu Jana Pawła II na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej, 16 października 2003 r. zostały wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO “Pamięć świata”.
Strajkującym stoczniowcom dodawała sił solidarność. Solidarność
trwających pod bramą stoczni rodzin, mieszkańców Gdańska i
Trójmiasta, ludzi różnych środowisk przybywających z całej Polski z
wyrazami poparcia, przedstawicieli zakładów pracy przyłączających
się do strajku. Ta międzyludzka solidarność, do której nawoływały
wówczas napisy na murach, o której przypominał tytuł biuletynu
strajkowego. Solidarność, która stała się hasłem zrywu
wolnościowego, a później nazwą wywalczonego przezeń Niezależnego
Samorządnego Związku Zawodowego. Solidarność stała się także
najpopularniejszym w świecie polskim słowem.
Najbardziej znanym symbolem polskiej pokojowej rewolucji uczynił ją znakomity znak graficzny, pomysłu gdańskiego plastyka Jerzego Janiszewskiego. Autor, dla którego natchnieniem stali się ludzie wyczekujący przed stocznią, wyjaśniał w “Tygodniku Solidarność” (nr 1 z 3.04.1981 r.) ideę charakterystycznego liternictwa: “Jak ludzie w zwartym tłumie solidarnie wspierają się jeden o drugiego - to było charakterystyczne dla tłumu przed bramą, stojący nie cisnęli się, nie odpychali, ale wspierali - tak litery tego słowa powinny się też wspierać o siebie, nie być oddzielone ani na siebie napadać. (...) miałem świadomość, że sprawa nie jest już tylko środowiskowa, lecz powszechna, że jest to pospolite ruszenie - niech więc łopoce nasza flaga nad nim”. Znaczek “Solidarności” spodobał się związkowcom i chętnie go nosili. Po wprowadzeniu stanu wojennego jego używanie było zakazane. Noszenie go jak i innych pojawiających się w dużej liczbie - na przekór władzy - znaczków pisanych “solidarycą” narażało na represje ze strony reżimu. Ale to wzmacniało przywiązanie do naszego znaku - symbolu poczucia jedności i niezależności, symbolu wartości kojarzonych z tym słowem, które miały w nas przetrwać do czasów wolności.
(Anna Niedziela)
*
U góry jeden z wielu znaczków “S” noszonych w Poznaniu w latach 80.,
autorstwa Jerzego Bąka. aktualności - galeria - kontakt |
|