Menu
Biuro Prasowe

Biuro Prasowe

Podwyżki płac pracowników komunikacji miejskiej!

Organizacje związkowe działające w Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej w Sosnowcu wynegocjowały wzrost wynagrodzeń dla wszystkich pracowników spółki. Wyższe pensje wpłyną na ich konta najpóźniej 10 sierpnia. Dzięki staraniom związków na początku lipca na konta pracowników Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej Katowice też wpłynęły wyższe wypłaty.
 
Jak informuje Jan Baran, wiceprzewodniczący Solidarności w PKM w Sosnowcu, w lipcu wynagrodzenia zasadnicze osób zatrudnionych w biurach wzrosły o 168 zł brutto. Natomiast stawki godzinowe pozostałych pracowników zostały podniesione o 1 zł, czyli o także o ok. 168 zł brutto, miesięcznie. – Wraz z podwyżkami stawek zasadniczych wzrosną też pochodne, takie jak dodatek stażowy, premia, dodatek za pracę w porze nocnej i dodatek za pracę w niedziele i święta – dodaje Baran.
 
W czerwcu podobne porozumienie płacowe weszło w życie w Przedsiębiostwie Komunikacji Miejskiej Katowice. Tu związki zawodowe też wynegocjowały podwyżki stawek godzinowych kierowców i mechaników o 1 zł brutto, natomiast pracownicy administracji otrzymali podwyżkę wynoszącą 170 zł miesięcznie. Po raz pierwszy wyższe wypłaty wpłynęły na ich konta na początku lipca. – Udało nam się też doprowadzić do podwyższenia stawek zaszeregowania kierowców i pracowników zaplecza technicznego w zależności od stażu pracy – mówi Józef Kuśmierczyk, przewodniczący Solidarności w PKM Katowice. Jak zaznacza, dla pracowników z 5-letnim stażem będzie to 18 zł brutto, z 10-letnim, 19 zł brutto. Natomiast stawka godzinowa kierowcy lub pracownika zaplecza technicznego posiadającego 20-letni staż pracy wzrośnie do 21 zł. Te podwyżki wejdą w życie w październiku tego roku.
 
Przewodniczący zakładowej Solidarności w katowickim PKM podkreśla, że rozmowy z pracodawcą były bardzo trudne, a wynegocjowane podwyżki nie do końca usatysfakcjonowały pracowników, zwłaszcza kierowców i mechaników. – Będziemy się starali dalej negocjować. Jeśli ludzie w naszej firmie nie zaczną dużo lepiej zarabiać, to po prostu zaczną szukać innej pracy – zaznacza Józef Kuśmierczyk.
 
PKM w Sosnowcu zatrudnia 850 pracowników, a PKM Katowice ponad 800 osób.
 
www.solidarnosckatowice.pl / aga

Hieronim Stachel: Bardzo się cieszę. Warto było walczyć. Warto być w „Solidarności”

Były przewodniczący „Solidarności” w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej Cuiavia w Inowrocławiu 6 lat walczył o przywrócenie do pracy. Dzisiaj cieszy się ze zmian w prawie, które wprowadzają lepszą ochronę przed bezprawnym zwolnieniem. - Jeśli mój przypadek choć trochę przyczynił się do tego, to warto było walczyć. Warto być w „Solidarności” – tak Hieronim Stachel komentuje podpisaną przez prezydenta nowelizację.

- Szkoda, że nie udało się ukarać tego bandyty, mojego pracodawcy, ale i tak nie żałuję. Mam ogromną satysfakcję, że mój przypadek przyczynił się zmian, które pomogą innym pracownikom. Tak rozumiem „Solidarność” - dodał były przewodniczący.

Hieronim Stachel został dwukrotnie zwolniony z pracy w spółdzielni Cuiavia w 2010 i 2011 r.. Sprawa, która toczyła się w sądach różnej instancji kilka lat pokazała, jak trudna jest walka o prawa pracownicze. Po latach zmagań w 2016 roku Sąd Najwyższy zdecydował o ponownym rozpatrzeniu sprawy przez Temidę. Sąd uznał, że pracodawca niesłusznie zwolnił Hieronima Stachela, a wypowiedzenie warunków pracy i płacy nastąpiło z naruszeniem ustawy o związkach zawodowych, Efektem decyzji Sądu Najwyższego i rozprawy w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy była ostatecznie wygrana i przywrócenie Hieronima Stachel do pracy we wrześniu 2016 roku. Batalia trwała pięć i pół roku a Hieronim Stachel stał się symbolem walki o godność pracownika – przypominają na FB związkowcy z Krajowej Sekcji Przemysłu Mleczarskiego, Spirytusowego i Koncentratów NSZZ „S”.

Swój przypadek opowiedział podczas konferencji „Prawo zrzeszania czy prawo zwalniania” z udziałem Ministra Sprawiedliwości w marcu 2018 r. A to właśnie dzięki tej konferencji zainicjowane zostały prace, których owocem jest wchodząca od 1 listopada tego roku zmiana.

Dzisiaj były przewodniczący prowadzi własną działalność gospodarczą.

Więcej o nowelizacji można przeczytać tutaj>>>

ml

Lepsza ochrona przed bezprawnym zwolnieniem. To wielki sukces „Solidarności”

Sąd pierwszej instancji będzie mógł nakazywać firmom dalsze zatrudnianie bezprawnie zwolnionego pracownika bez czekania na prawomocne orzeczenie? Zmiany w prawie pracy mają wejść w życie od listopada tego roku. Czy będzie to zmiana na lepsz, czy gorsze? Co nowe przepisy będą oznaczać zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika?

Gośćmi Iwony Wysockiej byli etyk biznesu i prezes firmy Virtus Andrzej Chmielecki, a także rzecznik "Solidarności" Marek Lewandowski.

- Mam bardzo ambiwalentny stosunek do tych zmian. Z jednej strony jako etyk jestem jak najbardziej za tym, żeby pracownikowi przysługiwało prawo do szybkiego i bezstronnego procesu w sprawie bezprawnego zwolnienia. Natomiast sposób, w jaki chce się to zrobić, budzi moje zastrzeżenia. Po orzeczeniu sąd pierwszej instancji nakazuje przywrócenie pracownika. Z praktycznego punktu widzenia wokanda zapada po 6-7 miesiącu, potem są przesłuchania, ugody, apelacje i tak dalej. W efekcie sprawa może się skończyć około po 2,5 roku. To przy tym stanie faktycznym w przedsiębiorstwie, gdzie ten człowiek będzie miał wracać? To bardzo trudne, a wręcz niemożliwe - mówił Andrzej Chmielecki.

- Za tą zmianą stoją bardzo smutne statystyki. Zgadzam się z panem prezesem, że w tym momencie w prawie jest wszystko, czego tak naprawdę potrzeba. Jedynym problemem jest przewlekłość postępowań i sytuacji, gdy sprawy trwają po kilka lat, a ludzie zostają bez pracy i środków do życia. Słowem klucz do nowych przepisów jest bezprawne zwolnienie. Pracodawcy najczęściej w takich sytuacjach z premedytacją odwołują się do samego spodu i przeciągają procedury sądowe. Gdyby problem bezprawnego zwolnienia rozstrzygał się np. w okresie wypowiedzenia lub maksymalnie 6 miesięcy, w ogóle nie postulowalibyśmy o taką zmianę - tłumaczył Marek Lewandowski.

Tutuaj cała audycja

 

 

Związek zawodowy nowej generacji!

Szacuje się, że nawet 75 proc. prawa w Polsce wynika z członkostwa naszego kraju w Unii Europejskiej, stąd NSZZ Solidarność podejmuje działania skutkujące nie tylko wpływem na kształt unijnej legislacji, lecz również inwestując w swoich członków poprzez specjalnie przygotowane dla nich szkolenia. Jednym z takich szkoleń, jest kurs dla młodych liderów związkowych  - „European training for young trade union leaders” - dziewięciomiesięczne szkolenie, na które składają się 3 zagraniczne stacjonarne seminaria oraz dwa okresy pracy zdalnej, w trakcie której realizowane są projekty w międzynarodowych zespołach roboczych, których członkowie współpracują ze sobą wirtualnie osiągając realne efekty.

W edycji 2018/2019 Sekcję Młodych NSZZ Solidarność na tym kursie reprezentował Mateusz Zakolski. Zespół roboczy składający się z przedstawicieli związków zawodowych Łotwy, Czech, Rumunii, Hiszpanii i Polski demokratycznie wybrał przedstawiciela NSZZ Solidarność na lidera. Celem zespołu kierowanego przez Mateusza Zakolskiego było przygotowanie propozycji rozwiązań zwiększających uzwiązkowienie, w szczególności wśród osób młodych. Zespół ten w oparciu o uprzednio przygotowaną analizę opracował na podstawie dostępnej literatury oraz doświadczeń członków zespołu dokument pt. Trade Union 2.0 (tłum: Związek zawodowy 2.0). Związek zawodowy 2.0, jest opisem struktury organizacyjnej otwartej na nowych członków, w szczególności osoby młode, których deficyt w ruchu związkowym jest istotnie odczuwalny, a faktem jest, iż spadek uzwiązkowienia zmniejsza siłę ruchu związkowego.

Struktura zaprezentowana przez grupę Mateusza Zakolskiego jest odpowiedzią na niebezpieczny trend zmniejszającego się uzwiązkowienia we wszystkich krajach unijnych. Implementacja rozwiązań zawartych w ww. opracowaniu pozytywnie wpłynie na zaangażowanie młodzieży w ruch związkowy, pozwoli na zbudowanie darmowej platformy współpracy, komunikacji i debaty dostępnej dla każdego członka związku, w dowolnym momencie, bez względu na region w jakim się znajduje. Utworzenie takiego miejsca debaty nie wymaga angażowania istotnych środków finansowych, gdyż może ona toczyć się np. przy wykorzystaniu powszechnie dostępnych rozwiązań, jak komunikatory internetowe, czy też fora, lub też wirtualne grupy robocze. W oparciu o dyskusje, bądź też prace w grupach roboczych, możliwe będzie wyłonienie w trybie demokratycznym postulatów młodzieży związkowej NSZZ Solidarność. W prosty sposób, przy użyciu powszechnie dostępnych i darmowych narzędzi, bez konieczność zaangażowania istotnych środków zarówno finansowych, jak i osobowych, będzie możliwe wypracowywanie stanowisk na konkretny temat istotny dla członków związku. Będzie również możliwa większa integracja członków i wzrost ich zaangażowania w działania związku.

W tym miejscu podkreślić należy, że Związek zawodowy 2.0, którego opis dostępny jest pod następującym linkiem Trade Union 2.0 - opiera się na koncepcji opisanej w literaturze wspartej przykładami dobrych praktyk. Zaproponowana struktura jest również pomysłem wykorzystującym doświadczenia uczestników kursu, w tym zdobyte podczas okresów pracy zdalnej powyższego szkolenia.

Poza faktem, iż opisywany kurs jest doskonale opracowany merytorycznie i w 100% realizuje postawione przed sobą cele, błędem byłoby pominięcie faktu, że opisywane szkolenie z zupełnie obcych sobie osób czyni nie tylko efektywny zespół, lecz również przyjaciół. Kurs ten udowodnił, że zupełnie obce sobie osoby, mogą stworzyć zmotywowany i skuteczny zespół osiągający swój cel, niezależnie od występujących różnic, np. faktu, iż pochodzą i pracują w różny krajach, mają różne wykształcenie oraz doświadczenie zarówno zawodowe, jak i życiowe, a przed kursem nawet nie wiedziały o swoim istnieniu. Szkolenie to pokazało, że jego uczestnicy są w stanie demokratycznie wybrać lidera, podjąć wspólną decyzję o realizacji konkretnego celu, zebrać odpowiedni materiał i przygotować analizę konkretnego problemu, a następnie opracować dokument zawierający propozycję eliminacji tego problemu.

Pomysły oraz rozwiązania zawarte w opracowaniu przygotowanym przez grupę kierowaną przez Mateusza Zakolskiego były przedmiotem gorącej dyskusji po ich prezentacji przez członków zespołu m.in. Prezydentowi Komitetu Młodych ETUC (Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych). Na uwagę zasługuje również, fakt iż przedstawicielka łotewskich związków zawodowych zapowiedziała wykorzystanie opracowanego przez grupę dokumentu w pracach związku.

Warto również podkreślić, że rozpoczyna się nabór na kolejną edycję opisywanego kursu, a jego uczestnicy będą mieli możliwość uzyskania certyfikatu potwierdzającego zdobyte kwalifikacje zgodne z European Qualifications Framework dzięki partnerstwu pomiędzy TUC i Edinburgh College.

Mateusz Zakolski

 


 

Lepsza ochrona przed bezprawnym zwolnieniem. To wielki sukces „Solidarności”

  • Kategoria: Kraj

Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego, która wejdzie w życie w listopadzie 2019 r. wprowadza przepis, że już sąd pierwszej instancji jeśli uzna zwolnienie za bezprawne, skutecznie może nakazać dalsze zatrudnianie zwolnionego pracownika bez czekania na prawomocne orzeczenie. To może aż o połowę skrócić czas, w którym pokrzywdzonemu pracownikowi przywrócone zostanie zatrudnienie. Obecnie przepisy ochronne są fikcyjne, bo z powodu przewlekłości postępowań sądowych bezprawnie zwolnieni pracownicy nawet kilka lat pozostawali bez pracy.

– Dnia 24 lipca br. Prezydent RP podpisał  ustawę z dnia  4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Ustawa ta zmienia treść art. 4772 § 2 k.p.c. który w obecnym brzmieniu  pozwala sądowi w wyroku uznającym wypowiedzenie umowy o pracę za bezskuteczne, na wniosek pracownika nałożyć na zakład pracy obowiązek dalszego zatrudnienia pracownika do czasu prawomocnego rozpoznania sprawy – tłumaczy dr Ewa Kędzior, Koordynator ds. ochrony praw związkowych Komisji Krajowej.  

Zwraca również uwagę, że możliwość nałożenia  w nieprawomocnym wyroku na zakład pracy obowiązku dalszego zatrudnienia pracownika do czasu prawomocnego rozpoznania sprawy w przepisach procesowych funkcjonuje już od 1985 r., gdy został wprowadzony ustawą z dnia 18 kwietnia 1985 r. o zmianie ustawy – Kodeks postepowania cywilnego (Dz.U. 1985, nr 20, poz. 86).

– Wyrok o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne może zostać wydany tylko wtedy gdy nie doszło jeszcze do rozwiązania stosunku pracy, czyli przed upływem okresu wypowiedzenia. Nie ma możliwości uzyskania stosownego zabezpieczenia w wyroku o przywrócenie do pracy.  Zwiększająca się długość trwania postępowań w sprawach związanych z wypowiedzeniem stosunku pracy sprawiła, iż przepis ten z biegiem czasu stał się przepisem martwym. Obecnie czas trwania postępowania sądowego znacznie przekracza nawet najdłuższy 3 miesięczny okres wypowiedzenia, co sprawia iż uzyskanie takiej formy zabezpieczenia jest praktycznie niemożliwe, choć formalnie przewidziane przez przepisy prawa – dodaje Ewa Kędzior.

Według niej zmiana zawarta w ustawie z dnia 4 lipca 2019 r. dostosuje przepisy procesowe do praktyki funkcjonowania sądów pracy i przywróci wspomniany przepis do życia. Nowa treść przepisu art. 4772 § 2. k.p.c.  pozwoli sądowi na nałożenie na pracodawcę obowiązek dalszego zatrudnienia pracownika do czasu prawomocnego zakończenia postępowania również w wyroku przywracającym pracownika do pracy. Przepis wejdzie w życie po  upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw ustawy z dnia  4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw.

Co w sytuacji, gdy sąd drugiej instancji uzna, że zwolnienie było prawidłowe? Pracodawca będzie mógł się domagać odszkodowania od skarbu państwa.

Nowe przepisy, to ogromny sukces związków zawodowych, w tym przede wszystkim Solidarności, która od lat zabiegała o zmiany. Warto przypomnieć w tej kwestii konferencję z udziałem Ministra Sprawiedliwości – „Wolność zrzeszania, czy wolność zwalniania”, która odbyła się 16 marca 2018 r.

ml

W PGG chcą jak najszybszych rozmów o podwyżkach

Reprezentanci 13 central związkowych z Polskiej Grupy Górniczej zwrócili się 1 sierpnia do zarządu spółki z żądaniem natychmiastowego rozpoczęcia negocjacji płacowych. Wśród czterech postulatów, które sformułowali w wystąpieniu do zarządu związkowcy, najważniejszy dotyczy podwyżek podwyżek płac od 2020 roku o 12 proc.
 
– Firma podobno ma się świetnie, przynosi zyski, planuje kolejne i załoga w podziale tego tortu chce uczestniczyć. Żarty się skończyły. Presja płacowa jest bardzo silna. Ludzie chcą, aby w ich domowych budżetach zyski firmy też były widoczne. Porównują się z górnikami z JSW, z innymi branżami i to porównanie wypada tak sobie. Dlatego chcą z tych zysków korzystać już, tu i teraz, a nie  czekać na nie wiadomo co – mówi Bogusław Hutek, szef górniczej Solidarności.
 
Obok żądanie dotyczącego 12-procentowej podwyżki płac w przyszłym roku, strona związkowa domaga się też przedłużenia zapisów porozumienia z kwietnia 2018 roku. – Porozumienie gwarantowało dopłaty do dniówek w wysokości od 18 do 32 złotych, czyli ok. 450 zł miesięcznie na rękę. Obowiązuje ono tylko do końca roku. Chyba nie muszę mówić, co by się stało, gdyby nagle górnik dostała o 500 zł mniejszą wypłatę – dodaje szef górniczej „S”.
 
Strona związkowa domaga się też, aby ten tzw. dodatek gwarantowany z ubiegłorocznego porozumienia został włączony do sumy, na podstawie której naliczana będą nagroda barbórkowa i nagroda roczna, nazywane potocznie  czternastką za 2019 rok.
 
Ponadto w wystąpieniu do zarządu związkowcy domagają się wypłacenia pracownikom PGG rekompensaty za listopad i grudzień 2019 roku. – Nie wgłębiając się w szczegóły, zwykle w tych miesiącach fundusz płac jest tak wydrenowany, że miesięczne wynagrodzenia górników, nie liczę tu „barbórki”, są odczuwalnie niższe, stąd nasz postulat, aby to zrekompensować – wyjaśnia Hutek.
 
Liderzy central związkowych zapowiedzieli, że jeśli do 1 września nie rozpoczną się rozmowy w sprawie wysuniętych przez nich postulatów, w PGG zostanie wszczęty spór zbiorowy.
 
www.solidarnosckatowice.pl / ny
 

Wyższe płace w spółkach Grupy PKP

Kolejarskie organizacje związkowe, wśród nich NSZZ Solidarność, wynegocjowały porozumienia płacowe, dzięki którym podwyżki otrzyma blisko 60 tys. pracowników spółek wchodzących w skład Grupy PKP.
 
Od 1 sierpnia średnio o 220 zł na etat wzrosły wynagrodzenia zasadnicze w PKP Cargo. Podczas rozmów strona związkowa zastrzegła, że podwyżka nie może być niższa niż 150 zł i przekroczyć 300 zł. Porozumienie płacowe między zarządem spółki i związkami podpisane zostało w czerwcu, ale wysokość podwyżek w poszczególnych zakładach PKP Cargo była przedmiotem odrębnych negocjacji. 
 
W PKP Cargo S.A. Śląski Zakład Spółki w Tarnowskich Górach uzgodniono, że podwyżka gwarantowana wyniesie 200 zł, a średnio 20 zł na etat zostanie przekazane na podwyżki indywidualne. –  Te środki zostaną przeznaczona na wyrównanie stawek w poszczególnych grupach zawodowych i podwyżki dla osób najbardziej obciążonych pracą – mówi Ryszard Lach, przewodniczący zakładowej Solidarności. Jak informuje Jerzy Sośnierz, przewodniczący Solidarności w PKP Cargo Zakład Południowy Spółki w Katowicach, w tym przedsiębiorstwie wynegocjowano identyczne rozwiązania, co w Tarnowskich Górach. – Mamy pewność, że żaden pracownik nie zostanie pokrzywdzony, wszyscy otrzymają co najmniej 200 zł więcej do podstawy, z pochodnymi będzie to ok. 370 zł – mówi Sośnierz.
 
Dzięki staraniom organizacji związkowych od 1 lipca tego roku pracownicy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. otrzymali najwyższe podwyżki od wielu lat. Płace zasadnicze w tej spółce wzrosły średnio o 380 zł na etat. – Razem z pochodnymi podwyżka wyniosła średnio przeszło 600 zł na etat. To najwyższy wzrost płac w PKP PLK, jaki kiedykolwiek został wynegocjowany – mówi Stanisław Kokot z Solidarności PLK i rzecznik prasowy kolejarskiej „S”.
 
Natomiast w PKP S.A. podwyżki wejdą w życie 1 września. Jak informuje Barbara Miszczuk, przewodnicząca Solidarności w PKP S.A., zgodnie z zapisami porozumienia podpisanego w tej spółce w maju, płace zasadnicze wzrosną średnio o 300 zł. To dwukrotnie więcej niż w zeszłym roku. Stronie związkowej udało się też wynegocjować o 300 zł wyższą nagrodę na Dzień Kolejarza, niż wynikałoby to z zapisów Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. W tym roku z okazji branżowego święta pracownicy spółki otrzymają premię wynoszącą 500 zł brutto. 
 
Porozumienia płacowe są podpisywane w spółkach Grupy PKP co roku. Rozmowy dotyczące wzrostu wynagrodzeń trwają jeszcze w PKP Intercity.
 

Wielki kontrakt dla Bumaru-Łabędy

22 lipca na terenie Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy w obecności premiera Mateusza Morawieckiego podpisany został kontrakt na modernizację czołgów T-72 należących do Sił Zbrojnych RP. Zlecenie warte 1,75 mld zł będzie realizowane głównie w gliwickim zakładzie. To w dużej mierze zasługa śląsko-dąbrowskiej Solidarności. 
 
Jeszcze kilka tygodni temu istniało poważne zagrożenie, że T-72 co prawda będą remontowane, ale niekoniecznie w Gliwicach. To mogłoby oznaczać koniec Bumaru-Łabędy. Dopiero interwencja śląsko-dąbrowskiej Solidarności bezpośrednio u pana premiera Mateusza Morawieckiego zmieniła tę sytuację. Pan premier po raz kolejny pokazał, że rozumie potrzebę utrzymania i zwiększania potencjału przemysłowego naszego regionu oraz że jest otwarty na dialog i merytoryczne argumenty – powiedział Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.
 
W ramach kontraktu wyremontowanych i unowocześnionych zostanie do 318 wysłużonych czołgów T-72, które są dziś jednym z filarów wyposażenia polskich wojsk pancernych. Na ten cel Ministerstwo Obrony Narodowej przeznaczyło 1,75 mld zł. Wykonawcą kontraktu będzie konsorcjum Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ZM Bumar-Łabędy i Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych. Prace potrwają do 2025 roku. – To dla mnie ogromna radość, że udało się dopiąć tę umowę, która daje możliwość utrzymania miejsc pracy tutaj w Gliwicach dla ponad 1000 pracowników, dla kooperantów, dla firm, które współpracują z Zakładami Mechanicznymi Bumar-Łabędy i daje możliwość rozwijania kompetencji w tym bardzo ważnym obszarze obronnym na najbliższe kilka lat – powiedział podczas uroczystości podpisania kontraktu premier Mateusz Morawiecki. 
 
Czołgom ma zostać przywrócona pełna sprawność. Zostaną one również wyposażone w nowoczesne przyrządy celownicze, nawigacyjne, obserwacyjne, a także w nowoczesne, cyfrowe środki łączności zewnętrznej i wewnętrznej. Jak wskazuje Zdzisław Goliszewski, przewodniczący Solidarności w Bumarze-Łabędy, niewykluczone, że zakres modernizacji zostanie w przyszłości rozszerzony tak, aby zwiększyć przydatność polskich T-72 na współczesnym polu walki. – W kontrakcie zapisano, że jeśli w MON pojawią się nowe środki, modernizacja może być znacznie głębsza. Innymi słowy, w obecnym kształcie ten kontrakt zapewnia naszemu zakładowi spokojną pracę na 6 lat i utrzymanie kompetencji technologicznych, a każde jego rozszerzenie będzie zwiększać nasz potencjał technologiczny – mówi Zdzisław Goliszewski. Dodaje, że co równie istotne w przypadku kontraktu na T-72 wszystkie środki finansowe zostaną w polskim przemyśle obronnym. Inaczej sytuacja wygląda np. w przypadku modernizacji niemieckich Leopardów, gdzie polskie zakłady zbrojeniowe zajmują się w zasadzie wyłącznie montowaniem gotowych elementów, które przyjeżdżają zza Odry. Tam też trafia znaczna część budżetu przeznaczonego na modernizację. 
 
Kontrakt na T-72 ma jeszcze jeden istotny aspekt. Dzięki niemu Bumar-Łabędy będzie mógł w spokoju przygotować się do produkcji polskiego czołgu podstawowego nowej generacji, którego opracowanie i konstrukcje zapowiada rząd Mateusza Morawieckiego. Podczas uroczystości w gliwickim zakładzie mówił o tym szef resortu obrony Mariusz Błaszczak. O tym, że Bumar-Łabędy ma stanowić bazę przemysłową do realizacji prac związanych z nowym czołgiem dla Sił Zbrojnych RP, możemy również przeczytać w komunikacie opublikowanym przez Polską Grupę Zbrojeniową po podpisaniu kontraktu w Gliwicach. Jeśli te ambitne plany się ziszczą, po latach walki o przetrwanie ZM Bumar-Łabędy mogą na powrót stać się jednym z największych w Europie producentów sprzętu pancernego.
 
www.solidarnosckatowice.pl / Łukasz Karczmarzyk
 
 

Płaca minimalna w 2020 roku: Propozycja rządu 2450 zł

  • Kategoria: Kraj

Rząd Mateusza Morawieckiego nadal proponuje, by minimalne wynagrodzenie od 2020 r. ustalić na poziomie 2450 złotych brutto, a minimalną stawkę godzinową na 16 złotych. Takie stanowisko zostało w czerwcu przedstawione Radzie Dialogu Społecznego. Rozporządzenie trafiło w tym tygodniu do konsultacji. Związki zawodowe, w tym NSZZ "Solidarność" chcą wzrostu minimalnej pensji do 2520 zł brutto (1822,8 zł na rękę). Byłoby to 48,2 proc. prognozowanej przez rząd na rok 2020 płacy przeciętnej. Pracodawcy sugerowali 2387 zł.

Jeżeli nie dojdzie do ustalenia wspólnej propozycji przez partnerów społecznych, Rada Ministrów wydaje w terminie do 15 września rozporządzenie określające wysokości minimalnego wynagrodzenia i minimalnej stawki godzinowej. 13 czerwca br. rząd zaproponował Radzie Dialogu Społecznego podwyższenie od dnia 1 stycznia 2020 r. minimalnego wynagrodzenia za pracę z 2 250 zł (obowiązującego w 2019 r.) do 2 450 zł, tj. o 8,9 proc. oraz minimalnej stawki godzinowej dla określonych umów cywilnoprawnych z 14,70 zł (obowiązującej w 2019 r.) do 16 zł.

Powyższa kwota minimalnego wynagrodzenia za pracę uwzględnia warunki określone w art. 5 ustawy, tj. zwiększenie kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę ustalonego na 2019 r. o prognozowany na 2020 r. wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem, powiększony dodatkowo o 2/3 wskaźnika prognozowanego realnego przyrostu produktu krajowego brutto w 2020 r.,

W przyjętych przez Radę Ministrów „Założeniach projektu budżetu państwa na rok 2020” przewidziano prognozy: średnioroczny wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych 102,5%, i realny przyrost PKB 3,7%.

W terminie ustawowym nie doszło do uzgodnienia wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz minimalnej stawki godzinowej dla określonych umów cywilnoprawnych w 2020 r. na forum Rady Dialogu Społecznego. Wobec powyższego, zgodnie z art. 2 ust. 5 ustawy, Rada Ministrów jest zobowiązana ustalić ww. wysokości, w drodze rozporządzenia, w terminie do dnia 15 września br.  Określona w projekcie rozporządzenia wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę (2 450 zł) oraz wysokość minimalnej stawki godzinowej (16 zł) w 2020 r. są analogiczne do wysokości zaproponowanych Radzie Dialogu Społecznego do negocjacji.

Od 1 stycznia 2019 roku „minimalna” wynosi 2250 zł, a minimalna stawka godzinowa – 14,70 zł.  RDS ma 30 dni, by uzgodnić wysokość pensji minimalnej na rok 2020 i minimalnej stawki godzinowej na 2020. Zaproponowana przez resort rodziny i pracy kwota 2450 zł jest wyższa niż minimum ustawowe (wynosi ono 2345,60 zł) i zapewnia wzrost tego wynagrodzenia o 200 zł w porównaniu do obowiązującej w tym roku stawki (2250 zł). To oznacza jej wzrost o 8,9 procent.

Co ważne, w relacji do prognozowanego w 2020 roku przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej minimalne wynagrodzenie za pracę kształtowałoby się wówczas na poziomie 46,9 procent. W porównaniu do roku 2015 płaca minimalna wzrosła o 500 zł.

Płaca minimalna to prawnie ustalony najniższy dopuszczalny poziom wynagrodzenia, określający stawkę za pracę godzinową oraz stawkę za pracę w określonym wymiarze czasu – najczęściej pensja miesięczna). W Polsce minimalne wynagrodzenie ustalane jest corocznie na podstawie ustawy z 10 października 2002 o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Oznacza to, że będąc zatrudnionym legalnie na umowę o pracę nie można zarobić poniżej określonego przez państwo poziomu.

A umowa zlecenie? Płaca minimalna nie obowiązuje, ale tzw. minimalna stawka godzinowa, co oznacza, że pracodawca nie może zapłacić za godzinę pracy mniej niż wynosi kwota określona przez państwo. Obecnie jest to 14,70 zł, a w 2020 roku, według propozycji rządu, ma wynosić 16 zł.

www.solidarnosc.gda.pl / ASG

Pikieta pracowników Huty Pokój!

Ok. 300 osób uczestniczyło w pikiecie, która odbyła się 30 lipca przed siedzibą Grupy Kapitałowej Węglokoks w Katowicach. Akcję zorganizowały związki zawodowe działające w należącej do Grupy Hucie Pokój w Rudzie Śląskiej. Protestujący domagali się gwarancji dotyczących utrzymania produkcji w hucie. 
 
Protestujący mówili, że z każdym dniem sytuacja Huty Pokój jest trudniejsza. Zwracali uwagę, że zarząd Węglokoksu ogranicza zakup wsadu, mimo że zakład cały czas otrzymuje zamówienia i posiada moce produkcyjne potrzebne do ich realizacji.
 
Biorący udział w pikiecie przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ Solidarność Andrzej Karol podkreślił, że trudna sytuacja, w jakiej znalazła się huta, nie jest winą pracowników. – Ktoś za to powinien odpowiedzieć. Przecież nie wy. Wy przychodziliście do pracy, żeby pracować. Teraz jest czas, w którym musicie się upomnieć o swoją hutę. Nie możecie pozwolić na zamknięcie zakładu i utratę miejsc pracy – mówił Andrzej Karol.
 
Związkowcy przekazali zarządowi Węglokoksu petycję, w której domagają się podjęcia natychmiastowych działań naprawczych, umożliwiających funkcjonowanie i dalszy rozwój zakładu. Do protestujących wyszedł prezes Węglokoksu Tomasz Heryszek. Zapewnił, że do piątku, czyli do 2 sierpnia wypracowane zostanie porozumienie gwarantujące utrzymanie produkcji w Hucie Pokój. 
 
W Hucie Pokój oraz w spółce Huta Pokój Konstrukcje, której przyszłość zdaniem związkowców,  także jest zagrożona, zatrudnionych jest blisko 800 osób.
 
www.solidarnosckatowice.pl / aga
Subskrybuj to źródło RSS

Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" wykorzystuje na swoich stronach pliki cookie. Jeżeli nie zmienisz domyślnych ustawień swojej przeglądarki będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji.