Menu
Biuro Prasowe

Biuro Prasowe

Premie w Tauron Ciepło

Pracownicy Tauron Ciepło otrzymali 17 października 750 zł brutto jednorazowej premii. To efekt porozumienia zawartego pomiędzy związkami zawodowymi a zarządem spółki w sprawie wysokości i zasad podziału premii za efektywność w 2012 roku.

- Podczas negocjacji ustalono, że 60 proc. środków przeznaczonych na premię efektywnościową zostanie wypłacona pracownikom właśnie w formie jednorazowej premii w wysokości 750 zł brutto. Otrzymali ją  wszyscy zatrudnieni w Tauron Ciepło, którzy w 2012 roku  przepracowali przynajmniej 6 miesięcy - mówi Justyna Latos, przewodnicząca Solidarności w Tauron Ciepło. Pozostałe 40 proc. środków zostało przeznaczonych na premie uznaniowe, których wysokość  uzależniono od oceny przez przełożonych wkładu danego pracownika w pracę i w wyniki spółki w 2012 roku. Ostateczne propozycje sposobu podziału tej puli były zatwierdzane przez członków zarządu spółki. Te premie też już zostały wypłacone.

Uzgodnienia w sprawie premii to dopełnienie porozumienia płacowego w spółce podpisanego w lipcu tego roku. Wówczas zostały wynegocjowane i zrealizowane podwyżki płac w Tauron Ciepło o 2,07 proc. Ramy obu porozumień, zarówno tego dotyczącego podwyżek, jak i tego w sprawie podziału premii zostały określone w podpisanym w maju tego roku pomiędzy Radą Społeczną Grupy Kapitałowej Tauron Polska Energia S.A. a zarządem Grupy dokumencie ustalającym zasady kształtowania wynagrodzeń w spółkach zależnych w 2013 roku.

Spółka Tauron Ciepło zatrudnia około 1800 osób. Liczba pracowników uprawnionych do premii efektywnościowej za 2012 rok wynosi około 1700.W skład spółki wchodzą dawne: PEC Katowice, EC Katowice, PEC Dąbrowa Górnicza, EC Nowa, EC Tychy oraz EC Kamienna Góra.

Więcej na solidarnosckatowice.pl

Pobiegną szlakiem Popiełuszki

W najbliższą niedzielę, 20 października 2013 roku, na blisko 110. kilometrową trasę z Bydgoszczy przez Toruń do Włocławka wyruszą uczestnicy XXI Biegu Sztafetowego Szlakiem Męczeńskiej Drogi Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki.

Organizatorami Biegu upamiętniającego 29.rocznicę męczeńskiej śmierci Kapelana „Solidarności” są: Zarząd Regionu Bydgoskiego NSZZ „Solidarność” i TKKF „ORZEŁ” Bydgoszcz. Koordynatorem Biegu od wielu lat jest były wiceszef Regionu Ryszard Sieradzki. Udział w Biegu biorą członkowie NSZZ „Solidarność”, ognisk TKKF, Wyższego Seminarium Duchownego z Bydgoszczy, uczniowie gimnazjów i liceów województwa kujawsko-pomorskiego, a także reprezentacje Klubów Biegacza i parafialnych stowarzyszeń. XXI Bieg Sztafetowy poprzedzi uroczysta msza święta odprawiona 20 października 2013 roku, o godzinie 6.30 w kościele Świętych Polskich Braci Męczenników.

Więcej na region.bydgoszcz.pl

Solidarność ponad granicami. Konferencja o przyszłości związków w Europie

  • Kategoria: Kraj

Solidarność ponad granicami związki muszą budować na każdym kroku, kultywując wzajemne zrozumienie i współpracę na co dzień - powiedział prof. Richard Hyman podczas konferencji poświęconej związkom zawodowym w Europie.

Konferencję zorganizowały w czwartek w Warszawie Fundacja im. Friedricha Eberta, Europejskie Centrum Solidarności oraz NSZZ „Solidarność“, a wzięli w niej udział związkowcy i naukowcy z Europy, a nawet USA.

- Dyskusji o związkach zawodowych i organizowaniu się pracowników nigdy nie jest za wiele - powiedział przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda, który otwierał spotkanie razem z Basilem Kerskim, dyrektorem ECS oraz Knutem Dethlefsenem, dyrektorem Fundacji im. Friedricha Eberta w Polsce. - Ponadgraniczna solidarność jest dla nas bardzo ważna, niejednokrotnie mamy odmienne zdanie, jak np. przy pakiecie klimatycznym, ale najwazniejsze jest to, że staramy się wypracowywać konsensus - dodał Duda.

Szef "S" podkreslił, że wiele problemów wspólnych jest dla związków z całej Europy. - Trudne rozmowy nie są tylko domeną Polski, problemy mają i związki w krajach grupy wyszehradzkiej, i konfederacje związkowe na poziomie negocjacji z Komisją Europejską. Dlatego trzeba rozmawiać, wyciągać wnioski i wspólnie działać, by dzień walki z ubóstwem, który przypada dzisiaj był tylko słowem, symbolem, a nie codziennością pracownika w Europie - powiedział Duda.

Uczestnicy konferencji zastanawiali się m.in, czy istnieje prawdziwa solidarność ponad granicami między związkami zawodowymi w różnych państwach w Europie, jakie są relacje między związkami a społeczeństwem oraz jaka przyszłość czeka europejskie związki.

Prof. Richard Hyman z London School of Economics podkreślił, że na drodze do międzynarodowej, związkowej solidarności stoi wiele trudności: specyficzny dla danego kraju charakter, różnice językowe, strukturalne, tradycje, a także sprzeczne interesy w konkretnych sprawach. - Nie można zrezygnować z narodowej róznorodności, ale prawdą jest, że kwestie europejskie czy globalne powinny być priorytetem związków, nie można ich zostawiać "międzynarodowym ekspertom" - zwrócił uwagę profesor. - Czasem, w kryzysie, kiedy solidarność jest naprawde potrzebna, jest już za późno na budowanie jej od zera.Jeśli nie było jej wcześniej, jest to niemożliwe. Dlatego też solidarność związki muszą budować na każdym kroku, kultuwując wzajemne zrozumienie i współpracę na co dzień - podkreślił.

Dr Hans-Jurgen Urban ze związku zawodowego IG Metall stwierdził, że solidarność powinna istniec między związkami zawodowymi w Europie na 3 płaszczyznach: współpraca między zakładami pracy w Europie (np. poprzez europejskie rady zakładowe); na płaszczyźnie danego kraju członkowskiego (kontakty bilateralne między poszczególnymi związkami, żeby związki mogły się jednoczyć i wywierać wpływ na rządy poszczególnych państw) oraz na szczeblu UE.

- Problemy polskich związków są podobne do niemieckich, musimy współpracować na poziomie europejskim, żeby walczyć m.in. z umowami śmieciowymi, bo choć przyjmują różne formy, to jest to problem wszystkich państw członkowskich. To samo dotyczy spadku liczebności organizacji związkowych, powinno się wspólnie szukać rozwiązania - powiedział dr Urban. - Kolejnym tematem jest system emerytalny oraz perspektywy na rynku pracy dla młodych ludzi, bo ich sytuacja jest bardzo trudna. Związki powinny docierać do młodych ludzi, to powinien być nasz piorytet - dodał.

Z kolei amerykański profesor David Ost z Hobart and William Smith Colleges NY zwrócił uwagę, że na Zachodzie związki zawodowe mają większe poparcie społeczne niż w krajach postkomunistycznych,  co wynika m.in. z tego, że mają za sobą dłuższą historię i więcej sukcesów na polu walki o prawa pracownicze. - Choć, oczywiście, pewnym wyjątkiem jest tu NSZZ "Solidarność" ze względu na swoją wyjątkową rolę historyczną - dodał.

Ost podkreślił, że związki powinny bardziej patrzeć w przyszłość i przygotować się na to, co będzie za 10, 15 czy 20 lat.

- Związki powinny zajmować sie umowami śmieciowymi, nawet jeśli pracujące na nich osoby nie mogą należeć do związków zawodowych. Powinny udzielać porad prawnych, otworzyć się na imigrantów, mniejszości narodowe czy etniczne - przekonywał prof. Ost. - Powinny też mieć zdecydowanie bardziej kobiecą twarz i organizowac więcej kobiet - dodał.

Wśród pozostałych panelistów onferencji pojawili się m.in. Józef Niemiec (wiceprzewodniczący Europejskiej Konfederacji  Związków Zawodowych), dr Rebecca Gumbrell-McCormick z Birkbeck University of London, a także przedstawiciele polskich i zagranicznych związków zawodowych – z ramienia „S” Sławomir Adamczyk, członek Europejskiego Komitetu Dialogu Społecznego.

mb

"Solidarność" w PAP

W Polskiej Agencji Prasowej powstała organizacja zakładowa NSZZ "Solidarność". Z inicjatywą założenia związku wyszli dziennikarze pracujący w regionalnych ośrodkach PAP, ale do organizacji przystępują też stopniowo dziennikarze z centrali agencji w Warszawie. "Solidarność" z PAP ma już za sobą pierwszy sukces - udane negocjacje z zarządem agencji, który ogłosił zamiar wypowiedzenia układu zbiorowego i ograniczenia niektórych świadczeń pracowniczych.

- Impulsem do założenia związku była potrzeba skutecznej reprezentacji praw pracowniczych dziennikarzy z regionalnych ośrodków agencji. Uznaliśmy, że ze względu na specyfikę pracy w regionach, rozproszenie i brak codziennych, bezpośrednich kontaktów z pracodawcą, najlepszy sposób to utworzenie organizacji związkowej, która będzie mogła reprezentować w kontaktach z zarządem interesy zarówno dziennikarzy z ośrodków regionalnych, jak i dziennikarzy centrali - mówi Jan Koprowski, przewodniczący "Solidarności" w PAP.

- Niemniej nie był to impuls jedyny. Naszym zdaniem w Polskiej Agencji Prasowej, która jest medium publicznym, trzeba promować najlepsze wzorce i najwyższe standardy dialogu pomiędzy pracownikami a pracodawcami, i to właśnie staramy się robić - dodaje Marek Błoński, wiceprzewodniczący "Solidarności" w PAP.

Na pytanie, dlaczego zrzeszyli się właśnie w NSZZ "Solidarność", a nie w innej organizacji, odpowiadają, że to był naturalny wybór. - Dla większości pierwsze skojarzenie z hasłem związek zawodowy to właśnie NSZZ "Solidarność". Nie mieliśmy żadnych dylematów. To duża, reprezentatywna centrala związkowa, dysponująca dobrym zapleczem eksperckim i prawnym,  co stanowi skuteczne wsparcie dla organizacji zakładowych, o czym zresztą przekonaliśmy się podczas naszych pierwszych negocjacji - mówi Koprowski.

Mimo że od spotkania założycielskiego i zarejestrowania organizacji zakładowej minęło dopiero kilka miesięcy te wzorce udało się z sukcesem wprowadzić. - Właśnie ukończyliśmy negocjacje dotyczące zapisów zakładowego układu zbiorowego pracy. Zdaniem zarządu zapisy dotychczasowego układu nie przystawały do rzeczywistości, ale proponowane przez pracodawcę zmiany, w naszej ocenie, mogły doprowadzić do znaczącego pogorszenia warunków pracy i płacy dziennikarzy. W wyniku negocjacji zawarliśmy kompromis satysfakcjonujący obie strony - podkreśla Jan  Koprowski.

NSZZ "Solidarność" w Polskiej Agencji Prasowej zrzesza już ponad 40 dziennikarzy. W agencji działają jeszcze dwa związki zawodowe: ZZ Pracowników PAP, zrzeszający osoby zatrudnione na stanowiskach zarówno dziennikarskich, jak i niedziennikarskich oraz Syndykat Dziennikarzy Polskich. W sumie PAP zatrudnia ok. 400 osób.

Więcej na solidarnosckatowice.pl

Nie żyje Zdzisław Rozwalak

Nie żyje Zdzisław Rozwalak - pierwszy przewodniczący Zarządu Regionu Wielkopolska NSZZ „Solidarność”. Miał 70 lat.

Był rodowitym poznaniakiem. Pracował jako ślusarz i mechanik w Poznańskiej Fabryce Maszyn Żniwnych. Był członkiem PZPR - legitymację partyjną rzucił w październiku 1980 r.

Członek „Solidarności” od 1980 r. W ostatnich dniach w sierpnia stanął na czele Komitetu Strajkowego w Poznańskiej Fabryce Maszyn Żniwnych”, został przewodniczącym Komitetu Założycielskiego, następnie Komisji Zakładowej.  We wrześniu został przewodniczącym Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Wielkopolska, a w lipcu 1981 r. przewodniczącym Zarządu Regionu. Brał udział w obradach I Krajowego Zjazdu Delegatów   w 1981 r. był członkiem Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Zatrzymany 14 grudnia 1981 r. został zwolniony po podpisaniu tzw. lojalki,  którą miesiąc później publicznie odwołał na konferencji prasowej dla dziennikarzy zagranicznych. Odmówił przystąpienia do reżimowych związków zawodowych.  

W stanie wojennym szykanowany przez SB, inwigilowany i przesłuchiwany.  Organizował kolportaż wydawnictw podziemnych Od 1982 r. był przewodniczącym tajnych struktur „Solidarności” w PFMŻ.  W latach 90. był przewodniczącym Komisji Zakładowej i członkiem Zarządu Regionu Wielkopolska.

Był współtwórcą, a następnie prezesem Wielkopolskiej Fundacji Pomocy Inwalidom Filar działającej na rzecz  środowiska inwalidów i osób niepełnosprawnych. Angażował się w wiele inicjatyw społecznych m.in. działał w Stowarzyszeniu Przeciwdziałania Bezrobociu oraz Stowarzyszeniu Poznański Czerwiec 1956. Za swoją działalność został Wojewodę Wielkopolskiego odznaczony medalem „Na wieczną rzeczy pamiątkę” oraz medalem „Zasłużony dla Województwa Wielkopolskiego”.

Pogrzeb Zdzisława Rozwalaka odbędzie się w najbliższą sobotę o godz. 10.00 na Cmentarzu Junikowskim w Poznaniu.

solidarnosc.poznan.pl
 

Przyszłość związków w Europie. Konferencja w Warszawie

  • Kategoria: Kraj

Konferencję o przyszłości związków zawodowych w Europie organizuje Fundacja im. Friedricha Eberta, Europejskie Centrum Solidarności oraz NSZZ „Solidarność“.

Zmiany demograficzne, niskie płace, podwyższanie wieku emerytalnego czy spadek uzwiązkowienia to olbrzymie wyzwania, przed którymi stoją obecnie związki zawodowe na starym kontynencie. Problemy te mogą wprawdzie w poszczególnych krajach przyjmować różne formy, jednak w gruncie rzeczy w takim samym stopniu dotyczą wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej, a tym samym całego europejskiego ruchu związkowego.

Konferencja z udziałem związkowców i naukowców zaczyna się w czwartek 17 października o godzinie 12.00 w Centrum Prasowym Foksal w Warszawie. Spotkanie otworzą: Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”, Basil Kerski, dyrektor ECS oraz Knut Dethlefsen, dyrektor Fundacji im. Friedricha Eberta w Polsce. Wśród panelistów pojawią się m.in. prof. David Ost (Hobart and William Smith Colleges NY), prof. Richard Hyman (London School of Economics), Józef Niemiec (wiceprzewodniczący Europejskiej Konfederacji  Związków Zawodowych), a także przedstawiciele polskich związków zawodowych – z ramienia „S” Sławomir Adamczyk, członek Europejskiego Komitetu Dialogu Społecznego.

Spotkanie będzie tłumaczone na języki polski, niemiecki i angielski. Program konferencji można znaleźć tutaj.

Konferencję będzie też można śledzić na żywo na stronach www.feswar.org.pl oraz www.ecs.gda.pl.

mb

W ”Dialogu” o dialogu społecznym

  • Kategoria: Kraj

Nie ma powrotu do Komisji Trójstronnej w obecnej formule - przywitał uczestników konferencji Piotr Duda, przewodniczący KK.- Musimy się zastanowić, jak ma wyglądać prawdziwy dialog społeczny, taki od serca, a nie pozorowany.

W Warszawie w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" rozpoczęła się debata "Dialog społeczny- konieczne nowe otwarcie". Liderzy trzech central związkowch, byli przewodniczący Komisji Trójstronnej oraz przedstawiciele świata nauki będą debatować nad nową formułą dialogu społecznego w Polsce.

- Wszystko co robimy jest polityką i przyzwyczailiśmy się, że cokolwiek robimy, to przeciwnicy nie mając argumentów, będą to nazywać polityką-  kontynuował przewodniczący KK-  Tak, robimy politykę, ale politykę dla polskich pracowników.

- Zależy nam by dialog był poważny, taki gdzie nasze stanowisko będzie szanowane - powiedział Jan Guz, przewodniczący OPZZ - Liczymy na to, że dialog przerwany z winy rządu, zostanie przywrócony. Mamy własne stanowisko, dzisiaj je przedstawimy.

hd

Fundament wspólnego porozumienia

  • Kategoria: Kraj

Najpierw była umowa społeczna, wola partnerów i wspólne doświadczenie - mówiła podczas debaty Elżbieta Sobótka, przez ostatnie 12 lat Konsul Generalny RP w Kolonii, wcześniej wiceminister pracy i polityki społecznej w rządzie Jerzego Buzka - To jest fundament. Partnerzy nazywali siebie partnerami i potrafili oddychać jednym powietrzem w jednej sali.

Minister Sobótka wspominała początki trójstronnego dialogu społecznego w Polsce. Zwracała uwagę na odmienność obecnej sytuacji, ponieważ udział społeczeństwa obywatelskiego jest w tej chwili znacznie większy niż kiedykolwiek i takie uwarunkowania też należy brać pod uwagę w rozmowie o nowej formule dialogu.
 
- Być może uda się zrobić tak, że partnerzy ze stołu negocjacyjnego spotkają się najpierw przy stole konferencyjnym - proponowała Sobótka - Potrzebna nam dzisiaj dzielność, determinacja i świadomość, ze jesteśmy odpowiedzialni za wspólne dobro.

hd

”Ulica niczego nie rozwiąże”

  • Kategoria: Kraj

Nie może być tak, że osoby z Komisji Trójstronnej nie mają umocowania, że muszą co chwilę wychodzić na korytarz i pytać szefów co im wolno, a czego nie - tłumaczył Longin Komołowski, były przewodniczący ZR Pomorze Zachodnie NSZZ "Solidarność", potem minister pracy i polityki społecznej w rządzie Jerzego Buzka.

Komołowski wspominał, ze choć początki dialogu nie były proste, to pracodawcy nigdy nie mieli problemu z podejmowaniem decyzji na posiedzeniach KT, związkowcy jakoś sobie radzili, ale zawsze był problem ze stroną rządową, bo tu rozgrywającym jest zawsze minister finansów.
 
- Nie jest łatwo być człowiekiem dialogu - podkreślał Komołowski - Ważne jest, żeby wczuć się w sytuację swojego partnera. Nie wroga, ale partnera. Do tego potrzebne jednak jest zaufanie.
 
Były minister podkreślał, że załatwianie spraw na ulicy nigdy do nieczego nie doprowadziło. Zawsze potrzebny jest stół negocjacyjny, rozmowa, dialog. Proponował, aby zacząć od spotkań z pracodawcami. Nie należy spotykać sie na KT z gotową ustawą, ale najpierw budować wspólne rozwiazania, z których potem powstanie ustawa.
 
- Tu nie ma prostych rozwiązań- powtarzał kilkakrotnie Komołowski - Budowanie zaufania jest bardzo trudne. Ale nie tylko w Polsce mamy z tym problem, tak jest na całym świecie.
 
hd

Kalata i Pawlak o dialogu

  • Kategoria: Kraj

Na posiedzeniach prezydium KT powinni być obecni ministrowie odpowiedzialni za kolejne resorty- przekonywała Anna Kalata, minister pracy w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Podkreślała, że w rządzie komunikacją często szwankuje i wiele rozwiązań przyjętych na komisji może zostać potem storpedowanych.

Waldemar Pawlak, były wicepremier w rządzie Donalda Tuska zaznaczył, że dialog to zjawisko społeczne i nie da się przygotować gotowych rozwiązań. Trzeba się wsłuchać w drugą stronę i to jest podstawa funkcjonowania dialogu społecznego na odpowiednim poziomie.
 
Pawlak wspomniał w jakich okolicznościach zrezygnował z przewodniczenia KT. Na posiedzeniu komisji związkowcy, pracodawcy i strona rządowa podpisali porozumienie dotyczące płacy minimalnej. Niestety kwota 1400 zł. okazała się nie do przyjęcia i rząd jednostronnie zmienił ustalenia, płaca minimalna została ustalona na wysokości 1386 zł. To wywołało silne oburzenie ze strony partnerów społecznych i minister Pawlak zrezygnował z przewodniczenia. - Ta różnica między naszymi ustaleniami na Komisji Trójstronnej a ustaloną przez rząd wynosiła tyle ile paczka papierosów, 14 zł. Ta paczka papierosów kosztowała nas utratę zaufania - podkreślał Pawlak.
 
Wicepremier mówił o tym, że rząd również musi wykazywać się elastycznością. W praktyce dużo zależy od sposobu działania, ale również od predyspozycji osób negocjujących. Dlatego np. minister Rostowski, który zdecydowanie nie ma w tym kierunku predyspozycji, nie powinien przewodniczyć obradom komisji. Nieważne jest, kto przewodniczy, czy jest to wicepremier czy minister. Najważniejszy jest respekt dla podjętych przez partnerów społecznych ustaleń.
 
- Jeśli dogadacie się razem związkowcy i pracodawcy, Rada Ministrów nie powinna kręcić nosem- zaznaczył Pawlak
 
hd, mb

Subskrybuj to źródło RSS

Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" wykorzystuje na swoich stronach pliki cookie. Jeżeli nie zmienisz domyślnych ustawień swojej przeglądarki będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji.